STS
Logitech G PRO X Superlight

Wściekle różowa i wściekle dobra myszka, czyli Logitech G PRO X Superlight

Gdy wśród moich znajomych wspominałem, że będę miał okazję przetestować nową Logitech G PRO X Superlight, spotykało się to często z pomrukiem zazdrości. Różowa myszka z jakiegoś powodu stała się bowiem obiektem pożądania wielu osób, ale czy faktycznie są ku temu powody? Po kilku tygodniach spędzonych na używaniu wspominanego gryzonia mogę powiedzieć, że zupełnie się nie dziwię, bo to naprawdę dobra myszka jest!

Specyfikacja

  • Wymiary: 125 × 64 × 40 mm
  • Waga: 63 g
  • Liczba przełączników: pięć
  • Połączenie: kabel USB/odbiornik 2,4 GHz
  • Czas pracy baterii: 70 h
  • Podświetlenie: brak
  • Sensor optyczny: HERO 25K
  • DPI: do 25 600
  • Częstotliwość próbkowania: 1000 Hz
  • Oprogramowanie: Logitech G HUB
  • Gwarancja producenta: 2 lata
  • Cena: 699,00 zł

Zawartość pudełka i budowa myszki

Gdy PRO X Superlight wreszcie do mnie dotarło, od razu było widać, że to nie przelewki. Minimalistyczny design pudełka, które dodatkowo przyozdobiono logami takich organizacji, jak TSM, G2 Esports, Astralis i Natus Vincere. Moje oczekiwania względem gryzonia zostały więc pobudzone, ale zanim przejdziemy do wrażeń z jego użytkowania, skupmy się na tym, co dostajemy w zestawie. A w nim znajdziemy… Cóż za zaskoczenie, myszkę! Ale żarty na bok, bo poza głównym daniem tej recenzji producent dołączył również odbiornik bezprzewodowy oparty na technologii LIGHTSPEED, przedłużacz do rzeczonego odbiornika oraz kabel do ładowania. Dzięki temu ostatniemu możemy również korzystać z PRO X Superlight jak z typowego, przewodowego gryzonia. Dodatkowo dostajemy też taśmy zwiększające przyczepność, które wedle uznania możemy nakleić na określone powierzchnie, oraz opcjonalną przysłonę z podstawą wykonaną z PTFE.

Logitech G PRO X Superlight

Na co warto zwrócić uwagę, to ogromna estetyka wykonania myszki. Ta prezentuje się nadwyraz prosto, ale nie jest to bynajmniej wada. W tym wypadku producent nie zdecydował się na dodanie ledowego podświetlenia czy innych „upiększaczy”, które możemy doskonale kojarzyć z produktów oznaczonych jako gamingowe. W tym wypadku jedynym świecącym elementem jest mała dioda umieszczona za głównymi przyciskami, która informuje nas o stanie naładowania gryzonia. A skoro już o przyciskach mowa – tych PRO X Superlight ma w sumie pięć. Poza wspomnianą dwójką jeden znajdziemy również na rolce, a dwa pozostałe na bocznej ściance. W tym wypadku pewnym minusem może być brak przycisku przeznaczonego do tego, by w locie móc zmieniać wartość DPI. Na spodzie obecne są trzy ślizgacze wykonane z PTFE – jeden z przodu, jeden z tyłu i jeden dookoła sensora optycznego. Jest tutaj też mały, mocowany na magnes schowek na odbiornik bezprzewodowy, którego osłonkę możemy wymienić na taką również pokrytą PTFE.

Logitech G PRO X Superlight

Jak zostało już wspomniane, z gryzonia możemy bez większych przeszkód korzystać jak z typowej myszy przewodowej, co umożliwia dołączony w zestawie kabel do ładowania. Warto dodać, że korzystanie z takiej formy użytkowania jest zaskakująco wygodne, bo przewód, chociaż nieco sztywny, nie stawia przesadnego oporu i nie ma ryzyka, iż używanie myszki zamieni się w walkę z niezbyt chętnym do współpracy kablem. Niemniej domyślnym modelem funkcjonowania produktu Logitech G jest tryb bezprzewodowy. Z tego możemy korzystać za pomocą dedykowanego odbiornika, który klasycznie wpinamy do portu USB. Możemy to zrobić bezpośrednio, ale nic nie stoi na przeszkodzie, byśmy użyli przedłużacza i umieścili odbiornik bezpośrednio na blacie naszego biurka, by zapewnić sobie jak najlepszą łączność pomiędzy urządzeniami. Co istotne, nie musimy ręcznie instalować żadnych sterowników, bo całość odbywa się w ramach Plug and Play.

