devils.one, ESL Mistrzostwa Polski 2019 Wiosna
fot. ESL/Adam Łakomy

Zetural: Ludzie uważają nas za słabszych niż w poprzednim sezonie, ale jest zupełnie inaczej

Emocje po ubiegłotygodniowych pojedynkach w ramach play-offów Ultraligi jeszcze nie zdążyły opaść, ale już jutro będziemy świadkami o wiele ważniejszego starcia. Jutro poznamy bowiem pierwszego reprezentanta Polski na nadchodzącym wielkimi krokami European Masters, gdyż w szranki staną ze sobą dwie najlepsze formacje fazy zasadniczej. Przed spotkaniem z dominującym od wielu miesięcy Rogue Esports Club porozmawialiśmy z głównym trenerem zespołu, Adrianem „Zeturalem” Dziadkowcem, który opowiedział nam m.in. o poczynaniach jego podopiecznych oraz o celach na najbliższe tygodnie.


Funkcję głównego trenera devils.one przejąłeś raptem parę miesięcy temu. Mimo wszystko udało ci się już poprowadzić swoich podopiecznych do mistrzostwa w ESL MP, a od awansu na EU Masters dzieli was tylko jedna wygrana w BO5. Jak z perspektywy czasu oceniłbyś swoją współpracę z zawodnikami DV1?

Z chłopakami współpracuje mi się na ten moment bardzo dobrze. Tak naprawdę drużynę zacząłem trenować już nieco wcześniej niż zostało to oficjalnie ogłoszone, bo jeszcze przed PLE. Później oczywiście udało nam się wygrać ESL MP, ale dopiero teraz czeka nas najtrudniejszy okres, bo przed nami play-offy Ultraligi, a później potencjalnie EU Masters. Nadchodzący miesiąc będzie więc najcięższym dla naszej dywizji LoL-a pod względem nakładu pracy. Teraz tak naprawdę diabeł wychodzi z człowieka i zobaczymy ile kłopotu przysporzą mi moi podopieczni. Na ten moment nie mam im jednak nic do zarzucenia, chociaż nie zawsze jest to sielanka, bo zdarzają się przecież małe kłótnie albo potrzeba wyładowania emocji. Na szczęście radzimy sobie z tym wszystkim i koniec końców znajdujemy rozwiązanie ewentualnych problemów, więc na razie jestem niesamowicie zadowolony z naszej współpracy.

Wcześniej mogliście pozwolić sobie na odpoczynek. Jasno mówiliście społeczności, że zawodnicy mają tydzień wolnego i nie trenują drużynowo, a później sztab szkoleniowy postanowił dać szansę gry w Ultralidze graczom DV1 SG, co również pozwoliło na odsapnięcie. Teraz przyszedł czas na największą nerwówkę, bo zakładam, że każde potknięcie i niezakwalifikowanie się na EU Masters będzie dla was porażką?

Tak. Jeśli chodzi o nasze najbliższe cele, to zakwalifikowanie się na EU Masters jest takim absolutnym minimum. Ogólnie rzecz biorąc do naszych głów nie przychodzi nam nawet myśl, że w tym turnieju mogłoby zabraknąć devils.one. Poprzedni split był tym czasem, w którym się poznawaliśmy i mieliśmy pewne braki, ale teraz już po prostu nie ma na to miejsca. Jeżeli drużyna zostaje na drugi split w tym samym składzie, to najzwyczajniej w świecie musi udowodnić, że ta współpraca długoterminowa ma jakiś sens. I my mamy zamiar to udowodnić. Prawdopodobnie do końca EU Masters nie będziemy mieli żadnej przerwy i zrobimy wszystko, żeby wygrać.

Czyli teraz wasze treningi są bardziej intensywne niż te, które odbywaliście przed powiedzmy ESL Mistrzostwami Polski czy też Polską Ligą Esportową?

