fot. Polsat Games

Czaru: Absolutne minimum to ogranie Piratów

Dzisiejszego wieczoru rozpocznie się pierwsze spotkanie fazy pucharowej Ultraligi, w którym w szranki staną faworyzowani przez wielu zawodnicy AVEZ Esport oraz reprezentanci piratesports. Przed rozpoczęciem play-offów organizowanych przez Polsat Games rozgrywek udaliśmy się na bootcamp AVEZ, gdzie mieliśmy okazję porozmawiać między innymi z toplanerem zespołu, Krystianem „Czaru” Przybylskim. Były zawodnik legendarnego Meet Your Makers opowiedział nam o zmianie roli, problemach Indictive, słabym starcie w Ultralidze oraz o dzisiejszym pojedynku z ekipą Sebastiana „niQ” Robaka.


Daniel Kasprzycki: Miałeś rok przerwy od profesjonalnej gry i po takim czasie nagle wróciłeś, w dodatku w zupełnie nowej roli. Co skłoniło cię do podjęcia takiej decyzji?

Krystian „Czaru” Przybylski: Tak naprawdę nie podjąłem nigdy takiej jednoznacznej decyzji, że wracam i gram. Wygladało to raczej tak, że znów zacząłem grać bardziej dla zabawy, ale po jakimś czasie wbiłem jedną z najwyższych dywizji i wtedy zgłosiło się do mnie Indictive (śmiech). Napisali do mnie wtedy Babunia i SuperAZE, pytając, czy nie chciałbym spróbować sił w drużynie. Stwierdziłem, że nie ma problemu. Dałem temu szansę i jakoś to poszło.

Zatem zmiana pozycji na toplanera nie była do końca twoją własną decyzją?

Jeżeli chodzi o tę zmianę pozycji, to wyszło to dopiero później, gdy Indictive miało problemy ze składem. Babunia i SuperAZE zostali odsunięci od składu i musiałem znaleźć cztery osoby i stworzyć zupełnie nową drużynę. Szybko doszedłem do wniosku, że w Polsce nie ma żadnych toplanerów poza tymi, do których wcześniej się odezwałem – oni byli już zajęci albo nie byli zainteresowani propozycją dołączenia do zespołu. Stwierdziłem więc, że zmienię rolę i będę grał na topie. Zostawiliśmy wówczas Chosiiego na midzie, wzięliśmy Bulleta, Grk i Bolszaka i w zasadzie w jeden dzień złożyliśmy kompletnie nową drużynę.

Czyli do takiego ruchu skłoniła cię potrzeba drużyny?

Tak.

Jakie było największe wyzwanie przy tej zmianie roli? Nowe matchupy czy coś innego?

Chyba można tak powiedzieć, że nieznajomość niektórych matchupów była dla mnie wyzwaniem. Pamiętam, że kiedy wróciłem do grania, to strasznie silna była Irelia po zmianach, Akali po reworku i jeszcze parę innych postaci, które były flex pickami na środek lub na topa. Dodatkowo była także chociażby Camille, którą nigdy w życiu nie grałem, ani nie miałem też okazji zagrać przeciwko niej na linii, bo najzwyczajniej w świecie nigdy się jej nie grało na midzie. Średnio znałem tych wszystkich czempionów i musiałem się tego nauczyć od podstaw. W końcu rozegrałem po 20-30 gier każdym z tych bohaterów i po tym czasie mogłem powiedzieć, że wszystko miałem już ograne.

Z perspektywy czasu mogę przyznać, że cieszę się, że zmieniłem tę rolę, bo tak jak wspominałem, w Polsce nie ma zbyt wielu toplanerów. Inaczej z kolei wygląda sytuacja na środku mapy, gdzie nawet teraz mógłbym wymienić pięciu czy sześciu dobrych zawodników w samej Ultralidze. Tak naprawdę każdy poza Selfiem prezentuje bardzo zbliżony poziom, nawet jeśli bierzemy pod uwagę Orana z PACT. Żaden z midlanerów w Ultralidze nie gra źle.