Logitech G PRO X Superlight

Oprogramowanie

Zainstalować możemy za to dedykowane oprogramowanie Logitech G HUB. I to sprawia całkiem niezłe wrażenie m.in. z powodu przyjemnego dla oka designu, który jednocześnie jest bardzo przejrzysty i intuicyjny. Sporym plusem jest też obecność polskiej wersji językowej, która paradoksalnie wcale nie jest tak częsta w przypadku konkurencyjnych producentów. A jakie mamy tu możliwości? Dość standardowe, bo program umożliwia nam m.in. zmienić DPI i przypisać klawisz do jego modyfikacji, ustawić częstotliwość raportowania, zdefiniować makra czy też przełączyć się pomiędzy stworzonymi przez nas profilami. W tej materii nie ma tutaj więc żadnych wodotrysków, ale też wydaje się, że potrzeby większości osób powinny być zaspokojone.

Logitech G PRO X Superlight

Logitech G PRO X Superlight

Logitech G PRO X Superlight

Wrażenia z użytkowania

W kwestii moich wrażeń nie będę tutaj nikogo trzymać w niepewności. PRO X Superlight to dopiero moja pierwsza myszka spod szyldu Logitecha, ale nie będę ukrywał, że jestem z niej bardzo zadowolony. Początkowo co prawda nieco we znaki dawał mi się fakt, iż jest ona krótsza niż gryzoń, do którego byłem przyzwyczajony, ale wystarczyło nieco czasu, by ten mankament przestał mieć znaczenie. Przeważyły bowiem plusy z użytkowania wściekle różowej myszy. Ta zachwyca naprawę solidnym wykonaniem. Mimo niewielkiego ciężaru, bo mowa tutaj o zaledwie 63 gramach, nie miałem poczucia, iż w moich rękach znajduje się coś kruchego. Wszystkie elementy są naprawdę dobrze dopasowane i pod tym względem nie miałem chyba jeszcze do czynienia z tak dobrym produktem.

Logitech G PRO X Superlight

Dla niektórych pewnym problemem mogą być dwa główne przełączniki, ale ma to związek z siłą, jaką trzeba przyłożyć do tego, by w ogóle je wcisnąć. Nie ma tutaj mowy o żadnym siłowaniu się, ale nie chodzą one też nadwyraz lekko. Niemniej dla mnie to akurat spory plus, bo nie ma mowy o żadnym przypadkowym kliknięciu w momencie, gdy z jakiegoś powodu drgnie nam palec. Zarzutów nie mam też w stosunku do pokrytej antypoślizgową gumą rolki, bo ta chodzi bezproblemowo, a skoki pomiędzy kolejnymi progami są dobrze wyczuwalne. W moim wypadku wygodnie korzystało mi się również z obu przycisków bocznych, chociaż z uwagi na umieszczenie ich tylko po jednej stronie PRO X Superlight nie będzie nadawać się dla osób leworęcznych.

Logitech G PRO X Superlight

Zarówno przy połączeniu przewodowym, jak i bezprzewodowym moja praca z PRO X Superlight była bezproblemowa. Co szczególnie istotne, przy korzystaniu z odbiornika nie uświadczyłem żadnych kłopotów np. z chwilową utratą łączności. A warto nadmienić, że z różowego Logitecha korzystałem wyłącznie przy zabawie w dynamicznych sieciowych FPS-ach, takich jak Counter-Strike: Global Offensive czy też Call of Duty: Warzone. W wypadku obu tych gier nawet sekundowa utrata kontroli mogłaby być opłakana w skutkach, ale nic takiego nie miało miejsca. Pochwalić muszę za to poczucie kontroli i precyzji, bo te stoją na naprawdę wysokim poziomie, dzięki czemu zabawa we wspomnianych wyżej tytułach była zwyczajnie przyjemna – także dzięki naprawdę niskiemu czasowi reakcji.

Logitech G PRO X Superlight

Podsumowanie

Kilka tygodni testów tylko utwierdziło mnie w przekonaniu, że Logitech G PRO X SUPERLIGHT to z pewnością naprawdę dobra myszka. Oczywiście bynajmniej nie tania, ale jeżeli ktoś poszukuje solidnego produktu bez ledowych wodotrysków, ale za to z naprawdę wysokiej jakości komponentami, to zdecydowanie powinien zwrócić swoją uwagę na omawianego gryzonia. Esteci na pewno zainteresują się wariantem różowym, który świetnie komponuje się nawet z czarną podkładką, aczkolwiek myszkę spokojnie dostaniemy także w wersji pokrytej białym oraz czarnym plastikiem. Czy w związku z tym warto wydać prawie 700 zł, które sugeruje nam producent? Jeżeli zależy wam głównie na osiągach myszy, to jest to opcja godna mimo wszystko rozważenia, jeżeli wasz budżet na to pozwoli.

Tagi: ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close
ESCA Harpoon Ultraliga

Agent Harpoon i gąbka na Tracyna. Najlepsza piątka 1. rundy play-offów w Ultralidze

Gąbka na Tracyna Tajemnicą poliszynela jest fakt, że KNF lubi grać pod swojego toplanera. Wybieranie Jayce'a czy też Fiory sprawiło, że intencje Przy...