Zdecydowanie tak. ESL Mistrzostwa Polski oczywiście były dla nas niesamowicie ważnym turniejem, ale nie kwalifikowały nas do EU Masters. W tym momencie zdarza nam się grać po dwa bloki scrimów, a chłopaki o wiele bardziej pieczołowicie podchodzą do treningu indywidualnego w solo kolejce. Jednakże przede wszystkim od jakiegoś czasu nasi gracze uczestniczą w tzw. inhouse’ach, czyli rozgrywkach, do których zapraszani są najlepsi zawodnicy z całej Europy, w tym także ci rywalizujący na co dzień w LEC. Podczas inhouse’ów topowi gracze Starego Kontynentu sprawdzają swoje umiejętności i nasi reprezentanci również biorą w nich udział. Niektórzy z zawodników devils.one radzą sobie tam naprawdę kapitalnie, dlatego myślę, że ta dobra forma znajdzie swoje odzwierciedlenie również w play-offach.

Inhouse’y były dość popularną formą treningu najlepszych graczy z LCS czy też LEC, ale wydaje mi się, że wcześniej rzadko kiedy dawano szansę zawodnikom z lig regionalnych. Kto wyszedł z inicjatywą, aby zaangażować również zawodników spoza LEC lub poszczególnych akademii?

Ogólnie rzecz biorąc cały projekt prowadzi trener akademii SK Gaming, czyli Brokenshard. Jeśli się nie mylę, to kilku europejskich szkoleniowców pomaga mu w tym przedsięwzięciu i bardzo uważnie przyglądają się temu, jak radzą sobie poszczególni zawodnicy. Brokenshard zaczął nawet tworzyć już tiery graczy na podstawie ich występów. Na ten moment te spotkania są streamowane tylko przez sOAZA, ale na tych transmisjach można zauważyć naszych graczy w akcji.

Tworzenie tierów przez Brokensharda może w pewien sposób przyczynić się do tego, że uczestniczącym graczom będzie potem łatwiej zaistnieć na rynku transferowym.

Tak. Przede wszystkim dzięki temu projektowi gracze mogą budować dodatkowe znajomości i podnieść pewność siebie. Zakładamy, że po sezonie zasadniczym dojdzie do momentu, gdy zaczną się różne testy do drużyn, a wtedy gracze uczestniczący regularnie w inhouse’ach będą mieli o wiele większą lekkość podczas tryoutów. W projekcie Brokensharda zawodnicy mogą spotkać nawet graczy z Korei Południowej czy też zaznajomić się z tym, jak inni się komunikują, dlatego naprawdę wiele można się dzięki temu nauczyć. Oczywiście wszystko zależy od tego, jakie dany zawodnik ma podejście, bo są także lenie, którzy grają tam tylko po to, żeby grać.

Mimo wszystko wydaje mi się, że jesteście dość dobrze przygotowani na ewentualne odejście jednego z zawodników głównego składu na rzecz dołączenia do innego zespołu. Od niedawna posiadacie także drugi skład, który nieprzerwanie trenuje. Czy ci młodzi zawodnicy są w stanie wkroczyć do wyjściowej piątki?

Naszym celem od momentu powstania devils.one było stworzenie środowiska, które pozwoli naszym graczom rozwinąć się na tyle, aby mogli dostać się do najważniejszych rozgrywek w Europie. Nasz drugi skład regularnie trenuje i przygotowuje się do kolejnych edycji PLE, które niestety nie wiadomo kiedy się odbędą. Niemniej, nasze zespoły miały okazję mierzyć się ze sobą przed ESL Mistrzostwami Polski oraz ostatnio i mogę powiedzieć, że nasz drugi skład szybko się rozwija i poprawia swoją grę. Szkoda tylko, że na razie DV1 Scouting Grounds to trochę uśpiona drużyna, bo wydaje mi się, że gdyby były jakieś profesjonalne rozgrywki, w których mogłaby wziąć udział, to z pewnością mogłaby powalczyć o najwyższe lokaty. A w tym momencie to jest pięć wygłodniałych diabłów, które szukają ofiary, ale nie mogą jeszcze jej znaleźć.

To jednak całkiem przykra sytuacja, skoro ta piątka potrafiła ogrywać takie ekipy jak Wisła Płock czy PRIDE podczas PLE, to prawdopodobnie w Ultralidze również mogłaby znaleźć się przynajmniej w środkowej części tabeli, chociaż z drugiej strony ich występ w trzeciej kolejce nie był najwyższych lotów.

