STS
fot.. BLAST Premier

Jaki kurs powinien obrać MIBR? Zapytaliśmy o to ekspertów od brazylijskiej sceny

Co łączy MIBR i FC Barcelonę? Obie drużyny zaznały ostatnio dotkliwych niepowodzeń (zresztą  nie pierwszych), które rozpoczęły burzliwą  dyskusję na temat ich przyszłości. W przypadku Dumy Katalonii rewolucja już trwa – stanowisko stracił dotychczasowy szkoleniowiec zespołu, kilku piłkarzom zakomunikowano, że nie znajdują się w planach klubu, niedawno wypłynęły również szokujące informacje o możliwym odejściu Leo […]

Co łączy MIBR i FC Barcelonę? Obie drużyny zaznały ostatnio dotkliwych niepowodzeń (zresztą  nie pierwszych), które rozpoczęły burzliwą  dyskusję na temat ich przyszłości. W przypadku Dumy Katalonii rewolucja już trwa – stanowisko stracił dotychczasowy szkoleniowiec zespołu, kilku piłkarzom zakomunikowano, że nie znajdują się w planach klubu, niedawno wypłynęły również szokujące informacje o możliwym odejściu Leo Messiego, który jest zdeterminowany do zmiany otoczenia jak nigdy dotąd. A co wydarzy się w MIBR?

Zagadnienie dalszych losów brazylijskiej formacji spędza mi sen z powiek. We własnym zakresie przeanalizowałem już kilka scenariuszy, natomiast nie lubię ograniczać się tylko do własnego spojrzenia. Co dwie głowy pięć głów to nie jedna. Zbadałem sprawę u źródła i skontaktowałem się z czteroma mavenami, liderami opinii, którzy brazylijską scenę znają lepiej niż własną kieszeń. Przed każdym z nich postawiłem dwa następujące pytania dotyczące drużyny Gabriela „FalleNa” Toledo.

  1. Co powinien zrobić MIBR?
  2. Jeśli MIBR miałby budować nowy projekt od podstaw, to jakich zawodników organizacja powinna mieć na oku?

Zanim przejdziemy do samych odpowiedzi, przedstawię przepytywane osoby. Jeśli interesuje was brazylijskie podwórko, to powinniście obserwować każdego z panów, bo na co dzień wykonują świetną pracę i dostarczają masę wartościowych treści.

Dla czytelności wypowiedzi postanowiłem podzielić tekst na dwa segmenty, każdy odpowiadający jednemu pytaniu z góry. Bez przedłużania przejdźmy do pierwszej opinii, którą na moje ręce złożył Lucas Spricigo. Jego zdaniem MIBR pisze podobną historię co polskie Virtus.pro i najlepiej, gdyby zamknął pewien rozdział, rozwiązując aktualny skład. Niemniej Spricigo twierdzi, że organizacja nie posunie się aż tak daleko, bo ma rzeszę swoich wiernych fanów. To ich bezwarunkowa miłość do FalleNa czy Fernando „fera” Alvarengi napędza całą machinę marketingową i sprawia, że niezależnie od rezultatów sportowych interes się kręci.

MIBR już udowodnił, że roszady kadrowe nie są odpowiedzią na słabą formę. Uważam, że sytuacja jest podobna do tej, co w starym składzie Virtus.pro. Najlepsze, co MIBR może zrobić, to kompletna przebudowa drużyny. Najlepszym scenariuszem byłoby, gdyby każdy z trio fer – FalleN – TACO przeszedł do innego zespołu w NA lub Europie. Każdy z nich mówi wystarczająco dobrze po angielsku, aby to zrobić. Dla trk znajdzie się dużo miejsca na scenie brazylijskiej, tak samo dla kNg, który mógłby wykorzystać narodziny córki, aby być blisko rodziny. Największym problemem MIBR jest dziś ogromny tłum fanów. Organizacja nie poddaje się tak łatwo, stąd uważam, że rozwiązanie składu raczej się nie wydarzy.

Redaktor naczelny DRAFT5 mówił o tym, że każdy członek złotego trio mógłby znaleźć dla siebie miejsce za granicą. Otávio Boccuzzi również nawiązuje do tercetu, choć ma na niego inny plan. 27-latek nie wysyła zawodników (przynajmniej nie wszystkich) do innych formacji, a rzuca pomysł rozdzielenia dwukrotnych triumfatorów Majora poprzez pożegnanie się z jednym z nich. Boccuzzi zauważa również potrzebę zatrudnienia analityka, o którego sam wielokrotnie się dopominałem.