To skoro zauważyłeś już taki problem, to może jesteś w stanie powiedzieć czego brakuje polskim toplanerom?

Przede wszystkim ich brakuje. Według mnie na topie jest po prostu najmniej graczy w porównaniu do innych ról w grze. Jeśli jesteś midlanerem, to wchodząc w solo queue, na dziesięć rozgrywek pięć razy dostaniesz mida, a pięć razy zostaniesz wyrzucony przez grę na inną rolę. W przypadku toplanerów nie ma takiego problemu i dostajesz dziesięć razy topa, bo po prostu nie ma zbyt wielu graczy, którzy świadomie wybierają tę rolę.

Dołączyłeś do Indictive w momencie, gdy drużyna ta zmagała się już z poważnymi kłopotami i nie mówię tu tylko o tych natury finansowej, ale również tych czysto sportowych. Co było największą bolączką tego pierwszego składu, w którym się znalazłeś? Co tam nie grało?

Moim zdaniem panował tam kompletny chaos, odgórny reżim sztabu szkoleniowego i brakło chyba też zaufania do reszty zawodników. Nie chciano tam uwierzyć w to, że gracze też mają własny rozum i potrafią myśleć, a nie są tylko w stanie realizować czyjeś odgórne założenia. Szczególnie że te plany na grę przygotowywała osoba, która nie miała zielonego pojęcia o danych rolach, co według mnie było bardzo słabe.

Ostatecznie udało wam się obronić miejsce w Ultralidze, ale ten wynik nie pociągnął za sobą kolejnych, bo wkrótce wróciły stare demony i nie radziliście sobie w innych rozgrywkach, zajmując chociażby dalekie miejsce w ESL Mistrzostwach Polski. Jaka była przyczyna tych niepowodzeń?

Przede wszystkim głównym problemem w moim odczuciu była wówczas ta niestabilna sytuacja finansowa i brak wypłat od organizacji. Jeżeli twój pracodawca nie płaci ci przez trzy miesiące, to tracisz po prostu motywację, by dawać z siebie wszystko. Tu nawet nie chodzi o jakieś lekceważenie obowiązków. To wszystko zwyczajnie siedzi gdzieś z tyłu głowy. Nikt nie przegrywa specjalnie, licząc, że w ten sposób wpłynie jakoś na władze zespołu i zmusi je do wypłacenia pieniędzy. To tak nie wygląda. Każdemu z chłopaków działa to na psychikę w mniejszym lub większym stopniu. Są tacy, którzy w przypadku jakichś problemów poza grą, zaczynają słabiej grać, a jeśli wszystko jest w porządku, to są bogami w swojej roli.

Wiedzieliśmy też, że Bullet prędzej czy później wyjedzie do Włoch, więc tak naprawdę już wtedy szykowaliśmy się na małe zmiany. Potem okazało się jeszcze, że Chosii przechodzi do Wisły, no to znaleźliśmy na jego miejsce Dawidsonka, z którym później poszło, jak poszło.

Uprzedziłeś moje pytanie o problemy z wypłatami. Zatem czy teraz w tej kwestii jest już wszystko w porządku?

Nie. Cała sprawa po prostu trafi do sądu i tyle.

Czyli oni dalej nie wywiązali się z niczego?

Nie, nic z tych rzeczy.

Szczęśliwie udało się wam znaleźć nową organizację. Jak z perspektywy kilku miesięcy oceniasz tę współpracę z AVEZ?

Jest jak najbardziej w porządku. Założenia, które ustaliliśmy z zarządem na samym starcie, są dalej aktualne i respektowane przez obie strony. Zarówno my, jak i organizacja działamy fair wobec siebie, z czego jestem zadowolony.

I do tego macie stały dostęp do gaming house’u.

