fot. Riot Games/Michał Konkol

ocelote: Mogłem zarobić na transferze Perkza dwa razy więcej niż zarobiłem

Czy G2 Esports to obecnie największa esportowa organizacja na świecie? Jeśli tak, to bez dwóch zdań spora w tym zasługa ojca marki, Carlosa „ocelote’a” Rodrígueza. Były już profesjonalny gracz League of Legends to jedna z najbardziej charyzmatycznych postaci w naszej branży, która w pojedynkę potrafi angażować tłumy kibiców czy widzów. Hiszpański weteran branży niedawno dał popis w podcaście The Crack Down prowadzonym przez Christiana „IWDominate” Riverę oraz Duncana „Thorina” Shieldsa. Obszerne podsumowanie sagi transferowej z udziałem Perkza to zaledwie jeden z wątków poruszonych w programie. Najważniejsze z nich zebraliśmy w poniższym artykule, choć przed startem lektury musimy was ostrzec: jest sporo czytania. Jednocześnie obiecujemy: WARTO!

Przypomnijmy fakty: ikona G2, Luka „Perkz” Perković po wielu latach współpracy opuścił zespół, tłumacząc się chęcią powrotu na środkową alejkę. Chorwat wylądował w Cloud9, choć sporo mówiło się o zainteresowaniu jego usługami wyrażonym przez Fnatic. ocelote bez najmniejszego wahania przyznaje jednak, iż nie mógł dopuścić do tego, by jego przyjaciel zasilił szeregi największego rywala. – Wyobraźcie sobie, że Perkz dołączyłby do Fnatic. Co wydarzyłoby się chwilę później? Reszta zespołu natychmiast przedłużyłaby swoje umowy. Czy ja tego pragnąłem? Nie. Dlaczego? Bo nie chciałem tracić żadnej z dostępnych opcji. Czy przez to jestem złym człowiekiem? Jeśli tak uważasz, to pierdol się. Tylko ogromni naiwniacy mogą sądzić, że da się zbudować najlepszy zespół na świecie, pozwalając innym na bezkarne podkopywanie twojej pozycji. Nigdy tak nie będzie! Nie mogę przecież płacić swoim ludziom Red Bullami, a żeby mieć pieniądze, muszę prowadzić biznes. Buduję go, gwarantując sponsorom i inwestorom, że to właśnie moja organizacja będzie numerem jeden nie tylko w aspekcie sportowym, ale także marketingowym; że całe przedsięwzięcie będzie miało sens. Dlatego nie mogłem pozwolić, by mój największy rywal zyskał coś moim kosztem – wyjaśnia Hiszpan, który zdradził też, iż jego organizacja mailowo poinformowała o dostępności Perkza wszystkie drużyny z LEC poza właśnie pomarańczowo-czarnymi.

Według ocelote’a G2 podczas przygotowań do rozstania z Perkoviciem bynajmniej nie kierowało się jedynie względami finansowymi. Oferta złożona przez Cloud9 rzekomo nie należała nawet do największych, jednak to właśnie Chmurki były najlepszym możliwym kierunkiem dla Chorwata, m.in. ze względu na możliwość ponownej współpracy z Jesperem „Zvenem” Svenningsenem oraz Alfonso „Mithym” Aguirre Rodríguezem, byłym trenerem Fnatic, z którym Perkz spędzał wolny czas nawet w niezwykle trudnym 2020 roku. – Mogłem zarobić na transferze Perkza dwa razy więcej niż zarobiłem, gdybym zmusił go do przejścia do innego zespołu. Dosłownie dwa razy więcej. Mówię tu o jednorazowej płatności przy podpisie, która wyniosłaby blisko 10 milionów dolarów. Nie wszystko jest czarno-białe, prawda? – mówi Carlos.

CZYTAJ TEŻ:
Grabbz: Perkz z miejsca zostanie najlepszym midlanerem w NA, nie mam co do tego wątpliwości

Zawszę myślę trzy lata do przodu, dotyczy to każdej drużyny. Nie mam pojęcia, co przyniesie przyszłość. Uwielbiam mój obecny skład, a on uwielbia G2, bo pomogliśmy zawodnikom stać się najlepszą wersją siebie. Jeśli jednak pewnego dnia na przykład Wunder z jakiegoś powodu odeśle mnie z kwitkiem, będę potrzebował zawodnika, który jest dostępny i który jest przynajmniej tak dobry jak Wunder. Cały czas robię zatem wszystko, by być przygotowywanym na sytuację tego typu. Nie martwcie się, nie chodzi o poaching, nie działam wbrew zasadom – za wiele bym ryzykował. Bez dwóch zdań robię jednak wszystko co w mojej mocy, żeby w takim przypadku poradzić sobie jak najlepiej. Gracze zdają sobie z tego sprawę. Gdyby któryś z nich nagle przestał zachowywać się profesjonalnie, nie chciałbym, by cała reszta organizacji włącznie z innymi zawodnikami, sztabem szkoleniowym i mną za to płaciła. Nie, gagatku, jeśli nie jesteś wystarczająco dobry, to czas się pożegnać i sprzedać cię, najlepiej do NA – dodaje.

