fot. x-kom AGO

oskarish: Gdy ktoś narusza moje zaufanie tak jak Illuminar, to nie jestem w stanie wrócić do takiej drużyny

Niedługo po dokonaniu zmian w składzie Illuminar Gaming pisałem w swoim felietonie, że czy to Oskar „oskarish” Stenborowski, czy Daniel „STOMP” Płomiński raczej nie powinni mieć problemów ze znalezieniem nowego pracodawcy. I faktycznie, nie trzeba było długo czekać, by pierwszy z wymienionej dwójki trafił pod skrzydła innej organizacji. Dziś 22-letni IGL został zakontraktowany przez x-kom AGO, które ma poprowadzić do sukcesów nie tylko w kraju, ale i za granicą.


Adam Suski: Nie minął nawet pełny miesiąc, od kiedy wylądowałeś na ławce w Illuminar Gaming, a tymczasem znalazłeś już swój nowy dom. Jesteś zaskoczony tak szybkim obrotem spraw?

Oskar „oskarish” Stenborowski: Spodziewałem się, że te oferty napłyną, ale bardziej zaskoczony jestem prędkością ich sfinalizowania. Cieszy mnie, że wszystko tak szybko przebiegło, jeżeli chodzi o domknięcie transferu i samo przyjęcie mnie do zespołu. Negocjacje kontraktu też przebiegły bardzo szybko, więc obie strony spisały się dobrze.

Kiedy odezwało się do Ciebie AGO?

Zarząd Illuminar po około dwóch dniach poinformował mnie o zainteresowaniu ze strony AGO.

Czy poza działaczami któryś z zawodników albo członków sztabu nalegał, żebyś to właśnie Ty dołączył do zespołu?

Nie mam takich informacji. Wiem, że chłopaki byli poinformowani, bo bez sensu byłby mój transfer w momencie, gdy nie chcieliby ze mną grać. Wiem też, że zarówno trener, jak i reszta sztabu była mocno zainteresowana mną pół roku wcześniej, czyli w momencie fuzji z x-komem, i już wtedy dostawałem też pewne sygnały od graczy.

A w międzyczasie otrzymywałeś jakieś dodatkowe oferty? Podejrzewam, że nie z Polski, ale może któraś z zagranicznych drużyn była zainteresowana?

Pojawiły się też oferty z polskich drużyn, ale patrząc na skład, organizację i wszystkie inne aspekty, na które zwracałem uwagę, to najbardziej solidnym wyborem było AGO. Jeśli chodzi o oferty z zagranicy, to otrzymałem jedną, ale nie była zbyt ciekawa. Z resztą zagranicznych drużyn byłby większy problem, bo są one mocno obsadzone, poza tym teraz czekają je kwalifikacje i robienie zmian przed ważnymi turniejami nie ma sensu. Spośród polskich drużyn miałem trzy oferty, a do tego propozycję powrotu do Illuminar.

O to też chciałem zapytać, bo dało się gdzieniegdzie zasłyszeć, że Illuminar jest zainteresowane ściągnięciem z ławki czy ciebie, czy też STOMPA. Rozważałeś opcję powrotu do pierwszego składu?

Gdy zaczęli do mnie pisać z tą propozycją, to gdzieś z tyłu głowy pojawił się obraz, który był wcześniej w tej drużynie, czyli zaufanie do siebie, fajna atmosfera i wszystko inne, co każda drużyna chciałaby mieć. Ja mam jednak taki charakter, że w momencie, gdy ktoś narusza moje zaufanie w taki sposób, w jaki zrobiono to w Illuminar, to nie jestem w stanie wrócić do takiej drużyny. Poza tym same plany odbudowy iHG nie za bardzo do mnie przemawiały. Pomyślałem, że po okresie wspólnej gry to dobra pora na inny ruch niż wchodzenie do tej samej rzeki i myślę, że na ten moment to najbardziej odpowiednia opcja.

Patrząc z perspektywy czasu, utwierdzasz się w przekonaniu, że Illuminar pośpieszyło się z tymi zmianami? Trudno nie odnieść wrażenia, że zawodnicy się męczą w tym składzie.