Tak, w każdym momencie możemy tutaj przyjechać. Jeżeli chcemy, to wystarczy, że zadzwonimy do prezesa i wyrazimy chęć zorganizowania bootcampu w siedzibie AVEZ. Nie ma z tym nigdy żadnego problemu, chłopaki wszystko ogarniają, a nam pozostaje tylko przyjechać i grać.

Przejdźmy teraz do samej Ultraligi. Najpierw z problemami zdrowotnymi zmagał się Grk, niedomagał także Dawidsonek, a wasze pierwsze cztery mecze wyglądały po prostu źle. Co miało największy wpływ na te kłopoty na starcie?

Problemy w początkowej fazie sezonu na pewno nie wynikały z nieobecności Grka, bo z tym liczyliśmy się już wcześniej. kubYD trenował z nami jeszcze przed rozpoczęciem fazy zasadniczej Ultraligi, bo Grka czekała operacja w dodatku za granicą. Znaliśmy jej dokładną datę, więc jeszcze zanim podpisaliśmy kontrakty z AVEZ, byliśmy już przygotowani na to, że przez miesiąc będziemy musieli radzić sobie z subem. Z kubYDem grało się naprawdę fajnie, bo to zajebisty gość, który dużo wnosi do rozgrywki. Mimo wszystko kwestia powrotu Grka do składu była czymś, czego nawet nie podważaliśmy, bo wyrzucenie kogoś w takiej sytuacji byłoby bardzo nieprofesjonalne. Na szczęście kubYD znalazł teraz drużynę, z którą walczy zresztą o Ultraligę, więc serdecznie mu kibicujemy.

A co do reszty, to tutaj muszę się powtórzyć i powiedzieć jeszcze raz o tym, że gdy któryś z graczy ma z tyłu głowy jakieś problemy niezwiązane bezpośrednio z grą, to najczęściej kończy się to spadkiem formy. I to według mnie najbardziej przyczyniło się do naszej słabszej dyspozycji. Różne rzeczy nałożyły się na siebie i doszliśmy do wniosku, że trzeba zakończyć współpracę z Dawidem. On sam jest super gościem, ale ma po prostu inną wizję rozgrywki niż my.

Po tym wszystkim do AVEZ dołączył bucu i nagle z bilansu 0-4 podnosicie się i kończycie fazę zasadniczą z wynikiem 8-6, czyli wygrywacie osiem z dziesięciu spotkań. Co takiego bucu wniósł do tej drużyny?

bucu jest bardzo wokalnym zawodnikiem, który daje nam ogrom informacji przez cały czas trwania rozgrywki. Do tego dochodzi też ważny aspekt zgrania między mną, Bolszakiem, a Marcinem. Zarówno ja, jak i bucu mieliśmy już okazję współpracować z Bolszakiem, dlatego rozumiemy się właściwie bez słów. Dodatkowo teraz, gdy ja gram na topie, a bucu na midzie, to Bolszak może czuć się swobodnie z każdą zagrywką, bo w trójkę mamy fantastyczną synergię.

Mamy zatem jeden spory plus, czyli zgranie Bolszaka z bucu, natomiast drugą ogromną zaletą Marcina jest to, że on gra zupełnie innymi postaciami niż ja, co świetnie się łączy w naszych późniejszych kompozycjach. Jeśli mam być szczery, to w naszej drużynie, zamiast mieć toplanera i midlanera, mamy dwóch midlanerów. Jednak patrząc na nasze wyniki chyba nie można powiedzieć, że to coś złego.

Do tej pory wszystko wam wychodziło, jednakże przed wami trudniejszy orzech do zgryzienia, bo rozpoczynacie walkę w play-offach. Jak wyglądają wasze codzienne treningi, zwłaszcza że nie posiadacie trenera z prawdziwego zdarzenia?

