STS
Shlatan Misfits LEC
fot. Riot Games/Michał Konkol

Powrót stałych bywalców, dwaj Polacy wyróżnieni. Piątka szóstego tygodnia LEC

Szósta kolejka League of Legends European Championship zakończona. Podczas niej poznaliśmy pierwszą drużynę, której udało się awansować do fazy play-off. Jest nią oczywiście lider stawki, czyli Rogue. Łotrzyki mają za sobą kolejny udany tydzień, w którym ponownie pokazały, na co ich stać. Nie zaskoczę więc nikogo, że większość piątki tygodnia stanowić będą zawodnicy tej formacji. Mimo to swoje miejsce na liście znaleźli również reprezentanci Misfits Gaming, kończący tydzień zmagań z bilansem 2-0.

Czwarte wyróżnienie dla Rumuna

Jak na razie w naszych cotygodniowych zestawieniach króluje Andrei „Odoamne” Pascu, który dotychczas zdobył najwięcej tytułów najlepszego gracza kolejki. Po ostatniej rundzie potyczek ponownie to właśnie jemu należy się to miano, bowiem ten znów pokazał, jak powinno grać się w LoL-a. Zadania 27-latek wcale prostego nie miał, wszak po drugiej stronie barykady w szóstej turze zmagań stanęli İrfan „Armut” Tükek oraz Barney „Alphari” Morris. Mimo to udało mu się zaprezentować z bardzo dobrej strony i sprostać wyzwaniu.

W obydwu grach Pascu postanowił zaufać Gravesowi i wraz z nim zawojować Summoner’s Rift. Pierwszy mecz był dla reprezentanta Rogue dość nietypowy, bowiem na jego linii nie działo się zbyt wiele. W efekcie na koniec pojedynku jego statystyki wynosiły 1/0/7, a jedyną eliminację zdobył on podczas rozbijania Nexusa. Mimo to Odoamne idealnie wykorzystał zasoby swojej postaci i robił nią to, co trzeba – wywierał presję na bocznych alejach. Nieco inaczej wyglądało starcie z Teamem Vitality. Wówczas toplaner Łotrzyków był bardzo często odwiedzany na górze, przez co nie miał łatwego życia. To jednak nie wybiło doświadczonego gracza z rytmu, a kolejne minuty były już zdecydowanie lepsze. Sam Rumun dołożył kilka ważnych eliminacji i dużo obrażeń podczas walk.

Debiutujący rodak drugi raz z rzędu najlepszy

Opuszczamy na tę chwilę obóz Rogue, ale spokojnie, jeszcze na pewno tam wrócimy. Nie będzie to jednak miało miejsca podczas najbliższych dwóch ról. Wszystko za sprawą m.in. Lucjana „Shlatana” Ahmada, który w ostatnim czasie gra jak z nut. W tym tygodniu ponownie to potwierdził, a cały zespół Misfits dzięki świetnej postawie rodzimego leśnika był w stanie zgarnąć kolejne dwa punkty na swoje konto. Może statystyki nie do końca wskazują na to, że 20-latek ma za sobą świetną kolejkę, ale jeżeli skupimy się na jego zagraniach podczas ważnych momentów rozgrywki, to wtedy nasze wątpliwości powinny zostać błyskawicznie rozwiane.

Shlatan nie mógłby być jednak autorem swoich wybitnych zagrań, gdyby nie postać, którą władał podczas obu starć. Mowa tutaj o Lee Sinie, czyli jednym z najbardziej lubianych wyborów Ahmada. Zarówno w meczu z EXCEL ESPORTS, jak i z MAD Lions Polak podczas walk drużynowych wynajdował tak dobre momenty na wejścia, że aż czasami nie mogliśmy w to uwierzyć. Jego umiejętności mechaniczne na Ślepym Mnichu stoją na bardzo wysokim poziomie, a sam dżungler Misfits nie boi się pociągnąć za spust i zaryzykować. Po prostu ta postać jest przez niego tak dobrze ograna, że nie straszna mu żadna szalona akcja. Tych było co najmniej kilka, a ich istotność często przesądzała o losach danego etapu rozgrywki. Dlatego właśnie Shlatan został wybrany najlepszym leśnikiem zeszłego tygodnia.

Nieomylny Francuz

Pozostajemy jeszcze wśród podopiecznych Alexandra „Cartera” Cartwrighta, gdyż nie sposób byłoby pominąć genialną kolejkę w wykonaniu Vincenta „Vetheo” Berriégo. Nastoletni reprezentant Misfits nie pozostawił absolutnie żadnych złudzeń co do słuszności okrzyknięcia go najlepszych midlanerem szóstej rundy rozgrywek. To właśnie Francuz był najważniejszym elementem sukcesów Królików, a jego nienaganna dyspozycja zasługuje na gromkie brawa i wiele słów uznania.

