STS

delord: iHG chce zostać ESL Mistrzem Polski, a my sprawimy, że nim będzie

Faza grupowa 15. sezonu ESL Mistrzostw Polski jest już historią. Przed nami play-offy turnieju, w których znalazło się sześć najlepszych formacji. Na krótko przed rozpoczęciem ćwierćfinałów ESL MP udało nam się porozmawiać ze wspierającym Illuminar Gaming, które jest już pewne wyjazdu na odbywające się w łódzkiej Atlas Arenie finały lanowe. Paweł „delord” Szabla opowiedział nam między innymi o jego występach w rosyjskim Vega Squadron, o polskiej scenie oraz o swoich planach na przyszłość.

Po nieudanej próbie kwalifikacji do Challenger Series z Reign, zdecydowałeś się podjąć współpracę z Vega Squadron w LCL. Co możesz powiedzieć o tym wyborze?

Wtedy to była najlepsza oferta jaką tylko mogłem otrzymać. Tym bardziej, że mogłem wybrać to albo dogranie z chłopakami finałów Polskiej Ligi Esportowej. Pojawiły się także jakieś mniejsze oferty z innych regionów, chyba z Hiszpanii i Anglii. Tak więc, były to po prostu strasznie losowe rzeczy. Jeśli chodzi o Vega Squadron i LCL, to była to zdecydowanie bezkonkurencyjna propozycja – pieniądze były w porządku, a liga miała swoje własne profesjonalne studio. Generalnie to był trochę taki LCS, tylko rosyjski. Uznałem też, że gość, który kiedyś pracował z G2 Esports, może mnie sporo nauczyć. Nie tylko tego jak wygląda gra, ale też samego stylu życia. Decyzja o przyjęciu oferty nie była dla mnie trudna, szczerze mówiąc zgodziłem się dość szybko.

Czyli po zakończeniu CSQ otrzymałeś kilka propozycji transferowych?

To znaczy, gdybym szukał czegoś na poważnie, to pewnie byłoby ich więcej, ale takich ofert „na biurko” dostałem może dwie albo trzy. Na pewno chcieli mnie do jednej z drużyn grającej w hiszpańskiej lidze. Dostałem też pewne oferty z tureckiego i rosyjskiego Challenger Series. Żadna z nich nie była satysfakcjonująca. Na szczęście trafiła się propozycja od Vega i nie żałuję tego wyboru.

Zanim dołączyłeś do Vega Squadron, drużyna ta zdołała zająć 1. miejsce w regularnej fazie wiosennego splitu LCL. Spora część entuzjastów rosyjskiej ligi oczekiwała zatem, że Vega będzie jednym z głównych pretendentów do walki o wyjazd na Worldsy. Jak to wyglądało z twojej perspektywy?

Wiesz, kiedy Alex (Alexey „Sharkz” Taranda, główny trener Vega Squadron — przyp. red.) ściągał mnie do drużyny, to zapewniał mnie, że na 100% znajdziemy się w play-offach, że będziemy walczyć o Worldsy itd. Ja podchodziłem do tego sceptycznie, bo widziałem składy, które pojawiły się w LCL. Zawsze miałem świadomość tego, że jest Likkrit, że są chłopaki z Gambit. Te wszystkie ekipy były strasznie mocne. Bardzo dużo graczy w LCL ma potężne doświadczenie, które potem wykorzystują na scenie. Świetnie zdawałem sobie z tego sprawę, że to nie będzie prosta droga.

fot. youtube.com

Brałeś udział w Rift Rivals, w którym Rosja zmierzyła się z Turcją. Jakie masz wrażenia odnośnie tego turnieju?

Jeśli mam być szczery, to oczekiwałem, że ostatecznie to my zwyciężymy, ale nie przypuszczałem, że reszta rosyjskich drużyn zaprezentuje się tak słabo, a szczególnie Virtus.pro. Dużym zaskoczeniem była nasza wygrana na SuperMassive, której kompletnie się nie spodziewałem, bo zagrałem ten mecz dość przeciętnie. Bardzo dobrze zagrałem natomiast w finale, gdzie ostatecznie przegraliśmy 0:3. Po zakończeniu turnieju doszły mnie słuchy, że chwalił mnie Thaldrin, mówiąc, że robiłem co mogłem. Ogólnie podszedłem do tych zawodów trochę egoistycznie, bo moim celem było pokazać się z jak najlepszej strony indywidualnie.

W finale Rift Rivals spotkaliście się z 1907 Fenerbahçe, które wywalczyło sobie niedawno awans na Mistrzostwa Świata. Czy reprezentanci regionów tzw. Dzikiej Karty są w stanie powtórzyć sukces Albus NoX Luna z ubiegłego roku?