Tak jak mówiłem zaraz po odsunięciu mnie ze składu, w mojej ocenie był to błąd i dość dziwna decyzja. Oni sami pewnie uważają, że nie było to na ich korzyść. Nie mówię o zmianach, które wprowadzają teraz, tylko o tych sprzed kwalifikacji, bo teraz to zrozumiałe, że próbują wszystkich opcji, aby się odbudować. Może i idą dobrą ścieżką, dając szansę młodym, ale nie wiem, czy jest tyle osób na polskiej scenie o odpowiednich umiejętnościach, żeby iHG mogło odbudować się do tego poziomu, jaki prezentowało wcześniej. W Polsce byliśmy najwyżej, w Europie bywało różnie, ale pojawiały się jakieś przelotne sukcesy. Ciężko mi jest stwierdzić, czy chłopaki odbudują się, żeby być na tyle dobrą drużyną, jaką byliśmy wcześniej.

Na pewno ta wizja przyszłości zespołu zmieniła się, gdy okazało się, że snatchie i rallen nie są do wzięcia.

Na pewno. Wydaje mi się, że Illuminar było przekonane, że snatchie i rallen dołączą do zespołu, ale jak się okazało – nic z tego. Nie mam pojęcia, jak wyglądały kulisy tych rozmów, bo prawdę powiedziawszy, niespecjalnie mnie to interesuje, ale z pewnością iHG nie spodziewało się takiego obrotu spraw i pokrzyżowało to dużo planów.

Zostawmy już Illuminar i porozmawiajmy trochę więcej o samym x-kom AGO. Z GruBym i Furlanem miałeś już okazję występować w barwach Vexed Gaming w ramach kwalifikacji do jednego z Majorów w 2016. Miało to wpływ na twój ostateczny wybór?

Może troszkę miało to znaczenie, bo co prawda minął już szmat czasu od momentu, kiedy graliśmy razem w tych kwalifikacjach do Majora, ale bardzo pozytywnie go wspominam pod względem grania razem. Mimo że był to krótki epizod, to przewijałem się jako stand-in w niektórych meczach z nimi i faktycznie dobrze mi się z nimi współpracowało. Mieli fajne podejście i dobrą komunikację, więc możliwe, że miało to jakiś wpływ. Znałem tych graczy, ale patrzyłem na przyszłość składu też w innych aspektach, nie tylko przez pryzmat Furlana i GruBego.

Nie pulsowała ci gdzieś z tyłu głowy sytuacja z ubiegłego lata, czyli fuzja x-komu z AGO, która znacząco wpłynęła na waszą przyszłość jako ówczesnych graczy x-kom teamu?

Na pewno miałem gdzieś to w głowie, ale to też nie było tak, że zostaliśmy totalnie na lodzie. Dostaliśmy propozycję udziału w testach – mimo że nam nie odpowiadały, to mogliśmy wziąć w nich udział. Nie wiadomo, czy dostalibyśmy się do drużyny, ale sama propozycja była, więc nie jest tak, że zostaliśmy na lodzie. Co prawda nikt się nie spodziewał tej fuzji i na pewno było to dla nas szokujące, ale z czasem to przeminęło.

Nie widzę powodów, dla których miałbym nie dołączyć do x-komu AGO, patrząc tylko na tę fuzję. Wtedy może zachowali się inaczej, ale ja nie mam sobie nic do zarzucenia, bo zostałem ze swoją drużyną i pewnie dzięki temu, że zostaliśmy razem, zaliczyliśmy bardzo dobry okres. Patrząc z perspektywy czasu, to chyba tak po prostu miało być. Miałem ostatnio okres dużych zmian, i w życiu prywatnym, i – można tak powiedzieć – zawodowym, więc chyba wszystko przemawiało za tym ruchem.

Taka „czysta karta”.

Coś w tym stylu. Gdyby ktoś się mnie zapytał, ile rzeczy się zmieniło w moim życiu ostatnio, to chyba by nie uwierzył, że tak się wszystko złożyło.

fot. DreamHack/Joao Ferreira

Miałeś wpływ na to, jak ostatecznie będzie wyglądać podstawowa piątka AGO? W tym momencie dywizja CS:GO Jastrzębi składa się w końcu aż z siedmiu graczy.

