STS
Random, BISONS ECLUB
fot. BISONSECLUB/Bruno Boeri

Elementarz EU Masters – BISONS ECLUB

European Masters zbliża się wielkimi krokami. Cykl elementarza nadchodzącego turnieju ma na celu przedstawienie najciekawszych drużyn biorących w nim udział. Dzisiaj zmierzamy do dalekiej Hiszpanii, by poznać formację będącą największym zaskoczeniem tego regionu. Przed państwem – BISONS ECLUB.

Nowa organizacja z dużymi ambicjami

W hiszpańskiej lidze regionalnej mogliśmy w tym roku oglądać wielką rewolucję. Sześć zespołów postanowiło sprzedać swoje miejsca, dając pole do popisu nowym organizacjom. Miało to oznaczać olbrzymie zmiany na plus. Esport w Hiszpanii już od wielu lat jest smakowitym kąskiem dla wielu podmiotów. Taki obrót spraw był więc korzystny dla tych, którzy pragnęli zainwestować w tę branżę. Zresztą już teraz wiemy, że koszt pozyskania slota sięgał do ponad 300 tysięcy euro.

W takim chaosie inwestycyjnym, gdzie każdy chciał sobie zabezpieczyć najlepszych graczy w Superlidzie, powstało BISONS ECLUB. Nowa formacja przejęła schedę po BCN Squad. Jednak na papierze ten skład nie był przekonujący. Adam „Random” Grepl był jego najmocniejszym ogniwem. Z drugiej strony większość drużyn szybko zabezpieczyła najlepszych graczy. Dopiero w trakcie splitu cała liga miała się przekonać, że ci niepozorni gracze kryją olbrzymi potencjał.

Sezon regularny był od samego początku zaskoczeniem. Drużyna, która na papierze miała okupować dół tabeli, dzielnie walczyła w jej środku. Finalnie zakończyła fazę zasadniczą na czwartym miejscu z wynikiem 9:9. Rozpoczęły się play-offy, a większość opinii publicznej nadal nie była przekonana do nowej organizacji. Tak, była zaskoczeniem, ale na papierze miała znacznie mniej doświadczenia w formacie BO5 niż inni konkurenci. Jednak drużyna sygnowana bliskim krewnym żubra nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa.

Najpierw pokonała G2 Arctic w najbardziej wyrównanym spotkaniu. Wynik 3:1 zdecydowanie nie pokazywał zacięcia, jakie w tej serii dominowało. Zobaczyliśmy także ciekawe techniczne kontry, chociażby Nasusa w wykonaniu Frederika „Gubiego” Mortensena. Kolejne dwie serie były jednostronnym przejazdem. Chociaż do samego końca awans na EU Masters był niepewny, dopiero seria na Barcelonę umożliwiła awans na European Masters.

Nowa generacja hiszpańskiej górnej alejki – Alex „Myrwn” Villarejo

Hiszpania jeszcze jakiś czas temu nie mogła się pochwalić ogromem talentu na górnej alei. Dopiero od 2020 sprawy zaczynały się zmieniać. Obecnie co rok pojawia się gracz, który ma zadatki na to, aby stać się ważnym elementem sceny. W tym roku już w tym momencie można powiedzieć, że objawieniem okazał się właśnie Alex. Ostatni rok rozegrał w drugiej lidze, rozwijając się w Astralis SB. Tam zapewnił swojej formacji pewny awans do głównej ligi, dzięki czemu duńska organizacja mogła sprzedać swoje miejsce i przenieść się do upragnionego Northern League of Legends Championship. Przed rozpoczęciem sezonu dało się usłyszeć o nim pozytywne opinie, jednak nikt nie przewidział tak dobrej gry indywidualnej. Już w tym momencie jest zdecydowanie jednym z lepszych graczy górnej alei w Hiszpanii. Mało tego, jego arsenał postaci jest imponujący. Praktycznie nie ma herosa, którym nie byłby w stanie zagrać. Jego drużyna potrzebuje agresji? Spokojnie, zawsze może wybrać Jayce i Gwen. Kompozycji brakuje enchantera? Karma zawsze skora do pomocy. Nawet dla Zeri i Ahri w ramach elastycznego wyboru znajdzie się miejsce. Myrwn jest graczem szalenie uniwersalnym i prawdopodobnie jednym z najlepszych zawodników, jakiego na EUM przyniesie nam Hiszpania.

