fot. Meet Point/Kamil Nowakowski

Sidney: Mamy w Polsce dużo drużyn, ale nie ma takiej, która wybiłaby się na ten pułap wyżej

Podczas warszawskich lanowych kwalifikacji do Games Clash Masters 2019 pozostało już coraz mniej niewiadomych. Zaraz po półfinałowym triumfie Actina PACT-u nad Izako Boars porozmawialiśmy z Patrykiem „Sidneyem” Korabem. Gracz, który w styczniu zasilił szeregi organizacji Marcina „padre” Kurzawskiego, opowiedział nam między innymi o kilku tygodniach wspólnej gry z Piotrem „morelzem” Taterką, o zbliżających się kwalifikacjach do Minora i związanymi z nimi trudnościami oraz o prywatnych i zespołowych nadziejach i planach na nadchodzący czas.


Adam Suski: Na polskiej scenie zaszło ostatnio dużo zmian, a te również nie ominęły PACT-u. Do waszego składu niedawno oficjalnie dołączył morelz, ale mieliście z nim okazję grać już nieco dłużej. Jak wkomponował się on w zespół i jego postępy w grze drużynowej?

Patryk „Sidney” Korab: Wydaje mi się, że morelz wkomponował się naprawdę dobrze w drużynę i to dość szybko. Od początku mamy z nim fajną, naturalną relację, jest chemia. Potrzebowaliśmy takiego zawodnika, szczególnie że my nie musieliśmy szczególnie zmieniać naszego planu gry, bo, o ile dobrze pamiętam, kryje on praktycznie te same pozycje co Vegi. Bardzo nam pasował. Na pewno przydało się także jego doświadczenie z Virtus.pro. Powiedział nam kilka ciekawych rzeczy, w zasadzie bardzo prostych, ale takich, na które niekoniecznie zwracaliśmy uwagę. A to czasami zmienia całą grę.

Rozumiem więc, że po odejściu Vegiego jakiegoś takiego „płaczu” nie było i ta luka po nim została wypełniona.

Tak. Oczywiście wiadomo, że Vegi jest bardzo dobrym graczem, ale tak jak mówiłem, z morelzem na pierwszy rzut oka gra się nam nawet lepiej. Vegi jest bardzo skillowym zawodnikiem, ale Piotrek nam jakoś bardziej przypasował.

Wraz z morelzem do drużyny dołączył też trener – IMD. Co możesz powiedzieć na temat dotychczasowej współpracy z nim? W jaki sposób pomaga on wam w treningach czy w trakcie spotkań?

Na początku byłem nieco sceptyczny i myślałem, że nie potrzebujemy trenera. Całą drużyną podjęliśmy jednak decyzję, że się na taką osobę zdecydujemy. Po nawet kilku dniach pracy z IMD poczułem, że może być to coś bardzo owocnego. Adrian bardzo dobrze dogaduje się z naszym kapitanem – lunAticiem. Cały trening jest przygotowywany bardzo sprawnie i powoli to wszystko zaczyna wyglądać jak dobrze naoliwiona maszyna.

Mieliście już trzy razy okazje występować w kwalifikacjach do GG League, ale tylko raz byliście bliscy awansu. W pozostałych przypadkach wypadaliście dość kiepsko. Co było przyczyną tych niepowodzeń?

Trzeba powiedzieć, że nie siadało nam skillowo tak naprawdę. Na takich lanach wygląda to różnie, stanowiska niekiedy nie są najlepiej przygotowane. To są takie czynniki losowe, z którymi nie spotykasz się w internecie, gdzie każdy gra na swoim sprzęcie. Na ostatnim GG League było też bardzo zimno, co stanowiło dodatkowe utrudnienie.

Można powiedzieć, że należycie do szeroko rozumianej polskiej czołówki. Natomiast jeśli chodzi na przykład o ESL Mistrzostwa Polski, to tam na razie prezentujecie się bez fajerwerków. Traktujecie fazę zasadniczą jako tylko takie przetarcie przed decydującymi pojedynkami na lanie?

Wydaje mi się, że nie. Wszystkie mecze w ESL MP są ważne, bo każdy chce dostać się do top 2 i od razu zapewnić sobie miejsce w półfinale. Nie można lekceważyć żadnego meczu i traktować go jako trening. Wszystkie drużyny w Polsce grają teraz na takim poziomie, że mogą pokusić się o niespodziankę w pojedynkach z wyżej notowanymi rywalami. Poziom jest bardzo wyrównany, zresztą nie tylko w naszym kraju, ale także i na całym świecie. Jest bardzo szerokie grono osób, które potrafi rywalizować na najwyższym szczeblu i doskonale rozumie grę.

W poprzedniej edycji ESL MP PACT, w którego składzie wprawdzie cię jeszcze nie było, zajął drugie miejsce. Wierzycie w powtórzenie tego sukcesu, a może i nawet w pójście o krok dalej i zwycięstwo? 

Na pewno jest to możliwe. Tak jak już wspominałem, poziom jest wyrównany i może stać się wszystko. To, że wygramy też jest w jakimś stopniu prawdopodobne. Może po naszych ostatnich wynikach na lanach tego nie widać, ale naprawdę szczerze mówię, że idziemy w dobrym kierunku.

Teraz przejdźmy już do warszawskich kwalifikacji do Games Clash Masters – przed wami finał i jest duża szansa, że zobaczymy was w Gdyni. Niemniej jednak czujecie się w jakimś stopniu rozczarowani, że nie otrzymaliście od organizatorów bezpośredniego zaproszenia? W ubiegłym roku twoi koledzy pokazali się z naprawdę niezłej strony, a dobra gra spotkała się z uznaniem kibiców.