Niecodziennie bowiem możemy oglądać występy zawodników, którzy byli na tyle dobrzy, że nie zostali uśmierceni ani razu. I to nie tak, że stronili oni od jakichkolwiek wymian i agresji – wręcz przeciwnie. Vetheo właśnie bardzo często żył na krawędzi i niejednokrotnie mało brakowało, aby jego głowa została ścięta. Tak się natomiast nie stało i w ostatni weekend młody środkowy uchował się od zgonu, wyróżniając się statystykami kolejno 6/0/15 oraz 5/0/2. Dzięki tak wybornej dyspozycji przedstawiciela MSF formacja mogła świętować kolejne zwycięstwa i przedłużyć swoją passę wygranych do pięciu.

Powrót greckiego strzelca

Wystarczy już superlatyw w stronę Misfits Gaming. Wracamy do Łotrzyków, a jegomościa na dolnej alei z pewnością już bardzo dobrze znacie. Po raz czwarty w piątce tygodnia swoje miejsce znalazł Markos „Comp” Stamkopoulos. Ten po słabej piątej kolejce zdołał się otrząsnąć i w miniony weekend znów pokazał, że jest aktualnie jednym z najlepszych (o ile nie najlepszym) strzelców w Europie. Ponadto współpracę na linii Comp – Adrian „Trymbi” Trybus ogląda się znakomicie i widać, że zawodnicy bardzo dobrze się ze sobą zgrali i potrafią wycisnąć z tego 110%.

Przechodząc już natomiast do samych występów Greka, ten miał okazję stawić czoła Williamowi „UNF0RGIVENOWI” Nieminenowi oraz Matyášowi „Carzzyemu” Orságowi. Pierwszy z rywali stawiał spory opór i 20-latek musiał się mocno postarać, aby pokazać, że to on jest lepszym strzelcem na Polach Sprawiedliwości. To koniec końców się udało, a Apheliosa w jego rękach oglądało się wyśmienicie. W drugim zaś meczu czeski zawodnik dał dużo większe pole manewru Łotrzykowi, który tylko czekał na to, aż zostanie spuszczony ze smyczy. Co prawda podczas fazy liniowej nie mógł on zaprezentować swojej świetnej dyspozycji, ale gdy tylko w meczu zaczęły się pojawiać pierwsze walki drużynowe, to przedstawiciel Rogue czuł się w nich jak ryba w wodzie.

Zmiana stylu? Żaden problem

Sukcesu zarówno Compa, jak i całego Rogue nie byłoby natomiast bez Trymbiego, toteż właśnie on zajmie fotel najlepszego wspierającego szóstej kolejki. Nasz rodak tym razem zdecydował się zaufać nieco wytrzymalszym postaciom i zrezygnował z grania Nami czy Rakanem. 21-latek nic sobie jednak nie zrobił z nagłej zmiany stylu, bo nawet w innym wydaniu wyglądał tak, jakby grał w ten sposób od zawsze. To pokazuje jak elastycznym zawodnikiem jest Trybus i gdy tylko kompozycja jego drużyny wymaga postaci, która jest w stanie przyjąć wiele obrażeń, to ten decyduje się na nią bez zawahania.

W spotkaniu z MAD Lions Polak miał okazję zawładnąć Nautilusem, który bardzo dobrze wpasowywał się nie tylko w strategię zespołu, ale jeszcze lepiej kontrował wiele wyborów przeciwników. Trymbi był zatem skazany na sukces. Dzięki jego inicjacjom RGE często zdobywało ważną przewagę, a kiedy trzeba było, to podopieczny Simona „fredy’ego122” Payne’a nadstawiał swoją głowę w zamian za uratowanie sojuszników z opresji. Podobnie sytuacja wyglądała w sobotnim starciu z Vitality, gdzie Trybusowi przyszło zagrać Tahm Kenchem. W tym meczu co prawda miał on nieco inne zadanie, ale poradził sobie z nim jeszcze lepiej niż w przededniu.

Śledź autora na Twitterze – Dawid Laskowski

Kolejne starcia w ramach LEC wracają już w najbliższy piątek od godziny 18:00. Będzie to przedostatnia kolejka rywalizacji sezonu regularnego. Wszystkie pojedynki wiosennej edycji zmagań będziecie mogli obejrzeć z polskim komentarzem na kanałach Polsat Games w telewizji, na Twitchu oraz w serwisie YouTube. Po więcej informacji dotyczących wiosennego splitu LEC zapraszamy do naszej relacji tekstowej:

LEC

Tagi: , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

TSM mistrzem świata w Rainbow Six: Siege!

TSM najlepszym zespołem na świecie Zespół dowodzony przez Brady'ego "Chalę" Davenporta przybył do Sztokholmu jako triumfator północnoamerykańskich el...