Nieniszowy gracz z niszowego regionu – Phil „Albetrayber” Qin

Benelux był do niedawna bardzo dziwnym miejscem. Dwie małe ligi z niezbyt dużą widownią. Gracze stamtąd potrafili być nieźli, jednak sama liga zawsze prezentowała się przeciętnie na EU Masters. Phil musiał przeczekać ponad dwa lata kariery w tym regionie, by dostać szansę w innym. Zazwyczaj osiągał drugie miejsce w swojej lidze, lecz niestety tylko pierwsze dawało awans na EUM. Dopiero 2021 rok był dla niego przełomem, gdyż dwukrotnie udało się pokazać na wymarzonym turnieju, czego rezultatem była propozycja dołączenia do Bizonów.

Cała hiszpańska społeczność niewiele się po nim spodziewała. Bardzo szybko natomiast udowodnił, że jego styl polegający na wręcz obsesyjnym próbowaniu wymuszania ganków i wykorzystywaniu okazji, w tej formacji zwyczajnie zdaje egzamin. Także panująca obecnie meta pozwala mu na taki styl. Z 28 spotkań w aż 18 zagrał Xinem’Zhao oraz Viego. Albetrayber jest mistrzem inicjacji, wielokrotnie jego wejście w przeciwnika było kluczowe dla przebiegu walk. Ma talent do znajdowania przeciwnego carry i łapania go w swoje sidła. Seria na G2 Arctic była tego dobitnym przykładem.

Nieoszlifowany diament – Adam „Random” Grepl

Ostatnio w Cybersporcie często i gęsto zachwalałem Randoma, dlatego drogi czytelniku jeśli cenisz sobie obiektywność, radzę ominąć ten fragment tekstu. Zawierać on bowiem będzie rekordowe ilości wychwalania Adama, oraz podkreślania jak dobrym zawodnikiem on jest.

Czechy, region, który powinien dla Ultraligi być automatycznym miejscem do pozyskiwania graczy z importu, głównie z uwagi na to, że ów region z roku na rok produkuje coraz lepszych grajków. Jednym z nich był zdecydowanie Random, który przez lata miał problem na wybicie się wyżej. Czterokrotnie musiał awansować na EU Masters, by być w ogóle docenionym przez inny region. Każdego splitu ciężko trenował, by być coraz lepszym. W 2021 to się w końcu opłaciło. Najpierw wylądował w NLC, gdzie pokazywał się obiecująco. Jednak dla jego kariery najważniejsze okazało się lato, gdzie w barwach S2V razem z Marcinem „behavem” Pawlakiem walczyli razem w Superlidzie. Mimo tego, że zakończył ligę na siódmym miejscu, to zdecydowanie pozytywnie się pokazał. Do tego stopnia, że wielu komentatorów nazywało go zaskoczeniem sezonu. Ponadto wówczas zaimponował wielu graczom. Jego Sylas był chociażby nowym wymiarem agresji i presji, jaką wywoływał u swoich przeciwników. Już w tym momencie było niemal oczywiste, że zagrzeje w tej lidze kolejny rok.

Wtedy pojawiły się Bizony, gdzie budowano skład wokół niego. Jednak w tym sezonie pokazał 200% siebie z lata. Adam gra jeszcze agresywniej i coraz bardziej testuje limity. Jego wachlarz postaci nie zna granic. Do tej pory zagrał 18-stoma różnymi bohaterami. Poczynając od jego standardów, jakimi bez dwóch zdań są Sylas oraz Irelia po bardzo niestandardowy wybór, jakim jest Ivern na midzie. Zawodnik ten jest po prostu niesamowity w tym jak rozgrywa linię. Czasami zdarzy się gorsze spotkanie, jednak nawet w nich mimo deficytu w złocie potrafi błyszczeć.

