fot. DRAFT5/Rafael Veiga

DETONA Gaming – brazylijski kopciuszek na międzynarodowych salonach

Czy kojarzycie nazwę DETONA Gaming? Nie? O, czyli jesteście w zdecydowanej większości obserwatorów profesjonalnej sceny CS:GO. Nie martwcie się, gdyż nie jest to żaden powód do wstydu. Trudno jest bowiem kojarzyć skład, który do tej pory występował niemal wyłącznie w krajowych rozgrywkach.

Pierwszą poważną międzynarodową imprezą DETONY były lanowe zmagania w ramach 9. sezonu ESL Pro League. Do najwyższej klasy rozgrywkowej Brazylijczycy dostali się dzięki wygraniu latynoamerykańskich kwalifikacji, gdzie dość niespodziewanie ograli Sharks Esports Team. W samym EPL-u drużyna trafiła do grupy D, w której oprócz niej znalazły się także Isurus Gaming, Infinity Esports oraz Denial Esports. Jako że ten zbiór był przeznaczony tylko dla zespołów z Ameryki Łacińskiej, to naturalnie był on najsłabiej obsadzonym spośród wszystkich czterech. Pomijając już ten fakt, 56. formacja światowego rankingu odniosła trzy zwycięstwa i zakwalifikowała się na światowe finały ligi rozgrywane we francuskim Montpellier.

Statystyki graczy DETONA Gaming podczas fazy grupowej EPL
Zawodnik Fragi Zgony Stosunek Z/Ś
v$m 173 137 1,26
hardzao 153 133 1,15
prt 139 124 1,12
Tuurtle 164 152 1,08
tiburci0 121 131 0,92

Niedawno podopieczni Henrique „rikza” Waku po raz pierwszy zawitali na Stary Kontynent, a konkretnie do Szwecji, gdzie rywalizowali podczas Esportal Global Finals. Zawodnikom z Kraju Kawy nie poszło najgorzej, bo ostatecznie brakowało im tylko jednego punktu do awansu do wielkiego finału zawodów. Pamiętajmy, że reprezentanci DETONY musieli przestawić się na inną strefę czasową oraz przezwyciężyć jet lag. Trzy zwycięstwa i trzy porażki to może nie jest rezultat powalający na kolana, ale patrząc przez pryzmat debiutu w Europie, nie przynosi hańby. Wypadałoby również wspomnieć o tym, jak DG poradziła sobie w otwartych kwalifikacjach do regionalnego Minora. Argh… Problem jest taki, że nawet w nich nie wystartowała.

W oficjalnym komunikacie brazylijskiej organizacji dotyczącym eliminacji możemy przeczytać, że drużyna świadomie wybrała finały Esportal Global kosztem otwartych kwalifikacji. Patrzyłbym na tę wiadomość z pewnym dystansem, gdyż bardziej zorientowani kibice doskonale wiedzą, co było przyczyną zrezygnowania z Minora. A prawdziwym powodem jest Vinicius „v$m” Moreira. 21-latek w lokalnych kręgach jest określany nowym Marcelo „coldzerą” Davidem lub Mathieu „ZywOo” Herbautem, lecz jeden błąd z przeszłości być może przekreślił całą jego karierę. Moreira, podobnie jak chociażby Patryk „Patitek” Fabrowski, w 2013 roku otrzymał VAC bana na jednym ze swoich kont. Gracz miał wówczas zaledwie 13 lat i najprawdopodobniej nie myślał o zostaniu profesjonalnym zawodnikiem.

Przez długi czas, bo aż do października 2018 roku, temat bana v$m-a nie ujrzał światła dziennego. Wówczas nieznana, przynajmniej w teorii, osoba zgłosiła sprawę do ESL i automatycznie zyskała ona większy rozgłos. Nie zostało to nigdzie oficjalnie potwierdzone, ale na krajowym podwórku mówi się, że za wszystkim stoi Charles „psico7” Pacheco, który miał być zazdrosny o talent Moreiry. Pomimo różnych akcji czy apeli w mediach społecznościowych, Valve nie podjęło dotąd żadnego działania w sprawie zawodnika DETONA Gaming. Z pewnością sytuacja sprzed kilku lat zaburzy rozwój v$m-a, gdyż żadna większa organizacja nie zainteresuje się strzelcem ze splamionym wizerunkiem, który w dodatku nie może uczestniczyć w imprezach rangi Major. A szkoda, bo zanim o banie zrobiło się głośno, to 21-latek znajdował się na radarach uznanych brazylijskich marek takich jak INTZ eSports czy Luminosity Gaming.

Na szczęście gwiazdor DETONY może brać udział w rozgrywkach sygnowanych nazwą ESL, stąd pojawi się ze swoją ekipą w Montpellier. Nadsekwańskie zawody będą najważniejszym sprawdzianem w historii latynoskiego zespołu, jednak wątpię, by ten miał rozegrać więcej niż dwa spotkania na francuskiej ziemi. Pomimo ogromnego potencjału drzemiącego w brazylijskiej piątce uważam, że jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie na rywalizację z drużynami ze światowego TOP30. Oczywiście, doświadczenie też trzeba kiedyś zebrać, stąd cieszę się, że dowodzeni przez André „Tiburci0” Rossetto gracze będą mieli szansę na zaprezentowanie się szerszej publiczności. Co ciekawe, Tiburci0 ma najdłuższy staż w organizacji spośród całego składu, a w dodatku jest jednym z jej właścicieli.

Aktualna kadra DETONY budowała się przez prawie dwa lata, zaś ostatnim elementem układanki w lutym tego roku został Matheus „Tuurtle” Anhaia. Południowoamerykańska ekipa nie jest jeszcze materiałem na tu i teraz, ale warto mieć na nią oko w kontekście najbliższego roku czy też dwóch. O FURII Esports kilka miesięcy temu też wiedzieli nieliczni, a dzisiaj formacja Kaike „kscerato” Cerato zameldowała się w czołowej dziesiątce notowania HLTV.


Śledź autora tekstu na Twitterze – Tomek Jóźwik
Tagi: , , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Najważniejsze wydarzenia tygodnia: 10-16 czerwca

Kolejne siedem dni pełne esportowych emocji już za nami. W ostatnich dniach mieliśmy możliwość obserwowania dwóch polskich drużyn na międzynarodowych...