W świecie gamingu mało co sprzedaje się tak dobrze jak nostalgia, a League Classic jest tego doskonałym przykładem. Oparty na zmodyfikowanym silniku i fundamentach z Sezonu 3, nowy tryb zabiera nas w podróż do czasów, gdy meta dopiero się kształtowała, strony na runy składało się miesiącami (choć tu akurat Riot poszedł nam na rękę!), a o wizję na mapie dbali niemal wyłącznie wspierający. Zgodnie z informacjami przekazanymi przez Edgara "eMeDroiDa" Medinę podczas niedawnej sesji Q&A, projekt wyrósł z wewnętrznej inicjatywy ThunderDome i po ogromnym zainteresowaniu społeczności oficjalnie staje się grywalnym doświadczeniem dla mas.

League Classic – Czym dokładnie jest nowy tryb?

Czym tak naprawdę jest ten wyczekiwany powrót do korzeni? Zdecydowanie nie jest to proste kliknięcie przycisku "przywróć starą wersję". Deweloperzy podeszli do tematu metodycznie, tworząc kompilację tego, co społeczność wspomina najlepiej, przy jednoczesnym odrzuceniu archaicznych, frustrujących elementów.

Choć punktem wyjścia i fundamentem dla trybu był patch z Sezonu 3, twórcy sięgnęli po sprawdzone rozwiązania z różnych lat (Sezony 1-5). W efekcie otrzymujemy zbalansowane rozwiązania z wczesnych lat, m.in. runy rodem z Sezonu 4, masterie, stwory, las i wieże z Sezonu 3,  nieco osłabionego buffa od Barona z Sezonu 5.

60 bohaterów, kontrolowany chaos i poprawki Quality of Life

We want to bring the best of Classic, without the worst of Classic.

~ Edgar "eMeDroiD" Medina

W dniu premiery League Classic odda do naszej dyspozycji pulę 60 bohaterów. Podobnie jak w przypadku systemów, ich zestawy umiejętności są "podróżą w czasie". Klasyczny Sion znów będzie biegał po Summoner's Rift ze swoimi starymi animacjami z Sezonu 3, ale Twisted Fate otrzyma już nowszą wersję umiejętności "E". Nad wszystkim czuwa m.in. legendarny David "Phreak" Turley. Twórcy świadomie zostawiają furtkę dla szalonych buildów (pamiętacie AP Mastera Yi?), o ile nie będą one permanentnie psuły zabawy przeciwnikom. Oczywiście w kolejnych aktualizacjach, m.in. w patchu 26.16 (i nowszych), pula czempionów będzie regularnie powiększana o kolejne trójki bohaterów.

Ważnym aspektem są dodatki "Quality of Life". Riot zrezygnował z morderczego, wielomiesięcznego grindu potrzebnego na zdobycie run i stron w kliencie. Teraz zdobywanie poziomów w trybie i odblokowywanie kluczowych wzmocnień zajmie ułamek tego czasu, co jest gigantycznym ukłonem w stronę dzisiejszych standardów. Twórcy wierzą, że bez tych ulepszeń gra byłaby na tyle zła, że "nostalgia zostałaby zabita w ułamek sekundy".

Głos społeczności, czyli jak The Council ukształtuje League Classic

Kolejnym potężnym narzędziem w League Classic jest mechanika "The Council" (Rada). Ponieważ wizja "idealnego klasycznego LoL-a" u każdego gracza różni się w zależności od tego, kiedy zaczynał swoją przygodę, deweloperzy oddają część władzy w ręce społeczności.

Grając mecze, zdobywasz "Voting Power" (siłę głosu). W wyznaczonych momentach (pierwsze głosowanie zaplanowano na najbliższy duży patch po premierze), członkowie Rady będą mogli decydować o kierunku rozwoju trybu i potencjalnych zmianach w samej grze. To innowacyjne podejście ma zapewnić, że projekt pozostanie dopasowany do woli najbardziej zaangażowanych weteranów.

Esportowa nostalgia: Powrót do Go4LoL i starych czasów

Dla wielu z nas stary LoL to nie tylko nocne sesje z grą, ale też narodziny potężnego esportu. To epoka, w której z wypiekami na twarzy śledziliśmy początki EU LCS, na długo przed erą zamkniętych lig franczyzowych czy też nieistniejącej już dziś polskiej Ultraligi.

Riot Games doskonale rozumie ten sentyment. Z tego powodu powrócono do korzeni również w kwestii rywalizacji. U boku Karmine Corp zorganizowano emocjonujący showmatch legend EU LCS (m.in. z udziałem Deficio i Rekklesa), który spotkał się z ogromnym entuzjazmem widowni. Co więcej, na amatorów czekają otwarte, legendarne turnieje Go4LoL. W samym sierpniu rozegranych zostanie kilkanaście edycji w regionie EMEA, w których każdy zespół z ambicjami (i dobrym zgraniem na TeamSpeaku) będzie mógł powalczyć o nagrody.

Podsumowanie: Czy warto wracać na stare śmieci?

League Classic to wehikuł czasu, który nie udaje, że wprost przeniesie nas do współczesnej gry esportowej. Wręcz przeciwnie – to tryb dla graczy, którzy lubią ryzyko i wyższe stawki podczas meczu. Zarządzanie maną znowu będzie kluczowe, wczesna faza w dżungli potrafi brutalnie zweryfikować brak umiejętności, a brak nowoczesnych narzędzi ułatwiających rozgrywkę wymusi myślenie z wyprzedzeniem i dyskusje z drużyną.

Pytany o to, jak zachęcić graczy, którzy nie pamiętają pierwszych sezonów, Edgar Medina odpowiada bezpośrednio:

Naszym celem nie jest zmuszanie graczy do porzucenia głównej gry – chodzi po prostu o danie wam wyboru. Jeśli pytacie, czy warto spróbować: to po prostu inny rodzaj gry, dający satysfakcję w zupełnie inny sposób. Stawka jest tu wysoka, z perspektywy pojedynczego gracza nawet wyższa, chociażby dlatego, że mana kończy się bardzo szybko, a ryzyko rośnie. Występuje tu swoisty system progresji, w którym musisz wbić poziom, by zyskać na sile dzięki runom i specjalizacjom. A jeśli grasz w dżungli, początki bywają uciążliwe i wymuszają proszenie drużyny o wczesną pomoc.

Moja największa rada? Spróbujcie zagrać z kimś, kto grał w tamtych czasach, bo nauka u boku kogoś z pasją i wiedzą daje najwięcej frajdy. Ale nawet grając samemu – po prostu dajcie temu szansę. Wejdźcie jednak bez nastawienia na 'tryhard' czy granie na pełnych obrotach, bo to nie są rankedy. To raczej miejsce, gdzie – jeśli chcecie dotknąć historii i zobaczyć, gdzie League było na początku – będziecie się świetnie bawić. Testując szalone rzeczy z pewnością będziecie w stanie 'oneshotować' przeciwników, co we współczesnym LoL-u nie zdarza się już tak często, a zawsze daje mnóstwo frajdy. Przynajmniej wam!