STS
Selfmade Team Vitality Mikyx EXCEL LEC
fot. Riot Games/Michał Konkol

Pora na dolną drabinkę play-offów LEC. Czy Vitality w końcu się przebudzi?

Skoro pierwsze mecze w górnej drabince play-offów League of Legends European Championship zostały już rozstrzygnięte, czas przejść do jej dolnej części. A w niej czeka nas spotkanie nie byle jakie, gdyż Team Vitality stawi czoła EXCEL ESPORTS. Będzie to zestawienie absolutnie topowych zawodników ze sporymi problemami, z kolektywem, który nie ma nic do stracenia i każdy jego wynik musimy określić mianem sukcesu.

Czy sam awans do play-offów LEC to sufit XL?

Wszak EXCEL to organizacja, która jeszcze nigdy w historii europejskich rywalizacji nie miała okazji pojawić się w fazie pucharowej. W swoim debiucie w rozgrywkach w 2019 roku nie była nawet blisko awansu do dalszej części zmagań. Ba, zespół był na tyle słaby, że zajął w trakcie sezonu przedostatnie oraz ostatnie miejsce w stawce. Dopiero kolejne lata i decyzje w ramach tworzenia drużyny pozwoliły XL myśleć o tym, że w przyszłości coś jednak z tego będzie. Na to trzeba było czekać aż cztery następne splity i przeprowadzić kilka rotacji wśród zawodników, aby w końcu stworzyć coś, co zacznie działać.

fot. Riot Games/Michał Konkol

Co ciekawe XL nawet i w trakcie tegorocznych wiosennych potyczek przecież stale myślało o zmianach w szeregach zespołu. W efekcie już w trzecim tygodniu doszło do rozstania się z Henkiem „Adviennem” Reijengą, a w jego miejsce zakontraktowano Mihaela „Mikyxa” Mehle’a. Sytuacja spotkała się ze sporą falą krytyki w stronę zarządu brytyjskiej organizacji, lecz koniec końców okazała się strzałem w dziesiątkę. Prawda jest taka, że los akurat uśmiechnął się w stronę EXCEL, gdyż niecodziennie zdarza się możliwość pozyskania jednej z byłych gwiazd G2 Esports. Od momentu wprowadzenia Słoweńca do gry drużyna działała już tylko lepiej i osiągała naprawdę obiecujące wyniki.

Na tyle obiecujące, że właśnie dziś zobaczymy jej poczynania w play-offach LEC. Wielu zawodników tej formacji miało już niejednokrotnie możliwość rozgrywania dłuższych serii, lecz rzadko kiedy były to mecze o najważniejsze trofea. Nadchodzące spotkanie to również dopiero początek ewentualnej drogi do finału, która pod żadnym pozorem nie będzie usłana różami.

Co pokaże superdrużyna w seriach BO5?

Po drugiej stronie barykady stanie Team Vitality. Superdrużyna, następcy G2 Esports, nadchodzący dominator europejskiej sceny – takie słowa niejednokrotnie mogliśmy słyszeć jeszcze przed startem bieżącego splitu LEC. Zbiór graczy, którzy na swoich rolach byli uznawani za jednych z topowych z całej listy. Połączenie zróżnicowanego doświadczenia z młodymi talentami, które mają już na swoim koncie sukcesy. Po uformowaniu całego kolektywu wiele głosów wskazywało ten zespół jako właśnie przyszłego mistrza zmagań Starego Kontynentu. Teraz jednak wiemy, że każde z dotychczasowo wypowiedzianych słów możemy poddać w wątpliwość.

Wszystko oczywiście za sprawą tego, że żadne z nich nie znalazło odzwierciedlenia w rzeczywistości. Pszczoły debiut swojej nowej ery rozpoczęły od druzgocących porażek, które pozwoliły im uplasować się na szarym końcu tabeli bez dorobku punktowego. Wówczas zapewniano, że wszystko jest pod kontrolą i są to jedynie początki, a z czasem będzie już tylko lepiej. I po części tak było, bo zdobycie jakiejkolwiek wygranej w porównaniu z dotychczasowym bilansem było rezultatem lepszym, ale nadal pozostawiał on wiele do życzenia. Sytuacja zespołu Oskara „Selfmade’a” Boderka była na tyle trudna, że w momencie, kiedy formacje z mniejszymi oczekiwaniami od publiczności już dawno zagwarantowały sobie miejsce w play-offach, to drużyna Polaka nadal musiała bić się o ostatnie wolne lokaty.

fot. Riot Games/Michał Konkol

To finalnie się udało, lecz praktycznie do samego końca fazy zasadniczej VIT nie mogło być spokojne o swoją przyszłość. Czego w takim razie możemy spodziewać się po podopiecznych Louis-Victora „Mephisto” Legendre’a w play-offach? Tutaj jasnej odpowiedzi na pewno przed startem pojedynku nie otrzymamy. Wiadomo, wszyscy kibice tej formacji z pewnością liczą na to, że kiedy przyjdzie co do czego, to w końcu superdrużyna się odpali i pokaże, na co ją stać. W pewnym stopniu jest to poprawne myślenie, wszak porównując doświadczenie w długich seriach zawodników Vitality z tymi z EXCEL, to może nie powinno tutaj mówić o przepaści, ale różnica na pewno jest łatwo zauważalna. Jest to zatem najwyższa pora na udowodnienie swojej wartości i jeśli gracze francuskiej organizacji realnie myślą o ugraniu jeszcze czegoś w tym splicie, to dzisiaj muszą to pokazać. W przeciwnym razie będziemy mogli po raz kolejny mówić o przeroście formy nad treścią i upadku projektu, który miał przecież zaspokoić żądze kibiców nie tylko samej drużyny, ale i europejskich rozgrywek.

Polski leśnik po drugą rundę

Trzymać kciuki za Pszczoły na pewno będą też polscy widzowie, bowiem jak wszyscy dobrze wiemy, mają one w swoich szeregach naszego rodaka. Mimo to na pewno znajdą się też przeciwnicy takich rozwiązań, na jakie w wiosennej odsłonie LEC zdecydowało się Vitality. Ci będą upatrywać niechlubnego upadku formacji, a obiektem swojego wsparcia będzie EXCEL. Za którą z drużyn jednak byśmy się nie opowiedzieli, to bez dwóch zdań czeka nas naprawdę niezłe widowisko. Ponadto po zakończeniu pojedynku nie tylko poznamy zwycięzców oraz przegranych, ale w końcu otrzymamy odpowiedzi na wiele nurtujących nas pytań. Spotkanie jest jak najbardziej godne uwagi i warto zarezerwować sobie wieczorem kilka godzin wolnego czasu i przeznaczyć go na obejrzenie tej batalii.

27 marca

Pierwsza runda drabinki przegranych

17:00 EXCEL ESPORTS vs Team Vitality Team Vitality BO5

Wszystkie mecze z polskim komentarzem będziecie mogli obejrzeć na kanałach Polsat Games w telewizji, na Twitchu oraz w serwisie YouTube, a także na oficjalnej transmisji na LoL Esports. Po więcej informacji dotyczących tej odsłony czołowych europejskich rozgrywek zapraszamy do naszej relacji tekstowej:

LEC

Tagi: , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close
baddyG

baddyG mistrzem Europy? FPX kontra G2 w finale VCT Challengers

baddyG w finale z G2 Nikt chyba przed startem VCT: Challengers nie spodziewał się, że FPX będzie wyglądać jak najpotężniejsza formacja na kontynencie...