STS
fot. Riot Games/Michał Konkol

Za późno na ucieczkę. Najlepsze zagrania ósmego tygodnia LEC

Podczas gdy w polskich rozgrywkach League of Legends kolejny sezon dobiegł już końca, w czołowej europejskiej lidze LoL-a walka tak naprawdę dopiero się zaczyna. Już w piątek o godzinie 18:00 rozpocznie się pierwszy pojedynek play-offów League of Legends European Championship, w którym Fnatic i SK Gaming powalczą o utrzymanie się w walce o mistrzostwo Starego […]

Podczas gdy w polskich rozgrywkach League of Legends kolejny sezon dobiegł już końca, w czołowej europejskiej lidze LoL-a walka tak naprawdę dopiero się zaczyna. Już w piątek o godzinie 18:00 rozpocznie się pierwszy pojedynek play-offów League of Legends European Championship, w którym Fnatic i SK Gaming powalczą o utrzymanie się w walce o mistrzostwo Starego Kontynentu. Zanim jednak rozpocznie się batalia między najlepszą szóstką Europy, zapraszamy do obejrzenia najlepszych zagrań ostatniego tygodnia fazy zasadniczej – tym bardziej że minęło już trochę czasu, więc warto sobie przypomnieć akcje z udziałem europejskiej czołówki.

5. YEP CROC

Zestawienie otwieramy z wysokiego C… albo P, bo od pentakilla. Zazwyczaj ubicie pięciu rywali w krótkim odstępie czasu to domena strzelców albo midlanerów, ale Matti „WhiteKnight” Sormunen udowodnił, że toplanerzy też mają co nieco do powiedzenia podczas meczu. Renekton zawodnika z górnej alei Astralis okazał się maszynką do zabijania w 28. minucie meczu z Teamem Vitality – choć Fin nie uczestniczył w walce drużynowej od samego początku, to przybył w samą porę, aby wyeliminować dwójkę bardzo osłabionych rywali, a następnie z pomocą Felixa „MagiFelixa” Boströma wymazać z mapy pozostałych graczy VIT.

4. Brutalna pobudka

Na miejscu czwartym dwójkowa akcja G2 Esports z udziałem Marcina „Jankosa” Jankowskiego oraz Rasmusa „Capsa” Winthera. Co prawda SK Gaming szybko pozbawiło życia Mihaela „Mikyxa” Mehle, ale wspomniany duet obrócił sytuację na swoją korzyść, w dużej mierze dzięki uśpieniu wrogiego dżunglera i wspierającego przez Jankosa. Wykorzystując ich podatność na większe obrażenia podczas drzemki, Caps dołożył swojego ultimate’a, aczkolwiek śmiertelne ciosy obu wrogom zadał jego kompan. Jankowski następnie skupił swoją uwagę na Ersinie „Blue” Görenie, który usilnie starał się ograć Polaka przy pomocy biernej umiejętności swojej LeBlanc. Spojler – nie ograł.

3. Zobacz sam, jak HiRit skacze tam i siam

Dosłownie jedno oczko więcej w naszym głosowaniu zdobyło zagranie toplanera Misfits Gaming, Shina „HiRita” Tae-mina. W przeciwieństwie do obu przedstawionych wyżej, tu Koreańczyk musiał poradzić sobie samodzielnie. No, prawie samodzielnie, w końcu pomogła mu jego własna wieża – a skoro wszystko działo się pod jedną ze struktur, możecie mieć pewien pomysł, przeciwko jakiej drużynie zagrali MSF w tym meczu. Tak jest, mowa o Fnatic, które w tym splicie wyraźnie ignoruje obrażenia zadawane przez wrogie budowle i po raz kolejny zostało za to pokarane. Nie można jednak nie pochwalić HiRita za ciągłą ucieczkę od przeciwnego Renektona, dzięki której ostatecznie wyszedł zwycięsko z tego pobojowiska.

2. Czterech na jednego to banda… martwego

Javier „Elyoya” Prades Batalla nie chciał być gorszy od HiRita i również popisał się świetną ucieczką z opresji. Choć samodzielnie nie pokonał nikogo, to był w znacznie trudniejszej sytuacji, bo musiał mierzyć się z aż czterema przeciwnikami. Mimo wyraźnej przewagi liczebnej gracze Astralis nie byli w stanie wyeliminować wrogiego dżunglera midlanera, a wkrótce po tym sami zostali wysłani do fontanny. Świetne zgranie w wykonaniu zawodników MAD Lions pozwoliło im wysunąć się na wyraźne prowadzenie, aczkolwiek nie cieszyli się z niego bardzo długo.

1. Just Gnarly things

Przy wyborze poprzednich zagrań nasza redakcja nie była jednogłośna, ale jeśli chodzi o fotel lidera, nie mieliśmy najmniejszych wątpliwości, kto najbardziej na to zasługuje. W wiosennej rundzie mogliśmy już wiele razy oglądać zagrania z Gnarem w roli głównej, więc czemu by nie dorzucić do tej listy jeszcze jedną akcję? Cieszy mnie, że się zgadzamy w tej kwestii, a więc proszę bardzo – przed Wami Andrei „Odoamne” Pascu i jego GNAAAR! w trzynastej minucie meczu z Fnatic. Mimo tak wczesnej pory akcja została rozegrana głęboko w niebieskiej dżungli, a Pomarańczowo-Czarni mogli szybko pożałować tak dalekiego zapuszczenia się we wrogie rejony. Zwłaszcza gdy w okolicy pojawił się właśnie Gnar Odoamne, który z pomocą Emila „Larssena” Larssona rozszarpał w mgnieniu oka trójkę oponentów, co jeszcze bardziej zwiększyło przewagę Rogue w tym spotkaniu.


Więcej o wiosennej rundzie League of Legends European Championship znajdziecie w naszej relacji tekstowej, do której przejdziecie po kliknięciu poniższego baneru:

Tagi: , , , , , , , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Kto zostanie mistrzem Francji w LoL-a? Dziś finał LFL, zagra pięciu Polaków

Wczorajsza trzecia runda play-offów La Ligue Française de League of Legends wyłoniła drugiego finalistę rozgrywek. Jest nim polska kolonia w Misfits P...