STS
FlyQuest
fot. Riot Games

Walka do ostatniej kropli krwi. FlyQuest lepsze w pełnym emocji ćwierćfinale LCS

Oczekiwaliśmy zaciętej batalii o awans i taką też otrzymaliśmy. Dopiero piąte starcie w serii Bo5 było w stanie wyłonić trzeciego półfinalistę LCS 2019 Spring. Z awansu do kolejnego etapu cieszyć mogą się gracze FlyQuest, którzy okazali się lepsi niż Golden Guardians. Dla Matthew „Deftly’ego” Chena i jego kolegów był to tym samym ostatni mecz w rundzie wiosennej LCS.

FlyQuest 3:2 Golden Guardians

Spotkanie z wysokiego C zaczęło GGS, a dokładnie Kevin „Hauntzer” Yarnell, który samodzielnie pozbył się Omrana „V1pera” Shoury. Wkrótce po tym akcja przeniosła się na dolną część mapy, gdzie Golden Guardians powiększyli swoją przewagę o dwa kolejne fragi i Smoka Górskiego. Kolejne zabójstwa umacniały GGS na prowadzeniu i nawet kradzież Herolda w wykonaniu V1pera nie zdała się na wiele. Gdy w 23. minucie z życiem pożegnali się Eugene „Pobelter” Park i Juan „JayJ” Guibert, ekipa Hauntzera zdobyła łatwego Nashora, z pomocą którego zniszczyła dwa inhibitory. Ponad dziesięć tysięcy złota przewagi w 26. minucie i dwie otwarte linie zwiastowały szybki kres FlyQuest. Ten nastał jeszcze przed upływem pół godziny gry.

Po przerwie FQ nie dało się tak łatwo stłamsić w early i choć pierwsza krew raz jeszcze powędrowała na konto GGS, to stan eliminacji szybko wyrównał Lucas „Santorin” Larsen. Przez dłuższy czas różnica w złocie była ledwo zauważalna, a przewaga FlyQuest była odzwierciedlona jedynie w smokach i wieżach. Golden Guardians wydawali się znaleźć właściwy rytm po upływie 17. minuty, ale i tak w momencie pojawienia się Nashora oba zespoły dzieliło raptem kilkaset złota. Problemy GGS ujrzały światło dzienne przy ciągłych próbach wyłączenia Pobeltera. Za każdym razem przynosiło to więcej złego niż dobrego, a w 26. minucie poskutkowało nawet utratą Barona. Z fioletowym wzmocnieniem FlyQuest zdołało nie tylko otworzyć sobie drogę do bazy rywala, ale też zadać decydujący cios.

Co nie udało się w drugiej potyczce, otworzyło starcie numer trzy. W ósmej minucie Henrik „Froggen” Hansen przelał solo pierwszą krew na wrogim midlanerze, a zespół Duńczyka z czasem przejął pełną kontrolę nad rzeką, tak jak miało to miejsce w pierwszej grze. Różnicę w early było również widać w zniszczonych osłonach wież, gdzie GGS wygrało wynikiem 7:1. Golden Guardians zdobyli ponadto szybkiego pierwszego Barona i w przeciągu kolejnych trzech i pół minuty otworzyli drogę do bazy rywala na midzie. Ten próbował jeszcze podjąć walkę przy drugim Nashorze, ale było już za późno i kolejna fioletowa bestia padła łupem GGS. Po wyłączeniu czterech oponentów nic już nie stało na drodze Golden Guardians do ponownego wyjścia na prowadzenie w serii.

Początek kolejnej bitwy rozpoczęły ciągłe próby ganków w wykonaniu Juana „Contractza” Garcii, ale bez powodzenia. W tym czasie Santorin spokojnie sobie farmił i ni stąd ni zowąd miał o dwadzieścia stworów i dwa poziomy doświadczenia więcej. I choć 19-latkowi udało się wreszcie przelać pierwszą krew, to jego drużyna i tak była do tyłu pod względem złota. Po ciągłym powiększaniu swojego prowadzenia Pobelter i kompani zabili Barona, jednak ani on, ani triple kill Jasona „WildTurtle’a” Trana nie wystarczyły do postawienia kropki nad i. Co więcej, drugi Nashor powędrował do GGS i po zniszczeniu niebieskiego inhibitora wygrana była wciąż sprawą otwartą. Rozstrzygnięcie przyszło po trzech kwadransach, kiedy to V1per wyłapał dwóch rywali w szalonym teamfighcie w czerwonej dżungli, co było gwoździem do trumny GGS w tej potyczce.

Decydująca bitwa zaczęła się bardzo źle dla Froggena, który dał się wyłapać w rzece i tym samym oddał pierwszą krew. Z czasem GGS udało się wyrównać stan złota, ale gdy w piętnastej minucie podopieczni Nicka „Inero” Smitha zostali unicestwieni, ich szanse na wygraną znacząco się oddaliły. Ekipa Contractza dawała z siebie wszystko i choć część strat udało się odrobić, to problemem pozostawał niezwykle nafeedowany Pobelter. W 27. minucie FlyQuest zdobyło pierwszego Barona i jeszcze przed upływem pół godziny gry pozbyło się inhibitora na midzie. W sekundy po tym zajęło się dolną aleją, gdzie rozegrała się ostatnia walka w serii. Golden Guardians zostali unicestwieni, a ich szanse na awans do półfinału zostały pogrzebane na dobre.

Kolejny mecz czeka nas już dzisiaj. O ostatnie miejsce w czołowej czwórce LCS powalczą TSM i Echo Fox. Zapowiedź tego ćwierćfinału możecie przeczytać w tym miejscu, a więcej informacji dotyczących północnoamerykańskich rozgrywek LoL-a znajdziecie w naszej relacji tekstowej:

Tagi: , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close
TOAO AGO Esports Superpuchar

Dzisiaj poznamy zwycięzców pierwszych otwartych eliminacji do ESL MP w CS:GO

Trwają pierwsze otwarte eliminacje do ESL Mistrzostw Polski w Counter-Strike: Global Offensive. Przed nami drugi i jednocześnie ostatni dzień zmagań,...