STS
G2 Esports, Rift Rivals 2019: NA vs EU
fot. Riot Games

Cztery ciosy Europy. Reprezentanci LEC bez porażki podczas pierwszego dnia Rift Rivals

Fani europejskiego League of Legends mają powody do dumy po zakończeniu pierwszego dnia Rift Rivals 2019: NA vs EU – i to nie tylko patrząc na ogólny rezultat. Najlepsze drużyny LEC zaprezentowały kawał dobrego LoL-a i spośród wszystkich wczorajszych meczów wyraźnie dominowały w większości z nich.

G2 Esports 1:0 Cloud9

Pogrom ekip z LCS na ich własnym poletku rozpoczęło G2 Esports, które nie zostawiło suchej nitki na Cloud9. Najlepiej dominację w tym spotkaniu obrazuje przewaga w złocie w dwudziestej minucie. W momencie pojawienia się Nashora G2 miało w kieszeni aż o piętnaście tysięcy złota więcej niż rywale. Szczegółowy opis tego spotkania znajdziecie pod tym adresem.

Team Liquid 0:1 Fnatic Fnatic

Drugi mecz dnia nie był już aż tak zacięty, ale trudno się temu dziwić z dwóch powodów. Po pierwsze, naprzeciw Fnatic stanął mistrz Ameryki i finalista MSI 2019, czyli Team Liquid. Po drugie, pomarańczowo-czarni postanowili dać szansę rezerwowemu dżunglerowi, Danielowi „Danowi” Hockleyowi. Przez pierwsze dwadzieścia minut oglądaliśmy wyrównaną potyczkę, z nieznaczną przewagą TL. Walka w 22. minucie obróciła losy meczu i po wyłączeniu trzech rywali Fnatic zdobyło Nashora, a także wysunęło się na prowadzenie. Tej przewagi Martin „Rekkles” Larsson i spółka nie dali sobie wyrwać z rąk i trzynaście minut później dopełnili formalności.

TSM tsm logo 0:1 Origen Origen

Biorąc pod uwagę przebieg wczesnej fazy drugiego meczu fani LEC mogli odczuć pewien niepokój, ale Origen postarało się o jak najszybsze wyprowadzenie ich z tego stanu. Świetna gra Jonasa „Kolda” Andersena dookoła dolnej alei wyprowadziła duet OG na prowadzenie, które zaowocowało w późniejszych minutach. Dżungler Origen na tym nie poprzestał i szybko przystąpił do pomocy innym liniom. W efekcie TSM pożegnał się z pierwszą wieżą wewnętrzną nim na zegarze wybiła dwudziesta minuta. Już wtedy sytuacja zespołu Sorena „Bjergsena” Bjerga była nie do pozazdroszczenia, a po utracie Barona w 24. minucie TSM mógł już tylko liczyć na błąd rywali. Ten jednak nie miał miejsca i Origen zakończyło to spotkanie jeszcze przed upływem pół godziny gry.

Cloud9 0:1 Fnatic Fnatic

Na koniec dnia do walki stanęły Fnatic i Cloud9. Tym razem w dżungli Fnatic wystąpił Mads „Broxah” Brock-Pedersen, czyli główny zawodnik pomarańczowo-czarnych na tej pozycji. Co prawda brązowi medaliści wiosennego splitu LEC raz jeszcze oddali pierwszą krew, ale tym razem znacznie szybciej wrócili na właściwe tory. Jeszcze przed upływem kwadransa ich przewaga w złocie przekroczyła siedem tysięcy. Niespełna osiem minut później Fnatic rozpoczęło pierwsze natarcie na bazę… które okazało się też ostatnim. C9 zdecydowało się zaatakować rywali, ale straty były już zbyt duże. Po wyłączeniu czterech graczy ekipa Rekklesa przypieczętowała to zwycięstwo oraz dominację Europy podczas pierwszego dnia Rift Rivals.

Już dzisiaj czekają nas kolejne mecze w ramach fazy grupowej turnieju. Mając cztery zwycięstwa po pierwszym dniu reprezentacja Starego Kontynentu potrzebuje jeszcze tylko jednej wygranej, aby otrzymać lepsze rozstawienie w finale. Biorąc pod uwagę przebieg pierwszego dnia naprawdę trudno sobie wyobrazić, aby taka sytuacja nie miała miejsca. Harmonogram Rift Rivals możecie znaleźć pod tym adresem.

Tagi: , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Polskie drużyny CS:GO znów w grze. Izako Boars zmierzy się z AGO

Wczoraj starcie czołowych rodzimych ekip, dziś także – kibice rodzimej sceny nie mają chwili wytchnienia. W piątek ponownie czekają nas bowiem trzy me...