fot. Riot Games

Pierwsza porażka G2, Rogue nareszcie wygrywa. Wczorajszy dzień LEC pełen zaskoczeń

Wczorajsze mecze przyniosły fanom League of Legends European Championship wiele niespodzianek. Najpierw Rogue z Oskarem „Vanderem” Bogdanem i Mateuszem „Kikisem” Szkudlarkiem w składzie odniosło pierwsze zwycięstwo w tym sezonie, a godzinę później G2 Esports po dziewięciu wygranych wcześniej spotkaniach w końcu musiało uznać wyższość przeciwnika. Pogromcą Marcina „Jankosa” Jankowskiego i kolegów stało się Origen.

SK Gaming 1:0 Fnatic

Tym razem Oskar „Selfmade” Boderek postanowił trochę pobawić się w Jankosa i wybrał Karthusa. Zaprezentował się na nim bardzo dobrze, ponieważ po raz kolejny zgarnął MVP całego spotkania. Stojące po drugiej stronie barykady Fnatic wydawało się za to być dużo słabsze niż dzień wcześniej. Grający Tristaną Martin „Rekkles” Larsson, mimo wyjścia na prowadzenie na początku, nie był w stanie powiększyć przewagi i przechylić szali zwycięstwa na swoją stronę. Dzięki tej wygranej SK Gaming utrzymuje się w strefie dającej awans do play-offów.

Splyce 1:0 EXCEL

Spotkanie to było bardzo długie i w pewnym momencie wręcz nużące. Splyce mimo ogromnej przewagi nie było w stanie przez długi czas skończyć gry, a EXCEL nie wykorzystywało błędów przeciwnika. Rozgrywka ciągnęła się przez długie 40 minut ale po prostu musiała zakończyć się triumfem Węży i tak też się stało. Marek „Humanoid” Brazda i jego koledzy nareszcie przerwali fatalną passę kilku porażek, jednakże nadal ich miejsce w tabeli nie jest najlepsze. Gracze będą musieli do samego końca bić się o wejście do fazy pucharowej.

FC Schalke 04 0:1 Team Vitality

Team Vitality dzień wcześniej nie zaprezentował się najlepiej, przegrywając dosyć znacznie z SK Gaming. Prezentujące w ostatnim czasie świetną dyspozycją FC Schalke 04 wydawało się być faworytem tego pojedynku. Od początku było jednak widać, że to Pszczoły przejmowały inicjatywę, zwłaszcza na dolnej alejce. Felix „Abbedagge” Braun starał się za wszelką cenę odrobić straty swojej drużyny, ale popełnił fatalną decyzję o wejściu pod wieżę rywala i tak naprawdę oddał jeszcze więcej złota niż sam zgarnął. W tamtym momencie przewaga Jakuba „Jactrolla” Skurzyńskiego i kolegów była tak ogromna, że rywalom trudno było cokolwiek zdziałać. To zwycięstwo zagwarantowało Vitality awans na drugie miejsce i zrównanie się miejscami z ich dzisiejszymi przeciwnikami.

Misfits Gaming 0:1 Rogue

Oskar „Vander” Bogdan przyniósł dobrego ducha ekipie, bowiem po raz pierwszy od początku sezonu Rogue zdołało wygrać swoje spotkanie! Mogłoby się wydawać, że w meczu z Misfits będzie to nie do zrobienia, jednak nareszcie Mateusz „Kikis” Szkudlarek pokazał to, co przed rokiem prezentował w Teamie Vitality. Bardzo niekonwencjonalny wybór w postaci Pantheona całkowicie zaskoczył Stevena „Hans samę” Liva i kompanów, którzy nie byli w stanie w jakikolwiek sposób odeprzeć ataków Polaka. Mimo tego, że pierwsze oczko stało się faktem, to i tak Rogue czeka bardzo trudna droga, jeśli gracze chcą awansować do play-offów.

G2 Esports 0:1 Origen Origen

Kolejne spotkanie i kolejne ogromne zaskoczenie! Tym razem polscy fani nie mogą być zadowoleni, bo Marcin „Jankos” Jankowski i jego koledzy nie poradzili sobie najlepiej w starciu z Origen. Od samego początku dosłownie wszystkie linie zostały zdominowane przez rywali. Polak jednak miał duży udział w trzech zabójstwach na górnej alei, dzięki czemu wyprowadził Martina „Wundera” Hansena na prowadzenie. Mimo wszystko to i tak nie wystarczyło, bo nie najlepszy występ zaliczyli Rasmus „Caps” Winther oraz Luka „Perkz” Perković, którzy dawali się łatwo wyłapywać i nie wspomogli drużyny w żaden sposób.

Wszystkie szczegółowe informacje na temat League of Legends European Championship 2019 Spring znajdziecie w naszej relacji tekstowej:

Tagi: , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Drużyna NEO i x-kom kontynuują walkę o ECS Season 7, PACT w finale Alienware Game Arena

Przed nami niedziela, ostatni dzień pierwszej fazy katowickiego Majora, ale polskie drużyny mimo to nie mają czasu na odpoczynek. Dziś bowiem aż trzy...