Tak naprawdę każda drużyna ma szanse, bo format tegorocznej edycji Worlds poniekąd faworyzuje mniej znane drużyny. Niektórzy narzekają na losowość systemów opartych na bo1, ale według mnie to jest dużo bardziej interesujące. Ekipy, które szybciej dopasują się do mety i będą się w niej lepiej odnajdować, po prostu awansują dalej. Według mnie to jest jeden z najważniejszych aspektów profesjonalizmu, aby potrafić odnaleźć się w tych wszystkich zmianach i dlatego właśnie lubię taki format. Mam nadzieję, że te mniej poważane regiony powalczą na tych Worldsach. Historia pokazuje, że te formacje zawsze mają jakiegoś asa w rękawie i potrafią nieźle namącić.

Takie zespoły cechują się tym, że trudno jest znaleźć informacje na temat ich stylu gry. Poza tym, tak szczerze mówiąc, te regiony coraz szybciej się rozwijają i ich możliwości są zbliżone do reszty świata. Z roku na rok drużyny z WildCardu są mocniej uzbrojone i wcale nie wyglądają już na takie słabe. Ja sam dawniej uważałem, że te ekipy są poniżej poziomu. Gdy byliśmy jeszcze w Team Kinguin, to kompletnie nie chciało nam się grać na jakieś tureckie, czy rosyjskie formacje, bo dostawali od nas konkretne „bęcki”. Ale na przestrzeni tego roku to wszystko strasznie się zmieniło, teraz te spotkania z pewnością wyglądałyby inaczej.

Na początku sierpnia wróciłeś do Polski i zdecydowałeś się powalczyć razem ze swoimi kolegami z byłego Team Kinguin w naszych rodzimych rozgrywkach. Uważasz, że nadal na polskiej scenie nie ma nikogo, kto może wam zagrozić?

Na ten moment nikt nie powinien być w stanie nam zagrozić. Dużo trenujemy, każdy podchodzi do tego bardzo profesjonalnie i nie chcemy, żeby ktokolwiek mógł podważyć to, że nasz skład się wypalił, albo że nasza przygoda w Challenger Series było zwykłą pomyłką, czy szczęściem. Kto wie, może jak totalnie zdominujemy Polskę to zaostrzy się nasz apetyt na Europę? Mamy silne makro – w tym aspekcie jestem pewny, że jesteśmy najlepsi. Idzie nam coraz lepiej i wraca nasza dobra gra w walkach drużynowych. Jestem dobrej myśli.

fot. ESL

Parę dni temu miało miejsce najważniejsze spotkanie w 15. sezonie ESL MP, czyli wasze starcie z Pompa Teamem. Nie było tak łatwo, a nawet można było zauważyć, że mieliście spore problemy z Cinkrofem i jego ekipą. Co okazało się problematyczne? Czy Pompa stała się lepsza, porównując ją z poprzednim sezonem rozgrywek?

Fakt, wygraliśmy na Pompę 2:0 i na pewno nie były to czyste gry. Musimy poprawić nasze błędy, które popełniamy we wczesnych etapach rozgrywki i postarać się o lepszą fazę pick&ban. Niemniej jednak gołym okiem można było zauważyć, że jesteśmy na totalnie innym poziomie jeśli chodzi o makro. Dużo lepiej rozumiemy rozgrywkę i poruszamy się po mapie. Jesteśmy w stanie dużo szybciej wyeliminować podstawowe błędy, które wynikają z naszej gry.

Bez wątpienia Pompa Team stał się o wiele mocniejszy. Każdy z zawodników bardzo posunął się do przodu. Cinkrof pojawiał się w LCS EU oraz w Turcji, grał na profesjonalnym poziomie i na pewno sporo wnosi do drużyny. Mystiques również z pewnością znacznie wpływa na resztę, bo występował w Hiszpanii i miał okazję pograć scrimy i doszlifować makro.

Do ćwierćfinałów ESL MP zakwalifikowały się dość dobrze zapowiadające się ekipy. Kto według Ciebie ostatecznie awansuje na finały lanowe w Łodzi?