Rozmawialiśmy z całą drużyną i nie chcielibyśmy posiadać trenera, którego w żaden sposób byśmy nie szanowaliśmy, ani nie respektowali. W Polsce jest bardzo dużo takich pseudo znawców, którzy uważają, że pozjadali wszystkie rozumy, bo trenowali jakieś podwórkowe drużyny. Według mnie nie ma sensu podejmować współpracy z osobą, której się nie respektuje w żaden sposób, bo żaden z graczy tak naprawdę i tak nie posłucha żadnej rady. Jeśli tylko pojawi się ktoś, która rzeczywiście ma pojęcie o czym mówi, to wzięlibyśmy go do drużyny bez żadnych wątpliwości. To nie jest tak, że my czujemy się najlepsi i uważamy, że trener nie będzie w stanie nam powiedzieć, co robimy źle. Nie, po prostu do tej pory nie zgłosiła się do nas taka osoba, z którą chcielibyśmy podjąć współpracę.

Czyli zatrudnienie trenera w przyszłości wchodzi w grę?

Tak, jak najbardziej. Chociaż nie wiem, czy tak naprawdę potrzebujemy trenera, czy może raczej analityka. Przygotowywanie informacji na temat przeciwników to robota zero-jedynkowa, bo trzeba obejrzeć wszystkie powtórki, rozpisać wszelkie ruchy dżunglera w początkowej fazie rozgrywki itd. To właśnie takiej osoby poszukujemy, a nie kogoś, kto powie nam, gdzie źle zagraliśmy albo jakie postacie powinniśmy wybrać. Ja wychodzę z założenia, że każdy jest na tyle inteligentny, że potrafi zauważyć swoje błędy i wie czym ma grać. Nie wiem dlaczego miałbym ingerować w to, czym gra bucu, bo to ewidentnie nie działa.

Na ten moment mamy Suk1ego, czyli trochę takiego szóstego zawodnika, który doskonale zna każdego z nas i czasami da nam jakiś dodatkowy pomysł na grę. Mimo wszystko osoba, która potrafiłaby dobrze przygotować nam analizę przed meczem na danego przeciwnika, byłaby przydatna i jeśli ktoś jest zainteresowany, to jak najbardziej zapraszamy do kontaktu.

Ostatni raz trenowałeś na bootcampie, kiedy byłeś jeszcze zawodnikiem ASUS ROG Army. Od kilku dni przebywacie w siedzibie AVEZ, zatem czy możesz zdradzić jak wyglądały wasze przygotowania przed ćwierćfinałem z piratesports?

Staramy się codziennie rozegrać po dwa bloki scrimów, żeby jak najlepiej się przygotować. Nie ukrywam jednak, że gdy zdarzyło nam się trafić na dobrych zawodników na scrimach, to przedłużyliśmy treningi o dodatkowy blok. Wiadomo też, że czasami niektórzy się wykruszają i nagle z tych trzech umówionych wcześniej scrimów możemy rozegrać jeden, bo ktoś na pięć minut przed rozpoczęciem stwierdzi, że musi anulować mecze. W takiej sytuacji niestety zostaje nam już tylko solo queue, ale niestety nie jesteśmy w stanie przewidzieć takich wybryków.

Zazwyczaj nasz dzień na bootcampie wyglądał w następujący sposób. Rano przychodzimy do biura, rozgrywamy po jednej grze solo queue i następnie mamy jeden blok scrimów. Później wybieramy się na jakiś obiad, a po powrocie trenujemy dalej czy to scrimując, czy też w solo queue.

Możesz zdradzić przeciwko jakim zespołom graliście w ostatnich dniach?

Głównie scrimowaliśmy z ekipami z hiszpańskiej ligi, ale zdarzały się także drużyny z Rosji. Generalnie jestem zadowolony z wyników ostatnich sparingów, bo szło nam naprawdę dobrze, więc jestem dobrej myśli przed play-offami.

W ćwierćfinale spotkacie się z Piratami, których zdołaliście pokonać grając już z bucu w składzie. Jak teraz oceniasz wasze szanse w meczu w formacie BO5?

