STS
MSI GC30 V2

Oto pad pełen zalet i wad. Recenzja kontrolera MSI GC30 V2

Większość moich znajomych, którzy grają w gry na komputerach osobistych, korzysta z padów od Xboxa. Można powiedzieć, że na rynku PC to swoisty standard, ale mimo to co jakiś czas na rynku pojawiają się produkty, które próbują uszczknąć dla siebie część padowego tortu. I tak jest także w wypadku MSI GC30 V2 – nowego kontrolera spod znaku smoka na krwiście czerwonej tarczy, który przez ostatnie tygodnie stał się moim towarzyszem gamingowych zabaw.

Specyfikacja

  • Wymiary: 156 × 105 × 62,5 mm
  • Waga: 212 g
  • Liczba przełączników: czternaście
  • Połączenie: kabel USB/adapter USB
  • Długość przewodu: 2 m
  • Bateria: 600 mAh Li-ion
  • Wibracje: tak
  • Kompatybilność: Windows/Android
  • Oprogramowanie: MSI Center
  • Gwarancja producenta: 2 lata
  • Cena: 209,00 zł

Zawartość pudełka i budowa pada MSI

Zacznijmy od początku, czyli od pudełka utrzymanego w minimalistycznej, czarno-białej kolorystyce. W środku, poza samym padem, producent dostarczył nam m.in. dwa przewody. Pierwszy z nich, 2-metrowy, z jednej strony zakończony jest klasyczną wtyczką USB, z drugiej zaś microUSB – to właśnie za jego pomocą możemy podłączysz nasz kontroler z komputerem. Z kolei krótszy kabel, 30-centrymetrowy OTG, posiada na swoich końcach wtyczki USB oraz USB-C. Nim z kolei połączymy produkt MSI z telefonem komórkowym. Ponadto producent zapewnił nam także wymienną nakładkę na d-pad. Do wyboru mamy klasyczny krzyżak oraz siedmiokąt, który zapewnia nam więcej możliwości, jeżeli chodzi o wybór kierunku wychylenia. Cały zestaw uzupełnia zaś instrukcja dostępna w aż dwudziestu siedmiu wersjach językowych, w tym również w polskiej, za co spory plus. Ale dość już o zawartości pudełka – z jednej strony i tak nie ma już o czym mówić, a z drugiej pora, by zająć się daniem głównym.

MSI GC30 V2

Tak więc pad MSI GC30 V2 wykonany został w całości z matowego, białego plastiku, aczkolwiek dostępna jest również wersja czarna. Sprzęt posiada układ, który znamy z padów dołączanych do Xboxa, co oznacza, że lewa gałka umieszczona jest w górnej części urządzenia, czyli w miejscu, w którym w przypadku kontrolerów do PlayStation znajdziemy krzyżak. Same analogi również wykonano z plastiku. Zresztą, tak naprawdę jedynymi z nielicznych nieplastikowych elementów obudowy są umieszczone na bokach gumowe panele z wypustkami. Te pełnią funkcję antypoślizgową, zapewniając przy tym pewny chwyt. Ale wracając do klawiszologii – oprócz gałek dostępne są również cztery przyciski oznaczone literami A, B, X oraz Y, co również jest ukłonem w kierunku konfiguracji stosowanej przez Microsoft. Do tego klawisze back i start, a także duży przycisk w kształcie tarczy ze smokiem. Czyli po prostu logo producenta, firmy MSI.

MSI GC30 V2

Pod ową tarczą, za pomocą której przełączamy tryb działania pada, znajdują się cztery diody LED. To ich układ sygnalizuje nam, w jakim trybie obecnie funkcjonuje kontroler. Z kolei z tyłu… Cóż, tutaj zaskoczenia nie ma, bo i być go nie mogło. Dwa bumpery oraz dwa triggery – po jednym z lewej oraz z prawej strony. A pomiędzy nimi wejście microUSB, służące zarówno do ładowania, jak i łączenia sprzętu z różnymi urządzeniami. No i na koniec wspomniany już krzyżak, który w przeciwieństwie do większości rzeczy został wykonany z metalu i trzyma się jedynie na magnes. Dzięki temu wymiana nakładek jest dość prosta. Kwestię budowy pada powinniśmy jednak zakończyć na dwóch silnikach wibracyjnych, które umieszczono w uchwytach, a które, zgodnie z zapewnieniami producenta, „oferują dotykowe sprzężenie zwrotne, aby wzmocnić wrażenia w grach i zapewnić dodatkowy wymiar informacji docierających do zmysłów gracza”.