Czego pragnie topowy zawodnik? Pragnie wygrywać. Co jest lepsze? Gwiazda otoczona najlepszymi graczami, jacy obecnie rywalizują w Ameryce Północnej czy gwiazda otoczona anonimowymi osobami lub ludźmi, którzy ostatni raz znaczyli coś siedem lat temu? Ja wolę pierwszą możliwość, a jeśli komuś to przeszkadza, to niech wytłumaczy dlaczego. Esport polega na graniu w gry wideo i zwyciężaniu, a wy czasami o tym zapominacie. Ja chcę wygrać Worldsy, to moje ogromne marzenie i jestem w stanie wydać więcej niż to rozsądne, by osiągnąć mój cel. Zaufajcie mi, uda się, ale sukces nie przychodzi bez problemów – zapewnia szef G2 Esports.

Hiszpański działacz uważa, iż w ostatecznym rozrachunku Perkz może być zadowolony z przebiegu wydarzeń, bo od zawsze jasne było, iż G2 nie pozwoli mu przejść do Fnatic. Oczywiście ocelote i spółka nie mieliby nic do powiedzenia, gdyby umowa Chorwata z Samurajami wygasła, jednak kontrakt Perkovicia miał przecież pozostawać aktualny jeszcze przez długi czas. – Na przestrzeni mojej całej znajomości z Perkzem zawsze wyrażałem się bardzo, ale to bardzo jasno. Po pierwsze, jeśli będzie niewystarczająco dobry, to zostanie zastąpiony, bez względu na to, że jesteśmy przyjaciółmi. […] Po drugie, nie puszczę cię w świetnej formie do naszego największego bezpośredniego rywala, bo to zmniejszy nasze szanse na pomyślne przeprowadzenie ewentualnej zmiany kadrowej, której byśmy chcieli. Gdybyście teraz zapytali Perkza – choć to jeszcze nie jest odpowiedni moment, bo dajemy sobie czas na ochłonięcie – to przyznałby, że jest zadowolony z końcowego efektu negocjacji. […] Że byłoby wspaniale, gdyby dołączył do mocnego Fnatic, ale także, że rozumie, dlaczego tak się nie stało. Jestem tego niemal pewny – opowiada Rodríguez.

CZYTAJ TEŻ:
Jankos: Perkz lubił, kiedy graliśmy wokół niego. Rekkles jest altruistyczny i gra pod zespół [WYWIAD]

Jeszcze przed finalizacją swojego transferu wicemistrz świata z ubiegłego roku przez moment nie krył swojej irytacji. Wówczas społeczność mogła snuć jedynie domysły, jeśli chodzi o przyczyny, teraz jasne już jest, iż obie strony musiały zawrzeć pewien kompromis. A to nigdy nie jest przecież łatwe, szczególnie gdy swoją rolę odgrywają także inne czynniki: – Jako pracodawca nie zatrudniasz swojej rodziny, bo biznes oraz emocje nie idą w parze. W tym wypadku doszło do konfliktu, bo nie zamierzałem wydymać mojego najlepszego przyjaciela. Jednocześnie nie zamierzałem wydymać firmy, w którą włożyłem miliony dolarów, a także swój pot oraz swoje łzy czy czas, który mógłbym spędzić z synem. Trzeba było spojrzeć na sprawę z dwóch różnych punktów widzenia i dogadać się. Gdy dyskutowaliśmy o jego nowej drużynie, musiały pojawić się emocje. Kiedy gracz słyszy, że oczekujemy za niego X milionów dolarów, to wie, że to kupa pieniędzy i zastanawia się, czy ktoś będzie chętny tyle zapłacić. Dodatkowo nadal trwa rok, który moim zdaniem był najgorszym rokiem w życiu Perkza [w 2020 zmarł ojciec Chorwata – przyp. red.]. Z połączenia tych wszystkich czynników otrzymamy skomplikowaną układankę. Człowiek kipi ze złości, a gdy coś z jakiegoś powodu nie ułoży się po jego myśli, to eksploduje – podsumowuje ocelote.

