fot. ESL/Adam Łakomy

Erdote żegna się z EU Masters. Poznaliśmy pierwszych półfinalistów

Po eliminacji 7more7 Pompa Teamu dziś przyszła pora pożegnać się z nadziejami innego naszego rodaka na mistrzostwo European Masters. Vodafone Giants z Robertem „Erdote” Nowakiem w składzie musiało uznać wyższość GamerLegion i dla zespołu polskiego wspierającego przygoda z tą edycją EUM dobiegła już końca. Szanse na triumf w całym turnieju utraciło też GamersOrigin, które mimo zwycięstwa w pierwszej potyczce ostatecznie przegrało z obrońcami tytułu z LDLC OL.

Vodafone Giants 1:2 GamerLegion

Mimo udanego startu w wykonaniu Vodafone Giants w pierwszym spotkaniu, GamerLegion wciąż było tuż za plecami rywali i przez długi czas trudno było wskazać faworyta do zwycięstwa. Choć to Giganci prowadzili w zabójstwach, stan złota był bardzo wyrównany i dopiero w 29. minucie GL przechyliło szalę zwycięstwa na swoją stronę po zabiciu Barona. Od tego momentu oglądaliśmy ciągłą presję w wykonaniu zespołu Pettera „Hjarnana” Freyschussa i w 40. minucie GamerLegion zadało decydujący cios w pierwszym starciu.

Po zamianie stron dwa pierwsze zabójstwa powędrowały na konto formacji z Prime League, ale Vodafone Giants szybko odrobili straty, a po świetnym użyciu Herolda na dolnej alei wyszli na prowadzenie. To co prawda nie było ogromne, ale kontrola rzeki przełożyła się na błyskawiczną, bo zdobytą już w 25. minucie, Duszę Smoka Górskiego. Tuż przed upływem pół godziny gry na konto VGIA trafił również Baron, a po zabiciu Starszego Smoka GamerLegion nie było w stanie już nic poradzić na nacierających rywali.

Decydująca potyczka zaczęła się szybką inwazją w wykonaniu Vodafone Giants. Choć Erdote i spółka nie wykradli czerwonego wzmocnienia, to wcześniej przelali pierwszą krew. Na wiele się to jednak nie zdało – po kilkunastu wyrównanych minutach GamerLegion ruszyło z kopyta i zniszczyło skrajne zewnętrzne wieże, a następnie z pomocą Herolda odsłoniło inhibitor. Po kilku minutach presji GL zabiło Nashora i kilkadziesiąt sekund później dopełniło dzieła zniszczenia.

GamersOrigin 1:2 LDLC OL

Pierwsze minuty starcia GamersOrigin z LDLC OL należały do ekipy Subicza „bluerzor” Dániela, która wygrała kilka początkowych walk. Bora „Yellowstar” Kim i spółka odpowiedzieli eliminacją Smoka Ognia oraz kradzieżą Herolda (choć Oka nie udało się podnieść), dzięki czemu dogonili nieco rywali, ale kilka minut później węgierski dżungler odpłacił się pięknym za nadobne po pojawieniu się drugiego Herolda i GO wróciło na właściwe tory. Spotkanie było jednak dalekie od rozstrzygnięcia, a LDLC starało się obrócić jego losy, podejmując raz po raz Nashora. W 33. minucie wydawało się, że obrońcy mistrzowskiego tytułu wreszcie poskromią bestię, ale raz jeszcze we znaki dał się bluerzor, który wykradł Barona, a następnie jego kompani roznieśli w proch oponentów. W tym momencie nic już nie stało na drodze GamersOrigin do wygranej w tym pojedynku na Summoner’s Rifcie.

Po przerwie to LDLC wyprowadziło pierwszy cios, lecz mogło tego szybko pożałować, bo koniec końców pierwsza walka padła łupem przeciwników. Z czasem ekipa Yellowstara wyrównała liczbę eliminacji, lecz piłka była wciąż po stronie GO. Tym razem jednak Ludvig „SMILEY” Granquist i kompani wywarli na swoich rywalach znacznie większą presję i z czasem kontrolowali niemal całe pole gry (wyłączając rzecz jasna samą bazę rywali). W 27. minucie jednak LDLC OL wygrało teamfight, a następnie zabiło Nashora. To pozwoliło mistrzom wiosennej edycji nie tylko złapać oddech, ale też obrócić sytuację o 180 stopni, bo po chwili to oni dyktowali warunki na mapie i dziesięć minut później wyrównali rezultat serii.

Początek ostatniej potyczki należał w pełni do LDLC OL, w dużej mierze za sprawą Kristiana „TynXa” Østergaarda, który świetnie radził sobie na Zacu i był niezwykle aktywny na mapie. Z jego pomocą LDLC szybko wysunęło się na wyraźne prowadzenie i po raz pierwszy oglądaliśmy bardzo jednostronne spotkanie. Jeszcze nim na zegarze pojawił się kwadrans obie drużyny dzieliło ponad cztery tysiące złota, a przed pojawieniem się Nashora francusko-duńsko-szwajcarska formacja zabiła trzeciego smoka. Czwartego oddała w zamian za Barona, co zmusiło rywali do jeszcze głębszej defensywy. Trudno jednak mówić o jakiejkolwiek obronie, będąc tak bardzo do tyłu. W 26. minucie GamersOrigin zostało unicestwione, a LDCL chwilę później mogło cieszyć się z awansu do półfinału.

Kolejne ćwierćfinały European Masters 2020 Summer już jutro od 18:00. W środę w akcji zobaczymy dwie drużyny z Alior Bank Ultraligi – najpierw AGO ROGUE podejmie Misfits Premier, a o ostatnie miejsce w półfinale powalczy K1CK Neosurf, którego rywalem będzie mousesports. Po więcej informacji dotyczących letniej edycji EU Masters zapraszamy do naszej relacji tekstowej:

Tagi: , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

AVEZ otwiera sezon ESL MP podziałem punktów w dwumeczu z Wisłą All in!

AVEZ Esport mogło źle wspominać niedawne konfrontacje z Wisłą All in! Games Kraków. Ośmiornice ulegały Białej Gwieździe w trzech ostatnich spotkaniach...