STS
Trymbi, Rogue, LEC 2021 Spring
fot. Riot Games/Michał Konkol

Koniec walki Rogue o mistrzostwo LEC. Zespół dwóch Polaków ponosi dotkliwą porażkę z Fnatic

Nie ma Teamu Vitality Oskara „Selfmade’a” Boderka, nie ma Misfits Gaming Oskara „Vandera” Bogdana, nie ma G2 Esports Marcina „Jankosa” Jankowskiego, nie ma już również Rogue w play-offach League of Legends European Championship. Zespół Kacpra „Inspireda” Słomy i Adriana „Trymbiego” Trybusa pożegnał się z nadzieją na mistrzostwo letniej rundy po porażce z Fnatic i to porażki dotkliwej, bo wynikiem 0:3. Tym samym Łotrzyki będą najgorzej rozstawioną drużyną z Europy na nachodzących Worlds 2021, ale przynajmniej mają pewny bilet na tę imprezę. Jutrzejszy finał pomiędzy Fnatic i MAD Lions będzie jednak pierwszym od prawie czterech lat w czołowej europejskiej lidze, w którym nie zobaczymy ani jednego Polaka.

Rogue 0:3 Fnatic
FNC 1:0 RGE
Adam
Camille
Odoamne
Jayce
Bwipo
Viego
Inspired
Trundle
Nisqy
Ryze
Larssen
Azir
Upset
Ezreal
Hans sama
Aphelios
Hylissang
Rakan
Trymbi
Morgana

Mimo że wynik zabójstw otworzył Steven „Hans sama” Liv, to zaledwie kilkanaście sekund później on i Trymbi pożegnali się z życiem, a dwie wczesne eliminacje zgarnął Gabriël „Bwipo” Rau. Dwie minuty po tym obaj gracze Rogue znów zostali wysłani do fontanny po kilkuosobowym zejściu na bota w wykonaniu Fnatic, a tym razem oba fragi trafiły na konto Yasina „Nisqy’ego” Dinçera. Następnie czarno-pomarańczowi skoncentrowali się na bestiach w rzece, zgarniając zarówno Smoka Oceanicznego, jak i pierwszego Herolda. Na nic zdała się nawet spora przewaga Andreia „Odoamne” Pascu na górnej linii, bo ten został wyeliminowany po raz pierwszy w dwunastej minucie, a Fnatic błyskawicznie poszło za ciosem i wypuściło Herolda.

Rogue zabrało głos ponownie dopiero w czternastej minucie, kiedy to zdobyło smoka i po raz drugi wyłączyło z gry Zdravetsa „Hylissanga” Galabova, a także zniszczyło wieżę na bocie. Kilka sekund wcześniej jednak padła czerwona struktura po przeciwnej stronie mapy, więc to Fnatic zgarnęło więcej złota. Gdy Inspired wyłączył z gry Bwipo, przerywając jego serię zabójstw, wydawało się, że Rogue nie jest jeszcze na przegranej pozycji, ale dosłownie kilka sekund później polski dżungler sam został pokonany. W przeciągu dwóch kolejnych minut oglądaliśmy jeszcze dwa zabójstwa – oba solowe i w obu lepsi byli gracze Fnatic, co już dobitnie pokazywało różnicę sił poszczególnych bohaterów w tym starciu.

Po pozbawieniu życia Emila „Larssena” Larssona kilka minut później Fnatic czym prędzej ruszyło na Nashora i choć Łotrzyki próbowały jeszcze podebrać bestię, to plany spaliły na panewce. Od tej pory oglądaliśmy już praktycznie grę do jednej bramki – Rogue mogło tylko patrzeć, jak zwycięstwo w pierwszej grze wymyka się z rąk, a Fnatic dotarło do punktu duszowego i zniszczyło pozostałe wieże wewnętrzne. Tuż po upływie pół godziny gry na konto FNC trafił kolejny Nashor, który w połączeniu z Duszą okazał się gwoździem do trumny Rogue. Natarcie wszystkimi liniami zakończyło się nie tylko utratą trzech inhibitorów, lecz wkrótce po tym również samego Nexusa.

RGE 0:1 FNC
Odoamne
Jayce
Adam
Camille
Inspired
Trundle
Bwipo
Viego
Larssen
Ryze
Nisqy
Cassiopeia
Hans sama
Ashe
Upset
Kai’Sa
Trymbi
Lulu
Hylissang
Rakan

Choć drużyny zamieniły się stronami, to pierwsza krew była niemal kompletnym odzwierciedleniem tego, co oglądaliśmy kilkadziesiąt minut wcześniej. Tym razem jednak Hans sama z Trymbim poskromili Hylissanga tuż po upływie drugiej minuty, a wkrótce po tym z życiem pożegnał się Nisqy. Gracze Rogue nie cieszyli się jednak długo z udanego startu, bo jeszcze nim na zegarze wybiła czwarta minuta Fnatic wyrównało wynik zabójstw, a kilka minut później nawet wysunęło się na prowadzenie.

