STS
Inspired, Rogue, LEC 2020 Spring Split
fot. Riot Games/Michał Konkol

Inspired sieje postrach w lesie. Najlepsza piątka drugiego tygodnia LEC

Druga kolejka League of Legends European Championship już za nami, pora więc wybrać najlepszych zawodników minionego tygodnia. Na niektórych pozycjach decyzja była bardzo trudna. Sporo leśników wykazało się świetnymi zagraniami i wyselekcjonowanie jednego zawodnika graniczyło z niemożliwością. Na górnej alejce jednak nie mogło być innej decyzji, jako że wszyscy tęskniliśmy za krwawą formą toplanera G2 […]

Druga kolejka League of Legends European Championship już za nami, pora więc wybrać najlepszych zawodników minionego tygodnia. Na niektórych pozycjach decyzja była bardzo trudna. Sporo leśników wykazało się świetnymi zagraniami i wyselekcjonowanie jednego zawodnika graniczyło z niemożliwością. Na górnej alejce jednak nie mogło być innej decyzji, jako że wszyscy tęskniliśmy za krwawą formą toplanera G2 Esports. Sprawdźmy zatem, kto dostał się do najlepszej piątki LEC.

Na takiego Wundera czekaliśmy

Martin „Wunder” Hansen w ten weekend narodził się na nowo. Szczególnie widoczne było to podczas (najtrudniejszej jak na razie dla Samurajów) gry przeciwko Rogue. Już od samego początku, kiedy jego koledzy z dolnej alei zaczęli mieć problemy, Duńczyk pojawił się na ratunek ze swoją teleportacją. W walkach drużynowych zawodnik eliminował jednego rywala za drugim i pokazał w pełnej okazałości, jak silny może być Viego.

Wunder oprócz licznych eliminacji (8) miał też całkiem sporo asyst, bo aż 17. Na linii jednak nie odznaczał się ani dominacją w farmie, ani też zabójstwami w sytuacjach 1 na 1. Gracz był po prostu tam, gdzie potrzebowała go drużyna i niejednokrotnie jego obecność zmieniała sytuację w grze. Warto nadmienić, że solidnym występem mógł pochwalić się także Felix „Kryze” Hellström, który zginął zaledwie jeden raz w ciągu dwóch meczów. To zapewniło mu najwyższe KDA w całym LEC (24).

Aż strach wchodzić do lasu

Kacper „Inspired” Słoma zagrał w ten weekend fenomenalnie. Liczby tego nie oddają m.in. przez szaloną grę z G2 Esports i styl gry, w jaki się zaangażował swoim wyborem. Polak oba mecze rozegrał Fiddlesticksem i miał ogromny wpływ na wygląd teamfightów. Nie wierzycie? Obejrzyjcie mecz z Misfits Gaming, które (przypominam!) było do tego momentu niepokonane i stawiało duży opór Łotrzykom. To dopiero fantastyczne użycie Superumiejętności przez Inspireda pozwoliło na zwycięstwo i z pewnością akcja ta była kandydatem do najlepszych momentów tego tygodnia.

Przepraszam cię Bwipo, znowu zostałeś okradziony. Moja miłość do teamfightów i efektownych zagrań znowu ograbiła Belga z miejsca w najlepszej piątce. Tym razem zawodnik przeszedł samego siebie i pokazują to statystyki. Najwyższe KDA wśród leśników (9), najwięcej asyst (30) oraz… najmniej śmierci razem z Erikiem „Treatzem” Wessénem. Nowi dżunglerzy dają sobie radę i coś mi się wydaje, że Bwipo jeszcze zawita w tym zestawieniu.

Świetna forma debiutanta

Powitajcie pierwszego młodzika w tym zestawieniu, ponieważ Ilias „NUCLEARINT” Bizriken pokazał, na co go stać. Francuz zdecydował się trzymać Ryze’a i wyszło to FC Schalke 04 Esports na dobre. Gdyby nie to, że niemiecka organizacja mierzyła się drugiego dnia z Lwami, mogłaby wyciągnąć nawet 2-0. To wszystko za sprawą właśnie NUCLEARINTA, który w pierwszym spotkaniu był wszędzie. Tam, gdzie drużyna go potrzebowała, zjawiał się i przejmował zabójstwa. 40% eliminacji Schalke należało właśnie do niego. Nie mam wątpliwości, że wygrana pierwszego dnia to była jego zasługa. Drugi mecz natomiast… był ciężki do odratowania.

