STS
Kikis

Kikis: Szata Maga tworzy wokół siebie hype na to, że nas pokona, ale i tak wyjdzie jak zawsze

Już w najbliższy piątek rozpoczną się lanowe finały 16. sezonu ESL Mistrzostw Polski w League of Legends. Jako pierwsi o awans do wielkiego finału prestiżowych rozgrywek powalczą reprezentanci Illuminar Gaming oraz Teamu Same Mordeczki. O dołączeniu do broniącego tytułu iHG, przebiegu całego turnieju oraz oczekiwaniach odnośnie finałów porozmawialiśmy z Mateuszem „Kikisem” Szkudlarkiem.


Daniel Kasprzycki: Od twojego ostatniego udziału w krajowych rozgrywkach minęły już prawie 4 lata. Jak oceniłbyś aktualnie reprezentowany poziom drużyn w Polsce?

Mateusz „Kikis” Szkudlarek: Poziom w Polsce się znacznie wzrósł. Wcześniej wyglądało to w ten sposób, że wystarczyło złożyć sklejkę z najlepszych dostępnych w danym momencie graczy, którzy nie mieli żadnej stałej drużyny. Chodzi tutaj o zawodników, którzy wypadli z LCS lub akurat nie grali w żadnej konkretnej lidze. Wtedy tacy gracze wygrywali co tylko zechcieli, bo nie było żadnej stale utrzymującej się ekipy. Nie było stabilnych drużyn, było o wiele mniej turniejów i każdy mówił o tym, że nie warto inwestować w polskie formacje, bo i tak rozpadną się w ciągu dwóch tygodni. Niestety nie było wtedy też organizacji na tyle poważnych, żeby ktoś mógł sobie pozwolić na odpuszczenie pracy lub chodzenia do szkoły na rzecz grania i trenowania przynajmniej przez kilka godzin dziennie.

Aktualnie wygląda to tak, że jest kilka stałych ekip. Coraz częściej widzimy nowe organizacje. Nie mówi się już tylko o najlepszych ośmiu drużynach, ale o większej liczbie. W gronie ludzi, którzy się tym interesują, można usłyszeć o ekipach, które nie zdołały awansować do tego sezonu ESL MP. Oczywiście jest jeszcze Illuminar Gaming, które jest na szczycie od dwóch lat. Teraz nie da się już zrobić losowej sklejki – tak jak ja próbowałem z Szatą Maga. Wziąłem wtedy wszystkich najlepszych dostępnych graczy do swojej drużyny i liczyłem, że pokonamy iHG. Zrobiliśmy im sporą konkurencję, dwukrotnie było bardzo blisko, ale jednak koniec końców to się nie udało. Każda osoba, która będzie miała podobny plan, niestety będzie miała strasznie trudne zadanie do wykonania. Niedawno powstał podobny skład, czyli Szata Maga (Młodzi Esports). Wydaje mi się, że oni mają podobny plan i tworzą wokół siebie hype na to, że nas pokonają, ale i tak wyjdzie jak zawsze. Takie sklejki po prostu nie działają.

Do Illuminar Gaming dołączyłeś przed trzecią kolejką ESL Mistrzostw Polski. Wcześniej oglądaliśmy cię właśnie Szacie Maga na górnej alei. Dlaczego ostatecznie zdecydowałeś się zająć pozycję dżunglera w iHG, a nie toplanera?

Wyglądało to tak, że najpierw Veggie napisał do mnie, bo chciał porozmawiać. Spodziewałem się o czym dokładnie będzie ta rozmowa. Już wcześniej o tym myślałem. Fryderyk zaproponował mi miejsce w drużynie, ale ja wyszedłem z inną propozycją, bo moim zdaniem więcej zdziałałbym w dżungli i to byłaby najbardziej korzystna opcja, bo Marcin jest strasznie silnym graczem.

Illuminar dłuższy czas mówiło, że potrzebuje jakiejś zmiany, ale według mnie modyfikacja na górze mapy nie zawsze dużo zmienia w drużynie. Dynamika uległaby zmianie w małym stopniu, ale nie w tak drastycznym, jak to miało miejsce, gdy ja przejąłem dżunglę. Jestem weteranem z wielkim doświadczeniem, jestem znany z bycia wokalnym graczem, wcześniej grałem dżunglę i długo topa. W pewnym sensie te role są bardzo podobne. Niemniej, z roli dżungli jestem w stanie zrobić o wiele więcej, jeśli chodzi o makro i kontrolę gry, a szczególnie w pierwszych minutach. Staram się, żeby nasza gra była schematyczna od początku do końca, ustalam priorytety pod co będziemy grali i podejmuję ważne decyzje w trakcie gry. Jeżeli robiłbym to z góry mapy, to byłoby to wręcz niemożliwe. To wszystko pozbawiałoby mnie skupienia na swojej linii i odstawałbym indywidualnie. Kierując grą z górnej alejki cierpiałbym na linii. Takie poświęcenie nie jest dobre dla toplanera.