Tak, zdecydowanie miałem na to wpływ. To, w jaki sposób skład AGO ma wyglądać w przyszłości, zostało oczywiście przegadane ze sztabem szkoleniowym. Z tego co wiem, chłopaki teraz dokończą jeszcze w starym składzie rozpoczęte już turnieje, tak aby nie wprowadzać zamieszania. Później pojawi się informacja o nowo uformowanej piątce, która przez pewien okres będzie razem grać. Wiem, że każdy z zawodników został odpowiednio wcześniej poinformowany o nadchodzącej przebudowie. Czas pokaże, co koniec końców z tego wyjdzie.

Jak zamierzasz układać grę AGO jako prowadzący? Będziesz się trzymał dotychczasowych ról w zespole czy chcesz wszystko stworzyć po swojemu?

Drużyna mimo wszystko przejdzie gruntowną przebudowę. Wiem, że ostatnio chłopaki sporo wygrywali, mieli pasmo zwycięstw, ale w ogóle nie będę szedł w kierunku grania tego samego co wcześniej. Mam przecież swój styl, choć wiadomo, że nie zamierzam zmieniać wszystkiego. Zespół posiada już ustalone pewne rzeczy, które działają, ale na pewno planuję dodać sporo od siebie i prowadzić po swojemu, do czego zawodnicy będą musieli się dostosować. Podchodzę do tego tematu jednak pozytywnie, bo wiem, że dużo będzie mi w stanie uświadomić i pomóc minir0x. Moja współpraca na linii prowadzący-trener była zawsze bardzo ważna.

W AGO dotychczas to Furlan i GruBy byli filarami formacji, jej decydującymi ogniwami w wielu aspektach. Teraz przychodzisz ty i dostajesz wolną rękę.

Nie nazwałbym tego całkowicie wolną ręką. Skład został w końcu ukształtowany po rozmowach z minir0xem, kiedy to on był najbardziej decyzyjną osobą. Wiem jednak, że x-kom AGO pokłada we mnie duże nadzieje – mamy tę drużynę przede wszystkim wzbić w rankingu, mamy walczyć na arenie międzynarodowej. Dołożę wszelkich starań, żeby pokazać się z jak najlepszej strony oraz udowodnić, że transfer był dobrym ruchem i z ich, i z mojego punktu widzenia. Chcę, żeby każdy był zadowolony i z pewnością będę harował jak wół.

Wspomniałeś o oczekiwanym awansie w światowym rankingu. Nie obawiasz się, że nawet jeżeli zaliczycie solidny start, to w końcu pojawi się dobrze znany polskim drużynom szklany sufit, zatrzymacie się w miejscu i błędne koło znów się zamknie, tak jak miało to miejsce chociażby w iHG?

Myślę, że AGO ma nieco większy wachlarz możliwości pod względem wydajności zawodników, ich przygotowania i podobnych kwestii. Jastrzębie mają potrzebne narzędzia, które będą pomocne w przeskoczeniu ewentualnej blokady. Tak mi się przynajmniej wydaje, tak to sobie wyobrażam. Jeżeli w ogóle taka bariera się pojawi, to uważam, że AGO będzie gotowe, by wspomóc zawodników czy drużynę i ją odblokować. Na razie to jest jednak tylko gdybanie. Nie zamierzam się przejmować, dopóki rzeczywiście nie dojdzie do takiej sytuacji.

Obecnie skupiam się na najbliższych tygodniach czy miesiącach; będę starał się zbudować nasz zespół. Nie wiem, ile mi to zajmie, lecz na pewno miną tygodnie, zanim zaczniemy notować jakiekolwiek dobre wyniki. Wiem jednak, że one prędzej czy później przyjdą. Moim zdaniem włożenie odpowiedniej pracy w połączeniu z jej dobrą etyką w każdej drużynie przyniesie pewnego dnia sukces. W AGO będę dążył do tego, by sukcesy te były stabilne i żebyśmy regularnie grali na dobrym poziomie. Przede wszystkim musimy jednak dotrzeć na poziom, na którym chcielibyśmy być. Jak wiadomo, AGO już kiedyś znajdowało się chyba na szesnastej lokacie w rankingu, więc udawało się dojść gdzieś wysoko. Najważniejsza jest jednak stabilność i utrzymanie takiej pozycji. Uważam, że nie jest trudno zdobyć dobre miejsce w zestawieniu. O wiele trudniej jest je utrzymać, a właśnie dzięki temu ciągle dostaje się przecież zaproszenia i występuje regularnie na dobrym poziomie. To jasne, że im lepiej ci idzie, tym większe stają się twoje aspiracje, a w AGO każdy ma chęć, by wzbić się jak najwyżej.