Według mnie MIBR naprawdę musi spojrzeć na sytuację z innej perspektywy. Jeśli Major zostanie odłożony w czasie i dojdą kolejne turnieje RMR, rozważałbym naruszenie rdzenia składu, co oznaczałoby, że przesunąłbym na ławkę jednego z trzech graczy: fera, TACO lub FalleNa. Mogę być w tym temacie trochę stronniczy z powodu ostatnich dyskusji, które odbyłem z ferem. 

Sprowadziłbym do drużyny analityka, który miałby większy wpływ na decyzje zespołu, używając heatmap, przyglądając się taktykom, mapom i jeszcze innym rzeczom. Wiem, że ich trenerem jest dead, a FalleN jest geniuszem, ale z analitykiem, któremu ufają, mogliby osiągnąć więcej. Moim zdaniem muszą pracować nad pulą swoich map i odejść do automatycznego banowania Nuke’a. Rozważyłbym również monitoring pod kątem psychologicznym, który jest niezwykle ważny przy takiej ekspozycji marki, jaką ma MIBR. 

Spricigo i Bocuzzi głoszą potrzebę zmian, czego nie powiela już Raul Ribeiro. Ribeiro wyszedł spoza tej narracji i twierdzi, że należy zachować chłodną głowę, wstrzymać się z osądami i dać zespołowi więcej czasu. Jeżeli sytuacja nie ulegnie poprawie, można zastanowić się nad roszadą. Stanowisko pracownika GaulesTV jest istną anomalią na tle skrajnie krytycznych wypowiedzi, które przewijają się w mediach społecznościowych.

W tej chwili niczego bym nie zmienił. trk dołączył do MIBR w maju, grają razem 3 miesiące, z czego jeden z nich był wakacyjną przerwą. Żadna drużyna nie zrobiła tak wielkiej rewolucji w tak krótkim czasie (za przykład możemy wziąć Vitality z misutąą i Heroic z TeSeSem, niko i HUNDENEM). Jeśli dalej nic nie będzie im wychodziło, wtedy dokonałbym zmiany w składzie. Tak jak zrobiło to Fnatic i NiP, odnawiając zespół, wprowadzając nową krew i zmieniając mentalność.

W kontekście latynoskiej formacji wiele mówi się o braku kultury pracy. Ten temat na wierzch wyciągali Janko „YNk” Paunović, Marcelo „coldzera” David oraz Wilton „zews” Prado. Gdyby chodziło o jedną osobę, to moglibyśmy pomyśleć, że uwzięła się na boga ducha winien MIBR, ale w przypadku kilku głosów o żadnej mitomanii nie może być mowy. Co tu ukrywać – ekipę należy ganić za jej przekonanie o własnej wyższości, niezauważanie problemów w porę i nieporadną adaptację do zmieniającej się mety. W oczach Luísa Miry dyskusja o przyszłości składu powinna zacząć się od fundamentalnego punktu dotyczącego radykalnych zmian w zakresie podejścia zawodników do swoich obowiązków.

Moim zdaniem doszliśmy do miejsca, gdy trzeba zastanowić się, czy istniejący system jest nadal opłacalny. Mówię o całej koncepcji zespołu – nie tylko o sposobie gry, ale także o stosunku do treningów i myślenia o grze. To jest to, co zews opisywał jako kulturę drużyny, gdy z niej odchodził. Sposób, w jaki zespół grał pięć lat temu – agresywnie, pewnie i bezkarnie – już od dawna nie zdaje egzaminu. W tym samym czasie zawodnicy tacy jak fer i FalleN starzeją się i nie mogą już grać z taką samą intensywnością przez cały czas, zwłaszcza fer.

Największym błędem, moim zdaniem, był powrót do pełnej brazylijskiej piątki. Kiedy w ekipie byli Stewie2k i tarik, była bardzo blisko pokonania najlepszej wersji Astralis i prawie wygrała kilka dużych turniejów. Od tego czasu przyjęła kilku graczy, często zmuszając ich do przejmowania ról, do których nie byli przyzwyczajeni – jak meyern i kNg – z katastrofalnymi wynikami. Powiedziałbym, że w tym momencie potrzebna jest rewolucja. Niektórzy zawodnicy z drużyny również spoczywają na laurach, tak jakby zatrzymali się w 2015 roku. To jedna z tych rzeczy, które naprawdę wkurzyły coldzerę, bo on wciąż był głodny sukcesów.


