STS
kosti
fot. BeChampions/Maciej Kołek

kosti: Po odejściu z Anonymo miałem już zupełnie rezygnować z gry

Od 7 do 9 lipca w Trójmieście odbędzie się wielki finał VALORANT East: United, który rozstrzygnie, kto awansuje i kto wciąż będzie miał szansę na awans do wyższego szczebla rozgrywek w VALORANT Regional League East: Surge. Samo wydarzenie zapowiadane jest jako największy turniej w historii polskiej sceny tej gry, ale zobaczymy w nim także zdecydowaną większość ekip zagranicznych.

Dla polskich kibiców w centrum zdarzeń będzie bez wątpienia Incognito, które będzie reprezentować nasz kraj na dużej scenie. Sama ekipa nie miała w ostatnim czasie lekko i przeszła kilka znaczących zmian. Teraz przygotowuje się ona do najważniejszego turnieju w tym roku. O roszadach w Incognito, szansach na awans do VRL-a, przygotowaniach do samego wydarzenia i swojej przygodzie z MAJTKOMATEM opowiadał nam Dawid „kosti” Kostrzewa.


Andrzej Kowalski: To może zaczniemy od twoich ostatnich podbojów w lidze streamerów. Jakie są twoje wrażenia tydzień po samym lanie?

Dawid „kosti” Kostrzewa: Jeżeli chodzi o samą organizację lana, to było to na topowym poziomie. Jeśli chodzi o poziom…no to nie miałem większych wątpliwości, że to wygramy.

Spodziewaliście się pierwszego miejsca?

Powiem tak, drugiego dnia wróciłem o szóstej rano. To może świadczyć o tym, że byliśmy jednak tego pewni. Najtrudniejszym meczem był ten w kwalifikacjach z drużyną Terpa.

Czy przez to, że był to event influenerski podszedłeś do niego bardziej na luzie czy spięliście się, żeby wygrać?

Drugiego dnia się trochę spięliśmy przed finałem. Poza tym nie graliśmy nic wcześniej z holakiem.

Lany nie są ci obce, ale trochę miałeś od nich przerwy. Traktowałeś to jako rozgrzewkę przed nadchodzącymi wyzwaniami?

Prawdopodobnie tak, trochę mogłem zaprzyjaźnić się ze środowiskiem. Dużo mi dały wcześniej bootcampy z Anonymo i czułem się bardzo swobodnie grając nie na swoim sprzęcie i w zupełnie innych warunkach. Nie mam już żadnej blokady.

Niedawno wszyscy dowiedzieli się już oficjalnie, że ty i AjMERiTO dołączacie do Incognito. Jak się czujesz w nowych barwach i jak przebiega teraz twoja współpraca z chłopakami i samym Lufą?

Od samego początku w składzie czuje się mega swobodnie oraz pewnie. Jeżeli chodzi o relacje z chłopakami, to z każdym dniem łapiemy coraz lepszy kontakt. Lufa to dobry człowiek, z którym idzie się dogadać na każdy temat.

Opowiedz mi o tych zmianach. Od ostatniej mojej rozmowy z avisem trochę się tam pozmieniało. Z drużyny odszedł kajak i KEREME, za nich weszliście ty i kryo, potem za kryo wszedł mermi… Jak wygląda teraz stan waszej ekipy?

Właśnie graliśmy pierwsze treningi z AjMERiTO i prawdopodobnie przy nim też zostaniemy. Więcej opcji do rozważenia raczej nie mieliśmy. Nie ma za bardzo kogo brać na tym naszym polskim podwórku. AjMERiTO był naszym pierwszym wyborem i zastanawialiśmy się nad nim jeszcze przed mermim, ale on miał wtedy studia i musiał dokończyć egzaminy. A wyszło na to, że mermi nie do końca był zainteresowany grą z nami.

Z jakiego powodu?

Nie mam pojęcia, to już trzeba by było pogadać z samym mermim.

Odejście kajaka i KEREME nastąpiły z powodu niezadowalających wyników czy był jeszcze jakiś inny czynnik?

Szczerze? Nie mam pojęcia. Wiem tylko, że chłopaki mieli różną wizję na gierkę. Mieli dobre relacje, ale były po prostu różnice wizji.

Jak częstotliwość tych zmian wpłynęła twoim zdaniem na samą drużynę?