Skoro poruszyliśmy już temat rankingów, to ostatnio pouciekało wiele turniejów i został właściwie tylko MDL. Na ten moment najbliższym lanem na horyzoncie AGO wydaje się dopiero czerwcowy Games Clash Arena w Gliwicach. Myślisz, że to utrudni marsz w górę zestawienia?

Możliwe, że rzeczywiście wcześniej nie będzie żadnej dogodnej okazji do pokazania się i zdobycia cennych punktów. Z drugiej strony dzięki temu będziemy mieli czas na przygotowania. W kwietniu na pewno trudno byłoby ruszyć na jakiś większy turniej, a w trakcie tych trzech miesięcy wewnątrz teamu stworzy się pewność siebie, przekonanie, że jesteśmy gotowi i nic złego nie może się wydarzyć. Jeżeli jadąc na turniej jest się pewnym siebie, to raczej nie ma się czego obawiać.

Ciekawi mnie sprawa ławki rezerwowych, która teraz będzie składać się z aż dwóch graczy. Planujecie trzymać się jednej piątki wspieranej tylko awaryjnie przez lemana lub Sidneya czy możemy być świadkami – tak jak miało to miejsce w ostatnim czasie – nieco częstszych roszad?

Zawodnicy rezerwowi zawsze będą w zanadrzu. Jeżeli coś się dzieje w drużynie, to w każdej chwili mogą wskoczyć na dane miejsce danego gracza. Uważam, że ten pomysł jest w porządku. Różne sytuacje zdarzają się w życiu, czasami ktoś nie może zagrać z jakiegoś powodu i ja jestem jak najbardziej otwarty na taki schemat działania. Na początku na pewno będziemy jednak chcieli uformować jeden stabilny skład, bo zmiany mogłyby mieszać w zespole. Lepiej pracować w jednym lineupie, a dopiero potem ewentualnie wspomagać się innymi zawodnikami, jeżeli przez jakiś okres czasu by nie szło – mowa jednak o naprawdę długiej perspektywie, nie o tygodniu czy dwóch. Będę robił wszystko, żebyśmy na razie grali jedną piątką, ale gracze rezerwowi zawsze będą w stanie gotowości, by kogoś zastąpić.

Zastanawia mnie też jeden fakt – ściągnięcie ciebie do AGO jest, przynajmniej w moim odczuciu, nieco wbrew filozofii organizacji. Do tej pory stawiano na wyselekcjonowanych na drodze testów zawodników, a tymczasem gdy pojawił się dobry gracz na rynku, postanowiono wykorzystać tę okazję, pomijając dotychczasową wizję budowy drużyny. Nie sądzisz, że spotka się to z negatywnym odbiorem?

Nie wydaje mi się. Uważam, że w momencie fuzji cały projekt miał sens – drużyna sukcesywnie pięła się w górę, a przy okazji udało się, jakby nie patrzeć, znaleźć kilka talentów. Sidney czy leman mieli już wprawdzie jakieś obycie na krajowej scenie, ale takie postaci jak mhL czy F1KU wypłynęły na głębszą wodę właśnie dzięki tej inicjatywie. Trzeba więc przyznać, że w tej sferze AGO wykonało naprawdę dobrą robotę.

Można było też spotkać się z opiniami, że skład przestał robić progres, tymczasem Jastrzębie z miejsca dwusetnego w rankingu HLTV skoczyły do piątej dziesiątki. Z pewnością nie jest to do końca zadowalający wynik, dlatego też postanowiono skontaktować się ze mną, by spróbować zrobić kolejne kroki naprzód w innym zestawieniu. Poza tym, umówmy się, ekipa wykrystalizowana po testach dostała naprawdę dużo czasu na pokazanie swoich możliwości, zarówno indywidualnych, jak i drużynowych.

