STS
fot. ESL/Helena Kristiansson

Nisha i spółka w najlepszej trójce The International! Team Secret pokonuje IG

Na The International 10 w półfinale górnej drabinki Team Secret z Michałem “Nishą” Jankowskim w składzie rozegrał właśnie mecz o gwarantowane top 3 turnieju z Invictus Gaming. Przeciwnik był godny, pojedynek wyrównany, ale to ekipa Polaka przechodzi dalej!

Dzisiejsi rywale Team Secret

Po wygraniu grupy A bez odniesienia ani jednej porażki, Invictus Gaming skorzystało z przywileju wskazania swojego pierwszego przeciwnika w fazie pucharowej z grupy B. IG wybrało teoretycznie słabszą formację z pary Vici Gaming/Team Spirit, czyli reprezentantów Europy Wschodniej – Team Spirit. Pierwszy mecz fazy pucharowej TI 10 wydawał się z góry przesądzony ze względu na to, że rosyjsko-ukraiński kolektyw był postrzegany jako zdecydowanie najsłabsza drużyna z ośmiu, które awansowały do górnej porcji drabinki turniejowej.

Wbrew pozorom gracze Team Spirit postawili się w pierwszej grze, gdzie przewagę Invictus Gaming zniwelował pierwszy i jak do tej pory ostatni Rampage (odpowiednik Ace’a, czy Penta-killa) na scenie głównej w wykonaniu Illyi „Yatoro” Mulyarchuka na Morphlingu, po którym Team Spirit wygrało pierwszą mapę. Niemniej jednak kolejne dwie gry wyglądały znacznie bardziej jednostronnie, a IG pokonało młodych rywali w – delikatnie mówiąc – przekonującym stylu.

Top 6 turnieju zdobyte. Szansa na top 3!

Team Secret po raz pierwszy w historii Internationala miał okazję zmierzyć się z OG właśnie w ćwierćfinale górnej drabinki. Po zakończeniu zmagań grupowych formacja Johana „N0taila” Sunsteina, która zajęła trzecie miejsce w Grupie A, nie została wskazana do rywalizacji przez PSG.LGD. Najlepszy chiński zespół wybrał T1, więc Team Secret jako druga drużyna grupy B otrzymała „w prezencie” obrońców tytułu Internatonala.

Pierwsza gra została rozegrana pod znakiem wyrównanej walki opartej na timingach każdej drużyny. OG w środkowej fazie meczu nacisnęło na drużynę Polaka. Po kilku minutach Earthshaker i Morphling w Teamie Secret kupili Aghanim Sceptery, sprawiając, że dwóch „LeBronów Jamesów” zaczęło skakać i rozbijać zorganizowany teamfight OG. Pierwsza mapa padła łupem Secret po 40 minutach.

W drugiej odsłonie OG wybrało herosów popularnych obecnie na turnieju, jednak Clement „Puppey” Ivanov doskonale rozpracował taktykę przeciwnika i nie pozwolił mu na zbudowanie ofensywnych aur. To, w połączeniu z draftem opartym o szybkie zdobywanie budynków, zakończyło grę w niecałe 28 minut. Mecz wydawał się już rozstrzygnięty po 10 minutach drugiej mapy. Tym zwycięstwem zawodnicy Secret zapewnili sobie Top 6 turnieju, jednak ich styl wskazywał na to, że to nie jest ostatnie słowo i liczą na coś więcej.

Mecz o finał górnej drabinki

Eksperci podzielali opinie, że to Invictus Gaming jest faworytem, a Nisha i koledzy mają tu coś do udowodnienia. Pierwsza mapa w laningu zdawała się wyrównana z Ludwigiem „zaiem” Wåhlbergiem po stronie Secret umierającym od czasu do czasu na Vengeful Spiricie, jednak to było zgodne z oczekiwaniami wobec draftu linii. Jednak już w 7 minucie drużyna Polaka zebrała się na środku mapy i zdobyła pierwszą wieżę gry, wygrywając przy okazji pierwszy teamfight meczu. Dwie minuty później przejęła też wieżę na dolnej ścieżce Invictus Gaming i zaznaczyła swoją dominację we wczesnej fazie meczu.

