fot. Esports Performance Center

Hatchy: Chcemy wygrać EU Masters, ale chodzi o to, żeby nie udławić się tym, co mamy

Podczas wczorajszej konferencji w Esports Performance Center ogłoszono skład drużyny League of Legends, który będzie reprezentował nowo powstałą organizację w Ultralidze. O zapleczu, potencjale, sztabie szkoleniowym i kilku innych istotnych kwestiach porozmawialiśmy z Adrianem „hatchym” Widerą, trenerem zespołu znanego na ten moment jako Team EPC.


Mikołaj „rekd” Bryła: Wracasz do domu.

Adrian „hatchy” Widera: Nie.

Tworzysz całkowicie nowy projekt.

Tak.

Całkowicie nowy projekt, który w ogóle nie jest związany z którymkolwiek tworzonym przez ciebie wcześniej. Jakkolwiek to nie brzmi, ale wiemy, że stoją za tym podobne osoby co wcześniej. 

Nie (śmiech).

Niektóre osoby?

Sponsor jest podobny. I tyle.

Ale z samą marką Kinguin ludzie cię kojarzą i jesteś z nią związany.

Tak, Team Kinguin jest ważną częścią mojej przeszłości, aczkolwiek ja tam uważam, w moich interakcjach z tymi ludźmi, że to nie jest Team Kignuin, to jest zupełnie inny twór, zupełnie inny projekt, do którego wchodzę. Nie mam do czynienia z nikim, z kim miałem do czynienia przy tamtym projekcie. To jest ważne do zrozumienia – to jest zupełnie nowa organizacja, zupełnie nowy start.

Nowy start, który dla ciebie też będzie resetem. Po Illuminar Gaming rozmawialiśmy o twojej przyszłości, bo nie da się ukryć, jesteś osobą rozchwytywaną w świecie esportu, na pewno ofert było mnóstwo. Zdecydowałeś się na tą. Dlaczego? 

Przede wszystkim chodzi o to, że teraz nie można dostać się bezpośrednio do LEC poprzez kwalifikacje. Dla mnie celem było to, żebym wybrał taki zespół, który da największe możliwości rozwoju mi i moim graczom poza LEC. I o ile przez długi czas byłem przekonany, że dołączę do innej organizacji, bo nie wiedziałem, że ten projekt tutaj powstaje, o tyle jak się dowiedziałem, że jest zainteresowanie i są takie środki jakie mamy tutaj, szybko stało się dla mnie jasne, że po raz pierwszy mogę powiedzieć o Polsce, że mamy to, czego często nikt inny nie ma. Trudno było znaleźć argument za tym, żeby iść gdzieś indziej. Nikt nie ma tego, co mamy tutaj, dlatego uważam, że najlepsze warunki dla rozwoju siebie i graczy mam właśnie tutaj.

Od zawsze mówisz, że najważniejsze są dla ciebie warunki i możliwość rozwoju. Tutaj te warunki się dopiero tworzą, tak samo jak organizacja. Coś musi wyróżniać tę ofertę, bo jestem pewien, że sama możliwość rozwoju nie jest jedynym, co cię tutaj przyciągnęło. Może to kwestia wizji możliwości zbudowania swojego składu z graczy, których przyciągnie też ta marka, zaplecze i tak dalej. Idziesz w ciemno, poza budynkiem, fajnym zapleczem i obietnicami nie ma jeszcze nic innego.

