STS
fot. Facebook/Leh

Dziś debiut Polaków w Caldera Winter Games w Call of Duty: Warzone

Dziś polska reprezentacja rozpoczyna zmagania w EGL Winter Caldera Games. Turniej wystartował 21 lutego, a najlepsze drużyny wyłonione podczas rund kwalifikacyjnych wezmą udział w wielkim finale 7 marca. Pula nagród wynosi 50 tysięcy dolarów i zostanie ona podzielona pomiędzy cztery najlepsze zespoły. Zwycięzcy mogą liczyć na ponad 20 tysięcy dolarów.

Polski duet w akcji

W wydarzeniu rywalizuje w sumie 12 ekip, a każda z nich reprezentuje jeden z krajów regionu EMEA. Przedstawicielami Polski zostali Piotr „Miniuwa” Bronszkiewicz oraz Paweł „Leh” Lehmann, czyli streamerzy, którzy utożsamiani z Call of Duty: Warzone są już od dłuższego czasu. Wezmą oni udział w dwóch turach kwalifikacji, 22 oraz 28 lutego. W pierwszej z nich ich rywalami będą Francja, Belgia oraz Włochy, w drugiej natomiast nasi rodacy zmierzą się z Brytyjczykami, Rosjanami oraz ponownie Francuzami.

Zmiany w formacie

Co ciekawe, format rozgrywek tym razem jest inny niż ma to zazwyczaj miejsce w turniejach Warzone’a. W trakcie gry zawodnicy będą musieli wykonywać narzucone im przez organizatorów zadania na zasadzie „kto pierwszy ten lepszy”. Będą im za to przyznawane odpowiednio złote, srebrne lub brązowe medale. Ci, którzy najczęściej stawać będą na najwyższym stopniu podium, dostaną się do etapu finałowego. Ten odbędzie się w formule „Kill Race” w meczach publicznych.

Wczorajszą rundę zdominowali Brytyjczycy, Ethan „Fifakill” Pink oraz Liam „Jukeyz” James, którym udało się wywalczyć aż trzy złote krążki. Nie jest to nic dziwnego, gdyż obaj w przeszłości niejednokrotnie tryumfowali w różnych turniejach Call of Duty. Tuż za nimi znaleźli się zawodnicy z Turcji, którzy również poradzili sobie bardzo dobrze.

Wtorkowa rywalizacja rozpocznie się już o godzinie 18:00. Śledzić będzie ją można na kanałach uczestników – Miniuwy na Twitchu oraz Leha na Facebooku.

Tagi: , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close
Astralis farlig

Zmiana w Astralis! Duńczycy angażują nowego snajpera

Lucky wcale nie taki lucky Trudno jednak mówić tutaj o jakimkolwiek zaskoczeniu, bo ofiarą personalnych roszad w duńskim zespole padł Philip "Lucky"...