fot. Riot Games

Sensacja na Worlds 2018! Cloud9 eliminuje ostatnią koreańską drużynę z turnieju

Takiego obrotu spraw z pewnością nikt się nie spodziewał! Cloud9, które dotychczas nigdy nie zdołało awansować do półfinału Worlds, kompletnie rozgromiło faworyzowane Afreeca Freecs, wykluczając tym samym ostatnią ekipę reprezentującą Koreę Południową na tegorocznych Mistrzostwach Świata.

Afreeca Freecs 0:3 Cloud9

W pierwszej potyczce oglądaliśmy wyrównaną sytuację tylko przez pierwsze kilka minut, bowiem później inicjatywę na dobre przejęło Cloud9. Podopieczni Boka „Reapereda” Han-gyu nie dawali swoim oponentom nawet chwili wytchnienia, co chwilę wyprowadzając kolejne kapitalne ataki na poszczególne linie. Już w 18. minucie Cloud9 prowadziło siedmioma tysiącami sztuk złota, co idealnie odwzorowuje skalę dominacji jaka była udziałem północnoamerykańskiej formacji. Zaledwie kilka chwil później C9 wygrało walkę i bez większych problemów zgładziło Nashora, co umożliwiło mu zniszczenie bazy przeciwnika.

Po krótkiej przerwie gracze Afreeca Freecs postanowili zmienić nieco swój styl gry i zaprezentować o wiele więcej agresywnych wejść. Mimo że reprezentantom LCK udało się zaskoczyć Cloud9 kilkukrotnie we wczesnej fazie gry i zgarnąć masę zabójstw, to Zachary „Sneaky” Scuderi i jego kompani z łatwością utrzymywali wysoki poziom makro, przez co różnica w złocie była znikoma. Zawodnicy Afreeca Freecs w kolejnych walkach wypadali co najmniej blado, podczas gdy Cloud9 błyszczało niczym oszlifowany diament. Parę minut po pojawieniu się Nashora na mapie gracze z NA LCS byli już wyposażeni w fioletowe wzmocnienie. Chwilę później oglądaliśmy rozpadający się Nexus AFs.

Ostatnie starcie było zdecydowanie bardziej wyrównane od dwóch poprzednich. Tym razem Afreeca Freecs było w stanie postawić się swoim przeciwnikom w początkowej fazie rozgrywki, wychodząc nawet na skromne prowadzenie. Mając nóż na gardle koreańska formacja zdecydowała się postawić wszystko na jedną kartę i ruszyć po Nashora już w 22. minucie. Pech chciał, że zjawili się tam także Eric „Licorice” Ritchie oraz Nicolaj „Jensen” Jensen, którzy wykradli fioletowego buffa tuż sprzed nosa Lee „Spirita” Da-yoona. Od tamtej chwili Cloud9 dyktowało warunki na mapie i przegrało jeszcze tylko jedną bezpośrednią walkę. Mimo wszystko koniec końców triumf należał właśnie do zawodników z północnoamerykańskiej ligi, a wyczyn ten z całą pewnością przejdzie do historii League of Legends.

Transmisja z Mistrzostw Świata dostępna jest pod tym adresem. Pełny harmonogram zawodów oraz inne informacje znajdziecie w naszej relacji tekstowej.

Tagi: , , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Na`Vi i BIG coraz bliżej Astralis w ESL Pro League

Co prawda Astralis wciąż utrzymuje się na prowadzeniu w europejskiej dywizji ESL Pro League Season 8, ale szaleńczy pościg za Duńczykami kontynuują za...