Poza budynkiem, choć mówimy jakby to był Konstancin Jeziorna Gaming House, chodzi o to, że w porównaniu do innych sytuacji w których byłem w Polsce, rozmach z jakim to wszystko jest robione pokazuje, że jest to ogromna inwestycja. Jeśli inwestujesz tak dużo, to nie robisz tego po to, żeby za chwilę się wycofać. Więc jeśli teraz mówię, że jest to długoterminowy projekt, to on rzeczywiście jest długoterminowy, chociażby przez skalę tej inwestycji. Chociażby przez ten budynek, który nie jest pierwszym lepszym budynkiem, tylko jest ogromnym centrum. To musi wyjść i wszyscy na to pracują. Jeśli o to chodzi, to nie zgodzę się, że nie ma warunków do rozwoju, bo już teraz są. Zaczynamy bootcamp i dzień jeden – psycholog, dzień dwa – dietetyk, dzień trzy – fizjoterapeuta. To nie są rzeczy, które mówią, że nam zapewnią. To są rzeczy, które realnie już mamy i to odróżnia też tę organizację od innych organizacji. Inne organizacje mówią ci „tak, załatwimy ci” i potem czekasz parę miesięcy i to się nie zdarza. Nawet w Team Kinguin kiedyś tak było, że czekaliśmy i czekaliśmy, aż się team rozwiązał. Tutaj tego nie ma, jeśli jest zapotrzebowanie, to dostajemy to od razu. To o to chodzi. Gdybym poszedł do innej drużyny z Hiszpanii na przykład, to mam tam zagwarantowaną większą markę na „już”. Tamte brandy są już znane, a tutaj tego nie ma. Ale pod względem infrastruktury dużo lepiej wygląda to tutaj niż tam. Nie mają takiego budynku, część z nich ma psychologa, część ma dietetyka, ale nikt nie ma dietetyka, fizjoterapeuty, trenera personalnego i psychologa. My mamy to wszystko już teraz, więc te warunki do rozwoju mają ogromne znaczenie. One były szczególnie ważne wtedy, gdy chcieliśmy przekonać graczy takich jak Cinkrof, który podobnie jak ja miał dużo dobrych ofert, ale żadna z nich nie dawała wszystkiego tego, co dajemy teraz my.

Pojawia się więc kwestia taka, że tak jak mówiłeś, nie wejdziecie do LEC. Myślisz, że gdyby ta organizacja pojawiła się wcześniej, zanim pojawiła się franczyza, organizacje zostały ogłoszone, to EPC miałoby szansę dostać się do tej franczyzy?

Być może. Wiem z nieoficjalnych źródeł, że Riotowi zależy na tym, żeby w LEC był reprezentant każdej ligi regionalnej. To byłoby bardzo dobre dla fanbase’u, bo on siłą rzeczy dzieli się na kraje, które się od siebie różnią. Franczyza z tego co Riot mówił może być z czasem rozszerzona. Być może, że jeśli ten projekt wyjdzie tak jak ma wyjść, będziemy wygrywać European Masters za European Masters w idealnym scenariuszu, to być może tam trafimy, czemu nie. Ultraliga powiedziała dziś na spotkaniu, że mieliśmy najlepszą aplikację, tak zdecydowanie, że od razu postanowili nas wziąć. Nie widzę powodu, dla którego jeśli się dobrze rozwijamy, to mielibyśmy nie mieć podobnej aplikacji do LEC za parę lat. To oczywiście melodia przyszłości, nic pewnego. Ja muszę wierzyć, chcę wierzyć i wierzę w to, że mamy na to szansę, dlaczego nie.

Masz skład, który na pewno wiedziałeś jak chcesz zbudować, wiedziałeś jakich graczy chcesz. Robiłeś już takie projekty w różnych drużynach i za każdym razem miałeś na to pomysł. Teraz masz doświadczonego Cinkrofa i graczy dookoła, którzy też są jakoś doświadczeni, ale nie każdy udowodnił, że jest lepszy od czołówki polskiej sceny. Chociażby Matislaw to klasa sama w sobie, ale też nie przebił się na rynek europejski. Tak naprawdę jak niewiele brakuje, żeby ta drużyna była na takim samym poziomie, z takim samym doświadczeniem jak Rogue?

Mówisz, że Agresivoo nigdy nie udowodnił, że jest lepszy od IceBeasto, okej. Mówisz, że Mastislaw jest kozakiem, więc zakładam, że jest najlepszy na midzie?

Jednym z najlepszych. 

Kogo miałby przebić, jeśli chodzi o polskich midlanerów? Wymień jednego, nawet jeśli jest zagranicą. Jeśli chcesz powiedzieć Sebekx, to niech będzie.

Powiedziałbym Sebekx, ale ostatnie tygodnie czy miesiące nie prezentował swojego poziomu, jaki jest w stanie osiągnąć, ale Matislaw w tym samym czasie nie udowodnił, że jest najlepszy. Grał w R6T, które wiemy jak skończyło. 

