STS
Vander Misfits LEC
fot. Riot Games/Michał Konkol

Misfits pewne play-offów LEC. Selfmade pokonany przez Vandera

Przedostatnia runda League of Legends European Championship na dobre się rozpoczęła. Najpierw EXCEL ESPORTS ograło FC Schalke 04 Esports, a teraz Misfits Gaming rozprawiło się z Teamem Vitality. Pierwsza z wymienionych ekip w zasadzie od początku wykonywała swój plan, co znacząco utrudniało życie oponentom. I choć jedni i drudzy popełniali sporo błędów, to ostatecznie zatriumfowało MSF, które dzięki temu jests pewne gry w play-offach LEC.

Team Vitality 0:1 Misfits Gaming
SLT
Renekton
HiRit
Dr. Mundo
Selfmade
Evelynn
Razork
Volibear
LIDER
Lucian
Vetheo
Ryze
Crownshot
Jinx
Kobbe
Aphelios
Labrov
Rakan
Vander
Nautilus

Nie najlepszy początek Vitality

Pierwszą krew już w trzeciej minucie przelał Vincent „Vetheo” Berrié, który samodzielnie rozprawił się z przeciwnym midlanerem. Adam „LIDER” Ilyasov popełnił głupi błąd, który bezlitośnie wykorzystał reprezentant Misfits. Chwilę później, prawdopodobnie z uwagi na nie najlepszą wizję, wyeliminowany został Oskar „Selfmade” Boderek. Polskiego leśnika w górnej części mapy dopadli dwaj gracze MSF. Vitality było więc w coraz trudniejszej sytuacji, a nie pomógł też fakt, że przeciwnicy (w zasadzie za darmo) zgarnęli Herolda. W 10. minucie zespół grający po czerwonej stronie miał niespełna tysiąc sztuk złota przewagi.

Atak Boderka na górną alejkę w 12. minucie pozwolił VIT na zdobycie pierwszego killa, jednak w tym samym czasie Misfits ekspresowo zgarnęło smoka. Chwilę później doszło do kolejnej wymiany tego typu, ale tym razem Króliki zniszczyły wieżę na bocie, natomiast Pszczoły zrobiły to samo ze strukturą na topie. Wydawało się, że Misfits kontroluje potyczkę, ale pierwszy teamfight nie ułożył się po ich myśli. Dobre zachowanie m.in. Labrosa „Labrova” Papoutsakisa dało Selfmade’owi dwa kille, a całej drużynie pozwoliło na spokojne wyeliminowanie smoka. Gdy na zegarze wybiła 20. minuta to VIT miało niewielką przewagę w złocie.

Inicjatywa znów w rękach Misfits

Spodziewaliście się, że gra na dłużej się uspokoi? Nic z tych rzeczy. Evelynn zgarnęła drake’a, po czym została wyeliminowana. To samo stało się z Lucianem i Renektonem, a Misfits ruszyło w stronę leża Barona Nashora, którego wzmocnienie bez przeszkód zdobyło, wysuwając się na większe niż dotychczas prowadzenie. Niedługo później w dolnej części niebieskiej dżungli doszło do walki drużynowej. Ta ułożyła się po myśli MSF, które następnie ruszyło z ofensywą botem. Tam zniszczyło inhibitor i dwie wieże, w tym jedną znajdującą się przy Nexusie. Króliki nie mogły jednak postawić kropki nad i, gdyż brakowało im minionów. Ekipa Oskara „Vandera” Bogdana nie chciała ryzykować i wolała rozstrzygnąć mecz w spokojny sposób, dlatego postanowiła zdobyć drugie wzmocnienie Nashora i dopiero wtedy ruszyć na bazę. Tym razem także nie skończyła potyczki, jednak co się odwlecze, to nie uciecze. Misfits finalnie dopięło swego – wykończyło Vitality w 33. minucie.

Za chwilę odbędzie się kolejny mecz w LEC 2021 Summer, w którym zmierzą się MAD Lions i Astralis. Szczegółowe informacje o rozgrywkach League of Legends znajdziecie w naszej relacji:

Tagi: , , , , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Wsiądź do Ferrari, odpal silnik i poczuj wiatr we włosach. W Fortnicie

Epic Games znane jest z tego, że na przestrzeni lat nawiązało wiele współprac związanych z Fortnitem. I to czasami współprac naprawdę nieoczywistych –...