Trzeba pamiętać, że to jest jednak pojedynek lanowy i trudno tutaj jednoznacznie stwierdzić jak wszystko się potoczy. Mimo wszystko myślę, że każdy może stwierdzić, że jesteśmy faworytami tego meczu. Nie jestem w stanie określić procentowo jakie według mnie mamy szanse na zwycięstwo. Uważam, że damy radę i jestem dobrej myśli, ale lany rządzą się swoimi prawami i Piraci na pewno pokażą się z dobrej strony.

Gdybyś miał wyróżnić najsłabszą stronę Piratów albo wskazać aspekt, w którym będziecie błyszczeć w ćwierćfinale, to co by to było?

Wydaje mi się, że najsłabszym punktem piratesports jest gra makro. Nie chcę się odnosić do żadnych nicków i wskazywać kto jest gorszy, a kto jest lepszy, ale pomijając umiejętności indywidualne, to rzeczywiście makro Piratów jest na niskim poziomie. Wystarczy spojrzeć na ich ostatnie starcie z PACT, gdzie pomimo ogromnej przewagi niQ, nie potrafili gładko wykończyć rywala, a nawet niemalże przegrali spotkanie.

W ostatnich dniach sporo mówi się o tym, że przeżywasz drugą młodość w League of Legends. Zaliczasz sporo dobrych występów i zgarniasz kolejne tytuły MVP meczu. Zwracasz w ogóle uwagę na te głosy społeczności? Wywiera to na tobie jakąkolwiek presję przed play-offami?

Nie, w ogóle się tym nie przejmuje. Oczywiście, zawsze fajnie jest usłyszeć dobre słowo czy pochwały na swój temat, ale staram się nie przejmować tym, co sądzą na mój temat komentatorzy lub inni. Raczej wolałbym, żeby ktoś docenił Treniego, Grka czy Bolszaka, bo mi już na rozgłosie absolutnie nie zależy, natomiast jeśli ci młodzi zawodnicy zostaną bardziej docenieni przez społeczność, to na pewno będą się też czuli bardziej pewni siebie i będą lepiej grać. Ja gram na scenie od prawie dziewięciu lat, a dla Grka oraz Treniego będzie to drugi występ lanowy, więc zdecydowanie wolałbym, żeby ktoś powiedział dobre słowo na ich temat, a nie starał się robić szum wokół moich zagrywek.

Ostatnio mieliśmy taki przykład, gdzie udało mi się dobrze wejść Kennenem w przeciwników, co oczywiście na streamie wyglądało jak niesamowita akcja. Ludzie od razu zaczęli niesamowicie ekscytować się tym wszystkim, zapominając o tym, że tak naprawdę całą tę grę utrzymywał w ryzach Trenie, bo zagrał kapitalny mecz. Niestety nie udało mu się zrobić żadnego widowiskowego zagrania, przez co wszystko przyćmiła moja akcja Kennenem. Mało kto zauważa to, że aby takie zagrania w ogóle mogły się wydarzyć, to cała drużyna musi świetnie się ustawić i przede wszystkim kontrolować ruch przeciwnika. To jest zasługa całego zespołu, ale fani tego niestety nie zauważają.

To jest trochę tak, jak w przypadku piłki nożnej. Zawodnicy wypracowują akcję przez dłuższy czas, aby napastnik miał łatwiejszą sytuację w okolicach bramki, a po zdobyciu gola nikt nie zwraca uwagi na to, że to w dużej mierze zasługa całej drużyny.

Tak, dokładnie tak to wyglądało w tym przypadku.

Ty w zasadzie miałeś już w swojej karierze okres, gdy sporo osób na całym świecie mówiło o tobie w kategoriach najlepszych w swojej roli.