Młodszy skład zagrał w Ultralidze jeden tydzień, natomiast niestety koniec końców wyszło to bardzo słabo. Był to okres eksperymentów, a zawodnicy byli wtedy przed swoim pierwszym bootcampem, więc tak naprawdę dopiero zaczynali prawdziwe treningi. Nie chcę ich tutaj bronić, bo oczywiście przeciwnicy byli po prostu lepsi, ale od tamtego momentu minęło sporo czasu. Mam więc nadzieję, że jeszcze będą mieli okazję się sprawdzić, chociażby podczas PLE.

Dlaczego w ogóle zdecydowaliście się dać szansę młodzikom? Chcieliście dać odetchnąć głównemu składowi, czy raczej chodziło o to, by pomóc młodym nabrać doświadczenia?

Przede wszystkim chcieliśmy sprawdzić kondycję polskiej sceny. Podczas Scouting Grounds udało nam się wypatrzeć kilku naprawdę interesujących zawodników. Ta ostateczna piątka ma niezły potencjał, ale to nadal jeden wielki eksperyment. Oczywiście początkowo mieliśmy w planach żonglowanie graczami i chcieliśmy sprawdzić jak to będzie działać. Tak czy inaczej na ten moment jestem pewny, że każdy z tej piątki jest wart naszej inwestycji i naszego czasu. Chcemy ich uczyć i pomagać im się rozwijać, bo są tego warci.

Zaufaliście im na tyle, żeby zagrali w Ultralidze, ale nie poszło im najlepiej i wasz bilans został nadszarpnięty. Czy później obawialiście się o to, że nie uda wam się zgarnąć drugiego miejsca w fazie zasadniczej i będziecie musieli przebijać się przez pierwsze rundy play-offów?

Jeśli chodzi o sezon regularny, to śmiało możemy powiedzieć, że poszło nam o wiele gorzej niż w poprzedniej odsłonie Ultraligi. I to jest głównie spowodowane naszym podejściem. Bardzo eksperymentowaliśmy, próbowaliśmy nowych rzeczy takich jak chociażby wystawienie młodzików do meczów. Fakt, w pewnym momencie obudziliśmy się z ręką w nocniku i stwierdziliśmy, że nasz bilans wygląda bardzo słabo i wypadałoby to trochę poprawić. Właśnie dlatego w końcówce splitu inaczej ukierunkowaliśmy nasze przygotowania i działaliśmy na trochę wyższych obrotach niż wcześniej. Przestaliśmy tak bardzo eksperymentować i skupiliśmy się na rzeczach, o których wiedzieliśmy, że nam wychodzą. Niemniej jednak osobiście oceniam ten split pozytywnie, bo dał nam on tę lekkość, dzięki której podchodząc do play-offów mamy pewność, że dysponujemy kilkoma ogranymi schematami i jesteśmy dobrze przygotowani. Mimo że patche się zmieniają, to pewna wiedza, komunikacja czy nastawienie w drużynie poprawiły się.

Co w tym momencie jest waszą największą bolączką na parę dni przed play-offami?

Kiedy ludzie przyglądali się devils.one podczas sezonu zasadniczego, to od razu wskazywali, że to botlane jest słabym punktem tego zespołu. Szczególnie z jakiegoś powodu fani stwierdzili, że wezmą jako kozła ofiarnego słabszych wyników Luckera. Z Damianem problem jest taki, że w udzielanych przez niego wywiadach wypowiadał się z ogromną dozą pewności siebie. Przed rozpoczęciem Ultraligi Lucker był świeżo upieczonym ESL Mistrzem Polski, Puki Style w pierwszym sezonie Ultraligi wydawał się cieniem samego siebie, a HeaQ w LEC wyglądał naprawdę słabo. Nic więc dziwnego, że Lucker spodziewał się, że będzie najlepszym botlanerem w lidze, ale szybko zderzył się z rzeczywistością, co później przerodziło się w pewne braki motywacji.