Powiedzmy w takim razie, że Matislaw jest jednym z najlepszych. Agresivoo nigdy nie udowodnił, że jest lepszy niż IceBeasto. Botlane nie udowodnił, że był lepszy od Woolite’a i Vandera. Co wyróżnia tych graczy, których wymieniliśmy? Każdy z nich mógł pracować przy League of Legends full time. Dla mnie fascynujące jest to, że już mamy tak dobry skład, Matislaw być może najlepszy na swojej roli, a reszta bardzo blisko, a jeszcze nigdy nie pracowali na pełny etat z trenerem w gaming housie. Sukcesy Illuminar też nie wzięły się znikąd, zaczęło się od tego, że graliśmy na pełny etat w Team Kinguin. To bardzo dużo daje zawodnikom. IceBeasto przed tym czasem też miał lany gdy był trzeci czy czwarty, kiedy grał jeszcze z Babunią w zespole i tak dalej. Potem gdy pojawiła się ta profesjonalizacja, to on zdobył wysokie miejsce na polskiej scenie i ten poziom utrzymał. Wierzę, że jeśli nasi gracze już tak dużo pokazali, a nigdy nie robili tego full time, to jest bardzo duży plus dla nas i może nam to dużo pomóc. I chodzi o to, że trafiliśmy w idealny moment. Wcześniej nie dało się tego zrobić z tymi zawodnikami, bo często na przykład kończyli szkołę. To jest idealny moment, gdy powiedzieliśmy, że potrzebujemy graczy full time i okazało się, że każdy z nich, naprawdę każdy, może to robić. Inaczej musielibyśmy szukać rezerwowych. Ktoś spytał mnie co by musiało się stać, abym chciał zostać na polskiej scenie, kogo bym chciał w składzie. Powiedziałem dosłownie to – Agresivoo, Cinkrof, Matislaw, Lucker i Erdote. Każdy z nich jest już bardzo dobry, ale żaden z nich nie mógł grać w pełnym wymiarze czasowym, tak jak będziemy robić to teraz.

Gdy przedstawiasz tych graczy, to wydaje się, że Lucker z nich wszystkich mógłby być potraktowany jako najsłabszy, bo ma najmniejsze doświadczenie, bo dopiero udowodnił swoją wartość. Czemu na niego się zdecydowałeś?

Lucker był przede wszystkim jednym z najlepszych graczy Ultraligi w sezonie zerowym. Trzeba to docenić. Miał on drużynę porównywalnie słabszą ze wszystkich z czołówki i często słabszą niż drużyny z miejsc 5-6., przynajmniej na papierze. To on był tym carry, który często decydował o losach meczu i potrafił wynieść tę drużynę razem z Pyrką na bocie. Było jasne, że jeśli Akademia wygrywa, to tylko przez botlane. Potrafił wyciągnąć drużynę dużo słabszą na wysokie miejsce. Jeśli to nie jest dowodem jego klasy, to co jest? To najlepszy dowód na to, że warto w niego zainwestować.

Ale nie boisz się zainwestować? Nie boisz się, że to była tylko ta kwestia drużyny, że wyróżnił się tam, bo był z nich najlepszy. Teraz ma kandydatów na LEC, akademię jednej z drużyn. Tutaj też musi się wyróżnić, a gra na takiej pozycji, która ma duży wpływ na rozgrywkę. 

Jeśli jego zespół był słabszy, a on potrafił to udźwignąć, to dlaczego miałby tego nie udźwignąć, jeśli będzie miał więcej pomocy od każdego? To, że był najlepszy na tle zawodników to prawda, mógł wyglądać dobrze, ale to on decydował o wyniku, to on ich tam wciągnął. Chodzi o to, że wtedy miał tę presję, że jeśli jemu nie pójdzie dobrze, to nikt nie wygra tego meczu za niego. Teraz może mieć słabszy moment, ale ma jeszcze Agresivoo, ma jeszcze Cinkrofa, ma jeszcze Matislawa. To jest komfort, którego nie miał wcześniej. Jasne, będzie musiał się nauczyć, że nie zawsze będzie głównym carry w zespole, ale z drugiej strony to też jest komfort, bo nie trzeba grać pod niego, a i tak można wygrać. Lucker ma takie miejsce, gdzie może spokojnie się rozwijać i nie wszystko jest na jego barkach.

Wcześniej byłeś w Illuminar Gaming. Teraz powrócił tam Veggie, który razem z VoVem stworzył nowy skład, pozostał jedynie Delord. Jak byś ten skład ocenił? Myślisz, że to jest właśnie to top3 razem z wami i Rogue? Czy jest to drużyna która potrzebuje czasu, tego jednego sezonu, aby ograć się razem i bez zmian zacząć cokolwiek udowadniać?