Od twojego dołączenia do Illuminar Gaming minął już miesiąc. Na początku widać było, że z uwagi na słabe zgranie nie szło Ci tak dobrze, jak mogłoby się wydawać. Uważasz, że te wszystkie mankamenty zostały już wyeliminowane?

Przejąłem rolę dżunglera na tydzień przed European Masters, nie grając na tej pozycji przez dwa lata. Tak naprawdę jakieś tam elementy może gdzieś pozostały, ale gra zmienia się z każdym kolejnym patchem. To, ile wcześniej grałem na danej pozycji, nie miało żadnego znaczenia. Nadal muszę się przyzwyczaić do tego wszystkiego. Mam zupełnie inną pulę obowiązków, dużo więcej rzeczy, o których muszę myśleć w trakcie gry. Musiałem wyrobić sobie pamięć mięśniową na to wszystko, bo mój mózg pewnie by wybuchnął, jakbym miał o tym wszystkim myśleć na raz. Jestem człowiekiem, który bardzo dużo uczy się z gry na grę i wyciągam sporo wniosków z każdego błędu, więc moim zdaniem to było naturalne, że na początku nie szło mi najlepiej i to było widać. Z każdą grą szło mi coraz lepiej. Zacząłem European Masters jako losowy dżungler, a skończyłem ten turniej jako jeden z najlepszych, o ile nie najlepszy dżungler w stawce. Można zauważyć tę linię progresu, jaki poczyniłem przez ten ostatni miesiąc. Widzę, że wiele osób ocenia mnie po tych pierwszych występach, gdzie zostałem zaorany przez TynXa w fazie grupowej. Niestety mało kto patrzy na moje występy z play-offów. Dlatego też myślę, że opinia o mnie jako o dżunglerze jest słaba właśnie z tego powodu.

Od niedawna dużo słyszymy o wpływie VoVa na waszą grę. Ty w swojej karierze pracowałeś ze światowej klasy analitykami i trenerami. Co możesz powiedzieć na temat VoVa oraz Veggiego? Jak oni radzą sobie w swoich rolach w drużynie?

Jak dołączyłem do tej drużyny i zobaczyłem to, co robi VoV, to pomyślałem sobie: „wow, nigdy wcześniej czegoś takiego nie miałem”. VoV daje nam dostęp do przeróżnych danych w Excelu. Nie wiem jak reszta, ale ja osobiście sprawdzam wszystkie te arkusze. Dobrze jest wiedzieć jakie mamy współczynniki wygranych na scrimach, daną postacią, na dane postacie itd. VoV rozpisuje nam listy z najlepszymi bohaterami w aktualnym patchu, opisuje wszystko na temat przeciwników – czym grają najczęściej, czym najlepiej im idzie. VoV przygotowuje po prostu ogrom informacji i to naprawdę dobrych informacji, bo byłem w drużynach, gdzie tych informacji najzwyczajniej w świecie było zbyt dużo i niektóre dla graczy były po prostu bezużyteczne. Bartek podaje nam wszystko, co potrzebujemy, w bardzo przejrzysty sposób. Te informacje w sporym stopniu ułatwiają mi pracę, bo nie muszę tracić czasu na tego typu przygotowania i mogę skupić się na treningach. VoV i jego arkusze to bez dwóch zdań poziom LCS.

Jeżeli chodzi o Veggiego, to wiadomo już, że nie będzie mógł z nami pracować tyle, ile byśmy tego chcieli. Na początku, kiedy dołączyłem do drużyny, mieliśmy tydzień bez Fryderyka i szło nam o wiele gorzej z draftami. Gracze byli przyzwyczajeni, że to trener w dużej mierze ustala całą fazę pick&ban. Wtedy nie mieliśmy takiej pomocy i było nam o wiele trudniej. Wpływ VoVa i Veggiego na naszą drużynę jest naprawdę spory.

W ostatniej kolejce ESL MP podjęliście walkę z Teamem Same Mordeczki. W meczu tym przegraliście jedną z trzech rozgrywanych map. To jedyna drużyna z ostatecznej czwórki, której ulegliście. Co stało za tą pojedynczą porażką?

Tak naprawdę nikt nie powinien patrzeć na ten mecz pod kątem naszych umiejętności. Przez ostatni miesiąc graliśmy praktycznie codziennie bez żadnych przerw. Przez dokładnie 20 dni z rzędu trenowaliśmy, mieliśmy może jeden dzień wolny po wygraniu półfinałów European Masters. Po tym, jak wróciliśmy do domów, wszyscy byli bardzo rozluźnieni, zmęczeni podróżą i na następny dzień graliśmy po prostu bez większego przygotowania. Tak czy inaczej mieliśmy już zapewnione pierwsze miejsce w fazie zasadniczej, więc zagraliśmy ten mecz pod tzw. „młyn” i to jeszcze na nowym patchu. Nie zagraliśmy wcale dobrze, a to i tak wystarczyło, żeby ich ograć, więc jeżeli w Polsce zagramy na naszym poziomie, do którego jesteśmy przystosowani, to nie wydaje mi się, że inne drużyny będą jakąkolwiek konkurencją. To wszystko z uwagi na to jaki poziom sobą obecnie reprezentujemy i jaki poziom pokazaliśmy na EU Masters.

