STS
fot. Riot Games/David Lee

Polacy nie gęsi, swój język mają. I najlepsze akcje w LEC też

W poprzednich zestawieniach najlepszych zagrań tego sezonu League of Legends European Championship mieliśmy już okazję oglądać polskich zawodników, lecz niestety głównie w roli ofiar. Co prawda pojawiały się dwójkowe czy trójkowe akcje z udziałem Pawła „Czekolada” Szczepanika lub Marcina „Jankosa” Jankowskiego, ale nie dość, że nie znalazły się na podium, to w nich nasi rodacy nie grali pierwszych skrzypiec. Czas to zmienić – w minionym tygodniu część polskich dżunglerów w LEC zapisała się głęboko w pamięci swoimi zagraniami i nie dziwota, że to właśnie one znalazły się na szczycie w tym zestawieniu.

5. GNAAAR!

Zanim jednak będziemy mogli zobaczyć najlepsze akcje wykonane przez Polaków, najpierw jedna z nich, gdzie to nasz rodak poniósł śmierć. A dokładnie mowa o Czekoladzie, którego EXCEL ESPORTS w meczu z SK Gaming radziło sobie całkiem nieźle… do osiemnastej minuty. Wtedy to rozegrała się batalia o trzeciego smoka w grze, jednak jeszcze zanim padła bestia, z życiem pożegnało się trzech zawodników XL. Wszystko za sprawą Janika „Jenaxa” Bartelsa i jego Gnara, który znalazł się w odpowiednim miejscu i jeszcze lepszym czasie, aby cisnąć dwójką rywali w ścianę, a wkrótce po tym unieruchomić również polskiego midlanera. Resztą zajęli się kompani 22-latka i SK przechyliło szalę zwycięstwa na swoją stronę, gdzie pozostała już do samego końca spotkania.

4. W kupie nie taka siła

Na miejscu czwartym zagranie również z udziałem Polaka, tym razem w roli agresora. W 18. minucie meczu G2 Esports z Fnatic Jankos zapisał na koncie triple killa, ale kluczowa była inicjacja w wykonaniu Mihaela „Mikyxa” Mehle kilkanaście sekund wcześniej. Podczas walki o trzeciego smoka wspierający G2 wyłapał aż czterech oponentów, a późniejsze ogłuszenie od Rasmusa „Capsa” Winthera rozpoczęło rzeź pomarańczowo-czarnych. Co prawda z życiem pożegnało się dwóch Samurajów, ale zabójstwo czwórki rywali oraz do tego wzięcie trzeciego drake’a z pewnością były w smak podopiecznym Fabiana „GrabbZa” Lehmanna.

3. GNAAAR? (tłum.: znowu?)

Już raz Jenax pojawił się w tym zestawieniu, ale, jak się okazuje, nie po raz ostatni. W tym samym meczu miał jeszcze jedno kluczowe zagranie Gnarem, które tym razem oznaczało ostateczne zwycięstwo. Jeszcze przed upływem pół godziny gry rozgorzała bitwa na midzie i choć pierwszą ofiarą w niej był wspierający SK, to EXCEL koniec końców musiało ratować się z opresji. Ucieczkę w kierunku czerwonej bazy powstrzymał właśnie Jenax, który skacząc, flashując i ostatecznie używając swojej umiejętności ostatecznej na trójkę rywali, przypieczętował los XL w tym starciu. Pozostały przy życiu Tore „Tore” Hoel Eilertsen nie miał już nic do powiedzenia przeciw nacierającym rywalom i zwycięstwo SK stało się faktem.

2. Rzeźnik z Poznania znów grasuje

No ale gdzie ci obiecywani we wstępie Polacy? Już, już, spokojnie, przechodzimy do nich właśnie w tym momencie. Na drugim stopniu podium Jankos, którego Olaf w meczu z Fnatic siał postrach wśród rywali, czego już byliśmy dziś świadkami. Prawdziwą masakrę sprawił jednak w 24. minucie, kiedy to wyeliminował samodzielnie nie jednego, ale aż dwóch rywali. Ta niecodzienna sytuacja jest tym bardziej interesująca, biorąc pod uwagę dodatkowo fakt, iż to oni podjęli próbę eliminacji Polaka, której szybko mogli pożałować. Naprawdę szybko.

1. Baco, potrzebujecie Nashora?

Jednak to nie akcja Jankosa była wybrana przez naszą redakcję jako najlepsza w minionym tygodniu LEC. Na samym szczycie znalazł się Oskar „Selfmade” Boderek, który co prawda w meczu z G2 Esports nie miał wiele do powiedzenia, zwłaszcza patrząc tylko na dżunglerów, ale już w meczu z Astralis był postacią pierwszoplanową. Od samego początku jego Graves dominował na Summoner’s Rifcie, aczkolwiek po eliminacji Gabriëla „Bwipo” Raua podopieczni duńskiej organizacji podjęli próbę zabicia Barona. Kluczowym bonusem uzyskanym po uśmierceniu bestii byłby szybszy powrót do bazy, bowiem do jej bram pukał już Yasin „Nisqy” Dinçer.

Byłby, bowiem Selfmade popisał się brawurowym wejściem w jamę Nashora i choć nie wymierzył dobrze swojego smite’a, to błąd popełnił również Nikolay „Zanzarah” Akatov. W tym momencie jakikolwiek cios mógł zadecydować o śmierci bestii, a ten zadał właśnie polski dżungler. To w połączeniu z atakiem duetu Fnatic na górną część mapy znacznie utrudniło rywalom powrót do bazy, która była coraz bardziej w rozsypce. Tylko Felix „MagiFelix” Boström zdołał za pomocą teleportacji wrócić w okolice swojego Nexusa, ale w pojedynkę nie był w stanie powstrzymać ani Nisqy’ego, ani Bwipo, który tuż po powrocie do życia wspomógł swojego kompana i razem postawili oni kropkę nad i.


Kolejny dzień League of Legends European Championship już dziś od 18:00. Siódmy tydzień rozgrywek zainauguruje pojedynek MAD Lions z FC Schalke 04, ale najciekawszym spotkaniem będzie bez dwóch zdań starcie liderów tabeli pomiędzy G2 Esports i Rogue. Więcej o dzisiejszych meczach LEC przeczytacie pod tym adresem, a aktualną tabelę, wyniki wszystkich dotychczas rozegranych meczów oraz inne informacje dotyczące wiosennej rundy czołowych europejskich rozgrywek znajdziecie w naszej relacji tekstowej:

Tagi: , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Siedmiu Polaków wciąż walczy o miejsce na VALORANT Masters

Trwają otwarte eliminacje do turnieju Challenger 3, który będzie bezpośrednią przepustką do nadchodzącego VALORANT Masters. Niemniej trwać będą tylko...