STS
fot. Riot Games/Michał Konkol

O włos od sensacji. G2 zwycięża Schalke w LEC, ale dopiero po pełnej serii BO5

Faza zasadnicza fazą zasadniczą, play-offy play-offami, a kiwi kiwi. Choć w rozgrywkach grupowych League of Legends European Championship FC Schalke 04 było w stanie sprawić niespodziankę i pokonać G2 Esports, to w BO5 lepsza była już formacja Marcina „Jankosa” Jankowskiego, aczkolwiek sam styl był daleki od mistrzowskiego. Po łącznie pięciu potyczkach na Summoner’s Rifcie Samurajowie […]

Faza zasadnicza fazą zasadniczą, play-offy play-offami, a kiwi kiwi. Choć w rozgrywkach grupowych League of Legends European Championship FC Schalke 04 było w stanie sprawić niespodziankę i pokonać G2 Esports, to w BO5 lepsza była już formacja Marcina „Jankosa” Jankowskiego, aczkolwiek sam styl był daleki od mistrzowskiego. Po łącznie pięciu potyczkach na Summoner’s Rifcie Samurajowie awansują do finału drabinki wygranych, natomiast Schalke wędruje do dolnej części drabinki, gdzie już w najbliższy piątek podejmie Fnatic.

G2 Esports 3:2 FC Schalke 04

G2 1:0 S04
Wunder
Gnar
Broken Blade
Wukong
Jankos
Hecarim
Gilius
Udyr
Caps
Corki
Abbedagge
Azir
Rekkles
Kai’Sa
Neon
Xayah
Mikyx
Gragas
LIMIT
Alistar

Początek może i nie wyglądał najlepiej dla G2, bo pierwszą krew oddał w siódmej minucie Jankos po zbyt agresywnym wejściu, a do tego na konto Schalke doszły dwie kolejne eliminacje oraz pierwsza wieża. Tuż po upływie kwadransa Samurajowie odzyskali jednak rezon i wygrywając walkę drużynową na bocie wysunęli się na prowadzenie w złocie. Na tym jednak nie poprzestali i kilka minut później po kolejnej eliminacji trójki rywali zgarnęli również Nashora, z którego pomocą wzięli się za niszczenie wież przy inhibitorze.

Zmuszone do głębokiej defensywy Schalke nie było w stanie rozstawić wizji nawet w swojej dżungli, a musiało walczyć o Smoka, bo rywale byli coraz bliżej Piekielnej Duszy. Sęk w tym, że swoje robił Rasmus „Caps” Winther – a przez „swoje” rozumiemy zadawanie ogromnych obrażeń z dystansu swoim Corkim. W efekcie S04 mogło zapomnieć o smoku, ale to był dopiero wierzchołek góry lodowej problemów tej formacji. G2 natychmiast po zabiciu trzeciego drake’a nie zamierzało dłużej bawić się w kotka i myszkę, wybierając się w pogoń za rywalami i po unicestwieniu ich dopełniając dzieła zniszczenia.

G2 1:0 S04
Wunder
Sion
Broken Blade
Darius
Jankos
Hecarim
Gilius
Udyr
Caps
Orianna
Abbedagge
Zoe
Rekkles
Ashe
Neon
Kai’Sa
Mikyx
Braum
LIMIT
Alistar

W drugiej bitwie nie musieliśmy czekać długo na przelew krwi, bo już w trzeciej minucie wynik zabójstw otworzył Martin „Rekkles” Larsson, a kilkadziesiąt sekund później wyrównał Felix „Abbedagge” Braun. W zasadzie na każdej linii byliśmy świadkami wymiany między obiema drużynami i choć na tablicy fragów widniał remis, to przewaga w złocie była po stronie G2, a zwłaszcza u botlanera Samurajów. Po pierwszych dwunastu minutach Rekkles miał na koncie pięć eliminacji i ani jednej śmierci, przez co z pewnością był łakomym kąskiem dla Królewsko-Niebieskich – to jest, o ile udałoby się go wyłapać. Oczywiście to nie było na liście rzeczy do zrobienia przez Szweda, który ciągle powiększał prowadzenie swoje oraz swojej drużyny.

