M: Nie, nigdy nie odczówałem żadnego zmęczenia ani złego samopoczucia po zmianie czasu i przelotach. W USA nigdy nie czuję się zmiany czasu. Przynajmniej ja tak mam. Najgorzej jest, gdy wraca się do Europy, ale to kwestia jednego dnia. Nie lubię latania ogólnie, ale to też chyba nie wpływa tak negatywnie na moją osobę.
K: OK, jestem ciekaw jak wpłynął na Ciebie fakt, iż :szwecja: Toxic nie wziął udziału w tych rozgrywkach?
M: Nigdy nie starałem się patrzeć na innych. Różne bzdety wymyślał przed WSVG, że nie przyjedzie bo wiza, albo coś innego. O tym wtedy też nie myślałem. Starałem się skupić na tym, co było w danej chwili, a Toxiciem się nie martwić. Oczywiście, gdy ujrzałem, że przez nieobecność :szwecja: Toxica i :szwecja: Foxa mają zamienić :szwecja: PURRI i :szwecja: sorax pomyślałem, że może to być trochę łatwiejsza przeprawa, ale nigdy nie można nikogo lekceważyć, a parę razy mi się to już zdarzyło, więc tym razem nie zwarzałem na nikogo, a patrzyłem tylko na siebie i swoją formę.
K: Yhm... a przypuścmy, że Tox postanowiłby jednak zagrać na ESWC - kogo bał byś się bardziej
jego, czy Coollera?
M: Teraz, gdy wiem jak oboje grali podczas trwania ESWC myślę, że obawiałbym się obydwu zawodników tak samo. Każdy z nich ma inny, wyjątkowy dla siebie styl gry, przeciw któremu gra się ciężk . Zależy od dnia i od tego jak ja gram. Z każdym jest zupełnie inna gra i trzeba się spodziewać różnych rzeczy. Ciężko porównać tak odbiegających od siebię stylem gry zawodników. Zapewne bałbym się bardziej tego, którego bym miał po swojej stronie w drabince :D.
K: Jak wiadomo, nie przegrałeś żadnego meczu podczas swojej drogi do finału ESWC. Ciekawi mnie, czy któryś z przeciwników szczególnie zapadł Ci w pamięci sprawiając Ci kłopoty swoim stylem gry, czy jednak wszystko poszło czysto i gładko?
M: Każdy z nich stawiał dosyć spory opór. Wszyscy zgromadzeni tam z całego świata zawodnicy przyjechali tylko w jednym celu - wygrać. Wszyscy walczyli i starali się bardzo. Najcięższe pojedynki były dopiero po pierwszych grupach. Mecz z :francja: winzem, :szwecja: PURRIm oraz finał z :rosja: Coollerem byly najtrudniejsze. W zmaganiach pierwszego dnia też było trochę problemów, ale na pewno mniejsze niż w drabince czy drugiego dnia fazy grupowej =).
K: Zostawmy na chwilę temat samej gry. Wspominałeś już w którymś z wywiadów, że chcesz podziękować Polakom, którzy Cię dopingowali w Paryżu. Czy rzeczywiście okrzyki fanów tak wiele Ci dały? Jak bardzo znacząca jest ich obecność dla grającego e-sportowca?
M: Publika jest bardzo ważna, gdy gra się na dużych turniejach. Gracz, który słyszy doping dla siebie motywuje się bardziej i lepiej mu się gra. Gracz na którego każdy gwiżdży deprymuje się i stresuje. Przestaje mu wychodzić jego gra i jest tylko gorzej. Tak jak w normalnym sporcie doping kibiców jest ogromnie ważny dla zawodników. Potrafi to wzbudzić pozytywne emocje i zmotywowac do dalszej walki. Ja miałem tak samo. Słyszałem ciągle doping polskiej drużyny siedzącej w całym pierwszym rzędzie oraz niektórych fanów z innych krajów. Chciałem im bardzo za to podziękować, oni też przyczynili się do mojeg o sukcesu =) .
K: Oprócz samej pracy nad psychiką i przygotowania do gry, czyli treningów,
o których byla już nie raz mowa, kto lub co (nie licząc wspomnianych wyżej kibiców) pomogło Ci lub przeszkodziło podczas trwania turnieju? czy były jakieś szczególne czynniki lub osoby, które wpłynęły
na Ciebie pozytywnie lub negatywnie?
M: Raczej już oprócz psychiki, przygotowania, kibiców nie bylo nic co moglo by wpłynąć na moja grę. Ciężko znaleźć coś takeigo. Psychika już obejmuje wszystkie te osoby, które mi pomagały. Bo musiałem traktować ich porady albo poważnie, albo zupełnie z nich nie korzystać. To wszystko toczyło się w mojej głowie, co zaliczam do psychiki. Taką osobą, z którą ciągle toczyłem rozmowy na temat gry , byl Michał " Carmac" Blicharz. Jeździł już na wiele turniejów po świecie i widział zachowania wielu graczy. Podpowiada mi zawsze trochę, rozmowa pomaga.