W sumie to nie robi mi żadnej różnicy, kto zakwalifikuje się na lana. Wolałbym, żeby w półfinale Pompa Team spotkał się z Teamem DPD, bo Kubon i reszta mieliby spore szanse na zwycięstwo. Chciałbym, żeby DPD i Team Paper awansowały, bo myślę, że są lepsi od swoich przeciwników. Poza tym bardzo lubię te ekipy. Dodatkowo, będą to mecze o stawkę, dlatego myślę, że Xayoo i reszta będą bardziej skupieni, niż dotychczas. Zawsze w play-offach jest chociaż jeden taki zawodnik, który zagra totalnie lepiej, niż się od niego oczekuje. Nikt nie zaśpi na mecz, to pewne. (śmiech)

W gronie ćwierćfinalistów ESL MP nie ma zbyt wielu świeżych graczy. Co jest przyczyną tego, że widzimy tak mało nowych twarzy w tego typu zmaganiach? 

To trochę wynika z tego, że dużo teamów gra z ludźmi, z którymi już się znają. Trudno jest zdecydować się na kogoś kompletnie nieznanego, gdy masz okazję wziąć do drużyny kogoś, z kim rozmawiasz na co dzień i miałeś już możliwość z nim wcześniej pograć.

Zawodnikom, którzy są wysoko w solo queue, a nie mają aż takich znajomości, aby być branym pod uwagę przy okazji tworzenia „sklejek” na turnieje polecam próbowanie swoich sił w tryoutach do międzynarodowych formacji. Coraz częściej pojawiają się akademie przeróżnych organizacji, sposobów jest milion, wystarczy szukać. Kontakty i powiązania w profesjonalnym LoL-u to podstawa. Nikt nie weźmie pod uwagę losowej osoby z solowej kolejki, bez jakiegoś polecenia. Trzeba rozwijać się nie tylko w grze, ale także poza nią, tworząc swoją markę i dając się poznać szerszemu gronu.

Przed ostatnią kolejką ESL MP dołączyliście do Illuminar Gaming. Umowy zostały podpisane wyłącznie do końca turnieju. Zatem jak wygląda wasza współpraca z tą marką?

Generalnie otrzymaliśmy propozycję, czy chcielibyśmy zagrać w ESL Mistrzostwach Polski pod nazwą iHG. Wiadomo, otrzymamy koszuleczki itp., ustawiliśmy się też na coś dodatkowego. Illuminar Gaming jako organizacja jest jak najbardziej w porządku, tym bardziej, że stoi za nią właściwy człowiek na właściwym miejscu, Grzegorz „PanStone” Kamiński. Ja Kamyka strasznie lubię personalnie i nigdy nie miałem z nim żadnych problemów. Kojarzą mi się z nim same pozytywne rzeczy. Szanuje takich ludzi, którzy nie tylko są w organizacjach, ale udzielają się w nich. Bardzo fajnie z ich strony, że zaproponowali nam taką ofertę, którą mogliśmy potraktować poważnie. Dla porównania ostatnio dostaliśmy propozycję od jakiejś zagranicznej organizacji, która oczekiwała od nas gry pod ich nazwą w zamian za 50€ na głowę. Także zdarzają się nawet takie, dość zabawne oferty.

A co do tego, co przyniesie przyszłość, to zobaczymy. Nie jest też powiedziane, że po zakończeniu ESL Mistrzostw Polski zakończymy współpracę z iHG. Równie dobrze możemy pozostać pod skrzydłami Illuminar Gaming. To wszystko będzie zależeć od wielu czynników, a ja sam nie mam na ten moment na tyle informacji, aby móc się na ten temat bardziej wypowiedzieć. Organizacja sama w sobie dała nam takie warunki umowy, a nie inne. Oni po prostu chcą jednego, zostać ESL Mistrzem Polski, a my sprawimy, że nim będą.

Walczycie także w Pucharze Polski Cybersport. Tam ograliście już Sneaky FoxEZ i o awans do play-offów zagracie z Katastrofą Awionetki. Zanim dołączyłeś do Team 1, kT udało się urwać jedną mapę waszej drużynie. Jak teraz widzisz ten matchup?

Myślę, że zwyciężymy z nimi równie łatwo, jak ze Sneaky FoxEZ. Ja doskonale wiem, co zawiniło w tym spotkaniu z Katastrofą Awionetki w pierwszym tygodniu ESL MP. Mimo że nie było mnie w kraju, to brałem czynny udział w życiu Team 1. Wiedziałem co się działo i myślę, że będę w stanie to wszystko poprawić. Nie powinno być już żadnych potknięć. Raczej nie zobaczycie żadnej niespodzianki w tym pojedynku. Jeśli zagramy tak dobrze, jak wychodzi nam to na scrimach, to myślę, że będzie w porządku.

Na swoim profilu na Facebooku jasno określiłeś się, że nie zamierzasz się zatrzymywać. Po zakończeniu polskich turniejów będziesz aktywnie szukał nowego domu. Jeśli obronicie tytuł w ESL MP, automatycznie zakwalifikujecie się do CSQ. Planujesz znów spróbować sił w Challenger Series? Co jeśli otrzymasz propozycje z innych organizacji?