Ofensywna wizja zapewniona przez suportów Secret nie została skontrowana, dzięki czemu Templar Assasin Nishy bezpiecznie farmił swoją dżunglę, a Lasse „MATUMBAMAN” Urpalainen zdobywał złoto w lesie IG swoim Monkey Kingiem. Momentem przełomowym meczu był teamfight w 18 minucie, gdzie chiński zespół spalił większość zaklęć na MATUMBAMANA, który przeżył dzięki swojej umiejętności pasywnej, a reszta zespołu Secret wyczyściła pole walki z gracy IG. Nisha raz po razie wybuchał swojego przeciwnika z mida Zhou „Emo” Yi grającego Liną w kontrolowanych przez Team Secret walkach wcześnie zdobywając boską serię zabójstw. Gra szła jak po sznurku europejskiej drużynie, więc gracze Invictus Gaming nie czekali do obrony przed Mega Creepami i odklepali po połowie godziny gry, przy czym 20 minut było cierpieniem znanym wielu pokonanym rywalom Secret w regionalnych zmaganiach DPC. Nasz rodak zakończył pierwszą mapę bez śmierci z imponującym KDA: 14-0-11.

Ostatnia batalia

Druga odsłona meczu była o wiele bardziej spokojna i wyrównana. Wystarczy powiedzieć, że po 12 minutach byliśmy świadkami tylko 5 zabójstw, a chwilę później teamfight wokół Roshana nie wyłonił zwycięzcy. Kilka wyrównanych walk później nadeszła 23 minuta, w której IG planowało gank na Lifestealerze MATUMBAMANA, jednak pozostali gracze Secret byli przygotowani na taki obrót spraw i skontrowali niemal doskonałą inicjację Marsa. Wygrali tę walkę 4-0, a Nisha zgarnął serce drugiego Roshana gry.

Team Secret nie był w stanie skonsolidować przewagi Aegisa z racji bardzo solidnej defensywnej gry Invictus Gaming. Udany gank na najbogatszym po stronie Secret Nishy nie zamienił się w przewagę dla IG, ponieważ carry tego zespołu Jin „flyfly” Zhiyi został złapany sam w dżungli i wyeliminowany. Po połowie godziny Secret zaczęło stabilizować przewagę, jednak po zdobyciu trzeciego Roshana przecenili swoją siłę i Nisha przypłacił utratą Aegisa i życia. W 40. minucie Team Secret miał przewagę 10 tysięcy sztuk złota, jednak wydawała się raczej nieznaczna, bo zaczęliśmy wchodzić w terytorium trzymania buybacków na wypadek niewygodnych śmierci i zagrożenia utraty baraków lub nawet bazy.

Pierwsze buybacki „pękły” w 42. minucie – po jednym ze strony każdego supporta, a walka przeniosła się do Jaskini Roshana, gdzie Lifestealer MATUMBAMANA wymusił teamfight. Był on nieziemsko chaotyczny, a większość zabitych herosów musiała powrócić natychmiast do życia poprzez buybacki. Na końcu królem tego bałaganu został Team Secret, który z miejsca zaatakował bazę IG. W desperackiej obronie rywale stracili ostatnich bohaterów i właśnie tak gracze Secret zdobyli miejsce w finale górnej drabinki.

Invictus Gaming popełniło w drugiej grze niemalże zero błędów, jednak to Nisha i jego kompani zostają jednym z dwóch głównych faworytów do wygrania The International 10 i są jedyną drużyną, która nie straciła mapy na Main Evencie TI10. Przeciwnikiem Teamu Secret w finale Górnej Drabinki w piątek o godzinie 12, będzie zwycięzca pomiędzy PSG.LGD, a Virtus.Pro, więc już teraz zapraszamy na oglądanie historycznych momentów Doty z udziałem Polaka! Więcej informacji można znaleźć w naszej relacji tekstowej w tym miejscu.

Tagi: , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close
Larssen, Rogue, Worlds 2021

Czy to już koniec Europy? Bierzemy pod lupę przyczyny falstartu LEC na Worldsach

Nie jest łatwo być fanem Europy podczas tegorocznych Mistrzostw Świata League of Legends. Reprezentanci naszego regionu do tej pory zanotowali zaledwi...