fot. DreamHack/Adela Sznajder

Cztery historie drugiej fazy Majora w Londynie

Zakończona w niedzielę Faza Nowych Pretendentów przyniosła wiele emocji i nieoczekiwanych rozstrzygnięć. Virtus.pro, OpTic Gaming czy North zakończyły swoją przygodę z imprezą w Londynie już na pierwszym jej etapie. Jutrzejszy pojedynek pomiędzy G2 Esports a HellRaisers rozpocznie drugą fazę Majora. Przyjrzyjmy się zatem smaczkom, które będą jej towarzyszyły.

Sprawdzian dla mousesports

fot. DreamHack/Adela Sznajder

Występ poniżej oczekiwań w ramach ESL One Cologne można było argumentować brakiem zgrania czy procesem adaptacji do drużyny nowego zawodnika. Prowadzący Mysz, Chris „chrisJ” De Jong, w jednym z wywiadów wypowiedział następujące słowa: Nie czuliśmy, że Kolonia pokazała zbyt wiele odnośnie tego, jak dobrzy możemy być. I w istocie doświadczony 28-latek miał rację. Pod koniec lipca jego zespół uplasował się na 3-4. miejscu podczas ELEAGUE Premier, a następnie powtórzył ten wyczyn w ostatniej próbie przed Majorem, czyli na DreamHack Masters Stockholm. mousesports na papierze to wyjątkowo silna drużyna, w której każdy strzelec posiada niesamowite umiejętności indywidualne. W przypadku niepowodzenia na londyńskiej ziemi w drużynie może dojść do kolejnych roszad personalnych. FACEIT Major będzie najważniejszym sprawdzianem dla odświeżonej ekipy mousesports, tym razem formacja miała czas na odpowiednie przygotowanie pod kątem taktycznym. Wobec odpadnięcia z turnieju Virtus.pro, oczy wszystkich polskich kibiców będą zwrócone na Janusza „Snaxa” Pogorzelskiego. Biorąc pod uwagę zainwestowane przez organizacje pieniądze, 25-latek z pewnością ma coś do udowodnienia. Dotychczas Polak nie zachwycał w nowych barwach, na żadnym z trzech LAN-owych występów nie osiągnął dodatniego stosunku Z/Ś. Jednym z powodów dla których Pogorzelski opuścił VP był głód wygrywania, zatem zmagania w Londynie będą doskonałą okazją, aby ów głód zaspokoić.

Mission impossible

fot. Turner Sports/ELEAGUE

Świat Counter Strike’a lubi piękne historie drużyn, na których każdy postawił krzyżyk, a była ona w stanie osiągnąć coś ponad stan. Znamienitym przykładem takiej sytuacji jest Quantum Bellator Fire i ich droga podczas ELEAGUE Major w Bostonie. O ile pokonanie znajdującego się wówczas w okropnej formie Virtus.pro można było rozpatrywać w kategoriach pojedynczego wyskoku, to dalszych występów QBF nie dało się racjonalnie wytłumaczyć. Na szczególny podziw zasługuje powrót w starciu z mousesports, gdzie po pierwszej połowie na koncie Aurimasa „Kvika” Kvakšysa i kolegów widniały zaledwie dwie rundy! Limit szczęścia litewsko–rosyjskiego składu wyczerpał się w ćwierćfinale, gdzie musiał on uznać wyższość Natus Vincere. Wydawać by się mogło, że taki rezultat podbuduje zawodników na kilka następnych miesięcy, jednak stało się zupełnie odwrotnie. Postawa QBF wyłącznie utwierdzała krytyków w przekonaniu, że wywalczony przez nich status legend to dzieło przypadku. W czerwcu gracze postanowili zmienić pracodawcę, ich nowym domem zostało Winstrike. Wiele wskazuje na to, że drużyna odpadnie z kolejnego Majora już w fazie grupowej. Próżno szukać nadziei na nawiązanie do sukcesu z początku roku. Winstrike jest jednym z najpoważniejszych kandydatów do wylotu z Londynu z bilansem 0-3. Tym bardziej, że w pierwszej rundzie przyjdzie mu stanąć do walki z Teamem Liquid.