W części pierwszej zaprezentowałem wam spojrzenia ekspertów i ich wizje przyszłości MIBR. W części drugiej moi rozmówcy będą mieli trochę inne zadanie – z góry narzuciłem im ideę, do której oni mieli „tylko” dopasować graczy. Załóżmy więc, że ktoś w organizacji uderzył pięścią w stół lub sami gracze rozeszli się do różnych ekip i dojdzie do zbudowania zupełnie nowego zestawienia. Kto mógłby współtworzyć MIBR w wersji 2.0? Zachowując kolejnośćm, zaczniemy od Lucasa Spricigo.

Uważam, że w Brazylii są wielkie nazwiska. Młodzi zawodnicy, którzy mogliby nadać nowy kształt zespołowi. Wiele mówi się o „zawodnikach nieprzygotowanych do gry dla MIBR”, ale niewielu pamięta, że FURIA pojechała do Stanów Zjednoczonych z drużyną młodych ludzi, którzy wygrywali tylko w Brazylii. W życiu są chwile, że musimy zacząć wszystko od nowa. Gdyby MIBR miał budować kadrę od zera, chciałbym szczególnie zobaczyć takich zawodników jak b4rtiN, nython, zevy, pancc, dumau, latto oraz vhz. MIBR mógłby też zainspirować się ENCE i zakontraktować vsm-a na szóstego zawodnika, choć ten nie ma najlepszego 2020 roku.

Spricigo wspomniał o graczach pokroju Bruno „b4rtiNa” Câmary (Team One) czy Eduardo „dumau” Wolkmera (Yeah Gaming), którzy bez wątpienia mają papiery na wielkie granie, ale nie zostali zweryfikowani na najwyższym poziomie. Do tego pije Bocuzzi – w jego opinii członkowie Teamu One czy Yeah nie są jeszcze na tyle dojrzali, aby reprezentować MIBR. Komentator przywołuje również João „felpsa” Vasconcellosa, który był gwiazdą w każdej drużynie oprócz MIBR.

Nie wiemy, jakie są wykupy graczy i jaka jest siła Immortals Gaming Club na rynku transferowym. Moim zdaniem zawodnicy z Teamu One czy Yeah nie są na tyle sprawdzeni, aby grać pod banderą MIBR, poza tym, że MIBR ma umowę z Yeah. W Brazylii mamy wielu utalentowanych i doświadczonych facetów, takich jak gracze BOOM Esports, ale są też inne osoby, które mają w sobie potencjał, jak na przykład biguzera i pancc. Niemniej nie wydaje mi się, żeby ich angaż był możliwy do wykonania ze względu na koronawirusa i kwestię wiz. Myślę, że bezpiecznym posunięciem byłoby zatrudnienie felpsa, ale MIBR właśnie sprzedał go do BOOM. Z tego punktu widzenia nie sądzę, aby MIBR miał wiele możliwości.

Co do powiedzenia miał Raul Ribeiro? Jego wizja zasadniczo zazębia się z tym, o czym mówił Spricigo. Reprezentanci FURII Esports byliby oczywiście mile widziani pod banderą MIBR, jednakże na chłopski rozum, jaki mieliby interes w tym, żeby ryzykować transfer do zrujnowanej ekipy, próbującej odzyskać godność? Nawiasem mówiąc, z obecnym pracodawcą łączą ich wieloletnie kontrakty, gdzie wpisane są gigantyczne kwoty odstępnego. Z tego względu MIBR powinien zgłosić się po zawodników z mniejszych brazylijskich formacji, gdzie dorastają wielkie nadzieje krajowego CS-a.

Oczywiście zawodnicy FURII byliby logicznym wyborem, ale wątpię, żeby którykolwiek z nich opuścił organizację. To samo myślę o zawodnikach BOOM, mimo że nadal chciałbym zobaczyć Apokę jako trenera MIBR. Uważam, że najlepszą opcją byłoby zwerbowanie takich nazwisk jak dumau (jest znakomitym zawodnikiem) i RCF z Yeah czy b4rtiN z Teamu One. Możemy przyjrzeć się też niektórym graczom z paiN Gaming, jak biguzera, który w zeszłym roku pokazywał dobrego CS-a na brazylijskiej scenie. Na krajowym podwórku mamy takie drużyny jak W7M i Red Canids, gdzie również znajdziemy dobre opcje. 