Nie powiedziałbym, że Illuminar jest dużo słabsze od nas. Tak naprawdę oba składy są eksperymentalne. Ciężko jest przewidzieć jak dobrze będziemy grać do momentu, w którym się na siebie zmierzymy. To też jest skład, który ma dużo ryzykownych rozwiązań. O ile część naszych może być kontrowersyjna, bo po prostu ryzykowna, tym samym wydaje mi się, że Illuminar ma ich jeszcze więcej. Trudno jest powiedzieć jak zagra Raven. O Luckerze możesz mówić co chcesz, że jest to inna charakterystyka gry i ma więcej dobrych zawodników i tak dalej, ale z drugiej strony masz Ravena, który mógł być takim graczem dla Wisły Płock, a jednak miał duże zjazdy. Okej, miał parę bardzo dobrych gier, ale miał parę takich, w których grał bardzo, bardzo słabo. Lucker takich zbyt wielu nie miał. To jest to ryzyko. Kashtelan okej, jest w drużynie, ale też robi studia. Masz Delorda i Pukiego, którzy są bardzo różni pod względem charakteru, ale z drugiej strony uważam, że są bardzo dojrzali. Ten zespół może wypalić, ale ma więcej znaków zapytania niż nasz. Jeśli wszystko się uda, to kto wie, może będą w stanie z nami powalczyć, ale zobaczymy. Myślę, że w tym momencie jesteśmy na podobnym poziomie.

Mówisz, że o każdego z zawodników, których masz, pytałeś wcześniej. Czy był jakiś zawodnik, którego chciałeś, ale nie mogłeś go dostać?

Nie, ani jeden.

Nie przeszło ci przez myśl, że mógłbyś mieć kogokolwiek innego, ale nie jest dostępny, albo nie wkomponowałby się w to, co chcesz stworzyć?

Nie, myślę, że z tym zapleczem i możliwościami jakie mamy, szczerze uważam, że gdybym chciał kogokolwiek kto nie jest w LEC, to byłbym w stanie go zdobyć. Mamy wszystko czego trzeba, żeby ich przekonać. Gdyby był chociaż jeden gracz którego chcę, to bym go miał. Ale mam tych, bo ich chciałem i tu nie mam wątpliwości.

Masz świetny sztab szkoleniowy. Znajdują się w nim dwie osoby, które na polskiej scenie już się przebiły. Oczywiście, Hachimana mniej osób kojarzy, ale tak jak mówiłeś, on wykonuje naprawdę genialną robotę. Zapytam jednak najpierw o Zeturala – nie boisz się, że jego charakter nie pozwoli wam dobrze współpracować? On był głównym trenerem i oczywiście, wywodzi się z twojego projektu, ale pokazał już, że ma swój charakter, że chce przebić się na scenie, a teraz okazuje się, że zostaje twoim asystentem. 

Myślę, że Zetural pokazał, że jest w głównej mierze architektem sukcesu Akademii, bo potrafił wykorzystać ich najmocniejsze strony i doprowadzić ich do tamtego momentu. To co przekonało mnie ostatecznie w Zeturalu, żeby dać mu tę ofertę, jest to, że ma w sobie dużo pokory i wie ile rzeczy musi się jeszcze nauczyć. Ja nie widzę przeszkód w tym, żeby Zetural był lepszy ode mnie i od Veggiego, albo od nas razem wziętych, tego mu życzę. Na ten moment wie, że potrzebuje doświadczenia współpracy ze mną, albo też od graczy, bo więcej nauczy się od Cinkrofa niż od Curatora. Moim zdaniem jest to dla niego bardzo dobry krok i nie boję się tego ani trochę. On przyszedł tu, żeby się dużo nauczyć.

Co do Hachimana, słyszałem dużo głosów, podobnie też w stronę VoVa, że są to lepsi analitycy niż trenerzy. Obaj mieli swój moment – Hachiman w Pompie, VoV w Illuminar, gdy byli głównymi trenerami. Myślisz, że rzeczywiście ta rola analityka nie powinna być tłamszona czy odrzucana przez społeczność?