Odmienieni obrońcy tytułu

fot. ESL/Adela Sznajder

Sympatycy Cloud9 nie mogli wymarzyć sobie lepszego rozpoczęcia 2018 roku. Tyler „Skadoodle” Latham i spółka przed własną publicznością unieśli w górę puchar Majora, lecz z perspektywy czasu to wydarzenie bardziej im zaszkodziło, aniżeli pomogło. Zauważalny spadek formy po turnieju spowodował odejście dwóch kluczowych dla formacji zawodników, odpowiednio Jake’a „Stewiego2K” Yipa i Tarika „tarika” Celika. Nie trzeba nikomu tłumaczyć, do jak trudnych zadań należy zastąpienie tak wartościowych strzelców, o unikalnym stylu poruszania się po mapie. Jeszcze przed transferem tarika do MIBR-u na następcę Stewiego namaszczono Pujana „FNS-a” Mehtę. Zakontraktowanie 26-letniego prowadzącego okazało się strzałem w stopę i działacze organizacji szybko odeszli od wizji drużyny pod jego batutą. Ostatecznie czarno-niebieski trykot w Londynie przywdzieją Maikil „Golden” Selim oraz wypożyczony z mousesports Martin „STYKO” Styk. Nowy kształt Cloud9 jest odmienny od poprzedniego składu, brakuje w nim pazura i siły ognia. Z drugiej strony obecność w zespole STYKO może ściągnąć ciężar z pleców innych reprezentantów Chmurek. Słowak znany jest ze swojego poświęcenia dla dobra ogółu kosztem suchych statystyk na serwerze. Kto wie czy Major w Londynie nie będzie dla 22-latka przepustką do stania się pełnoprawnym członkiem C9.

Sen Vega Squadron

fot. PGL

Vega Squadron sprawie wrażenie ekipy, której nic nie jest w stanie podłamać. W kwietniu w szeregach drużyny doszło do dwóch roszad personalnych. Odsunięcie od składu Nikolaya „mira” Bityukova było co najmniej dziwne, gdyż przypięto mu łatkę jednego z najzdolniejszych w regionie. Do zespołu dołączyli Igor „crush” Shevchenko z pro100 oraz znany wcześniej pod pseudonimem kibaken Anton „tonyblack” Kolesnikov. Snajper Vegi, Dmitriy „jR” Chervak, stwierdził, że nowe nabytki oczyściły atmosferę wewnątrz ekipy. Zgodnie ze słowami 24-latka zawodnicy byli już zmęczeni wspólnymi występami. I trudno się temu dziwić – od momentu pozyskania przez rosyjską organizację piątki znanej jako ALL-IN w listopadzie 2016 roku, nie doszło w niej do ani jednej zmiany. Kiedy karuzela transferowa na profesjonalnej scenie kręciła się w najlepsze, Vega pozostawała nieugięta. Przechodząc już do Fazy Nowych Pretendentów, przed jej startem rosyjsko–ukraiński zespół nie rozegrał żadnego oficjalnego spotkania w lipcu. W europejskich kwalifikacjach do DreamHack Masters Stockholm lepszy od Vegi okazał się Team Spirit (był to ostatni pojedynek Vegi przed Majorem). Los złączył obie drużyny w pierwszej rundzie systemu szwajcarskiego i tym razem minimalnie zwyciężyła VS. W meczu z kategorii być albo nie być, Vega odprawiła z kwitkiem faworyzowane North. Ekipa awansowała aż o 195 pozycji w rankingu HLTV i obecnie okupuje szesnastą lokatę. Parafrazując znane piłkarskie powiedzenie „Major rządzi się swoimi prawami i nie ma już słabych drużyn”. Tym samym istnieje cień szansy na przedłużenie londyńskiego snu Vegi Squadron.


Faza nowych legend startuje już 12 września o godzinie 11:00 – wszystkie jej mecze wraz z angielskim komentarzem obejrzeć będzie można na oficjalnym kanale FACEIT na Twitchu, natomiast polska transmisja dostępna będzie na prywatnym kanale Piotra „izaka” Skowyrskiego. Po więcej informacji na temat FACEIT Major London 2018 zapraszamy do naszej relacji tekstowej.

Tagi: , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Startuje Challenger League, TrainHard eSport walczy o awans do Pro Ligi

Już dziś startuje kolejna edycja Challenger League, czyli drugiej pod względem istotności ligi Rainbow Six: Siege. O awans do 9. sezonu Pro League pow...