Aż do osiemnastej minuty, kiedy to G2 zdecydowało się zastawić pułapkę na oponentów, aczkolwiek nie zauważając totemu wizji postawionego przez Schalke. W efekcie z łowcy Samurajowie stali się ofiarą i po przegranej musieli na jakiś czas zdjąć nogę z gazu. W przeciągu kilku kolejnych minut Jankos i spółka stopniowo wracali na zwycięskie tory, aż w 25. minucie po wyłączeniu wrogiego wspierającego postanowili pociągnąć za spust i wszystkimi siłami ruszyli na Nashora. Wszelkie próby kradzieży spaliły na panewce, przez co S04 znów musiało grać w głębokiej defensywie. I choć nie najlepsza koordynacja przy pierwszym natarciu na wrogą bazę odwlekła w czasie zakończenie rozgrywki (dając jednocześnie nadzieję fanom Schalke na powrót do gry), to pewna wygrana w 31. minucie na topie była już gwoździem do trumny zespołu Erberka „Gilliusa” Demira. G2, S0 (bez czwórki).

S04 1:0 G2
Broken Blade
Darius
Wunder
Sion
Gilius
Hecarim
Jankos
Lillia
Abbedagge
Orianna
Caps
Twisted Fate
Neon
Jinx
Rekkles
Sivir
LIMIT
Gragas
Mikyx
Alistar

W poszukiwaniu jakiejś zmiany Schalke zdecydowało się tym razem rozpocząć po niebieskiej stronie, aczkolwiek w fazie draftu raz jeszcze najwięcej uwagi poświęciło marksmanom. I choć po kilku pierwszych minutach Rekkles miał dwie eliminacje przy ani jednej śmierci, to wyraźna przewaga w złocie była po stronie S04. Blisko trzy i pół tysiąca sztuk kruszcu straty w trzynastej minucie z pewnością nie było w smak G2, a rywale wcale na tym nie poprzestali. Kolejne wygrane Schalke przełożyły się wreszcie na niszczenie wrogich struktur i po raz pierwszy w tej serii to ekipa Jankosa musiała grać w defensywie.

Mając świadomość przewagi, podopieczni klubu sportowego z Gelsenkirchen nie zamierzali „szarpać” kolejnych walk – zamiast tego spokojnie podchodzili do kolejnych obiektów na mapie. Po wyłączeniu dwóch oponentów w 29. minucie Schalke pokonało czwartego smoka w grze, zgarniając tym samym Górską Duszę, a chwilę po tym poskromili również Barona Nashora. W tym momencie 3:0 dla G2 było już w zasadzie niemożliwym scenariuszem, aczkolwiek Samurajowie podjęli ostatnią, desperacką wręcz próbę powrotu do gry. Początkowo wydawało się, że faktycznie mają szansę na zwycięstwo w teamfighcie, aż do momentu, kiedy do głosu doszedł Sergen „Broken Blade” Çelik. Toplaner Schalke eliminował rywali jeden po drugim i w efekcie zanotował efektownego pentakilla. Chwilę po nim razem z dwójką kompanów postawił kropkę nad i.

G2 0:1 S04
Wunder
Sion
Broken Blade
Darius
Jankos
Lillia
Gilius
Udyr
Caps
Azir
Abbedagge
Orianna
Rekkles
Kai’Sa
Neon
Vayne
Mikyx
Rell
LIMIT
Alistar

Po przegranej potyczce prawo wyboru strony należało do G2 Esports i patrząc na wyniki poprzednich starć nie powinno być zaskoczeniem, że Samurajowie zdecydowali się wskazać lewy dolny narożnik mapy jako swój startowy. Jednak już od pierwszych minut to ekipa Jankosa musiała walczyć o powrót do gry i choć dokonała tego jeszcze przed upływem kwadransa, to prawdziwy horror dopiero miał nadejść. Pierwszy epizod miał miejsce w 23. minucie, kiedy to po szalonej walce o Nashora jako ostatni obrażenia bestii zadał Abbedagge, dając swojej formacji szansę na wyrównanie wyniku serii.