Ja wtedy nie grałem, więc mnie to aż tak nie boli. Oczywiście szkoda, że nie dostaliśmy zaproszenia, ale mimo wszystko trochę to rozumiem. Nasze ostatnie wyniki były dość kiepskie i pozycja w rankingu spadła. Mam jednak nadzieję, że się tam i tak dostaniemy i udowodnimy, że to zaproszenie nam się należało.

Co do dzisiejszego spotkania – na pierwszej mapie udało wam się dość gładko wygrać, ale na Nuke’u mieliście duże problemy w końcówce. Co było przyczyną tego, że nie mogliście zamknąć tego meczu?

Ciężko powiedzieć. Ostatnio często mamy problemy z wykończeniem map i nie do końca wiem, z czego to wynika. Może problem leży w naszych głowach, bo gdy zmierzamy pewnie po zwycięstwo, to trochę się rozluźniamy. Kiedy jesteśmy blisko tego szesnastego punktu, to przestajemy grac swoją grę. Także wydaje mi się, że to ma podłoże psychiczne i trzeba to wyeliminować może na przykład pracą z jakimś psychologiem.

Teraz bezpośrednio po półfinale udajecie się do swojego gaming house’u, żeby tam rozegrać kwalifikacje do europejskiego Minora. Brak zaproszenia polskiej ekipy do zamkniętej części eliminacji nie jest jakimś wielkim zaskoczeniem, ale niewątpliwie oddaje to niestety stan rodzimego CS-a na ten moment. Co według ciebie jest największą bolączką naszej sceny i dlaczego zostajemy tak daleko za plecami czołówki?

Mamy dużo drużyn w Polsce, ale nie ma takiej jednej, która wybiłaby się na ten pułap wyżej. Jedynym pretendentem na razie było devils.one, czyli obecne Aristocracy. Poziom jest wyrównany, ale nikt za bardzo się nie wyróżnia. Z jednej strony to dobrze, bo scena jest przez to ciekawsza, ale na Europę trochę brakuje. Myślę, że jest jednak szansa, że wkrótce kilka ekip wyskoczy.

A jaki jest wasz plan na te eliminacje? Wiadomo, że proces kwalifikacyjny jest bardzo trudny – jest dużo meczów, w zasadzie same BO1 i tak dalej. Macie jakąś receptę na to?

Wydaje mi się, że nie. Będziemy w gaming housie, więc jeśli ktoś będzie przysypiał, będzie można go szturchnąć (śmiech). Ciężko znaleźć na to jakąś receptę, ale gramy już tyle w tę grę, że jesteśmy przyzwyczajeni, że kwalifikacje są ciężkie, że trzeba rozegrać wiele spotkań. Po prostu musimy dać z siebie wszystko. Będziemy traktować te eliminacje jak każde inne. Jeśli będziesz za dużo myślał, że to jest droga do Minora, czyli dużego turnieju, to może mieć to na ciebie zły wpływ.

Nie da się ukryć, że w internecie gracie znacznie rzadziej w porównaniu do niektórych formacji z Polski, które biorą udział w licznych rozgrywkach. Dlaczego unikacie tych spotkań online i podążacie nieco odmienną ścieżką w porównaniu do innych?

Mieliśmy zmianę w składzie i generalnie najbardziej potrzebujemy teraz treningów. Ta rotacja w składzie nie miała miejsca aż tak dawno temu, przez co tych dni treningowych było do tej pory mało. Na spotkaniach oficjalnych nie możesz pozwolić sobie na testowanie jakiś nowych strategii, bo nie wiesz, czy to wyjdzie. Grasz po prostu to, co jest pewne. Dlatego na tę chwilę nie zapychamy sobie kalendarza aż tak dużą liczbą meczów o stawkę.

Na koniec powiedz, jaką przyszłość widzisz dla PACT-u? Trzeba wziąć pod uwagę, że przedarcie się tego wyższego europejskiego tieru nie będzie łatwe, szczególnie że nie macie chociażby miejsca w ESEA MDL. W jaki sposób zamierzacie się przebić?

Posłużę się przykładem ENCE, które wycofało się przecież z MDL-a, więc nie jest to jakiś mus. Oczywiście jest to fajna sprawa, bo jest dużo okazji do gry z silnymi drużynami w naprawdę ważnej lidze, można awansować do ESL Pro League. Ale przecież są jeszcze różne kwalifikacje do praktycznie każdego turnieju. Wystarczy przedrzeć się przez nie raz, a potem dobrze się pokazać i maszyna ruszy.

A ty osobiście jakie cele stawiasz sobie na kolejne miesiące? 

Z pewnością GG League i Games Clash Masters, żeby tam się dostać i… być na podium!

To tego ci życzę, powodzenia. 

Dzięki!


Poczynania PACT-u w kwalifikacjach do europejskiego Minora można śledzić poprzez naszą relację na żywo z tego wydarzenia. Z kolei po informacje na temat Meet Pointu zapraszamy tutaj.

Śledź autora na Twitterze – Adam Suski
Śledź zawodnika na Facebooku – Sidney
Tagi: , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

x-kom dołącza do PACT w finale Meet Pointu

x-kom team potwierdza swoją wysoką formę i melduje się w finale warszawskich eliminacji do Games Clash Masters 2019. Piątka Pawła "innocenta" Mocka be...