Co ciekawe, hiszpański właściciel Samurajów potwierdził nieoficjalne dotąd doniesienia o próbach stworzenia nowego superteamu na Starym Kontynencie. Team Vitality oraz Misfits Gaming miały bowiem walczyć o sformowanie drużyny właśnie wokół Perkza, w której znaleźć mieli się też Barney „Alphari” Morris, Kim „Trick” Gang-yun, Elias „Upset” Lipp oraz Zdravets „Hylissang” Iliev Galabov. Cały plan jednak nie wypalił, choć bynajmniej nie przez G2. ocelote był wszakże gotów nawet na obniżenie kwoty wykupu Chorwata i podzielenie jej na raty, by projekt ujrzał światło dzienne. Inną ofertę przyjął jednak Alphari, który w przyszłym roku reprezentować będzie amerykański Team Liquid.

Nazwisko wspomnianego przed momentem botlanera z Niemiec powróciło do tablicy, gdy zaczęto rozmawiać o nowym graczu G2. Tym oczywiście został Martin „Rekkles” Larsson, który zasilił obóz Samurajów na zasadzie wolnego transferu. ocelote musiał brać jednak pod uwagę także innych zawodników, co tłumaczy w bardzo prosty sposób: – We własnym gronie rozmawialiśmy o Upsecie i Crownshocie, a Upset był dla nas czołowym kandydatem, bo to fantastyczny zawodnik. Tak naprawdę nie mieliśmy pojęcia, że… Słyszałem od kogoś, że Rekkles przedłużył kontrakt z Fnatic, a my nie mogliśmy się do niego odezwać przed startem okienka transferowego. Wszystko zależało od tego, czy złożył podpis pod nową umową czy nie. Jeśli tak, to nie mogę nic zrobić. Jeśli nie, to o 1 w nocy mogę nawiązać kontakt. Potrzebowałem więc potwierdzenia, a do otrzymania go nie mogłem zrezygnować z innych możliwości. Dlatego kilkakrotnie telefonicznie rozmawiałem z Upsetem, byśmy obaj mieli aktualne informacje. Myślę, że da sobie radę we Fnatic.

CZYTAJ TEŻ:
Rekkles: Nie rozstaję się z Fnatic w złych stosunkach

We Fnatic Upset zajął oczywiście miejsce Rekklesa, który uznał, że większe szanse na wygranie mistrzostw świata ma pod banderą G2. Po transferze Szweda wielu zastawia się, jak spokojny na co dzień zawodnik wpasuje się w szalony zespół z Marcinem „Jankosem” Jankowskim na czele. Czy Larsson przekształci się w wytrawnego memiarza? Odpowiada ocelote: – Tak, będzie pewne niedopasowanie, ale naszym zadaniem jest skrócenie dystansu. Na przestrzeni lat zebraliśmy doświadczenie w tym aspekcie w innych grach. Najlepsze co może zrobić organizacja to stworzyć wśród nie tylko pracowników, ale i graczy wspólną kulturę. W mojej drugiej rozmowie z Rekklesem, jeszcze przed podpisaniem kontraktu, powiedziałem mu, że sposób, w jaki podchodzi do problemów, wyraźnie różni się od podejścia naszej drużyny. Nie chcę, byś ty w G2 się zmieniał, nie potrzebuję drugiego Perkza. Nazywasz się Rekkles i zbudujesz u nas swoje dziedzictwo. Będziesz musiał jednak zrozumieć, że nie każdy jest taki jak ty. W drużynie jest wiele różnych charakterów, a ciebie proszę byś spróbował się do tego zaadaptować. Jesteś sobą i będziemy cię takim szanować, ale podczas tworzenia treści ostatnią rzeczą, jakiej chcemy, jest materiał dokumentalny w stylu naszego ogłoszenia twojego transferu. Zabrakło nam czasu na coś lepszego, ale tak naprawdę nie cierpimy treści tego typu, bo lubimy mieć frajdę, lubimy na Twitterze naśmiewać się z Fnatic, TSM-u czy wszystkich innych. Jeśli Martin skiepści strzałę Ashę, to nagramy tego powtórkę i chcemy, by nie miał z tym żadnego problemu. On obiecał, że zrobi wszystko, by się do tego przyzwyczaić, bo faktycznie należy do raczej poważnych ludzi. Czeka go więc nowe wyzwanie, ale jest z niego zadowolony. Czy zatem za 6-7 miesięcy Rekkles będzie tańczącym klaunem? Raczej nie. Ale myślę, że to będzie już nieco inny Rekkles – przewiduje Hiszpan.

Tagi: , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Nie ma czasu na odpoczynek. Dzień po zakończeniu fazy grupowej startują play-offy DreamHacka

Wczoraj dobiegła końca faza grupowa europejskiej dywizji DreamHack Masters Winter 2020, bynajmniej jednak osiem ekip, które pozostały w grze, nie ma c...