Gdy do G2 Esports dołączył Nikola "NiKo" Kovač, wielu sądziło, że oto mamy przed sobą zespół komplety. Rzeczywistość okazała się jednak brutalna, bo bałkańsko-francuski skład w pierwszych tygodniach 2021 roku zdecydowanie nie zachwyca.

Jest to o tyle ciekawe, że jak już od dawna wiemy, budowa obecnego składu G2 była procesem dość skomplikowanym. Przyznał to Nemanja "huNter-" Kovač podczas niedawnej rozmowy z TV ARENA ESPORT, ujawniając, że po udanym występie CR4ZY na StarLadder Major Berlin 2019 on i jego klubowy kolega, Nemanja "nexa" Isaković, zaczęli wzbudzać ogromne zainteresowanie. – Dokonaliśmy na Majorze czegoś szalonego i po tym otrzymaliśmy wiele ofert od innych organizacji, które chciały nas pozyskać. Ja otrzymałem takie oferty, nexa również. Gdy tylko usłyszeliśmy, że G2 chce nas dwóch w pakiecie, nawet się nie zastanawialiśmy. W tamtym czasie NBK- budował zespół, który obecnie gra jako OG, i odezwał się najpierw do mnie, a potem do nexy. Także Fnatic chciało stworzyć międzynarodowy skład – stwierdził Bośniak. Mimo to był on zdecydowany na transfer do swojego obecnego pracodawcy. – Dostaliśmy wiele dobrych ofert, ale gdy przyszło G2, nie myśleliśmy ani o naszych zarobkach, ani o innych możliwości. To jedna z największych organizacji, więc nie myśleliśmy nad tym zbyt długo i podpisaliśmy kontrakty krótko po tym, gdy w ogóle pojawiło się z ich strony zainteresowanie. To było jedno z najbardziej profesjonalnych doświadczeń w mojej karierze. Od pierwszego wywiadu aż do podpisania kontraktu wszystko prowadzone było w bardzo profesjonalny sposób i tak jest po dziś dzień. Nie mogę powiedzieć o organizacji złego słowa, jestem bardzo szczęśliwy.

Nieco ponad rok po przyjściu huNtera- do ekipy zawitał jego kuzyn, NiKo. Jak się okazuje, 25-latek miał wiele wspólnego z transferem swojego krewniaka. – Nie chcę wyolbrzymiać swojej roli, ale od początku moim marzeniem była gra z Nikolą w jednym zespole. Dzień, w którym zobaczyłem na HLTV newsa o tym, że Nikola jest oficjalnie graczem G2, był najszczęśliwszym dniem w mojej karierze. Żaden awans na Minora czy Majora nie mógł się z tym równać. [...] Od zawsze chciałem, by coś takiego się wydarzyło. Carlos, który zawsze jest optymistą, powiedział mi, że go sprowadzą, że będziemy grać razem i żebym się nie martwił. [...] Sam także miałem oferty, by przejść do innych drużyn, z którymi Nikola mógł się związać. Nie chcę rzucać nazwami, ale powiedziałem G2, że jeżeli nie mogą lub nie chcą ściągnąć Nikoli, to chciałbym odejść. Odpowiedzieli mi, że dadzą z siebie wszystko i jeżeli nie uda im się dojść do porozumienia z FaZe, to pozwolą mi odejść. To było niesamowicie uczciwe. Przed przyjściem Nikoli byłem star playerem, dawałem z siebie wszystko na każdym turnieju, dlatego też oni wykazali się dużym zrozumieniem. Jestem ogromnie wdzięczny za to, że go tu ściągnęli – zapewnił. Przypomnijmy, że jedną z drużyn, w której kuzyni Kovač mieli się spotkać, było Cloud9, o czym sam NiKo mówił jeszcze w ubiegłym roku.

CZYTAJ TEŻ:
NiKo i huNter- w Cloud9? Taka opcja była możliwa!

Mimo sporych oczekiwań początki odświeżonego G2 wcale nie były takie kolorowe m.in. z uwagi na konieczność wybrania ostatecznego kształtu składu oraz ponownej pracy nad zgraniem. – Nikola trafił do nas trzy miesiące temu i teraz jesteśmy na pierwszym wspólnym bootcampie. Próbowaliśmy gry z AmaNkiem i JaCkzem, by sprawdzić, która opcja będzie wyglądać lepiej. Na tym bootcampie NiKola coraz lepiej zgrywał się z Francuzami i nexą. To był kolejny krok po tym, jak zdecydowaliśmy się zatrzymać AmaNKa – stwierdził huNter-. Na razie jednak przełom nie nastąpił, a drużyna w tym roku nie poznała jeszcze smaku podium. –  Nie ma już wymówek. Nie jestem osobą, która lubi składać obietnice, dlatego nie chcę mówić, że w tym roku będziemy najlepsi i wygramy dziesięć imprez. Mogę jednak obiecać, że zarówno ja, jak i mój zespół, damy z siebie wszystko. Chcemy pracować nad tym, by być najlepszymi, ale nie mogę powiedzieć, że na pewno nam się uda. Na pierwszym w tym roku turnieju, na którym graliśmy, było osiem najlepszych drużyn na świecie, a my skończyliśmy w top 6. Przegraliśmy z dwiema ekipami, które ostatecznie zagrały w finale, w tym niestety z Astralis. Ale jest jak jest. Musimy uczyć się na naszych błędach i iść naprzód, bo nie ma już odwrotu – zapewnił Bośniak.

Biorąc pod uwagę, że G2 Esports zakończyło już swój udział w Intel Extreme Masters Katowice 2021, odpadając w fazie grupowej, to nieprędko będziemy mieć okazję, by przekonać się, czy zespół zacznie grać wreszcie na miarę nazwisk, które go tworzą. NiKo, huNter- i spółka kolejne oficjalne mecze rozegrają dopiero w drugim tygodniu marca, gdy rozpocznie się ESL Pro League Season 13.