To chyba naturalne dla każdego klubu, że chce szukać takich rozwiązań, które pozwolą mu wskoczyć na jeszcze wyższy poziom. x-kom AGO i tak wykazuje się naprawdę dużym spokojem, nie podejmuje pochopnych decyzji, jest bardzo cierpliwym graczem na rynku w porównaniu do innych polskich formacji. Organizacja ma świetne zaplecze i wie, że pośpiech niczego dobrego nie przyniesie. Jestem pewien, że mój transfer także jest wynikiem długich dyskusji i przekonania, że mogę mieć pozytywny wpływ na rozwój drużyny. Zwłaszcza że, jak podejrzewam, AGO stać na wykupienie praktycznie każdego polskiego zawodnika, więc tym bardziej cieszę się, że skontaktowano się właśnie ze mną.

Szczególnie że mieliśmy teraz prawdziwy wysyp wolnych agentów na rynku.

Dokładnie. Możliwe, że do części z nich się zgłosili, a możliwe, że nie. Ja w momencie otrzymania tej oferty od razu zacząłem zastanawiać się nad nią najpoważniej ze wszystkich, bo nie ukrywam, że ze wszystkich krajowych drużyn AGO jest na tę chwilę najbardziej ułożone, odpowiadała mi też mieszanka doświadczenia i młodości – to obecnie chyba najlepsze połączenie w profesjonalnym CS-ie.

To fajne uczucie, gdy cały zarząd chce tego transferu, czujesz poparcie, zaufanie i chęć współpracy z ich strony. To daje dużego kopa motywacyjnego już na samym starcie.

Na pewno na twoją korzyść działał fakt, że jesteś IGL-em, a, jak powszechnie wiadomo, mamy w Polsce niedobór na tej pozycji.

To fakt, choć na pewno sam mam jeszcze sporo do nauczenia w tym fachu. Od początku mojego IGL-owania bazowałem przede wszystkim na feedbacku od moich zespołowych kolegów i starałem się wyciągać wnioski. Mimo wszystko trochę już czasu spędziłem w tej roli, ale oczywiście jestem otwarty na każdą wskazówkę i wierzę, że pod skrzydłami AGO mogę rozwinąć się i jako prowadzący, jak i również strzelecko.

Co do deficytu IGL-ów na polskiej scenie – pełna zgoda. To oczywiście wynika też z tego, że każdy chciałby mieć takiego gracza, który świetnie calluje, do tego dobrze strzela i potrafi ułożyć zespół, a o takich niezwykle trudno. Skłamałbym więc, gdybym powiedział, że moja pozycja nie miała znaczenia w kwestii tego transferu. Sam zostałem poinformowany, że w AGO potrzebna jest osoba właśnie do tej roli, co oznacza, że faktycznie wierzą tutaj w moje umiejętności prowadzenia i napawa mnie to optymizmem.

Jestem bardzo zmotywowany do potwierdzenia moich możliwości w praktyce. Za mną ciężki miesiąc, bo naprawdę trudno odnaleźć się w rzeczywistości, gdy po graniu codzienne nagle to się urywa, nie ma meczów, nie ma treningów. Wynudziłem się przez ten czas, mimo tego, że staram się codziennie grać i doskonalić w sferach, na które wcześniej nie miałem czasu.

fot. ESL/Adam Łakomy

Bez wątpienia na początku przygody z AGO pomocna będzie trenerska dłoń minir0xa. Masz już jakąś wstępną opinię na jego temat? Była okazja do rozmowy i wymienienia się pomysłami na budowę zespołu?

Tak, rozmawialiśmy już parę razy, zastanawiając się wstępnie nad układaniem gry. Wiadomo, że Mikołaj chce na razie skupić się na dokończeniu swojej pracy, bo drużyna nadal gra w MDL-u i walczy o play-offy. Dlatego też ja na razie w ten temat się nie wtrącam, bo także uważam, że chłopaki powinni dokończyć te rozgrywki w aktualnym składzie – mieszanie w tym momencie nie ma najmniejszego sensu. A poza tym, z tego co się orientuję, to i tak nie mogę grać z nimi w tej lidze z uwagi na kwestie regulaminowe.

Tak jak wspomniałeś, AGO ma duże szanse na play-offy MDL-a. Czy gdyby ten ustępujący skład faktycznie zdołał osiągnąć jakiś znaczący sukces, to nie pozostanie jakiś niesmak, że bez względu na rezultat i tak zespół czekają zmiany?

