STS
fot. Team Kinguin

Tego dnia… Team Kinguin zatrudnia polski skład CS:GO

Nazwa Kinguin po raz pierwszy pojawiła się na scenie CS:GO już wiele lat temu, ale początkowo pełniła ona tylko rolę sponsora kilku znaczących ekip, takich jak chociażby Team SoloMid. W maju 2015 roku popularny sklep z kluczami do gier postawił jednak na bardziej zdecydowane działania i stworzył własną drużynę, w której znaleźli się m.in. Mikail „Maikelele” Bill czy też Adil „ScreaM” Benrlitom. Ale ten projekt trwał tylko przez jakiś czas i po czterech miesiącach (a także występie na jednym Majorze) zespół przeszedł pod skrzydła ówczesnego Gamers2. Nas interesuje jednak to, co wydarzyło się 7 czerwca 2016 roku, bo właśnie wtedy Kinguin powrócił. I to w dość nieoczekiwany sposób.

Najpierw warto nakreślić pewne tło fabularne. Cofnijmy się więc do wspomnianego czerwca 2016 i przyjrzyjmy się bliżej temu, co działo się wtedy z polskim zespołem znanym jako Lounge Gaming… Ale zaraz, zaraz, przecież Lounge Gaming już wtedy nie było? Ano nie było, bo polski skład, który współpracował z niemalże ikoniczną stroną do obstawiania spotkań za pomocą skinów, padł ofiarą nowej polityki Valve. Twórcy Counter-Strike nie mieli bowiem zamiaru biernie patrzeć, jak reputacja ich gry jest rujnowana przez zewnętrzne serwisy, będące na dobrą sprawę małymi internetowymi kasynami. Gabe Newell i spółka chcieli ukrócić ten proceder, a rykoszetem oberwali Polacy, którzy zostali zmuszeni do rozpoczęcia poszukiwań nowego domu.

Przez kolejne trzy tygodnie podopieczni Mariusza „Loorda” Cybulskiego występowali jako Dobry&Gaming, a potem nagle BUM! Bomba spadła – Kinguin wraca na scenę i zatrudnia zawodników z Polski! I to zawodników nie byle jakich, bo należy pamiętać, że zaledwie kilkanaście dni wcześniej rodzimy skład stanął na najniższym stopniu podium StarLadder i-League Invitational, wyprzedzając m.in. GODSENT oraz FlipSid3 Tactics. – Jestem podekscytowany faktem, że nasz zespół może rozpocząć ten nowy etap. Współpraca z Kinguin daje nam sporo możliwości i wierzymy, że przy takim wsparciu będziemy w stanie walczyć z najlepszymi drużynami na najważniejszych imprezach jak równy z równym. Jesteśmy pewni, że z pomocą Kinguin sprawimy, że nasze marzenia się urzeczywistnią i nie mogę się doczekać, aż zaczniemy pracować, by to osiągnąć – nie krył wówczas zadowolenia Loord.

Nic więc dziwnego, że oczekiwania były spore, tym bardziej, że cała Polska czekała wówczas na kogoś, kto będzie w stanie chociażby nawiązać do odnoszonych przez Virtus.pro sukcesów. Wsparcie tak dużej marki, jak Kinguin, miało dać ekipie, w której znaleźli Grzegorz „SZPERO” Dziamałek, Paweł „innocent” Mocek, Mikołaj „mouz” Karolewski, Jacek „MINISE” Jeziak oraz Michał „MICHU” Müller, potrzebny spokój i zaplecze, dzięki któremu gracze mogli skupić się tylko na poprawianiu swoich umiejętności i wyników. Tak miało być – ale było inaczej. Nie minęły bowiem trzy miesiące, a w składzie doszło do pierwszych roszad i to zresztą nieostatnich. Dziś Teamu Kinguin już nie ma, gdyż w lutym zakończył on swoją działalność, zaś na jego gruzach powstał twór znany jako devils.one.

Śledź autora na Twitterze – Maciej Petryszyn

Tagi: , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

vengeurR ogrywa cYpheRa i umacnia się na prowadzeniu w Quake Pro League

W piątej kolejce Quake Pro League Stage 3 nie oglądaliśmy Macieja "Avka" Krzykowskiego, ale grali za to jego rywale. Grali i punktowali, dzięki czemu...