Pewnie chłopakom też jest ciężko pokazywać co chwilę coś innym osobom, ale zmiany są czasami potrzebne i wpływają inaczej na inne osoby. Jak ktoś ma grać i się męczyć… no nie tak to powinno wyglądać.

Jak to wygląda pod względem odgrywanych ról w zespole?

Jeśli chodzi o role, to w tym momencie każdy z nas jest na swoich komfortowych wyborach. Każdy czuje się dobrze na swojej postaci i nie ma z tym problemów. Ja jeszcze od czasów Anonymo gram Viper, Sovę i teraz doszedł jeszcze Kay/O. To są dla mnie odpowiedni agenci i chłopaki też nie mają z tym problemu. Wypisaliśmy sobie, kto na czym czuje się komfortowo i na jakiej mapce. Trochę pod to układamy kompozycje, bo, jak zwróciłeś uwagę, ostatnio sporo było u nas zmian i ciężko byłoby przygotować coś dodatkowego w ciągu dwóch tygodni na tego lana.

Kiedy rozmawiałem z avisem, mausii dopiero dołączał do Incognito. Jak oceniasz współpracę z trenerem i jaki jest jego wkład w waszą grę?

mausii obserwuje naszą grę, ogląda nasze VOD-y i dorzuca swoje propozycje, jakimi agentami moglibyśmy jeszcze zagrać na danej mapie. Pomaga nam też naprawić nasze błędy, które popełniamy w trakcie meczów. To bardzo w porządku facet, z którym zawsze można się dogadać. Jest niekonfliktowy i nie podchodzi mocno emocjonalnie do gry tylko czysto analitycznie.

Przejdźmy do rzeczy najważniejszej, czyli do lana w Gdyni. Los się uśmiechnął do Incognito, co?

No tak, to jest duży fart i szkoda byłoby zmarnować tę okazję i nie dostać się do VRL-a.

Czujecie dodatkową presję z tego powodu, musicie udowodnić, że należycie do tej topki VRC?

Pewnie, że jest presja! Dostajemy zaproszenie, a są ekipy, które są na podobnym poziomie. Dodatkowo zostały nam tylko dwa tygodnie. Musimy ciężko zapierdalać i dobrze się pokazać.

Podczas lana nie zobaczymy jeszcze Pearl. Jak oceniasz tę decyzję PLE i jakie są twoje odczucia względem nowej mapy?

To jest jak najbardziej dobra decyzja. Nie ma jej jeszcze nawet na rankedach, więc trudno byłoby jakoś przygotować się na niej. A sama mapa… Nie grałem na niej gdy były te testy. Ale wydaje mi się, że jest bardzo spoko. Fajnie będzie się na niej grać na poziomie competetive.

A jaka jest twoja relacja ze Splitem, lubiłeś go czy cieszysz się, że zostanie usunięty z rotacji?

Z Incognito nie trenowałem na Splicie, ciężko mi się więc odnieść. Z Anonymo za to lubiłem tę mapę. Grałem Viper i mogłem robić dużo rzeczy pod siebie. Czułem się tam bardzo komfortowo, jeszcze snikk wtedy callował i bardzo fajnie nam to wychodziło.

Czyli dla ciebie to jest bardziej kwestia drużynowa. Albo czujecie się kolektywnie dobrze albo nie.

Tak. Nie mam tak, że jakaś mapa mi siedzi albo nie siedzi. Jeśli gierka jest ułożona to czuję się dobrze wszędzie.

Istnieje duża szansa, że będziecie jedyną ekipą Polaków na tym lanie. No to już może trochę stresować, zwłaszcza że ostatnia edycja VRC była dla naszych rodaków bardzo udana.

Czy ja wiem, czy to mnie stresuje? Nie wiem. Ja się bardzo cieszę, jestem mega nahype’owany. Mamy coś do udowodnienia, słabo byłoby nie wykorzystać tej szansy, ale nie siedzi mi to jakoś w głowie.

Cieszycie się, że będziecie reprezentacją Polski?

Dokładnie. No ale jest jeszcze last chance qualifier i MAJTKOMAT jest w stanie dostać się na lana. Tam jest duży coinflip i wszystko zależy od dnia, jak chłopaki będą się dogadywać. Aktualnie w tym składzie mają jednak największe szanse, żeby przejść dalej.