Bardzo dobrze radził sobie Hans sama na swojej linii, który praktycznie samodzielnie zniszczył pierwszą wieżę w grze. Francuz mógł w kolejnych minutach wspierać swoich kompanów w innych zakątkach mapy i razem z nimi wyprowadził bardzo mocny cios w szesnastej minucie, kiedy to Rogue wyeliminowało aż czterech oponentów kosztem życia tylko swojego supporta, a do tego wszystkiego zdobyło drugiego Herolda. Z pomocą bestii RGE zniszczyło ostatnią wieżę zewnętrzną i miało trzy tysiące złota więcej. W skrócie, wszystko wyglądało dobrze, a już na pewno lepiej niż w pierwszej grze.

Jak się jednak okazało – niewystarczająco dobrze. Rogue zdecydowało się pociągnąć za spust i za pomocą ultimate’a Ryze’a szybko znalazło się w okolicy leża Nashora. Jednak, zamiast atakować bestię, postanowiło zastawić pułapkę na rywali, która zakończyła się śmiercią Adama „Adama” Maanane. Problemem było to, co działo się później – Łotrzyki mimo przewagi liczebnej przegrały walkę o Barona i ostatecznie bestia oraz cztery eliminacje trafiły na konto Fnatic. To obróciło sytuację na Summoner’s Rifcie o 180 stopni, bo od tego momentu oglądaliśmy nieustanną dominację czarno-pomarańczowych. Gdy ci już znaleźli się na prowadzeniu, przeciwnicy ponownie nie mieli wiele do powiedzenia. Minuta po minucie przewaga FNC rosła, a gdy ekipa Bwipo jeszcze przed upływem pół godziny unicestwiło Rogue, los drużyny Polaków był przesądzony. Fnatic dwa, Rogue zero.

RGE 0:1 FNC
Odoamne
Gangplank
Adam
Renekton
Inspired
Viego
Bwipo
Trundle
Larssen
Orianna
Nisqy
Sylas
Hans sama
Jinx
Upset
Aphelios
Trymbi
Thresh
Hylissang
Braum

Gorszego startu w trzecią grę Rogue chyba nie mogło sobie wyobrazić. Do powrotu do bazy szybko został zmuszony Inspired, Trymbi został wyeliminowany tuż po upływie trzeciej minuty, z życiem szybko pożegnał się również Odoamne, a kilkadziesiąt sekund później śmierć ponieśli obaj gracze Łotrzyków z dolnej linii. Tysiąc sześćset złota jeszcze przed upływem piątej minuty najlepiej obrazuje kompletny falstart RGE. Co prawda Fnatic z czasem zaczęło się czuć zbyt pewnie i oddało trzy fragi, ale i tak to czarno-pomarańczowi byli u steru.

Mimo to Rogue nie złożyło jeszcze broni i choć w większości walk lepiej radziło sobie Fnatic, to różnica w funduszach nie rosła w aż tak zawrotnym tempie. Co innego ogólna sytuacja na mapie, bo Fnatic zniszczyło obie wieże na midzie nie tracąc żadnej, a do tego po raz kolejny w tej serii znalazło się w punkcie duszowym. W 23. minucie astronomiczne obrażenia od Apheliosa Eliasa „Upseta” Lippa i Renektona Adama oznaczały śmierć trzech Łotrzyków, a w efekcie również Nashora i Duszę dla FNC. W tym momencie Rogue znalazło się już na skraju przepaści i ostatecznie nie było w stanie wrócić do gry. Jeszcze podczas trwania fioletowego wzmocnienia ekipa dwóch Polaków pożegnała się z szansami na wygraną w dzisiejszym meczu i na mistrzostwo LEC.

Tym samym Fnatic awansowało do wielkiego finału, gdzie już czeka MAD Lions. Mecz o mistrzostwo zostanie rozegrany już jutro, a jego start zaplanowany jest na godzinę 17:00. Po więcej informacji dotyczących LEC 2021 Summer Split zapraszamy do naszej relacji tekstowej:

Tagi: , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Pierwsza przeszkoda pokonana. Szejn i siuhy już dziś w finale WePlay Academy League?

Gracze mouz NXT od zwycięstwa zaczęli swoją przygodę z lanowymi finałami WePlay Academy League. Tak więc ekipa dwóch Polaków przybliżyła się do końcow...