Tak jak wcześniej nadmieniłem, AGO miało sporo czasu na pokazanie swoich możliwości, a sukcesów nie było przesadnie dużo, osiągnięcia pojawiały się sporadycznie, stąd nie sądzę, by lepsza gra w jednych rozgrywkach miałaby tu całkowicie zmienić patrzenie kibiców na tę drużynę. Inna sprawa, że to nie ja decyduję o zmianach, a skoro podjęto taką decyzję, to najwyraźniej widać, że jest w tym jakiś cel.

Ludzie zawsze będą marudzić. Jeszcze za czasów x-kom teamu dokonaliśmy przecież roszady w składzie zaraz po tym, jak dostaliśmy się własnie do ESEA MDL i okazała się ona strzałem w dziesiątkę.

I to była zresztą twoja decyzja.

W tamtym momencie wiedziałem, że awans jest dobrym wynikiem, ale patrząc z szerszej perspektywy tych zadowalających rezultatów po prostu brakowało. Potrzebowalibyśmy wówczas zbyt dużo wspólnego czasu, by odpowiednio wyszkolić ten zespół. Większość z nas czuła, że mamy potencjał na natychmiastowe sukcesy. Uważam, że tamte zmiany były strzałem w dziesiątkę i na pewno bym ich nie cofnął. Drobne osiągnięcia drużyny niekoniecznie powinny wpływać na opinię kibiców, którym wydaje się wtedy, że roszady nie są potrzebne, że wspierany przez nich skład ciągle się rozwija i idzie do przodu. Wierzę, że każdy team w Polsce powinien kombinować, ale musi to być fajnie uzasadnione. Gdy faktyczne nie idzie, atmosfera nie jest najlepsza, to zdecydowanie trzeba próbować nowych rozwiązań w momencie, gdy nie da się pewnych rzeczy naprostować i naprawić. W dodatku od AGO o wiele wcześniej – jeszcze przy fuzji – odbierałem wyraźne sygnały, że są zainteresowani mną. Nie dziwię się więc, że pół roku później postanowili spróbować jeszcze raz, bo na pewno mocno im na tym zależało. Ja się z tego cieszę i fajnie, że dostałem możliwość takiej współpracy.

Skupiając się na samym transferze do AGO – byłeś poddawany jakimś testom czy badaniom? Organizacja kładzie w końcu na to duży nacisk.

Na pewno będę poddawany takim testom, bo AGO współpracuje z esportsLABEM, który stara się każdemu zawodnikowi otworzyć pogląd na to, jak ważne są detale, jeśli chodzi o wydajność w grze. Mowa na przykład o zdrowej diecie, zdrowym śnie i wszystkich innych czynnikach, które pozwalają szybciej myśleć, mieć szybszy czas reakcji i tak dalej i tak dalej. Ja dotychczas nie pracowałem w takim modelu drużyny, więc jestem mocno otwarty i podchodzę do tego tematu z dużym zaciekawieniem. Nie mam żadnych blokad, właściwie to nie mogę się doczekać tej współpracy.

Żadnych badań jeszcze nie przechodziłem, na to przyjdzie czas na pierwszym bootcampie. Wbrew przekonaniom ludzi nie mówimy jednak o takich badaniach, gdzie gracze są podpięci do jakichś kabli czy przewodów, a słyszałem opinie, że dzieją się tam nie wiadomo jakie cuda. Tak naprawdę chodzi tylko o to, żebym dzięki testom ja sam uświadomił sobie, nad czym muszę popracować.

Nie czujesz obawy przed niesnaskami wewnątrz nowej drużyny? Brutalnie mówiąc, wyrzucasz z podstawowej piątki Sidneya; docierały do nas też informacje sugerujące, że w środku AGO coś szwankowało przez pewien czas.

Moim zdaniem nie powinno dojść do konfliktów. Zawodnicy na pewno mają swój udział w tym, jak ta drużyna będzie finalnie wyglądała. Dochodząc do AGO, wiedziałem, na co się piszę i jakie istnieją potrzeby wewnątrz składu. Spotkałem się już z wszystkimi graczami i między nimi nie ma żadnej złej krwi, panuje pozytywna atmosfera. Każdy wie, o co chodzi w najbliższych tygodniach. Sprawę stawia się jasno, nie ma owijania w bawełnę, nie ma też żadnych obietnic. I to mi się osobiście podoba, bo zarząd gra w otwarte karty, co rzadko się zdarza. Załatwianie spraw w oparciu o zaufanie jest bardzo przyjemne.

