STS
fot. Riot Games/Michał Konkol

Odoamne pokazał młodym jak to się robi. Najlepsza piątka pierwszej kolejki LEC

Pierwszy tydzień League of Legends European Championship – odhaczony. Pierwsze mecze z udziałem Polaków – odhaczone. Pierwsza Piątka Tygodnia LEC… no właśnie. Pora więc odhaczyć kolejny z rytuałów, jaki towarzyszy europejskim rozgrywkom. Już dziś poznacie pięciu zawodników, którzy w mojej opinii zasłużyli sobie na wyróżnienie w zeszłej kolejce zmagań Starego Kontynentu. Doświadczony toplaner receptą na […]

Pierwszy tydzień League of Legends European Championship – odhaczony. Pierwsze mecze z udziałem Polaków – odhaczone. Pierwsza Piątka Tygodnia LEC… no właśnie. Pora więc odhaczyć kolejny z rytuałów, jaki towarzyszy europejskim rozgrywkom. Już dziś poznacie pięciu zawodników, którzy w mojej opinii zasłużyli sobie na wyróżnienie w zeszłej kolejce zmagań Starego Kontynentu.

Doświadczony toplaner receptą na zwycięstwa?

Klasycznie rozpoczynamy od toplanera, który pokazał się z najlepszej strony w minionych potyczkach. W ten weekend bez dwóch zdań musimy nagłośnić poczynania Andreia „Odoamne” Pascu. Rumun świetnie odnalazł się w rolach, jakie musiał spełnić w danej grze. W meczu z SK Gaming władając Ornnem rozrzucał przeciwników po kątach i dzięki swojej umiejętności specjalnej nieraz potrafił świetnie zainicjować walkę o ważny obiekt na mapie. Jeszcze lepiej pokazał nam się na Renektonie czy Jayce’ie. Tutaj już głównym zadaniem 26-latka było zadawanie obrażeń, co przychodziło mu bardzo łatwo.

Odo równie dobrze wypada w liczbach. Po trzech potyczkach jego KDA wynosi 9,67 i jak na razie króluje on wśród reszty górnoalejkowiczów pod względem tej statystyki. Warto też podkreślić, że w pierwszej kolejce zmagań zginął on zaledwie dwa razy. Eksperci również zgadzają się, że Pascu zaprezentował się wyśmienicie podczas pojedynków, nagradzając go dwukrotnie tytułem MVP. Ode mnie leci natomiast statuetka toplanera tygodnia otwarcia.

Najstabilniejszy z reszty zainteresowanych

Niemal do ostatniej chwili w miejscu najlepszego dżunglera pierwszego weekendu zmagań widniał Marcin „Jankos” Jankowski. Ostatnie mecze niedzielnych rywalizacji utwierdziły mnie jednak, że mimo wszystko powinien pojawić się tutaj Iván „Razork” Díaz. Jego występy, tak jak i całego Fnatic, muszą zostać wyróżnione, bo czarno-pomarańczowi są jedną z dwóch ekip, które jeszcze nie zaznały goryczy porażki. W obronie przed poniesieniem klęski niemały udział miał właśnie hiszpański leśnik.

W każdym z meczów z udziałem podopiecznych Jakoba „YamatoCannona” Mebdiego Razork był niezwykle istotnym elementem końcowego sukcesu. I choć jego indywidualny dorobek punktowy wcale na to nie wskazuje, był on prawdziwą ostoją dla reszty kompanów i często miał dużo do powiedzenia w zwyciężonych potyczkach. 21-latek został szczególnie wyeksponowany w pojedynku z Teamem BDS, gdzie kontrolując Xina Zhao był w stanie zaprowadzić swój zespół do wygranej. Za to otrzymał wówczas tytuł MVP meczu.

Królik skuteczny nawet podczas przegranej

Środkowa aleja nie była zbyt mocno obsadzona w tym tygodniu, bo większość graczy miała mocno niestabilną formę. Dlatego też tytuł najlepszego midlanera kolejki inaugurującej zmagania w LEC otrzymuje Vincent „Vetheo” Berrié, czyli najbardziej równy zawodnik. Reprezentant Misfits już w piątkowym pojedynku z Astralis zaskoczył nas swoimi umiejętnościami i pewnością siebie. Wszak nie każdy decyduje się zagrać Yasuo w pierwszej grze sezonu. Wybór Pokutnika okazał się strzałem w dziesiątkę. Prawdziwy pokaz talentu Francuza mogliśmy jednak obejrzeć w meczu z Teamem BDS. Tam sterując Sylasem absolutnie zawładnął mapą i robił z przeciwnikiem, co mu się żywnie podobało.