To był jednak dopiero początek – kilka minut później po świetnej inicjacji od Dino „LIMITA” Tota Schalke ruszyło po drugiego Barona, a zaraz po ubiciu go czym prędzej skierowało się na dolną część rzeki, gdzie wkrótce miał pojawić się szósty smok. Tym razem jedyny, aczkolwiek śmiertelny cios wyprowadził Gilius, dzięki czemu jego zespół wciąż miał szansę na Duszę Smoka. I jeśli już dostrzegliście wzór, to wiecie, co wydarzyło się kilka minut później. Tak jest, Schalke raz jeszcze wykradło rywalom bestię, która oznaczała Oceaniczną Duszę dla Królewsko-Niebieskich, a przeciw niej oraz wzmocnieniu Nashora G2 nie miało już nic do powiedzenia w tym spotkaniu.

G2 1:0 S04
Wunder
Sion
Broken Blade
Aatrox
Jankos
Volibear
Gilius
Udyr
Caps
Lucian
Abbedagge
Azir
Rekkles
Seraphine
Neon
Jinx
Mikyx
Gragas
LIMIT
Rell

Zazwyczaj w piątej grze BO5 obie drużyny podchodzą na spokojnie do pierwszych minut, nie chcąc od razu zaprzepaścić swoich szans na wygraną. I choć tu faktycznie początek był nieco spokojniejszy, to pierwszą krew oglądaliśmy i tak dość wcześnie, bo już w piątej minucie. Tę przelał Rekkles, aczkolwiek wkrótce po tym z życiem pożegnał się Jankos. Mimo to G2 i tak było na prowadzeniu, głównie dzięki zdobyciu obu większych bestii. Jeszcze przed upływem kwadransa padła również pierwsza wieża Schalke, dzięki czemu wszystko zaczęło wyglądać solidnie dla Samurajów.

Jak się okazało – do czasu. Najpierw Matúš „Neon” Jakubčík wykradł rywalom pierwszego Smoka Powietrznego, a trzy minuty później fenomenalna reinicjacja w wykonaniu Abbedagge była wyrokiem śmierci dla trzech oponentów, a podczas ich nieobecności Schalke zdobyło Nashora. Od tego momentu to podopieczni niemieckiego klubu byli na prowadzeniu w złocie i to również oni dyktowali tempo gry. Z czasem jednak przewaga w kruszcu znaczyła coraz mniej, zwłaszcza po zabiciu przez G2 trzeciego smoka i chociaż S04 powtórnie zrównało się z rywalami w tej liczbie, to porażka w teamfighcie wyrównała sytuację w złocie.

W 40. minucie G2 pociągnęło za spust i ruszyło na Nashora, nie obawiając się rakiety ze strony Jinx Neona. I słusznie, bo do jej powstrzymania wystarczył tylko Wunder, a z fioletowym wzmocnieniem szybkie przepchnięcie mida dało Samurajom również smoczą Duszę. Wykorzystując w pełni buff Barona G2 pozbyło się również dwóch inhibitorów. Schalke próbowało bronić swojej bazy, ale nie było już w stanie – w 44. minucie quadra kill Capsa przypieczętował wygraną G2.


Kolejne spotkanie w ramach play-offów LEC 2021 Spring czeka nas już jutro. W drugim meczu drabinki wygranych Rogue Kacpra „Inspireda” Słomy i Adriana „Trymbiego” Trybusa podejmie MAD Lions. Po więcej informacji dotyczących wiosennej rundy LEC zapraszamy do naszej relacji tekstowej:

Tagi: , , , , , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Udany rewanż! Zespół dychy wyrzuca ekipę kubena i tudsoNa za burtę Nordic Masters

Kilka godzin temu MAD Lions zaskoczyli wszystkich i w swoim oficjalnym debiucie pokonali ENCE. Teraz jednak przyszła pora na rewanż – w drugim sobotni...