STS
Peace, Worlds 2021
fot. Riot Games/Michał Konkol

„Raise your koalas” – PEACE ostatnim finalistą play-inów Worlds!

Dziś w ramach Worlds 2021 zostały rozegrane dwa mecze w ramach BO5. Był więc potencjał na łącznie dziesięć starć na Summoner’s Rifcie… i właśnie tego się doczekaliśmy. Po wygranej Beyond Gaming z Galatasaray Esports w szranki stanęły PEACE i RED Canids, a stawką było raz jeszcze uniknięcie eliminacji z mistrzostw świata oraz krok w kierunku awansu do głównego turnieju. W tym meczu lepsi byli reprezentanci Australii i Oceanii, a to oznacza, że pną się wyżej w drabince play-inów – aczkolwiek pewnie nie tak wysoko, jak wszystkie koale wznoszone po tym meczu na Twitterze.

PEACE 3:2 RED Canids
PCE 0:1 RED
Vizicsacsi
Rumble
Guigo
Kennen
Babip
Jarvan IV
Aegis
Lee Sin
Tally
Sylas
Grevthar
Kled
Violet
Lucian
TitaN
Ezreal
Aladoriz
Nami
Jojo
Rakan

Lepsze wejście w serię zanotowało PEACE, które co prawda oddało pierwszą krew, lecz szybko wyszło na prowadzenie w zabójstwach, a do tego zgarnęło też premierowego Herolda oraz smoka. Ponadto ekipa z Australii i Oceanii utrzymywała przewagę w złocie, aczkolwiek ta nie tylko nie rosła, lecz z czasem zaczęła wręcz maleć. W mid-game’ie skuteczniejsi byli reprezentanci Brazylii, którzy w zaledwie kilka minut pozbyli się czterech wrogich wież z mapy. Mimo to stan gry wciąż był bardzo wyrównany i ciągłe tańce dookoła Barona nie zmieniały obrazu rozgrywki.

Przełamanie przyszło tuż przed upływem pół godziny gry, kiedy to wygrany przez RED Canids teamfight otworzył furtkę do Nashora. W tym momencie PEACE zostało zepchnięte do głębokiej defensywy i choć jeszcze spróbowało wypędzić rywali ze swojej bazy, to próby spaliły na panewce. W 32. minucie RED zniszczyło inhibitor, lecz na tym nie poprzestało i choć samo straciło kilku graczy, to z wciąż aktywnym wzmocnieniem Barona udało się jeszcze sprowadzić poziom żywotności Nexusa do zera przy pierwszej próbie.

PCE 1:0 RED
Vizicsacsi
Jarvan IV
Guigo
Kennen
Babip
Nidalee
Aegis
Lee Sin
Tally
Sylas
Grevthar
Kled
Violet
Lucian
TitaN
Ezreal
Aladoriz
Leona
Jojo
Rakan

Pierwsze minuty mogły wywołać uczucie deja vu, zwłaszcza patrząc na tablicę zabójstw. Wynik otworzyło RED Canids, ale PEACE szybko objęło prowadzenie i nie zamierzało go wypuścić z rąk. Tym razem przewaga była jeszcze wyraźniejsza, zwłaszcza po zanurkowaniu pod wieżę na bocie w piętnastej minucie i eliminacji trzech rywali, a wkrótce po tym również pozbyciu się budowli. W tym momencie obie formacje dzieliło już ponad 3,5 tysiąca złota, a jeszcze przed pojawieniem się Nashora PEACE zniszczyło łącznie pięć wrogich wież, tracąc tylko dwie.

Jeśli ktoś jeszcze liczył na wygraną RED w tym starciu, PCE szybko zaczęło wybijać mu to z głowy – najpierw w 22. minucie, wygrywając teamfight cztery za jednego, a następnie w dwudziestej piątej, eliminując wrogiego dżunglera i zgarniając Nashora. Co prawda kilkadziesiąt sekund później doszło do dość chaotycznej walki drużynowej, z której obie ekipy wyszły po równo, ale nie zmieniło to losów gry. W 28. minucie po wymazaniu trzech oponentów z mapy PEACE wyrównało wynik meczu.

RED 0:1 PCE
Guigo
Yone
Vizicsacsi
Poppy
Aegis
Lee Sin
Babip
Lillia
Grevthar
Sylas
Tally
Aatrox
TitaN
Xayah
Violet
Aphelios
Jojo
Rakan
Aladoriz
Leona

W trzeciej grze RED Canids jako przegrany poprzedniego starcia miał prawo wyboru strony i wskazał niebieską. Jednak główną rzeczą wartą odnotowania był powrót Kissa „Vizicsacsiego” Tamasa do swojej ikonicznej postaci, czyli Poppy. I choć może sam Węgier nie poradził sobie najlepiej, to PEACE jako kolektyw na pewno nie miało powodów do niezadowolenia po wczesnej fazie tego starcia. Tym razem nie dość, że udało się przelać pierwszą krew, to przewaga była jeszcze większa – można wręcz powiedzieć, że przytłaczająca RED. W końcu blisko cztery tysiące złota po dziesięciu minutach to nie jest coś, co można tak łatwo zignorować.