Luís Mira nie pokusił się o wytypowanie konkretnych zawodników. Zwrócił jednak uwagę na niebagatelną kwestię integracji wschodzących gwiazd do składu. Ignacio „meyern” Meyer stał się ofiarą własnego talentu, którego nie mógł urzeczywistnić po transferze z Sharks Esports. Po prawdzie to nikt nie chciał, żeby Argentyńczyk stał się wyróżniającą się postacią. W jaki sposób nastolatek miał wyciągnąć MIBR z dołka skoro został przemianowany na supporta? – Nowym zawodnikom trzeba dać miejsce, żeby byli pewni, mogli się pokazać, żeby się otworzyli i byli napompowanimówił nam w wywiadzie Jarosław „pashaBiceps” Jarząbkowski. Najwyraźniej FalleN jest zwolennikiem innej, niekwestionowanie gorszej, szkoły.

Problem polega na tym, że zawodnicy, którzy mogliby teraz zrobić różnicę – yuurih i KSCERATO – nie mogą dołączyć do MIBR. Bo też po co mieliby to robić? Ameryka Południowa ma wielu utalentowanych zawodników, ale w moich oczach potrzebna jest rewolucja, albo po raz kolejny skończysz z młodzikami „niszczonymi” przez system, który nie pozwala im rozwinąć skrzydeł. Spójrzcie, co stało się z meyernem. Musimy zadać sobie pytanie, czy osoba kierująca kulturą drużyny ma jeszcze jakiś plan.

W styczniu 2016 roku Lincoln „fnx” Lau wypowiedział prorocze słowa. – Jeśli MIBR naprawdę powróci, to w mojej opinii będzie to żart. Zrujnują markę, która kiedyś była bardzo dobrze reprezentowana. Z dzisiejszej perspektywy trudno nie przyznać weteranowi racji. Drużyna od dwóch lat nie zdobyła żadnego trofeum, ostatnie podniosła podczas ZOTAC Cup Masters 2018. Prehistoria. Nie bójmy się tego powiedzieć – sytuacja jest dramatyczna. MIBR to coś więcej niż nazwa i organizacji z takim zapleczem finansowym oraz kibicowskim nie przystoi wystawiać do boju formacji odległej kategorii, z której szydzi połowa globu. Ktoś powie, że generalny remont składu poprzez wstawienie młodych zawodników nie musi wyciągnąć MIBR na powierzchnię. Zgoda, ale w stosunku do odmłodzonej piątki stawiane będą adekwatnie niższe wymagania. Wiadomo, że gracze wyciągnięci z niższych tierów będą musieli oswoić się z wyzwaniem i na początku mogą nie grać na miarę swojego potencjału.

Przechodząc do konkretów, z aktualnej kadry zaufałbym Vito „kNg” Giuseppe i mimo wszystko FalleNowi (ze względu na deficyt prowadzących w Brazylii). Do tego duetu obowiązkowo dokooptowałbym dumau oraz b4rtiNa, piąty fotel pozostaje natomiast otwarty. Bruno „latto” Rebelatto spuścił nieco z tonu i nie tyle, co definitywnie porzuciłbym pomysł angażu 17-latka, to nie zamykałbym się tylko i wyłącznie na jego kandydaturę. Pod dyskusję warto poddać takie nazwiska jak Rodrigo „biguzera” Bittencourt czy Felipe „skullz” Medeiros. Tak jak moi przedmówcy nie wierzę w to, żeby gracze FURII lub BOOM Esports mieli wyjść poza własną strefę komfortu. Decyzyjność nigdy nie była mocną stroną działaczy MIBR, dlatego zachowuję wstrzemięźliwość i nie nastawiam się na żadną rewolucję przed ostatnim turniejem RMR w październiku. Ale zawodnicy najlepiej wiedzą, że swoimi wynikami przetestowali cierpliwość szefów do granic możliwości, a dzień sądu jest bliżej niż kiedykolwiek.

 Śledź autora tekstu na Twitterze – Tomek Jóźwik

Tagi: , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Najważniejsze wydarzenia tygodnia: 24-30 sierpnia

Dobiegły końca zmagania w europejskiej dywizji ESL One Cologne, rozstrzygnięto kolejne mecze w play-offach League of Legends European Championship, a...