Jeśli wygramy, to ja osobiście bardzo chciałbym spróbować zagrać z chłopakami te kwalifikacje do Challenger Series. Zupełnie nie wykluczam tej opcji, ale na ten moment to dość daleka przyszłość. Trudno to ocenić. Na pewno chcemy wygrać wszystkie polskie turnieje do końca tego roku. Tym bardziej, że każdy z nas odrzucił oferty z innych regionów na rzecz gry w Polsce. Ja sam miałem oferty z Hiszpanii na ten sezon, wiem też, że Woolite i Sebekx również otrzymali jakieś propozycje. Każdy ostatecznie zdecydował się pozostać w Polsce i raczej nie doszłoby do tego, gdybyśmy się wzajemnie nie szanowali i nie traktowali poważnie. Natomiast jeśli po zakończeniu wszystkich zawodów w Polsce nie będziemy czuć się na siłach, aby grać razem w CSQ, to po prostu nie będzie sensu tego ciągnąć. Na ten moment profesjonalnych lig jest cała masa i nigdy nie wiadomo, skąd i jaką ofertę może otrzymać każdy z nas. Ja sam bardzo chciałbym wyjechać gdzieś do Ameryki, podobnie jak Karol „t4nky” Słomka.

fot. Cybersport

Po ostatnim poście Jactrolla o friendly banterze i trashtalku przed meczami w mediach społecznościowych większości polskich organizacji i drużyn masowo zaczęły pojawiać się tego typu teksty, czy też filmy. Myślisz, że polska scena LoL-a tego potrzebuje? Czy polscy fani faktycznie dobrze odbierają takie nakręcanie hype’u?

Dużo osób mówi, że to w Polsce ludzie nie potrafią dobrze odbierać tego typu rzeczy, ale tak jest wszędzie. Fani uwielbiają graczy, którzy często rzucają mocniejszymi tekstami. W historii esportu i sportów tradycyjnych było już kilka takich przypadków, kiedy dany zawodnik lubił rzucić o kilka słów za dużo. Jednak w momencie, gdy doznał spadku formy i zaczął przegrywać, spadała na niego potężna fala hejtu. Wtedy ten trashtalk odbija się na tych zawodnikach i nierzadko siada na psychice. Jest taka strasznie cienka granica między byciem pewnym siebie a byciem aroganckim.

Zawodnicy zawsze w głębi serca chcą pościerać się na forach, czy też powiedzieć, że są lepsi od swoich rywali itd. Wydaje mi się, że gdy drużyny zobaczyły ten post Jactrolla na Esportowych Świrach, to uznały to za swego rodzaju przyzwolenie na trashtalk. Formacje pomyślały sobie wtedy, że skoro każdy będzie to robił, to jak najbardziej wszyscy powinni w tym kierunku pójść. W moim uznaniu to przynosi korzyści, bo teraz te spotkania nabierają takiego tła, jakiegoś koloru. To już nie są takie zwykłe, mało znaczące mecze, tylko teraz to wszystko ma jakieś większe znaczenie. Taka sprawa jest niesamowicie fajna, tak długo, jak to wszystko nie będzie się przenosiło na jakieś personalne, osobiste wyzwiska albo zbyt mocne słowa pisane przez entuzjastów drużyn w internecie. Póki co to dobra zabawa, my sami będziemy to kontynuować, na naszych fanpage’ach pojawia się trochę tego typu postów. Pamiętajmy jednak, że podczas śmiania się z innych, warto też pośmiać się z samego siebie.

Kolejne starcia Illuminar Gaming w 15. sezonie ESL Mistrzostw Polski w LoL-a będziecie mogli zobaczyć już 15-17 września podczas Międzynarodowego Festiwal Komiksu i Gier, odbywającego się w łódzkiej Atlas Arenie. Delord i jego koledzy zapewnili sobie awans do półfinałów turnieju, zajmując pierwsze miejsce w fazie grupowej, w której byli niepokonani. Bilety na finały lanowe 15. sezonu ESL Mistrzostw Polski możecie zakupić tutaj.

Śledź autora wywiadu na twitterze – Uspek_

Tagi: , , , , , , , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Kto sięgnie po triumf w LCS NA? Finał letnich play-offów już dziś

Dla fanów północnoamerykańskich rozgrywek League of Legends mamy świetną wiadomość. Dziś wieczorem rozegrany zostanie wielki finał letnich play-offów...