fot. Riot Games

Ostatni tydzień zamkniętej bety VALORANTA. Co to oznacza?

Przed nami już tylko tydzień zabawy w ramach zamkniętej bety VALORANTA. Za równe siedem dni serwery produkcji zostaną wyłączone i Riot Games ponownie uruchomi je dopiero 2 czerwca, gdy będzie mieć miejsce oficjalna premiera gry. Z czym to się wiąże?

Przede wszystkim ci, którzy jakimś cudem nie załapali się na dotychczasowy wysyp przepustek do bety, nie mają już co próbować – dropy zostały włączone. Ci, którzy oglądali streamy z VALORANTA przez dostatecznie długi czas, a mimo to nie otrzymali dostępu, w ramach pocieszenia dostaną od Riotu specjalną kartę gracza. Znajdzie się ona też na kontach tych, którzy w testach uczestniczyli czynnie jako swego rodzaju uznanie za pomoc w wynajdowaniu błędów.

CZYTAJ TEŻ:
Premiera VALORANTA tuż za pasem. Co może pojawić się w grze 2 czerwca?

Ponadto w nocy z 22 na 23 maja wyłączona zostanie możliwość zakupu VALORANT Points. W międzyczasie znikną też wszystkie zakupione przez nas przedmioty, chociaż akurat w tym wypadku Riot obiecuje rekompensaty – po premierze zwrócone zostanie nam 120% wewnętrznej waluty, którą posiadaliśmy. Zatrzymamy za to nagrody zdobyte w ramach przepustki zamkniętej bety. Inaczej ma się sprawa w przypadku rang, gdyż te zostaną wyzerowane, co oznacza, że będziemy musieli wbijać je od nowa.

Warto też zaznaczyć, że nie mam już co liczyć na kolejne aktualizacje – te pojawią się dopiero w czerwcu. Jeżeli jednak chcielibyście rozegrać jeszcze ten ostatni mecz nim beta dobiegnie końca, 28 maja musicie rozpocząć go najpóźniej o 17:50, gdyż półtorej godziny później dojdzie do zamknięcia serwerów. A potem pozostanie już czekać do 2 czerwca.

Tagi: , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

On tam grał?! – KRIMZ w GODSENT

Historia Counter-Strike’a nie ogranicza się tylko do wersji Global Offensive. Sięga ona o wiele bardziej zamierzchłych czasów, gdy szybki internet był...

>