Jednakże poradziliśmy sobie już z tym problemem i gdy wspominałem o inhouse’ach oraz o graczach, którzy radzą sobie tam najlepiej, to jednym z nich jest Lucker. Damian włączył obroty, których wcześniej nie widzieliśmy i rozgrywa masę meczów, ciągle analizuje gry i przede wszystkim mierzy się z najlepszymi ad carry z Europy, nawet z LEC, i daje radę. Jeżeli ludzie upatrują w naszej dolnej alejce słabego punktu, to ja jestem absolutnie pewny, że na lanie Lucker sprawi niemałe problemy HeaQ czy Pukiemu. To już nie będzie Lucker z sezonu zasadniczego i jestem z tego powodu bardzo dumny. Faktycznie Damian zebrał spore bęcki za to, co mówił, ale teraz mam nadzieję, że uda mu się poprzeć te słowa również czynami. Szkoda tylko, że polska scena nie jest jeszcze gotowa na graczy, którzy mają image pewnego siebie, lubiącego zagrać na nerwach zawodnika.

Wydaje mi się, że to nieco lepiej działa w światowych drużynach, gdzie G2 Esports czy też Liquid potrafią rzucać mocne słowa, a potem nawet w przypadku porażki ludzie nadal ich uwielbiają.

Ja nie chcę tutaj bronić Luckera, bo to jest w stu procentach jego wina. Takie zachowania i odzywki należy poprzeć wynikami i z tym nie ma co dyskutować. Top 2 to nie jest wynik, który nas zadowala. Mimo wszystko należy spojrzeć też na to, że polska scena kocha historię underdogów. Rodzimi fani zdecydowanie wolą kibicować tym formacjom, które pojawiły się znikąd i pną się w górę, zaczynając z samego dna. Ja sam zostałem stworzony z historii Akademii, której udało się dotrzeć do top 4 zerowego sezonu Ultraligi. Czasy się jednak zmieniają i mam nadzieję, że Lucker będzie pionierem w Polsce i pokaże ludziom, że można tak działać mediach społecznościowych i da się to lubić, jeżeli to jest poparte wynikami. Prywatnie Lucker jest naprawdę świetną osobą i trzymam kciuki za jego sukces.

Ostatnio Lucker rozgrywał sporo gier Yasuo na dolnej alejce. Przygotowujecie flex picki przed play-offami?

Tak, ostatnio na solo kolejce Lucker poświęcił sporo czasu na dopracowanie Yasuo. Czy postać ta będzie wybierana w play-offach? Tego niestety nie jestem pewny, bo faza pucharowa rządzi się swoimi prawami i w tak ważnych meczach graczy często zżerają nerwy, przez co wolą wrócić do swoich komfortowych wyborów, którymi rozegrali po kilkaset gier w życiu. Czy dwadzieścia potyczek na Yasuo sprawi, że Lucker będzie chciał go wyciągnąć w play-offach? Tego nie wiem, ale gdybym miał wskazać w moim zespole świra, który nie będzie bał się niczego na scenie, to będzie to właśnie Lucker. To jest gość, który podobnie jak Woolite zawsze potrafił wskoczyć Kai’Są w pięciu i zasiać zamęt w szeregach wroga. Co do Yasuo, to chciałbym, żeby się pojawił, bo widziałem też, że HeaQ również nim sporo grał, więc zobaczymy, czy któraś z drużyn wybierze tego lub podobnego herosa na dolną alejkę.

Skoro przy niestandardowych wyborach jesteśmy, to czy według ciebie meta w Ultralidze różni się od tej, którą oglądamy w najważniejszych światowych ligach?

Oczywiście, że tak. Polska meta jest równocześnie naszym zbawieniem i przekleństwem. Warto jednak zacząć od tego, że G2 Esports jest obieżyświatem Ligi Legend. To właśnie ten zespół dał ludziom do zrozumienia, że stary koreański LoL, który ograniczał nas do kilku postaci i prostych wymian, zniknął. Można eksperymentować, szukać nowych rozwiązań i fakt, G2 bawi się tą grą. Ta formacja wyciąga Sorakę na topa i ta bohaterka wcale nie musi być dobra, ale ta ekipa jest na tyle mocnaa, że to i tak zadziała.