Moim zdaniem nie jest odrzucana, ale trudno, żeby ci ludzie mieli jakiś spotlight. To, że ktoś przebywa z drużyną i robi drafty i jest dużo z zawodnikami jest bardziej zauważalne niż to, że ktoś robi tabelki. Oczywiście, fajnie by było być bardziej rozpoznawalnym, ale jeśli spytałbym cię teraz o analityków z LEC, to też nie byłbyś w stanie tego zrobić. To jest taka rzecz, że to jest praca za kulisami, to jest wpisane w ten zawód. Ich praca dla drużyny jest szalenie ważna i jestem pewien, że Hachiman da nam to, czego potrzebujemy.

Wybrałeś go dlatego, że pasował ci charakterem i dużo pracował, czy też ze względu na to, że wywodzi się z twojego projektu?

Siłą rzeczy każdy kto pracował na polskiej scenie pracował też w moim projekcie. Nie mamy wielu osób, które ze mną nie pracowały. Przez to nie można mi zarzucić, że biorę kogoś z kim pracowałem. Hachiman jest osobą, która znam i która pracuje podobnie do Trufla. Trufeel nie mógł zdecydować się na pracę tutaj, ale na pewno byłby moim pierwszym wyborem mimo wszystko, bo pracowałem z nim bardzo długo i wiem, że Hachiman ucząc się od Trufla dużo się nauczył i ma podobny styl. Dla mnie to jest ważne, że jeśli mamy tyle zmiennych – nowych graczy, nowy system, nowy gaming house, potrzebuję systemu analityka, którego znam. Hachiman pracuje podobnie do Trufla, więc daje mi system, który znam. Daje mi rzeczy, o które nie muszę się martwić. Wiem, że Hachiman jest dla mnie plug and play – mam go jako analityka i zrobi wszystko tak, jakbym chciał, nie muszę się o nic martwić. Takie rzeczy też są mi potrzebne teraz, aby osiągać wyniki.

Przez około dwa lata przeprowadziłeś kilka projektów akademii. Czy teraz też może coś takiego zaistnieć? Myślisz, że mógłbyś razem ze swoim sztabem wyłonić kolejną piątkę, graczy z kolejki rankingowej, którzy nie przetarli się na polskiej scenie, a którą będziecie szkolić? Na przykład dać Zeturalowi kolejną szansę na wykazanie się, może kiedyś zagrać w Ultralidze, czy pokazanie się w amatorskich ligach. Myślisz w ogóle żeby zrobić coś takiego?

Nie będę ukrywał, że do tej pory nie było czasu myśleć o takich rzeczach. Do niedawna nie wiedzieliśmy, że będziemy mieć taki skład, taki zespół. To jest coś co chciałbym robić, robię to ostatnio w każdym off-seasonie, więc jeśli przyjdzie taki czas, że będzie możliwość i faktycznie warto będzie mieć akademię, to chciałbym to zrobić, ale nie jest to coś, o czym dużo myślałem albo przedyskutowałem z organizacją. Nie mam pojęcia czy ten projekt będzie, ale na pewno jeśli będzie zapotrzebowanie, to się tego podejmę.

Ultraliga oficjalnie ligą Riotu. Myślisz, że to będzie duży szok dla polskiej sceny? Do tej pory ESL miało oficjalną ligę, teraz Ultraliga, która wyznacza nowe standardy, bo nie wiadomo czy inne rozgrywki takie jak ESL Mistrzostwa Polski czy Polska Liga Esportowa będą miały miejsce. Trzeba było stworzyć jedną ligę? Taką, która jest dobra komercyjnie, przyciąga sponsorów, jest pokazywana w telewizji i występują w niej same organizacje? Czy to jest moment przełomu?

Wydaje mi się, że to, co powiedziałeś, podkreśla jak fajna jest Ultraliga. Myślę, że to był idealny moment, żeby ustabilizować tę polską scenę i jest dobrze, bo wykorzystują w pełni swój potencjał. To, co najbardziej mi się podoba względem ESL MP czy PLE, mimo że te ligi też były dobre, to to, że tutaj bardziej promowany jest storyline i to, że gracze są promowani jako gwiazdy, bo tego bardzo potrzebujemy. Oni muszą mieć fanów, bo wtedy więcej ludzi ogląda ligę. Gdy ktoś włącza transmisję i widzi dziesięć nicków, które nikogo nie obchodzą, to nie będzie oglądał tej gry. Czemu ma oglądać mecz, gdzie nikogo nie zna, a nie mecze w Korei? Jeśli chcesz oglądać dobrą Ligę, to musisz oglądać najlepsze mecze. Musisz oglądać polską ligę i kibicować polskim graczom, dlatego potrzebny nam jest partner, który będzie promował graczy jako gwiazdy i za to jestem im wdzięczny.