Wrażenia z użytkowania MSI GC30 V2

Sam pad od samego początku sprawia dość mieszane wrażenie. Z jednej strony mimo posiadania wbudowanego akumulatora jest on bardzo lekki. Wyraźnie lżejszy niż kontroler od Xboxa Series X, z którego dotychczas korzystałem. Niemniej, biorąc go do rąk, nie mamy wrażenia, że obcujemy ze sprzętem szczególnie solidnym. Chociaż główna część obudowy trzyma się mocno, to już pomiędzy poszczególnymi przyciskami znajdziemy odczuwalne luzy. Szczerze mówiąc, przydałoby się też, by spód obudowy miał nieco bardziej chropowatą powierzchnię, bo odnoszę wrażenie, że gumowe obszary po bokach nie do końca zapewniają idealną pewność uchwytu. Tutaj ponownie muszę odwołać się do pada od Xboxa, którego spód nie jest już tak gładki i dzięki temu ma się wrażenie, że dzięki temu kontroler pewniej spoczywa w naszych dłoniach. Ogólna jakość wykonania jest więc przyzwoita, aczkolwiek niewybitna.

MSI GC30 V2

O wiele lepsze wrażenie pad sprawia już w akcji. Przez kilka tygodni miałem okazję korzystać z modelu GC30 V2 i w kilku różnych produkcjach. W tym czasie ogrywałem m.in. FIFĘ 22 oraz Rocket League’a, ale również i niezwykle wymagające Elden Ring, które nie wybacza błędów. I cóż mogę powiedzieć, kontroler spisywał się bez najmniejszych zarzutów. Przez większość okresu testowego bawiłem się bezprzewodowo i nie uświadczyłem żadnych lagów, jeżeli chodzi o połączenie czy też szybkość przesyłu informacji. Przyciski reagowały od razu po naciśnięciu i nie przypominam sobie sytuacji, w której coś by mnie zawiodło. Niemniej muszę przyznać, że szkoda, iż producent zdecydował się na tak małe bumpery oraz triggery. O wiele wygodniej korzystałoby się z nich, gdyby zajmowały większą część tylnego panelu pada, na którym pozostało sporo wolnego miejsca. Aż prosi się o to, by zwiększyć ich powierzchnię, by używanie ich podczas dynamicznej rozgrywki przebiegało bardziej płynnie.

Z uwagi na fakt, iż pad od MSI współpracuje również z urządzeniami z Androidem, nie omieszkałem sprawdzić i tej funkcji. W tym wypadku testy przebiegły w ramach takich produkcji, jak Fortnite oraz Rocket League Sideswipe. Podobnie jak wypadku PC, także i tutaj nie dochodziło do opóźnień, lagów czy też braku chęci współpracy. W obu wymienionych przeze mnie tytułach pad radził sobie równie dobrze i z pewnością zadowoliłby fanów tego typu zabawy. Ale też nie mogę w tym miejscu nie zwrócić uwagi na niezrozumiałą dla mnie decyzję. Nie wiem, dlaczego producent postanowił, by kabel łączący kontroler z telefonem miał zaledwie 30 centymetrów. To zdecydowanie za mało, by móc mówić o wygodzie. Zwłaszcza że kabel jest nieco sztywny, więc jakikolwiek bardziej zamaszysty ruch kończy się najczęściej przesunięciem telefonu, a to zdecydowanie nie o to chodzi. Na pocieszenie mogę jednak wspomnieć, że zamontowana w padzie litowo-jonowa bateria zapewnia długą zabawę. A na dodatek podczas jej ładowania możemy korzystać ze sprzętu przewodowo.

Podsumowanie

Mam trochę problem z MSI GC30 V2. Z jednej strony w ogólnym rozrachunku jestem z pada zadowolony. Nie sprawiał problemów i zgodnie współpracował zarówno z komputerem osobistym, jak i z telefonem. Jest on też lekki i posiada plastikowe, ale przyjemne w dotyku analogi, które, przynajmniej dla mnie, są lepszym rozwiązaniem niż chropowate, gumowe gałki w padach od Xboxa Series X. Ale… Właśnie, ale. Trudno mi powiedzieć, by za sugerowaną cenę kontroler ten był naprawdę godny rozważenia. Jeżeli zależy wam na każdej złotówce, a wasz budżet ogranicza się do ok. 200 zł, to jak najbardziej warto się GC30 V2 zainteresować, bo posiada on wiele zalet. Podobnie sytuacja wygląda, jeżeli zależy wam na możliwości gry także na telefonie. Jeżeli jednak jesteście gotowi dołożyć kilka dyszek i skupiacie się głównie na PC, to nadal lepszą alternatywą wydaje się w tym wypadku propozycja Microsoftu. Tak więc wiele w tym wypadku zależy od waszych możliwości finansowych, ale i oczekiwanych funkcji. Bo paradoksalnie w niektórych aspektach MSI GC30 V2 może być opcją bardziej wskazaną niż pady xboxowe.

Tagi: ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close
Ayke Bechampions Ownage

Ayke: Od kiedy w grze jest Chamber, wszystkie drużyny grają to samo

Andrzej Kowalski: Po powrocie do VRC szybko wróciliście na szczyt i to pomimo obecności innych ekip z VRL-a. Pierwszy Weekly to była dla was łatwa...