Yasin „Nisqy” Dinçer mógł za to pochwalić się świetnymi liczbami. Była to poniekąd zasługa wcześniej wspomnianego Bwipo oraz Zdravetsa „Hylissanga” Galabova, do którego zresztą zaraz przejdziemy. Belg mógł się pochwalić najwyższym KDA w lidze (24, ex aequo z Kryze’em) oraz zaledwie jedną śmiercią. Jego gra była jednym z głównych czynników wygranych Fnatic i gdyby nie świetny (głównie dlatego, że wyjątkowy) występ zawodnika Schalke, to właśnie Nisqy znalazłby się w najlepszej piątce.

Najlepszy strzelec w LEC znowu jest najlepszy

Proszę, proszę. Kogo my tu mamy? To nasz stary znajomy Martin „Rekkles” Larsson, który ponownie zawitał do tego zestawienia. Szwed mógł się pochwalić aż 18 zabójstwami i najwyższymi wskaźnikami DMG (684 obrażeń na minutę) oraz CSPM (10,5 miniona na minutę) w LEC. Mało tego, strzelec padł zaledwie cztery razy. Biorąc pod uwagę wybuchowe spotkanie z Rogue, jest to całkiem imponująca liczba. Najważniejsze jest jednak to, że na Rekklesie znowu można było polegać w kluczowych momentach. Jego zmysł teamfightów po prostu nie zawodzi. Nie można też przemilczeć kradzieży Barona Nashora, która zmieniła oblicze rozgrywki w meczu z Rogue.

Na pochwałę zasługuje także Juš „Crownshot” Marušič, który podczas minionego weekendu umarł zaledwie jeden raz. Słoweniec wygrywał swoje linie i nie dawał się złapać, przez co w trakcie drugiej kolejki miał najwyższe KDA wśród strzelców (12). Kolejnym kandydatem na tej pozycji był także Elias „Upset” Lipp, który wyrównał liczbę zabójstw Rekklesa i był równie ważnym elementem dla zwycięstw swojego zespołu.

Hylissang jest bestią

Świetna dyspozycja Upseta nie byłaby jednak możliwa bez równie mocnej formy Zdravetsa „Hylissanga” Galabova. Bułgar miał najwyższe KDA w swojej roli (6,6), miał zawrotną liczbę 32 asyst i (jak na niego) umierał bardzo rzadko. Zawodnik wspierał też inne linie, pomagając swojemu midlanerowi i leśnikowi zdobywać przewagę nad oponentami, nie mówiąc już o grze na linii. Gracz uczestniczył w 76,7% zabójstw swojej ekipy i przegonił go jedynie Adrian „Trymbi” Trybus z 80%.

Innym zawodnikiem, który również zasługuje na wyróżnienie, jest Mihael „Mikyx” Mehle. Świetne haki na Threshu, bardzo dobre inicjacje i spora liczba obrażeń (179 na minutę) sprawiły, że Rekklesowi łatwiej było wyglądać tak dobrze przy innych strzelcach. Trymbi również miał nie najgorszy weekend, ale liczba śmierci (aż 13) w moich oczach nie pozwoliła na postawienie go na pierwszym miejscu.

Z pyłu wyłania się czołówka LEC

Wiemy już, że Misfits Gaming, Rogue, G2 Esports oraz Fnatic są najmocniejszymi zespołami w tym momencie. Po dwóch zestawieniach gościliśmy trzy razy Króliki, raz Łotrzyka, trzy razy Samurajów oraz jednokrotnie reprezentanta czarno-pomarańczowych. Ponadto mogliśmy też zobaczyć zaskoczenia w postaci zawodnika Astralis (Matti „WhiteKnight” Sormunen) oraz NUCLEARINTA. Zarówno podopieczni Rogue, jak i Fnatic mogą czuć się nieco pokrzywdzeni, ponieważ zawodnicy tych zespołów mają za sobą solidne występy i niejednokrotnie zasługiwali na miejsce w tym zestawieniu. Nie mam jednak wątpliwości, że już wkrótce się tu pojawią w większej grupie.

Trzecia kolejka rozpocznie się w piątek o godzinie 17:00. Spotkania wraz z polskim komentarzem oglądać można na kanałach Polsat Games w telewizji, na Twitchu oraz YouTube. Angielskojęzyczna transmisja będzie dostępna na kanale ligi, również na Twitchu oraz YouTube. Po więcej informacji dotyczących LEC 2021 Summer Split zapraszamy do naszej relacji.

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

G2 kolejnym rywalem NAVI. Spore wyzwanie przed Savesem i spółką

Początek przygody Natus Vincere z drugim etapem European League 2021 w Rainbow Six: Siege daleki był od zadowalającego. Ale dziś nie ma to już znaczen...