STS
fot. Riot Games

Legendy nie umierają, ale tym razem trzeba będzie jedną pożegnać

Jeszcze w zeszłym roku zawodnicy Invictus Gaming i FunPlus Phoenix wkraczali do Palacio Vistalegre w Madrycie w celu rozegrania serii o miejsce w finale Mistrzostw Świata. Po dosyć emocjonującym pojedynku to ekipa Kima „Doinb” Tae-sanga mogła się cieszyć z wygranej. Reszta to już historia. Przegrani pierwszego półfinału Worldsów mogli być z siebie jednak zadowoleni. Drugi […]

Jeszcze w zeszłym roku zawodnicy Invictus Gaming i FunPlus Phoenix wkraczali do Palacio Vistalegre w Madrycie w celu rozegrania serii o miejsce w finale Mistrzostw Świata. Po dosyć emocjonującym pojedynku to ekipa Kima „Doinb” Tae-sanga mogła się cieszyć z wygranej. Reszta to już historia. Przegrani pierwszego półfinału Worldsów mogli być z siebie jednak zadowoleni. Drugi rok z rzędu dostali się co najmniej do czołowej czwórki świata, a ich dyspozycja zapowiadała, że w 2020 roku ponownie zagoszczą na międzynarodowej scenie. Podobny wniosek można było wysunąć po dominującym pokazie umiejętności przez FPX. Mistrzowie Świata w końcu przejechali się po G2 Esports. Dzisiaj jednak wiemy, że nie zobaczymy obu chińskich ekip na zbliżających się Worldsach w Szanghaju.

Wszystko ze względu na mierne wyniki w trwających obecnie play-offach League of Legends Pro League. W ich pierwszej rundzie FunPlus Phoenix zostało pokonane przez Victory Five. Za to w ćwierćfinale, Invictus musiało uznać wyższość LGD Gaming, które pewnie wygrało wynikiem 3:0. Obie drużyny mają jeszcze szansę na występ na Mistrzostwach Świata ze względu na zgromadzone Championship Points, które kwalifikują je do finałów regionalnych. Mało kto jednak spodziewał się tego, że zobaczymy powtórkę zeszłorocznego półfinału już na końcowym etapie chińskiej ligi. Ze względu na odgórne ułożenie drabinki, o miejsce na Worldsach już 29 sierpnia zmierzą się Invictus Gaming i FunPlus Phoenix.

Wygrany nie będzie mógł otwierać przedwcześnie szampana, wszak będzie go czekał mecz z triumfatorem starcia po drugiej stronie drabinki. Starcie to wyłoni zespół, który zakwalifikuje się bezpośrednio do głównego etapu Worldsów, jako trzecia formacja Państwa Środka. Przegrany za to rozpocznie najważniejszy turniej w kalendarzu szybciej, gdyż od fazy Play-In, jako czwarta i ostatnia ekipa Chin

CZYTAJ TEŻ:
Nie żyją królowie, niech żyją królowie

Jeszcze niedawno pisaliśmy, że trwający obecnie sezon zakończy budowane od lat dynastie i rozpocznie pewnego rodzaju nową erę. Dzisiaj wiemy już, że pierwszymi królami, którzy stracą swoją koronę, będą właśnie reprezentanci FunPlus Phoenix bądź też Invictus Gaming. Nie ma cienia wątpliwości, że przegrany zbliżającej się serii o Worldsy nie pozostanie w tym samym składzie i zdecyduje się na jego przebudowę. Czy można już teraz wyłonić faworyta? Obawiam się, że tak. Zespół Doinb podniósł w poprzednim roku Puchar Przywoływacza, ponieważ świetne pasowała do niego panująca meta. Sprawa wygląda zupełnie inaczej przez ostatnich kilka miesięcy, kiedy nie gra się tak już bocznymi liniami, przez co FPX nie potrafi się odnaleźć. Jeżeli obie formacje zaprezentują podobny poziom do tego z kilku ostatnich dni, to obawiam się, że tym razem feniks nie odrodzi się z popiołów.

Do finałów regionalnych LPL zostało jeszcze trochę czasu. Najpierw zostanie dokończona faza pucharowa ligi. Pierwszy półfinał pomiędzy Top Esports a Suning rozpocznie się już w tę sobotę o godzinie 11:00 czasu polskiego. Transmisja będzie dostępna na kanale ligi.

Tagi: , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Za oceanem też walczą! Komu mistrzowski tytuł ESL One Cologne w NA?

Z uwagi na trwającą pandemię tegoroczna odsłona ESL One Cologne rozgrywać się będzie w internecie i to z podziałem na cztery regiony. W dwóch z nich,...