Jeśli spojrzymy na inne ligi regionalne, to w Niemczech mamy chociażby mousesports, które słynie z botlane’u Swain plus Taric. Na papierze wygląda to jak jakaś totalna abstrakcja, która nie ma prawa działać, ale oni mają to ograne do takiej perfekcji, że trzeba im to zbanować. Jeśli tego nie zrobisz, to nadziejesz się na coś, na co wcześniej nie grałeś, co mouz uwielbia grać oraz coś, co przy okazji jest niesamowicie silne. Każda z regionalnych lig ma swoje wyjątkowe cechy.

Jeżeli chodzi o polską scenę, to mamy sporo graczy, którzy są specjalistami jednej postaci, ale mamy też zawodników, którzy są totalnymi świrami. Mamy Dawidsonka, który potrafi grać w kółko tylko Kayle i Corkim, mamy Bucu, któremu trzeba zbanować Talona i mamy też HeaQ, który notorycznie wyciąga Pyke’a na bota. Jest jeszcze Bolszak, który często wybiera niestandardowych dżunglerów, niQ w piratesports z ogromnym champion poolem, a także iHG, które rotuje Kashtelanem i Pukim. I to jest naprawdę fajne. Polska scena jest mega ciekawa do oglądania i naszą cechą jest to, że nie boimy się podejmować czegoś nowego. Mam jednak pewną obawę, bo wiele osób zapewne ćwiczy teraz te niestandardowe rozwiązania, ale czy będą mieli na tyle pewności siebie, żeby rzeczywiście wyciągnąć to na lanie? Nie sądzę. Wydaje mi się, że ktoś może zaryzykować jedną grę z niecodziennymi bohaterami, ale w kolejnych starciach, szczególnie po potencjalnej porażce, nikt już nie będzie miał na tyle odwagi.

Przejdźmy do samego spotkania z Rogue, bo to zdecydowanie będzie najważniejsze wydarzenie najbliższego tygodnia na polskiej scenie. W fazie zasadniczej nie udało wam się ograć Rogue ani razu, ale w BO5 może być zupełnie inaczej. Czym z perspektywy graczy oraz trenera różnią się lanowe starcia takiej wagi od zwykłych potyczek w formacie BO1?

Różnią się tak naprawdę wszystkim. Mamy zupełnie inne podejście, inne nastawienie, a każda kolejna gra ma kompletnie inny wygląd. devils.one w spotkaniach internetowych cierpi na przypadłość, która objawia się podpalaniem się i bagatelizowaniem rywala. Na lanie nie ma jednak na to miejsca, emocje są o wiele większe i ten naturalny instynkt hamuje cię przed popełnianiem głupich błędów, przez co gra jest trochę bardziej zachowawcza. My jako devils.one mamy dość dobre doświadczenie lanowe. W przeszłości co prawda zdarzało nam się krztusić presją, ale dużo czasu poświęciliśmy na to, żeby to poprawić. Fakt, nie pamiętam lana, gdzie żaden z nas nie miałby jakiejś słabszej gry, bo chyba jedyną czystą BO5 była ta przeciwko iHG po porażce z Rogue. Byliśmy wtedy na tyle wkurzeni, że nie było miejsca na słabszy występ któregokolwiek z nas. Wierzę, że po tych miesiącach ciężkiej pracy, podchodząc do BO5 z Rogue każdy z nas będzie pewny siebie i da z siebie wszystko. A jeżeli do tego dojdzie, to przewiduje w tym meczu nasze zwycięstwo.

Przewidujesz wasze zwycięstwo, więc powinienem zapytać wprost. Czy uważasz, że obecne Rogue jest słabsze od poprzedniego składu?

Tak, bez dwóch zdań. W zeszłym splicie, gdy podchodziliśmy do BO5, a ja trochę z boku przyglądałem się temu wszystkiemu jako asystent trenera, to miałem poczucie, że jesteśmy Dawidem w pojedynku z Goliatem. Generalnie wierzyłem w naszą drużynę, ale coś z tyłu głowy krzyczało do mnie, że będzie ciężko, że to jest prawie niemożliwe. Mimo wszystko niemalże udało nam się pokonać tak mocne Rogue. Teraz jednak mamy zupełnie inne podejście i wydaje mi się, że społeczność strasznie bagatelizuje nas jako drużynę. Ludzie myślą, że jesteśmy średni i przede wszystkim słabsi niż w poprzednim sezonie, a ja myślę, że jest zupełnie inaczej. Ostatnio na meetingu powiedziałem do chłopaków: gramy ze sobą już wiele miesięcy, spójrzcie na siebie z poprzednich play-offów, spójrzcie na siebie teraz i zadajcie sobie pytanie, czy jesteście lepsi. Wszyscy odpowiedzieli, że tak, są lepsi niż wcześniej.

