STS
fot. instagram.com/nivera_cs

Czy to koniec sześcioosobowych składów?

Kilka lat temu organizacje CS:GO próbowały zwiększyć sobie pole manewru. Kilka z nich w tamtym okresie stworzyło ekipy, które określano mianem akademii – miały one stanowić zaplecze, z którego w razie konieczności można by czerpać. Wtedy pomysł ten nie wypalił. Po części dlatego, że, jak można było odnieść wrażenie, większość formacji nie miała w ogóle pomysłu na prowadzenie drugich składów, ale po części rękę przyłożyło do tego także Valve. Twórcy Counter-Strike’a w 2018 roku stworzyli odpowiedni przepis, który sprawił, że uczestniczące w procesie eliminacyjnym do Majora ekipy nie mogły posiadać wspólnego właściciela. Wtedy można było przyklasnąć, bo przecież potencjalne zamieszanie na takim polu mogłoby prowadzić do podejrzeń związanych z ustawianiem wyników i podkładaniem się. Dziś jednak, gdy Valve torpeduje kolejną inicjatywę, trudno już patrzeć na sprawę pozytywnie.

Chodzi oczywiście o koncepcję wieloosobowych składów, która w takim League of Legends funkcjonuje już od dawna, a która w CS-ie wdrożona została dopiero w ubiegłym roku. Trwająca pandemia i wysyp graczy, którzy zaczęli zawieszać kariery z powodu zawodowego wypalenia, skłonił włodarzy organizacji do poszerzania swoich ekip. Na taki pomysł w pewnym odstępie czasu wpadły m.in. Astralis, Team Vitality oraz Natus Vincere, które przy okazji poszczególnych map rotowały zawodnikami, dodając przy okazji nieco kolorytu całej rywalizacji. Dzięki temu okazję do pokazania się szerszej publice otrzymali m.in. Valerii „B1T” Vakhovskyi oraz Nabil „Nivera” Benrlitom, którzy normalnie mogliby mieć z tym problem. I chociaż rozwój tejże idei wydawał się raczej powolny, bo dotychczas na taki model funkcjonowania postawiło zaledwie kilka ekip, to i tak całość wydawała się na tyle interesująca, że warto było dać jej szansę. Ale prawdopodobnie tejże szansy nie będzie, a młodzi gracze znowu będą musieli szukać szans w niżej notowanych zespołach.

Podziękujmy więc Valve, które ustalając reguły cyklu Regional Major Rankings 2021 nie uznało w ogóle za zasadne umieścić w nich zapisu zezwalającego na rotowanie członkami poszerzonego składu bez ponoszenia konsekwencji. Owe konsekwencje niestety będą, co oznacza, że nikt przy okazji walki o wyjazd na Majora nie zdecyduje się, by dać szansę szóstemu graczowi na pokazanie się w meczu o naprawdę dużą stawkę. Nie będzie się to zwyczajnie opłacać, bo taka roszada obarczona będzie karą utraty części ciężko wywalczonych punktów, które przecież przesądzą o tym, kto późną jesienią pojedzie do Sztokholmu. Tym sposobem firma Gabe’a Newella prawdopodobnie zabiła ciekawy pomysł w momencie, gdy ten znajdował się dopiero w powijakach. Tak naprawdę organizacje nie będą miały teraz powodu, by poszerzać swoje składy, skoro w najważniejszym momencie nie będą mogły z nich korzystać i koniec końców i tak na serwerze meldować się będzie podstawowa, żelazna piątka.

Doskonale sprawę z tego zdawano sobie w Vitality, które dotychczas było najlepszym przykładem na krzewienie koncepcji wieloosobowego zespołu. Francuska organizacja sprawnie zmieniała swoich zawodników zależnie od okoliczności, dzięki czemu Nivera na pewno nie mógł narzekać na liczbę otrzymywanych szans. Teraz jednak uległo to zmianie. Ogłoszono, że w najbliższym czasie TV grać będzie bez dokonywania zmian, w efekcie czego Benrlitom wylądował na ławce rezerwowych i prędko się nam na serwerze nie pokaże. A to przecież ogromna strata, bo młody Belg wielokrotnie pokazywał tkwiący w nim potencjał, który teraz będzie mógł prezentować tylko w meczach nieoficjalnych. I tak do momentu, aż prawdopodobnie odejdzie. Drugą opcją jest oczywiście zmiana zdania w wykonaniu Valve, ale wszyscy dobrze wiemy, że amerykański deweloper nie jest raczej skory do tego typu refleksji.

Tak więc wracamy do punktu wyjścia, bo twórcy CS:GO ponownie, tak jak niedawno w przypadku ograniczenia roli trenerów, robią wyraźnie wszystko, by ograniczyć rozwój sceny. W efekcie ta, zamiast iść do przodu, stoi w miejscu. A jak dobrze wiemy, gdy ktoś stoi w miejscu, to w końcu zaczyna się cofać.

Śledź autora na Twitterze – Maciej Petryszyn

Tagi: ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close
Ultraliga, Sezon 2

piratesports i akademia Pompy ponownie staną w szranki, tym razem o miejsce w finale 2. dywizji Ultraligi

Znamy już pierwszego finalistę 2. dywizji Alior Bank Ultraligi i jest nim Dom Spokojnej Starości. Teraz przyszedł czas na wyłonienie jego przeciwnika....