K: Jak podobało Ci się tym razem w Paryżu? w prawdzie byłeś tam już drugi raz, ale i Mnie i zapewne czytelników ciekawi to, czy oprócz samego turnieju pozwiedzałeś trochę same miasto? jakie ono jest? I kolejna rzecz, to czy byłeś na jakichś imprezach, w klubie czy pubie? jak to wsystko wyglądało z tej strony?
M: Hehehe :). Paryż to bardzo piękne miasto. Na tym ESWC poświęciłem mało czasu na zwiedzanie go. Nie miałem na to po prostu czasu. Zwiedziałem za to całe 4 dni rok temu, na poprzedniej edycji tego turnieju. Chwile te wspominam bardzo dobrze. Co do klubów i pubów, to chodziliśmy każdego wieczoru do innego pubu, żeby spędzić milej czas przed następnym dniem. Wszystko fajnie, miła atmosfera... a wszystkie puby na wysokim poziomie. Ostatniego dnia była pożegnalna kolacja w jakimś przyjemnym lokalu i świętowanie wygranej rzecz jasna :D. Ogólnie Paryż wydaje mi się trochę romantycznym, tajemniczym i niezwykłym miejscem. Jest to na pewno miasto, które można zaliczyć do oryginalnych i jedynych w swoim rodzaju .
K: No właśnie - powiedziales "chodziliśmy" - czy była to typowo polska "ekipa", czy zapoznałeś się również z jakimiś osobami, tudzież graczami z innych krajów?
M: Nie była to polska ekipa. Z Polakami nie widziałem się praktycznie w ogóle. Jedynie trochę na turnieju. Poza tym nie znam się z polską ekipą z wyjątkiem kilku osób. Były to osoby zagraniczne + Carmac i jego dziewczyna. Ogólnie każdy turniej spędzam w różnych gronach. Tak jak na WSVG z :bialorus: Cypherem, coollerem i :chiny: Jibo mieliśmy mnóstwo śmiechu, tak teraz ekipa się nieco zmieniła. Nie mieszkałem też w hotelu z Polakami, więc nie miałem dostępu do nich zbytnio. Często spędzam czas też z :holandia: Foreverem. Tak było też i tym razem. Razem zawitaliśmy na ESWC i spędziliśmy trochę czasu.

K: Wróćmy jeszcze ponownie do tematu grania (czy też gamingu), jako że pytanie z tym związane nurtuje mnie już od dłuższego czasu. Scena Quake 4, jak obydwoje wiemy, jest mała. Jeżeli
organizatorzy większości największych turniejów, czyli na przykład QuakeConu, WSVG czy ESWC
zrezygnowaliby z Q4 i tymsamym zadecyduje to rzecz jasna o jej końcu, to czy będziesz wówczas
myślał nad inną, nową grą? a może nad powrotem do Quake 3? Co wówczas zrobi av3k?
Bedziesz zwracał uwagę na to, na co decyduje się obecna elita graczy?
M: Najpierw musimy poczekać na to, co się stanie i na to co wybiorą właśnie te największe organizacje. Jeżeli będzie dalej Q4 to pewnie będę w niego grał. Jeżeli zrezygnują to ja odejdę z gamingu i tego jestem pewien. Jeśli zrezygnują z Quake , to tym bardziej nie zdecydują sie wziąć Q3 pod swoje skrzydła, a ja chcę uczestniczyć w turniejach - inaczej nie widzę w tym zabawy niestety. Nie zamierzam uczyć się jakiejś nowej gry innej, niż Quake. To raczej nie ma sensu i będzie stratą czasu. Oczywiście też skonsultuję się z resztą elity Quake 4 i może będę robił to, co oni. Prawdę mówiąc, to nie ma na razie co gdybać, ale jeżeli powiedzmy nie będzie Quake'a to i ja nie będę grał. Któraś część musi być, nie obchodzi mnie czy to będzie część trzecia czy czwarta =) .
K: Rozumiem... czyli jeszcze nie wiesz. No cóż - ostatnie kilka pytań i będziemy kończyć.
M: OK :).
K: Co myślisz na temat zachowania :holandia: Forevera, abstrachując od tego, że to Twój znajomy? Byłeś na miejscu i widziałeś jak rozbija butelkę o podłogę, po przegraniu swojego meczu z :szwecja: PURRIm.
M: Forever zawsze był porywczy. Irytuje go to, że nie może zagrać tego, co potrafi na turniejach. Nie wiem co o tym myśleć do końca, osobiście nie widzę w tym nic strasznego w końcu pobił tylko szklaną butelkę. Nic się nikomu nie stało, PURRIego nie pobił, wszystko ok. Ja na to raczej patrzyłem z przymrużeniem oka i uśmiechem na twarzy, a organizacja ESWC zrobiła z tego wielkie halo. Myślę, że Ivo powinien postarać się opanować czasami i nie robić takich rzeczy, bo nie są one na miejscu i źle to się odbija później na nim. Zła opinia pośród publiki może jeszcze bardziej pokrzyżować mu drogi do zwycięstwa na turniejach. Ogólnie go lubię, ale zgadzam się, że musi się czasem bardziej opanować.

