"Jako ZOWIE nadal zamierzamy wspierać organizatorów turniejów"

I jedna z takich możliwości nadarzyła się również dla mnie. Od kilku tygodni było bowiem jasne, że dzięki uprzejmości firmy BenQ będę miał przyjemność pojawić się na StarLadder Budapest Major 2025. Ale nie po to, a przynajmniej nie tylko po to, by z wysokości trybun oglądać, jak Team Vitality broni mistrzostwa świata. Pierwszym celem było tzw. ZOWIE Media Tour, czyli, jak nietrudno domyślić się po nazwie, organizowany dla mediów pokaz, podczas którego oficjele tajwańskiego przedsiębiorstwa mieli opowiedzieć zarówno o przeszłości i teraźniejszości, jak i przyszłości. Nie zostało mi zatem nic innego, jak spakować plecak, zabrać ze sobą x+1 zmian czystej bielizny na wypadek nieprzewidzianych sytuacji i ruszyć na podbój Budapesztu. Taksówka, jeden samolot, drugi i już byłem na miejscu. A tam?

Cóż, chociaż byłem kilkaset kilometrów od domu, to pod kątem samej pogody miałem wrażenie, że niewiele w porównaniu do Polski się zmieniło. Jak było szaroburo i deszczowo wcześniej, tak było nadal. Zresztą, nawet sam industrialny krajobraz, jaki zastał mnie na przedmieściach budapesztańskiej metropolii, wydawał się mocno swojski. Dzień po przylocie udałem się wreszcie do miejsca docelowego, czyli majestatycznego MVM Dome. Otwarta w 2021 roku arena już na zdjęciach robiła wrażenie, ale to nic przy tym, jakie wrażenie robiła na żywo. Wiadomo, rodzimy zasłużony Spodek to jednak Spodek, ale tutaj wszystko było nowsze, większe. No i oczywiście nowe dla mnie, bo wcześniej jakoś nigdy nie było mi po drodze, by z jednego miejsca w Poznaniu do drugiego nieco zboczyć i zahaczyć o MVM Dome.

ZOWIE Media Tourfot. ZOWIE

Pojawienie się wewnątrz samego obiektu poprzedziło zwyczajowe szukanie właściwego wejścia, sprawdzenie obecności oraz rozdanie niezbędnych przepustek. Potem jeszcze chwilka błądzenia po katakumbach MVM Dome i wreszcie wspólnymi siłami dotarliśmy na stoisko ZOWIE. To było już gotowe z myślą o odwiedzających, którzy przez cztery dni mieli szturmować bramy budapesztańskiego obiektu, ale to jeszcze nie wtedy. Wtedy czekało na nas, dziennikarzy. Samo ZOWIE Media Tour otworzył zaś nie byle kto, bo Jay Wu, prezes BenQ Europe B.V. – Od ponad dekady ZOWIE współpracuje ręka w rękę z partnerami z branży oraz z profesjonalnymi graczami, by rozwijać sprzęt. Tak, by spełniał on najwyższe standardy rywalizacji. Jeżeli chodzi o przyszłość, to nadal zamierzamy wspierać organizatorów turniejów oraz graczy w podnoszeniu jakości rozgrywek, wzmacnianie pozycji graczy i wprowadzanie innowacji, co pozwoli nam wszystkim wspólnie osiągnąć nowy poziom – oznajmił szef europejskiego działu.

Od kilkunastu lat przy esporcie

Zaraz po nim mikrofon przejęła Celsa Wu, czyli Head of Esports Business w BenQ Europe B.V. Stwierdziła ona, że gracze oczekują, iż produkt, który otrzymują, powinien pełnić trzy role. Z jednej strony musi on pomóc w byciu lepszym. Z drugiej powinien chronić gracza, a z trzeciej informować o jego sytuacji. Ta opowieść padła zresztą nie bez powodu, bo trwający rok to 15-lecie słynnej serii monitorów ZOWIE XL. Jak zwróciła uwagę sama Wu, te powstały jeszcze w czasach, gdy firmy nie skupiały się tak bardzo na oczekiwaniach i potrzebach profesjonalnych graczy. Dziś seria XL to zaś esportowy standard, widziany na wielu turniejach. Co więcej, jeżeli wierzyć przedstawicielce firmy, sami gracze mają nawet dopominać się obecności monitorów XL na imprezach, które nie mają z ZOWIE umowy partnerskiej o wsparciu sprzętowym. Wynikać ma to również z faktu, iż prosi często korzystają z tego sprzętu również prywatnie w zaciszu swoich domów.