Nie zawsze natomiast świeci słońce, a prawdziwych wojowników poznaje się w biedzie… czy jakoś tak. Vetheo w przegranym starciu z Rogue odpowiednio zneutralizował Emila „Larssena” Larssona na linii, lecz w momencie kiedy sprawdził co dzieje się na reszcie planszy, nie było już co zbierać. Królik starał się jak mógł, aby jeszcze w jakiś sposób wyratować swój zespół z opałów, ale wszystkie próby spaliły na panewce. Niemniej doceniam jego starania oraz przede wszystkim świetną dyspozycję w wygranych pojedynkach i przyznaję tytuł środkowego tygodnia.

Jinx znaczy Comp

Zmierzamy na dolną aleję, a tam działo się całkiem sporo. Król może być natomiast tylko jeden i bezapelacyjnie jest nim Markos „Comp” Stamkopoulos. To, co przez ostatnie trzy dni Grek wyrabiał na Summoner’s Rifcie zasługuje na morze pochwał. 20-latek absolutnie zdominował swoją rolę i w każdym ze spotkań był najjaśniejszą gwiazdą zespołu. Mecz z SK to całkowita deklasacja ze strony strzelca Rogue, o czym świadczą jego statystyki na poziomie 9/1/5. Dwa następne pojedynki to po raz kolejny wybitne występy Łotrzyka. Warto natomiast zaznaczyć, że spory udział w sukcesie kolegi z linii miał Adrian „Trymbi” Trybus.

Co ciekawe Stamkopoulos jak dotąd władał jedynie Jinx. We wszystkich trzech grach Wystrzałowa Wariatka znalazła się w jego rękach i siała zniszczenie. Liczby również mówią same za siebie. Comp zakończył pierwszy tydzień z KDA 13,67, co akurat w tym wypadku jest bardzo bliskie wynikowi Eliasa „Upseta” Lippa z Fnatic. Sporą różnicę możemy jednak zobaczyć w stworach zabijanych na minutę, bo tutaj grecki zawodnik ma ich aż 10,46. Do tego wszystkiego dołożył on jeszcze jedno wyróżnienie MVP. Jeżeli młody reprezentant Rogue utrzyma formę, to najwidoczniej był on perfekcyjnym wyborem w miejsce Stevena „Hansa samy” Liva.

Dobry debiut to podstawa

Na szczycie wśród wspierających – wbrew potencjalnym oczekiwaniom – nie pojawił się wcale Trymbi. Na otwarcie sezonu kto inny skradł serca niejednego fana. Tym kimś jest oczywiście Raphaël „Targamas” Crabbé. Kolega z drużyny Jankosa poradził sobie z powierzonym mu zadaniem najlepiej z całej stawki pomocników. O tym świadczy chociażby fakt, iż do wczorajszego pojedynku z MAD Lions Belg jako jedyny w LEC nie wiedział jeszcze, czym jest śmierć. Zarówno w starciu z EXCEL ESPORTS jak i z Astralis były reprezentant Karmine Corp zdołał uchować się od grobu, przez co jego KDA do rozpoczęcia potyczki wynosiło 32!

Batalia z Lwami mogła nieco popsuć obraz tego, jak dobrze prezentował się 21-latek. Przecież wiadomo, że „jesteś tak dobry, jak twój ostatni mecz”. Uwierzcie mi jednak, że jak na pierwsze kroki stawiane w rozgrywkach największego kalibru Crabbé poradził sobie naprawdę dobrze. Szczególnie w sytuacji, z jaką musiało zmierzyć się całe G2. Obóz Samurajów zaatakował koronawirus, więc miał on przed sobą dodatkowego przeciwnika.

Śledź autora na Twitterze – Dawid Laskowski

Kolejne mecze w ramach LEC wracają już w przyszły piątek. Wszystkie pojedynki wiosennej edycji zmagań będziecie mogli obejrzeć z polskim komentarzem na kanałach Polsat Games w telewizji, na Twitchu oraz w serwisie YouTube. Transmisja rozpocznie się tuż przed 18:00. Więcej informacji dotyczących wiosennego splitu LEC znajdziecie w naszej relacji tekstowej:

LEC

Tagi: , , , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

PACT znalazł następcę Sobola – maaryy nowym członkiem zespołu

Dwóch tygodni potrzebował MAD DOG'S PACT, by uzupełnić lukę w swoim składzie CS:GO. Organizacja zaprezentowała dziś bowiem nowy nabytek, którym okazał...