Czas jednak leczy rany i najwyraźniej sytuację na Summoner’s Rifcie też potrafi, bo mimo upływu kolejnych minut przewaga nie rosła już w zawrotnym tempie, ba – jeszcze przed pojawieniem się Barona stopniała do niespełna trzech tysięcy. PEACE przebudziło się w samą porę i w 23. minucie unicestwiło oponentów w niebieskiej dżungli, a następnie pod ich nieobecność zgarnęło Nashora. Jego wzmocnienie okazało się wystarczające do zakończenia tej potyczki na korzyść PCE.

PCE 0:1 RED
Vizicsacsi
Jayce
Guigo
Wukong
Babip
Lillia
Aegis
Lee Sin
Tally
Yone
Grevthar
Zoe
Violet
Lucian
TitaN
Aphelios
Aladoriz
Braum
Jojo
Leona

Po raz pierwszy w tym meczu początkowe wymiany przebiegły chyba w pełni po myśli RED Canids – co wcale nie oznacza, że nie było chaotycznie. Mimo że już w szóstej minucie na tablicy zabójstw pojawił się remis, to w przeciągu kilku kolejnych minut mistrzowie CBLOL ruszyli z kopyta i wysunęli się na wyraźne prowadzenie, nie tylko w eliminacjach, ale też złocie. Największa w tym zasługa Gabriela Viniciusa „Aegisa” Saesa de Lemosa, który tuż po upływie dziesiątej minuty zgarnął na konto czwarte zabójstwo ze wszystkich siedmiu drużynowych. Jakby problemów PEACE było mało, wykorzystany przez tę ekipę Herold na topie nawet nie zdążył uderzyć we wrogą więżę, nim sam został zabity.

Wydawało się, że ta gra się skończy, nim na dobre się zaczęła, ale tempo nagle zwolniło, a RED Canids bardziej skoncentrowało się na niszczeniu wież. I to nie tak, że szło mu to źle – w końcu do dwudziestej minuty pozbyło się sześciu wrogich struktur, w tym jednej przy inhibitorze. Pierwszy teamfight po dwudziestej minucie okazał się tylko formalnością, bo gracze RED niemal bez straty życia rozprawili się z trójką rywali i wkrótce po tym położyli ręce na Nashorze. Co prawda tym razem nie udało się zniszczyć Nexusa przed upływem wzmocnienia Nashora, ale od tego dzieliły raptem sekundy. Zresztą, i tak ta gra zakończyła się najszybciej ze wszystkich dotychczasowych w tej serii, co na pewno było dobrym prognostykiem dla brazylijskich fanów.

RED 0:1 PCE
Guigo
Camille
Vizicsacsi
Renekton
Aegis
Lee Sin
Babip
Nidalee
Grevthar
Akali
Tally
Sylas
TitaN
Ezreal
Violet
Miss Fortune
Jojo
Leona
Aladoriz
Braum

Piąta gra, wielka stawka, a więc w pierwszych minutach raczej nie mamy co spodziewać się walk, prawda? A guzik prawda – tym razem obie drużyny ruszyły w wir walki jeszcze przed pojawieniem się obozów w dżungli po agresywnym wejściu ze strony PEACE. I choć czerwone wzmocnienie trafiło do RED Canids, to przesadna agresja Gabriela „Jojo” Dzelme de Oliveiry oznaczała pierwszą krew dla reprezentantów Australii i Oceanii. Ci na tym nie poprzestali i w piątej minucie dopisali do swojego dorobku kolejne dwie eliminacje, a Vizicsacsi w pojedynkę siał postrach na topie swoim Renektonem. Po jeszcze kilku udanych akcjach PCE obie formacje dzieliło ponad trzy i pół tysiąca złota w dziesiątej minucie.

Ekipie Węgra udało się zniszczyć dwie wieże jeszcze przed odpadnięciem ich osłon, co tylko postawiło RED w jeszcze gorszym położeniu pod względem finansów, ale też ogólnej sytuacji na mapie. Formacja z Brazylii starała się jeszcze obrócić losy meczu, ale w osiemnastej minucie otrzymała bardzo potężny cios w postaci unicestwienia i utraty inhibitora na bocie. Wydawało się, że nawet bez wzmocnienia Nashora udałoby się PEACE domknąć tę serię, ale triumfator LCO nie zamierzał ryzykować zbyt szalonych zagrań i skupił się na niszczeniu kolejnych wież, a gdy już miał pewność, że rywale nawet nie pomyślą o potencjalnej kradzieży Barona, gracze PCE ruszyli na bestię i zyskali wzmocnienie przed – wówczas tylko „być może” – ostatecznym natarciem. To okazało się faktycznie ostateczne, bo astronomiczna różnica nie pozwoliła już oponentom na absolutnie nic i ci mogli tylko bezradnie patrzeć, jak topnieją ich paski zdrowia, a Nexus obraca się w pył.

Tym samym PEACE awansowało do finału tej części play-inów, gdzie zmierzy się z Cloud9 o miejsce w głównym etapie Worlds 2021. Najpierw jednak o przedostatni wolny slot w kolejnej fazie powalczą Beyond Gaming oraz Hanwha Life Esports. Po więcej informacji dotyczących tegorocznej edycji mistrzostw świata w League of Legends zapraszamy do naszej relacji tekstowej:

Worlds 2021

Tagi: , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

MOLSI znalazł nowego pracodawcę. Polak dołącza do litewskiego składu VALORANTA

Po trzymiesięcznym okresie bezrobocia Michał "MOLSI" Łącki znowu znalazł dla siebie bezpieczną przystań. 24-latek oficjalnie dołączył do LDN UTD, któr...