W półfinale spotkacie się właśnie z ekipą Unknowna. Wciąż jest to zespół, który po zakończeniu ESL MP nie będzie kontynuować wspólnej gry, ale mimo wszystko to właśnie on urwał mapę w starciu z wami. Myślisz, że na lanie TSM będzie w stanie wam zagrozić lub nawet zwyciężyć w Bo5?

Sam nie jestem pewny co dzieje się w tym zespole. Słyszałem już wiele rzeczy na temat tej drużyny, ale z tego co wiem, to nie przykładają się do treningów i po prostu grają. W takiej sytuacji nie wydaje mi się, żeby w ogóle mogli nam zagrozić. Nie wszyscy z nich utrzymują ten poziom, który prezentowali kiedyś. Bodajże dwa albo trzy miesiące temu byli jeszcze uznawani za mocną drużynę. Był przecież moment, że wygrali na lanie z Illuminar Gaming. Mimo wszystko od tamtego momentu widać u nich tendencję spadkową, a teraz są totalnie poza obiegiem.

Jeśli chodzi o drugi półfinał, to mamy tam również dość nietypową sytuację. Wiemy, że Ascent nie scrimuje, a Szata Maga, która jak sam powiedziałeś ma największe szanse na zagrożenie wam, gra z Pukim zamiast Deflesa. Kto według Ciebie ma większe szanse na zwycięstwo?

Szata Maga miała naprawdę sporo czasu, żeby przygotować się na ten patch. Jeżeli Team Ascent nie scrimuje, to trudno będzie im się rozeznać w obecnej mecie. Meta zmieniła się wystarczająco i jeśli nie masz pojęcia co się dzieje, to jesteś na przegranej pozycji. Wydaje mi się, że Szata Maga i tak już przygotowuje się na finał na nas, bo jednak wątpię w to, żeby był inny finał. Jak już dojdzie do tego finału, to biorąc pod uwagę to, że mieli więcej czasu na przygotowanie się do tej aktualizacji, może być nieco trudniej. Mimo wszystko wydaje mi się, że przez te kilka dni w miarę ogarnęliśmy nasze najważniejsze cele. Sam jestem ciekawy poziomu, jaki Szata Maga pokaże. Słyszałem, że przygotowują się specjalnie pod nas i oczekują nawet, że wygrają. Jestem po prostu ciekawy jak wysoki poziom mogą pokazać i czy są w stanie nam zagrozić.

Wśród fanów polskiej sceny LoL-a sporo mówi się o tym, że po zdobyciu top 2 poza LCS nie możecie sobie pozwolić na zajęcie innego, niż pierwszego miejsca w ESL MP. Jakie jest twoje podejście do tych finałów? Wygrana w całym turnieju to absolutna konieczność?

To prawda, że oczekiwania są duże. Nie tylko od widowni, fanów, ale też od nas samych. My oczekujemy pierwszego miejsca w Polsce na każdym turnieju. To jest ważne nie tylko dlatego, że mamy wysokie mniemanie, ale też z powodu tego, jak mogą potem patrzeć na nas potencjalni sponsorzy. Chcemy utrzymać ten cały hype, który wytworzył się wokół nas po European Masters i musimy pokazać, że nie powinie nam się noga. Jeżeli przegralibyśmy w finale, to jednak sponsorzy mogą na to inaczej patrzeć. Kolejną ważną rzeczą jest to, że wygranie ESL Mistrzostw Polski daje miejsce w kolejnej odsłonie European Masters, dlatego bardzo poważnie do tego podejdziemy. Jeśli powinie nam się noga w Polsce, podczas gdy w Europie mieliśmy tak dobry wynik, to wtedy powinniśmy się zacząć martwić o nasza przyszłość.


Półfinał z udziałem Illuminar Gaming rozpocznie się już  w najbliższy piątek o godzinie 15:00. Transmisję ze wszystkich spotkań 16. sezonu ESL MP w League of Legends będziecie mogli zobaczyć w ESL.TV Polska. Finały ESL Mistrzostw Polski odbędą się już 11-13 maja w katowickiej ESL Arenie. Bilety na to wydarzenie możecie kupić na ticketmaster.pl.

Tagi: , , , , , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

eUnited zapewnia sobie awans do ósmego sezonu amerykańskiej ESL Pro League

eUnited zapewniło sobie awans do ESL Pro League Season 8 poprzez zwycięstwo w finałowym meczu amerykańskiej edycji ESEA Mountain Dew League. Drużyna t...