Właśnie, dlatego też nie chcę już rozgłosu i wolałbym, żeby ludzie mądrze robili szum wokół jakiegoś innego zawodnika. Mieliśmy już takie przypadki, że eksperci i fani ekscytowali się daną ekipą i znacząco przeceniali jej możliwości, a potem okazywało się, że zespół ten dostawał bęcki na danym turnieju. Społeczność nie zdaje sobie sprawy z tego, jak wielką presję wywiera na zawodnikach, których obarcza mianem najlepszego. W ostatnim czasie sporo mówi się też o nas, jako jednych z pretendentów do awansu na EU Masters, co wydaje mi się nieco przesadzone. Nie ma co wybiegać tak daleko w przyszłość i należy podejść do tematu z chłodną głową. Trzeba chwalić, ale z rozsądkiem i tych, którzy na to zasługują, a nie tych, którzy sobie na to nie zapracowali.

Ty jako weteran sceny prowadzisz drużynę również w grze, czy ktoś inny zajmuje się shotcallingiem?

Tak naprawdę nie mamy jednoznacznie określonego kto prowadzi rozgrywkę. Staramy się dawać Bolszakowi jak najwięcej informacji, a on później wybiera, której linii jest w stanie najbardziej pomóc. W późniejszej fazie meczu rolę prowadzącego obejmuje jednak Trenie, co może się wydawać zaskakujące. Zdecydowaliśmy, że to będzie najbardziej efektywne rozwiązanie, bo Trenie gra postaciami typu hypercarry i to właśnie on musi przeżyć jak najdłużej i zadawać jak najwięcej obrażeń. Jeśli Trenie ma problemy, to cała drużyna ma problemy, dlatego robimy wszystko, aby mógł grać agresywnie i czuł swobodę w teamfightach. Tak naprawdę to w późnym etapie gry Trenie i Grk grają 2v8, a my tylko tankujemy obrażenia.

Przyjmijmy, że wygrywacie z Piratami. Z kim zmierzycie się w kolejnej rundzie play-offów?

Z iHG.

Bez żadnych wątpliwości?

Wydaje mi się, że zagramy z iHG. Mam jakieś spostrzeżenia i mogę wyobrazić sobie scenariusz, w którym wygrywa PRIDE, ale dużo zależy od ich botlane’u. Nowy marksman, który dołączył przed paroma tygodniami po Yashiro wyglądał po prostu bardzo słabo. Być może zżarła go trema, bo to były jego pierwsze występy, ale dało się odczuć w rozgrywce, że jest o wiele słabszy niż Yashiro. Jeżeli botlane PRIDE polegnie, to nawet wygranie pozostałych linii nie będzie miało żadnego znaczenia, bo Puki Style ich po prostu rozniesie. Puki jest takim zawodnikiem, który jest absolutnie bezwzględny wobec niedoświadczonych graczy i za każdym razem wykorzystuje ich błędy. Poza tym Puki ma taki sam staż na profesjonalnej scenie, co ja, więc na pewno jest o wiele bardziej doświadczony niż ad carry PRIDE. Jeśli miałbym obstawiać, to wskazałbym 65% szans na to, że wygra iHG.

Jaki jest zatem twój cel minimum na play-offy Ultraligi?

Wygranie z Piratami. Wiadomo, że apetyt rośnie w miarę jedzenia, ale na samym początku sezonu chcieliśmy po prostu awansować do play-offów. To był rozsądny cel na sam początek, ale teraz wiemy już z kim wygrywamy na scrimach i w jakim formacie są to mecze, więc myślę, że absolutne minimum to ogranie Piratów.


Transmisję z tego, jak i kolejnych spotkań w ramach fazy pucharowej drugiego sezonu Ultraligi można oglądać za pośrednictwem kanału Polsat Games. Po więcej szczegółowych informacji na temat play-offów, a także po wyniki fazy zasadniczej zapraszamy do naszej relacji tekstowej:

Tagi: , , , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Povity opuszcza x-kom AGO

W dywizji Fortnite'a x-kom AGO pozostaje już tylko trzech graczy. To efekt ostatniej decyzji organizacji Jakuba Szumielewicza, która, za porozumieniem...