Czy VRC dla Polski to tylko Incognito i MAJTKOMAT? Istnieją jakieś inne siły, które mogą w przyszłości wystrzelić?

Jest jeszcze mix KEREME i kajaka, oni sobie całkiem nieźle radzili. Poza tym to szczerze nie wiem, jakoś się dokładniej nie przyglądałem.

A propos MAJTKOMATU, po odejściu z Anonymo przez jakiś czas grałeś właśnie w tej ekipie. Jak wspominasz swój pobyt w drużynie?

Po odejściu z Anonymo miałem już zupełnie rezygnować z gry. Później były jakieś turnieje w święta i sklejaliśmy sobie jakieś różne mixy. Całkiem nieźle nam to szło. To były mixy, a co za tym idzie totalna jechanka. Tam atmosfera napędza całą grę i wszystko zależy od tego, jak się czujemy danego dnia. Ale lubiłem to bardzo. Tam jest darkosek, który buduje atmosferę. Słyszałem, że chłopaki ostatnio zagrali dwa treningi w ciągu godziny, co jest… ekspresywne (śmiech). Wiem też, że zaczęli więcej trenować. Nie ma tam fundamentów, tam każdy jest w stanie strzelić 30 fragów i zależy to od dyspozycji dnia.

Dobra, to wróćmy do gdyńskiego lana. Na ten moment wiemy, że zobaczymy na nim was, Lenovo Legion Honved czyli Węgrów i Finest Origin. Jak oceniasz tych potencjalnych rywali, przyglądaliście się im już?

Nie znam jakoś za dobrze rywali, najbardziej w sumie Finest Origin. Oni są chyba najmocniejsi ze wszystkich, takie mam zdanie.

O miejsce walczą jeszcze dzisiaj Yutoru, Rapid Ninjas i Auristralis. Kibicujesz komuś konkretnie w tej walce albo masz jakieś typy, kto sięgnie po czwarte miejsce na lanie?

To mi akurat obojętne, kto przejdzie dalej. Nie interesowałem się nimi za bardzo. Mam ich koło… nosa. (śmiech)

Stawka turnieju w Gdyni jest wysoka. Zwycięzca trafia bezpośrednio do VRL-a, a reszta ekip na podium będzie miała szansę w turnieju promocyjnym. Jak oceniasz wasze szanse?

Jest spora szansa, żeby dostać się na to podium. Planowany jest dla nas bootcamp i to mógłby być spory buff dla nas. Wszystkie drużyny wydaje mi się grają na podobnym poziomie. Nie ma kogoś, kto by się strasznie wyróżniał. Interesuje nas głównie to, żeby dostać się do VRL-a.

Obserwowałeś ostatnio VRL-a? Ekipy z VRC poradziły sobie nieźle, ale zabrakło im pary w końcówce sezonu.

Szkoda mi, że ekipa kenobasa się nie dostała. Radzili sobie dobrze, ale powinęła im się noga na koniec. Mam jeszcze dwóch braci w NOM – ALMO i Freyya. Kibicuję im od samego początku. Kocham Albercika i nie wyobrażam sobie, żeby czegoś tam nie osiągnął.

A w innych regionach kogoś obserwujesz?

Oglądam francuskiego i hiszpańskiego VRL-a. Staram się też kibicować starkiemu w niemieckich rozgrywkach, no i mamy jeszcze paTiTka w EXCEL… no ale głównie śledzę Hiszpanię. Zawsze jak ogląda się mecze, można coś z tego wyciągnąć. W niższych ligach można też zaobserwować jakieś błędy i wyciągać z nich wnioski.

Zauważyłem, że na Iceboxie do swojej kompozycji dorzuciliście Fade. Jak się avisowi gra tą postacią?

Avis jest taką osobą, że nie powie, że na jakiejś postaci gra mu się źle. Z tego co widzę na treningach to hula sobie. To taki agresywniejszy Sova.

 Śledź rozmówcę na Twitterze – Dawid „kosti” Kostrzewa
 Śledź autora na Twitterze – Andrzej Kowalski
Tagi: , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close
AGO ROGUE

Illuminar i RGO nie biorą jeńców, WOLF zaskakuje Z10. Podsumowanie dnia Ultraligi

ESCA odwraca mecz, Forsaken z łatwą wygraną Dzień rozpoczęło nam starcie Teamu ESCA Gaming z Komil & Friends. W meczu drużyn zbliżonych do siebie...