Wracając do pytania, ja niczego się nie obawiam, bo przecież chciano mnie w drużynie, więc czego miałbym się bać. Nie obawiam się też reakcji fanów, bo uważam, że każdy powinien dostać swój czas, podczas którego będzie obserwowany. Zasilam formację w roli prowadzącego, a to, jak będzie ona wyglądała, pokaże tylko przyszłość. Każdy IGL potrzebuje nieco czasu, by zgodnie ze swoim planem poukładać drużynę.

Widać, że zarząd AGO rzeczywiście patrzy na swój zespół długofalowo. W końcu dopiero co przedłużono kontrakty nie tylko z mhL-em czy F1KU, lecz także z lemanem i Sidneyem.

Tak, to pokazuje, że nikt nie zostaje na lodzie. Ten skład naprawdę jest siedmioosobowy i to, co wydarzy się w następnych tygodniach, będzie kluczowe. Nie jest tak, że ktokolwiek jest odsunięty od składu, bo ten zespół to jedność składająca się z siedmiu graczy. Finalny wygląd ekipy zweryfikuje więc czas, a AGO zadbało o to, by każdy czuł się w aktualnej sytuacji dobrze, żeby nikt nie czuł żalu. Pod tym względem wszystko zostało rozegrane w odpowiedni sposób.

Na koniec nadszedł czas na pytanie z kategorii tych oklepanych. Jak – poza ciężką pracą – wyglądają twoje osobiste, ale też i drużynowe plany na najbliższy czas?

Będziemy dążyć do tego, by w kwietniu zorganizować pierwszy dłuższy bootcamp. Tak jak mówisz, najbliższe tygodnie będą niosły ze sobą ogrom pracy, bo w świeżo powstały twór tej pracy zawsze trzeba włożyć bardzo dużo. Nie stawiamy sobie żadnych większych celów, tylko będziemy spokojnie i po cichu pracować. Pewnie trafi się jakiś turniej internetowy do zagrania, ale na razie będą to raczej tylko próby wykorzystywania szans, które możemy ewentualnie dostać. Trudno stawiać sobie cele, bo nic obecnie nie widnieje na horyzoncie, jeśli chodzi o ciekawsze rozgrywki, ale CS jest nieprzewidywalny i czasami tydzień po tygodniu mogą pojawiać się nowe turnieje czy warte uwagi kwalifikacje. Będziemy więc na bieżąco planować swoją aktywność.

W takim razie pozostaje mi tylko życzyć powodzenia i owocnej pracy, żebyśmy już niebawem zobaczyli efekty waszych działań.

Myślę, że każdemu trzeba dać szansę. Nie martwię się o swoje kompetencje, więc nie da się użyć innego zwrotu niż „czas pokaże”. Trudno też składać jakiekolwiek gwarancje, należy tylko ciężko pracować, a jeżeli się ciężko pracuje, to prędzej czy później sukcesy przyjdą.

Ludzie – w tym i my, dziennikarze – mają tendencję do pochopnego oceniania różnych rzeczy. Na razie jednogłośnie apelujemy o cierpliwość, ale muszę zapytać – w którym miesiącu twoim zdaniem powinna przyjść weryfikacja waszych działań?

Pojawi się ona wraz z nadchodzącymi turniejami i naszym podsumowaniem tego okresu. Na pewno nie nastąpi to po miesiącu; wszystko trochę potrwa, a my patrzymy długofalowo. Latem będą mistrzostwa Polski, będzie Games Clash, może wtedy. Każdy drobny sukces będzie ważny w całym zestawieniu.

Obserwuj zawodnika na Facebooku – Oskar „oskarish” Stenborowski
Śledź autora na Twitterze – Adam Suski
Tagi: , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Kiedy sześcioosobowy skład to za mało – oskarish dołącza do x-komu AGO!

Kiedy sześcioosobowy skład to za mało – oskarish dołącza do x-komu AGO! Jesienią ubiegłego roku x-kom AGO zaprezentował nam swój odświeżony skład. Dod...