Poprzednia akademia i obecna Rogue różnią się diametralnie i aktualnie nie jest to lepszy od nas zespół. Co więcej mamy podstawy, żeby sądzić, że ci zawodnicy będą słabsi lanowo, bo przecież nie mamy tam wielu weteranów lanowych, którzy zawsze poradzą sobie świetnie. Mamy HeaQ, którzy na pewno da sobie radę, ale wszyscy pamiętamy serię R-SIXTEAM, gdzie Raxxo popełnił fatalny błąd, teleportując się na środek mapy i przegrywając tym samym grę. Behave również nie był najlepszą wersją samego siebie na lanach, a Selfie długo już nie miał okazji powalczyć poza internetem. Mam podstawy by sądzić, że HeaQ oraz iBo będą filarami Rogue podczas play-offów Ultraligi, natomiast czy są to na tyle stabilne filary, aby unieść cały zespół? Nie jestem tego pewny.

Jak sądzisz kto oprócz devils.one i Rogue znajdzie się w najlepszej trójce Ultraligi w tym sezonie?

Co do samych play-offów, to mam dość ciekawe przemyślenie na ich temat. Mam, a raczej miałem, dwa scenariusze, co do których jestem absolutnie pewny w kwestii ich ostatecznego wyniku. Jeśli dojdzie do spotkania Rogue kontra Illuminar Gaming, to zwycięstwo świętować będzie iHG, natomiast jeśli doszłoby do meczu Illuminar przeciwko AVEZ, to wygraną cieszyliby się ci drudzy. Dziś wiemy już jednak, że takiego spotkania nie będzie. Niemniej wydaje mi się, że pewne formacje są niedoceniane w play-offach Ultraligi. Poziom zdecydowanie wzrósł względem poprzedniego splitu, więc mecze powinno oglądać się o wiele lepiej.

Awans na EU Masters macie w zasadzie na wyciągnięcie ręki, bo musicie wygrać tylko i aż jedną serię BO5. Co w takim razie jest celem minimum devils.one na EU Masters?

Tak naprawdę w zeszłym splicie naszym głównym celem było zakwalifikować się do fazy grupowej turnieju głównego. Teraz jednak mierzymy wyżej, bo chcielibyśmy zająć przynajmniej top 8. Widzimy jak radzą sobie drużyny w innych regionach i jest tam sporo silnych oponentów takich jak chociażby LDLC, które wygląda naprawdę dobrze. Natomiast złapaliśmy już trochę doświadczenia lanowego i dojrzeliśmy, jeśli chodzi o Ligę Legend, a ja osobiście uważam, że to są argumenty, których nam brakowało w poprzednim splicie. To jest to, co pozwoli nam walczyć w pojedynkach o wysoką stawkę i jeżeli pytasz o plan minimum, to jest to co najmniej top 8, ale ja jako trener oczekuję top 4 na EU Masters.


devils.one w akcji będziecie mogli zobaczyć już jutro o godzinie 17:00, bo to wtedy Diabły Zeturala podejmą walkę z Rogue Esports Club. Transmisję z tego, jak i kolejnych spotkań w ramach fazy pucharowej drugiego sezonu Ultraligi można oglądać za pośrednictwem kanału Polsat Games. Po więcej szczegółowych informacji na temat play-offów, a także po wyniki fazy zasadniczej zapraszamy do naszej relacji tekstowej:

Tagi: , , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close
HUNDEN

Kolejne ekipy dołączają do listy uczestników European Champions Cup

Po krótkiej przerwie organizatorzy European Champions Cup powracają do nas z kolejną porcją zaproszeń. Dziś poznaliśmy aż trzy ekipy, które na pewno w...