K: Na miejscu, oprócz Carmaca robiącego z Tobą wywiady dla zagranicznej prasy, byli również dziennikarze z polskiego portalu Frag eXecutors. Co myślisz na temat naszych reporterów, czy jest to dla Ciebie szczególnie ważne aby występować przed polskimi kamerami, czy obchodzą Cię mniej od tych zagranicznych... a może bardziej? czy po prostu nie widzisz żadnej różnicy?
M: Nie widzę dużej różnicy, czy odpowiadam dla polskich kamer czy też zagranicznych. Jedynie pytania różnią się od siebie w dużym stopniu. Co do polskich reporterów nie znam ich zbyt wielu i nie zamierzam oceniać ich umiejętności. Myślę, że każdy kto tam pojechał musiał na to zasługiwać i jakoś się wyróżniać z tłumu. Nie było tam więc przypadkowych ludzi, którzy trzymali kamery pierwszy raz w rękach. Nie rozdzielam ich na Polaków i resztę, każdego traktuję tak samo.
K: OK, więc czy chciałbyś w takim razie odpowiadać na pytania zadawane po Polsku, czy też wolisz może jednak ogólnoświatową publikę? I w koncu, jak ważni są dla Ciebie fani z Polski, którzy znają Cię tylko z takich video-relacji internetowych?
M: Czasami lepiej jest odpowiadać na pytania po Polsku, jeśli chodzi o barierę językową. Ty chyba miałeś na myśli to, czy wolę być na polskich stronach czy zagranicznych (przyp. red.: tak ;) ). Nie potrafię odpowiedzieć na to pytanie. Co do fanów, to myślę że mam takich bardzo mało, a większość sceny zapewne kibicowała, żebym odpadł jak najszybciej, bo nie darzą mnie sympatią. Oczywiście mniejsze grono kumpli ze sceny Quake 3, czy z miasta - z dawnego klanu - mi kibicowało i to jest dla mnie ważne =). Jednak takie osoby mógłbym zliczyć na palcach moich dłoni.
K: Podsunąłeś mi pomysł na jeszcze jedno, ostatnie pytanie. Dlaczego sądzisz, że nie jesteś darzony sympatią w Polsce? co jest tego powodem, jak uważasz?
M: Nie wiem, jestem arogancki i nie lubię za bardzo wchodzić w tyłek Polakom tak, jak niektórzy gracze :D. Większość więc czy to graczy Q4, czy innych gier będzie przeciwko mnie. Jednak nie zamierzam się lansować i mówić miłych słówek tym, którzy mi nie kibicują. Ogólnie mało mnie to interesuje =).
K: Pokonałeś już najlepszych graczy na świecie. Najpierw Toxica ze Szwecji, który wygrał ponad 7 największych imprez globu z rzędu i posiada na swoim koncie już pokaźną sumkę pieniędzy. Następnie Coollera z Rosji, który począwszy od Quake 3 jest wielkim i równie zamożnym dzięki uprawianiu e-sportu graczem, co ten pierwszy. Wygrałeś wymarzony turniej. Jakie cele stawia sobie teraz av3k? Czy to wszystko nie zmieniło przypadkiem Twojego sposobu postrzegania tego, jak Ty to niektórzy nazywają, hobby?
M: Zawsze miałem takie samo spojrzenie na to wszystko, czyli z dużym dystansem. Nie wiem jakie cele mogę sobie postawić. Mam wiele celów, ale jeżeli chodzi o granie to będą to chyba finały na WSVG, o ile się oczywiście do nich zakwalifikuję. To najbliższy i najbardziej prestiżowy turniej z najwiekszą pulą wygranych jak dotąd :D.
K: OK... mam nadzieję, że zaspokoiłem ciekawość naszych czytelników. Dziekuję Ci jak zwykle serdecznie za wywiad, no i cóż - jako Twój kibic życzę Ci powodzenia w kolejnych turniejach :). Będzie miło znów popatrzeć, jak Polska flaga widnieje na 1 miejscu.
M: Heheh dziękuję również :). Podobały mi się pytania.
Mistrzostwa Świata Electronic Sports World Cup 2007 - szczegóły:
Lista uczestników: 24
:austria: noctis
:belgia: impulse
:brazylia: klz & neo
:kanada: Asky
:karaiby: Layo
:czechy: Krysa
:francja: winz (zwycięzca z 2006 roku, zaproszenie)
:francja: falcuma
:niemcy: k1llsen
:grecja: Pgd
:indie: Gr1M
:wlochy: Ob3n
:holandia: Forever & Draven
:polska: av3k
:rosja: Cooller
:arabia saudyjska: BadSeed
:hiszpania: SombrA
:szwecja: PURRI & sorax
:szwajcaria: camp
:anglia: GaRpY
:ukraina: Hunter
Pula nagród: $ 19,000
1. :polska: av3k $ 10,000
2. :rosja: cooller $ 6,000
3. :francja: winz $ 3,000
Serdeczne podziękowania dla d00mera, oraz organizacji Frag eXecutors za udostępnienie zdjęć.