Z ziemi włoskiej do… hiszpańskiej – Frederik „Guubi” Mortensen

Gdyby zrobić jakąś listę najlepszych strzelców w historii Włoch, Guubi zdecydowanie znalazłby się na jej szczycie. Oczywiście od lat we Włoszech Lauri „Endz” Tarkus dowozi wynikami, jednak nigdy nie był bardzo zjawiskowym strzelcem. Mortensen pod tym względem zawsze był o wiele lepszy. Do tego dochodzi jeszcze aspekt popularności, w którym króluje, tym bardziej że grał w najciekawszych ekipach w historii Italii. MKERS, osiągające w tamtym roku ćwierćfinały, czy Samsung Morning Stars latem 2022. To były składy, które przyniosły mu sławę.

Frederik zawsze był bardzo elastyczny w wyborze postaci. Od Sionów, przez ostatnio modnego w jego wykonaniu Nasusa, do takich decyzji jak Soraka, Seraphine oraz typowi magowie na bocie. Duńczyk gra po prostu wszystkim na linii. Nie jest przy tym jednak jak pewien gracz Heimerdingera słynący niegdyś z gry w G2 Esports. On wybiera te postacie gdy faktycznie pasują do kompozycji. To daje naprawdę cudowny zasób technicznych kontr w jego wykonaniu.

Pod koniec tamtego roku jego los był niepewny. Gdy większość zespołów kończyła budować swoje składy, on nadal pozostawał bez drużyny. Jednak finalnie jego domem okazała się omawiana dzisiaj formacja. Sam zawodnik jest dowodem, że gracze, którzy grywali w pobocznych regionach, wcale nie są gorsi od tych z głównych. Przez lata był dosyć lekceważony, jednak potrzebował jednego wyśmienitego splitu, by zaskoczyć wszystkich. Na linii gra dosyć pasywnie, jednak całą jego wewnętrzną energię uwalnia podczas walk drużynowych, w których czuje się jak ryba w wodzie.

Z piekła do nieba – Victor „Oscure” Guzman Fernandez

Zawodnik, o którym za wiele powiedzieć nie można, jednak jest kolejnym elementem tej formacji, wobec której oczekiwania były nikłe. Po słabym roku w Team Queso będącym jego debiutanckim sezonem, rokowania tego zawodnika nieco osłabły. Jednak nie oznaczało to, że był gorszy od reszty stawki. Po prostu grał w drużynie, która niestety, ale w swoich szeregach nie miała zbyt wielu poważnych zawodników. Oscure jest bardzo dobry na postaciach inicjujących i potrafi współpracować z leśnikiem. Nie widzi problemu w podróżach po całej planszy. Szczególnie z Guubim, który bez problemu jest w stanie grać ciągle słabą stroną mapy. Niejednokrotnie haki na Nautiliusie szerzyły postrach wśród przeciwników.

Podsumowując, BISONS ECLUB jest formacją, która została stworzona z naprawdę dobrych graczy, w większości odnoszących już wcześniej duże sukcesy w pobocznych regionach. Jednak dopiero Hiszpania dała im warunki na pokazanie, że zawodników z takich regionów jak Czechy i Włochy po prostu nie można ignorować. Już niedługo zobaczymy jak wypadną w porównaniu do drużyn z innych lig i wtedy będziemy mogli wydać ostateczny werdykt. Póki co jednak wszystko wskazuje na to, że będzie to zespół, który może zawojować również i szersze wody.

Tagi: , , , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close
Selfmade Team Vitality Mikyx EXCEL LEC

Pora na dolną drabinkę play-offów LEC. Czy Vitality w końcu się przebudzi?

Czy sam awans do play-offów LEC to sufit XL? Wszak EXCEL to organizacja, która jeszcze nigdy w historii europejskich rywalizacji nie miała okazji poj...