mousesports Snax
fot. ESL/Helena Kristiansson

Snax: Chcę pokazać ludziom, że ciągle potrafię dobrze grać

Startujące dziś ESL One New York to dla mousesports szansa, by chociaż częściowo zapomnieć o fatalnym wyniku osiągniętym podczas FACEIT Major London 2018. Międzynarodowa ekipa na współorganizowanej przez Valve imprezie kompletnie bowiem zawiodła, odpadając z Fazy Nowych Legend z bilansem 0:3.

Tuż przed startem nowojorskiego turnieju na krótką rozmowę z przedstawicielami ESL zgodził się polski rodzynek w szeregach mouz, Janusz „Snax” Pogorzelski. 25-latek odniósł się m.in. do powodów, które zaważyły na tym, że w czerwcu po ponad czterech latach opuścił szeregi Virtus.pro, by po raz pierwszy w swojej karierze spróbować sił za granicą. – Kiedy byłem jeszcze w Virtus.pro coś złego stało się z atmosferą wewnątrz naszej drużyny. Wydaje mi się, że odejście z zespołu nie było dla mnie taką złą opcją, bo nie czułem, że powinienem tam pozostać. W tamtym momencie to był po prostu zupełnie inny okres i inna drużyna – wyjaśnił.

Podczas ostatniego Majora, ale także i wcześniejszym imprez dało się zauważyć, że w mousesports nie wszystko obecnie wygląda tak, jak powinno. Za jedną z głównych przyczyn takiego stanu rzeczy Snax, tak jak i wcześniej Tomáš „oskar” Šťastný, uważa problemy z komunikacją wewnątrz zespołu. – Dużo trenowaliśmy, ale wydaje mi się, że w nieodpowiedni dla nas sposób. Nasza komunikacja wyglądała źle i to był nasz największy problem. Nie byliśmy po prostu odpowiednio mentalnie przygotowani na turniej tego kalibru. Dla mnie to ciągle coś nowego, bo to nie jest mój ojczysty język i muszę się nauczyć wielu rzeczy. Jeśli spojrzymy na to, jak długo gramy razem, to wyjdą nam dwa miesiące, ale jednocześnie mieliśmy też w międzyczasie 20-dniową wakacyjną przerwę, a ponadto graliśmy też na trzech czy czterech turniejach, co daje nam kolejne około 20 dni, więc tak naprawdę nie było zbyt dużo czasu na wspólne treningi. Nadal próbujemy znaleźć dla siebie miejsce. W tym roku możemy jeszcze grać niepewnie, ale sądzę, że jeżeli dalej będziemy robić swoje i dużo trenować, to w przyszłym roku będziemy grać o wiele lepiej – stwierdził Pogorzelski.

Sam Polak także prezentuje się o wiele słabej niż jeszcze kilka lat temu, przez co stał się obiektem wzmożonej krytyki. On sam czuje jednak, że zmiana miejsca pracy dobrze mu zrobiła, dzięki czemu zyskał on nowe siły, które mogą pomóc mu w powrocie na prezentowanych kiedyś poziom. – Wciąż próbuję się odnaleźć w tym zespole. Na ten moment będąc w domu dużo gram w CS-a, co jest czymś, czego nie robiłem jeszcze pół roku temu. I dobrze mi z tym, czuję, że moja motywacja wróciła. Z każdym dniem wszystko wygląda coraz lepiej i wydaje mi się, że dobrze się sprawuję podczas treningów. Chcę pokazać ludziom, że ciągle potrafię dobrze grać i że jestem dobrym uzupełnieniem tego składu. Nadal jesteśmy nową drużyną, ale mimo to możemy pokazać, że mousesports jest w stanie rywalizować na najwyższym poziomie – zakończył były członek VP.

Snax – NY Feature

For mousesports it’s a question of finding the recipe for success. #ESLOne

Posted by ESL Counter-Strike on Wednesday, September 26, 2018

Snax i jego koledzy z mousesports przebywają obecnie w Nowym Jorku, gdzie biorą udział w ESL One New York 2018. Ich rywalami w fazie grupowej amerykańskiej imprezy są Fnatic, Gambit Esports oraz Natus Vincere. Po więcej informacji na temat turnieju zapraszamy do naszej relacji tekstowej.

Tagi: , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Tegoroczny przychód z League of Legends będzie najniższym od 2014 roku?

Mimo że esportowa scena League of Legends sprawia wrażenie dobrze prosperującej, co zdecydowanie potwierdza liczba chętnych udziału we franczyzowych l...