STS
fot. fb.com/G2paTiTek

Do dwóch razy sztuka? G2 w pogoni za awansem na VALORANT Masters

G2 Esports nie bez powodu uważane jest za najlepszy skład VALORANTA w Europie. Trudno więc sobie wyobrazić starokontynentalną odsłonę VALORANT Masters bez tej formacji – a przecież taki scenariusz nie jest wcale niemożliwy, bo skład dwóch Polaków wciąż nie wywalczył sobie awansu.

Patryk „paTiTek” Fabrowski, Aleksander „zeek” Zygmunt i spółka mieli już ku temu okazję dwa tygodnie temu, ale niespodziewanie ją zmarnowali. Wówczas G2 musiało uznać wyższość Ninjas in Pyjamas i jedynym pozytywem tej porażki był fakt, że w ramach nagrody pocieszenia otrzymało bezpośrednie zaproszenie do trzeciego turnieju Challenger. Turnieju, w którym już dziś podejmie DfuseTeam, czyli francuski skład złożony m.in. z Rodolphe’a „rodeNa” Bianco i Logana „LOGANA” Cortiego, czyli dwóch byłych reprezentantów Teamu LDLC w CS:GO.

Nim jednak dwaj Polacy i ich koledzy pojawią się na serwerze czeka nas inny mecz, zaś w tym w akcji zobaczymy podopiecznych Guild Esports, czyli organizacji Davida Beckhama. Szwedzka piątka zdecydowanie nie zaliczy początku 2021 roku do udanych, bo na razie zawodziła nie tylko w VCT, ale również i podczas Red Bull Home Ground. Okazją do odkupienia win będzie sobotnia potyczka z reprezentantami austriackiej organizacji Wave Esports, którzy podobnie jak wspomniane wcześniej G2 nie musieli przechodzić przez eliminacje.

Sobotni harmonogram prezentuje się następująco:

6 marca
17:00 Wave Esports vs Guild Esports BO3
20:00 G2 Esports vs DfuseTeam BO3

Oba mecze wraz z angielskim komentarzem obejrzeć będzie można pod tym adresem. Ich zwycięzcy dołączą do grona uczestników VALORANT Masters, które odbędzie się między 12 a 21 marca i zapewni swoim uczestnikom łączną pulę nagród w wysokości 150 tysięcy dolarów.

Tagi: , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Kolejne ruchy kadrowe w NAVI. Saves i spółka znowu w komplecie

Od startu nowego sezonu European League dzieli nas już tylko półtora tygodnia. Nic więc dziwnego, że włodarze Natus Vincere w końcu zaprezentowali nam...