Odkąd znamy większość składów, czy słyszymy plotki o nich, to mam wrażenie, że mamy te cztery najlepsze zespoły i pozostałe składy. Myślisz, że rzeczywiście tak jest, że walka o mistrzostwo będzie toczyć się w tych czterech ekipach?

W zeszłym splicie miałem takie wrażenie, że jest sześć zespołów i dwa słabsze. Jako jeden z tych słabszych oceniałem Akademię.

Jak chyba większość.

Dokładnie. Teraz mam wrażenie, że tych zespołów jest pięć, bo jest jeszcze PRIDE, który ma roster pozwalający na zostanie czarnym koniem. Masz jeszcze Ravioli (ACTINA PACT – dop. red.), które potrafi zaskoczyć w BO1 i nagle tych zespołów robi się sześć. Myślę, że nie ma co nikogo umniejszać, ich znaczenia w tej lidze. Rozmawiamy o European Masters, o wielkości tego projektu, ale nie możemy chodzić z głową w chmurach. Dopóki nie pokonamy każdego przeciwnika, nie jesteśmy od niego lepsi. Z każdym w regularnym sezonie spotkamy się dwa razy. Jeśli wygramy dwa do zera, to dopiero wtedy będę czuł, że jesteśmy od nich lepsi i ich pokonaliśmy. Jeden do jednego, albo dwie przegrane oznaczają, że jesteśmy od nich słabsi. O ile rozmawiamy o nas w kontekście Rogue, Illuminar czy European Masters, to wszystko fajnie, ale to melodia przyszłości. Na razie skupiamy się na tym, żeby pokonać każdego w każdym meczu.

Jesteś osobą, która uwielbia wygrywać, chcesz robić krok do przodu i rozwijać swoich zawodników. Na pewno myślisz o tych kolejnych krokach. Rozmawiałem wcześniej z Cinkrofem, że każdy gracz chciałby pojechać na Mistrzostwa Świata. Nie jest dla ciebie tak, że najbliższym celem numer jeden jest zakwalifikowanie się do European Masters, a nie wygranie każdego kolejnego meczu?

Wiesz, wydaje mi się, że te rzeczy się nie wykluczają. Jeśli wygram każdy kolejny mecz, to wygram Ultraligę, jeśli wygram Ultraligę i każdy kolejny mecz, to wygram European Masters. Oczywiście moim celem jest wygranie European Masters, ale chodzi o to, żeby nie udławić się tym wszystkim, co mamy. Mamy fajny skład, fajną pomoc, fajny sztab, fajny budynek, ale trzeba pamiętać, że aby najpierw pokonać Rogue, musimy najpierw pokonać PRIDE, PACT i wszystkie inne, mniejsze organizacje. Jak patrzy się tylko do góry, to łatwo zapomnieć o tym, co jest obok nas, więc najpierw trzeba skupić się na tych rzeczach.

Jaka myśl przewodnia, z tym wszystkim co teraz się dzieje – ogłoszenie nowej organizacji, nowy skład, ogłoszenie innych nowych składów, największa rewolucja Ligi Legend w Europie – ci towarzyszy? Gdybyś miał siebie jakoś umiejscowić, co teraz masz w głowie, jak to wygląda?

Bądźmy dumni, podekscytowani i cieszmy się tym, co robimy, ale nie zapominajmy, że najważniejszą cechą dla nas wszystkich w esporcie jest pokora.

Dziękuję ci bardzo i trzymam kciuki za wasz projekt.

Dzięki wielkie!

Śledź autora wywiadu na Twitterze – Mikołaj Bryła
Tagi: , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

TaZ: Kiedy skończę grać, będę mógł poświęcić więcej czasu i energii na rozwój polskiego esportu

Podczas wczorajszego spotkania dotyczącego zakończenia działalności Teamu Kinguin i otwarcia przez Viktora Wanli, Macieja "sawika" Sawickiego oraz Wik...