Ale ZOWIE XL to nie jedyne, nad czym przedstawiciel firmy się pochylili. To także mysz EC, której nazwa pochodzi od inicjałów Emila "HeatoNa" Christensena, jednej z legend szwedzkiego Counter-Strike'a. Wu stwierdziła, iż EC po dziś dzień jest jedną z najważniejszych serii dla ZOWIE. Generalnie tajwańskie przedsiębiorstwo dużo miejsca Media Touru poświęciło kwestii współpracy z graczami. W tej pomagać ma również istnienie ZOWIE Sports Science Lab, gdzie projektanci zbierają dane podczas testów. Testów, w których udział biorą też takie persony, jak Richard "shox" Papillon czy Michał "MICHU" Müller. W tym roku firma otworzyła zresztą trzecie swoje laboratorium i jednocześnie pierwsze w Europie. To znalazło się w holenderskim Eindhoven i dołączyło do Tajpej w Tajwanie oraz Suzhou w Chinach. To tam testowane są rozwiązania, które potem przedsiębiorstwo wprowadza na rynek globalny.

ZOWIE Media Tourfot. ZOWIE

Jest to o tyle istotne, że z biegiem lat potrzeby, ale też i wymagania zawodników zmieniają się. Dziś prosom marzą się myszki coraz lżejsze, gdyż zachowania graczy są coraz bardziej dynamiczne. Co ciekawe, samo ZOWIE na razie nie zamierza wykorzystywać AI np. przy projektowaniu sprzętu. Chociaż oczywiście w pewnych aspektach korzysta już z dobrodziejstw sztucznej inteligencji. – Jesteśmy zaangażowani w komputerowy esport. Chcemy dawać graczom jak najlepsze doświadczenia. Stąd też testowanie produktów w najtrudniejszych warunkach. Chcemy pomagać, niezależnie od tego, czy jesteśmy partnerem danego wydarzenia, czy też nie – stwierdziła Celsa Wu.

Testy na własnej skórze

Oczywiście podczas ZOWIE Media Tour mieliśmy możliwość zobaczyć wszystkie omawiane sprzęty, a także nowości z bliska. Bardzo bliska. Bardzo, bardzo bliska. To znaczy, za jednym ze stanowisk stało wielkie pudło pełne różnych modeli myszek, a każdą z nich można było "pomacać". Ale to jeszcze nic, bo gotowe były już stanowiska, z których dzień później mieli korzystać odwiedzający. A tam? Myszka ZOWIE ZA13-DW oraz klawiatura CELERITAS II oraz oczywiście monitor ZOWIE XL2586X+. Ten ostatni to był zresztą ten sam model, na którym grali wszyscy uczestnicy mistrzostw świata w stolicy Węgier. Można było przy okazji nieco poćwiczyć celność na aim mapie w Counter-Strike'u, chociaż swoje indywidualne wyczyny przemilczę. Oczywiście dlatego, że byłem taki dobry. Oczywiście, że dlatego...

I to też nie było wszystko, co stoisko ZOWIE miało do zaoferowania. Jakiś czas po formalnym zakończeniu głównej części Media Touru, a potem już w trakcie StarLadder Budapest Major 2025, pojawili się tam zacni goście. Byli to nie tylko wspomniany już MICHU, ale też Wiktor "TaZ" Wojtas, Vladyslav "bondik" Nechyporchuk czy Kevin "kRYSTAL" Amend. Z każdym można było pogadać, zbić pionę i zrobić sobie zdjęcie. A z niektórymi nawet porywalizować na serwerze, chociaż to były już doznania nie na moje serce. Wystarczy wcześniejsze upokorzenie... Ekhm, to znaczy, nie, nie, żadnego upokorzenia nie było. Jak powiedziałem, na aim mapie był sztos i w ogóle.

ZOWIE Media Tourfot. ZOWIE

Wrażenia po ZOWIE Media Tour? Jak najbardziej pozytywne. W tym wypadku postawiono nie na wielką konferencję w ogromnej sali, a na bardziej kameralne spotkanie "fejs tu fejs". No i namacalność wszystkiego, w tym atmosfery związanej z wielkim świętem Counter-Strike'a, była odczuwalna. Na pewno były jakieś aspekty, które można było zrobić lepiej, jak zawsze. Ale nie o to chodzi. Tutaj chodzi o esport i związane z nim emocje. Oraz sprzęt, który pewnie zresztą wielu z was posiada w swoich domach. Jesteście z niego zadowoleni? Jeżeli tak, to pewnie także dzięki takim wydarzeniom, jak to, gdzie firma może zbierać feedback. A przy okazji zapewnić sobie szerszy medialny wydźwięk. Chociaż z uwagi np. na serię XL pytanie, czy bez Media Tour i tak by go nie miała?


Na StarLadder Budapest Major 2025 pojechaliśmy na zaproszenie firmy BenQ ZOWIE. Niemniej nie miała ona wpływu na ostateczny kształt tekstu i zawarte w nim opinie. Tekst ten nie jest zatem materiałem sponsorowanym.

StarLadder Budapest Major 2025