fot. Riot Games

Alphari oraz G2 Esports, czyli najlepsza piątka czwartej kolejki LEC

Uwierzcie mi, chciałbym, żeby w najlepszym składzie tygodnia pojawiały się jakieś nowości, abym nie musiał umieszczać tutaj ciągle tych samych graczy. W przypadku obecnej formy G2 Esports jest to jednak wręcz niemożliwe. Na moje szczęście Martin „Wunder” Hansen nie pokazał w tym tygodniu pełni swoich możliwości, dzięki czemu w jego miejsce mogłem wstawić toplanera Origen, które także w tym tygodniu zgarnęło dwa zwycięstwa. W przypadku pozostałych pozycji wybór nie mógł być inny niż Marcin „Jankos” Jankowski i spółka.

Barney „Alphari” Morris – góra

Jeśli ktoś powiedziałby, że Wunder zagrał w tym tygodniu słabe spotkania, to byłoby to kłamstwo. Mecz z Fnatic nie był jednak szczytem jego możliwości, dlatego zdecydowałem się nie umieszczać go w tym zestawieniu. Bardzo zaimponował mi za to Alphari, który od początku sezonu nie mógł przebudzić się ze „snu zimowego”. To nie był ten Alphari, który samodzielnie zabijał toplanera G2 podczas ćwierćfinałów letniego splitu. Przez pierwsze trzy tygodnie dobrze wyszedł mu w zasadzie tylko jeden mecz. Mierzył się on wtedy z młodym graczem SK Gaming i znacząco z nim zwyciężył. W drugim ze spotkań czwartej kolejki także zdecydował się na wybranie Kennena, który co prawda takiego zniszczenia już nie przyniósł, ale na pewno zadawał solidną dawkę obrażeń swoim rywalom. Podczas pierwszej potyczki nie zawiódł swoim Urgotem, dlatego znalazł się w piątce tygodnia.

Marcin „Jankos” Jankowski – dżungla

Kolejny raz trudno jest mi doszukiwać się jakichkolwiek większych wad w przypadku Jankosa. Po raz kolejny jego gra była po prostu fenomenalna, a jestem w stanie zaryzykować stwierdzenie że wręcz idealna. W pierwszej grze jego jedyną rolą było farmienie i klikanie R Karthusem, jednakże gdy dostał do swoich rąk Olafa, to na mapie musiał zdziałać zdecydowanie więcej we wcześniejszej fazie gry. Tak też się stało, bo jego niesamowita aktywność na Summoner’s Rift, w połączeniu ze wspaniałą dyspozycją jego kompanów, pozwoliła na pobicie rekordu najkrótszej gry w historii najwyższej europejskiej klasy rozgrywkowej. Polscy fani mogą być naprawdę zadowoleni z dyspozycji swojego rodaka, bo to on jest jednym z najważniejszych aspektów G2 Esports w tym momencie.

Rasmus „Caps” Winther – środek

Po ledwie tygodniu nieco słabszej formy, Caps wraca na absolutny szczyt wśród europejskich midlanerów. W poprzedniej kolejce pokazał, że nie jest niepokonany, jednakże bardzo szybko jest w stanie zauważyć swoje błędy i bez większych problemów je poprawić. W spotkaniu z Teamem Vitality prawdopodobnie po raz ostatni pokazał, jak silna Akali była do czasu wprowadzenia patcha 9.3. Daniele „Jiizuke” di Mauro musiał schować się w cieniu Duńczyka, który bezustannie udowadniał, że jest najlepszym z najlepszych. Kolejny mecz był w pewnym sensie symboliczny, bo 19-latek mierzył się ze swoimi kompanami sprzed roku. Nie miał jednak wobec nich żadnych skrupułów i bez wahania zniszczył Martina „Rekklesa” Larssona i spółkę w 20 minut i 35 sekund.

Luka „Perkz” Perković – dół

Sam miałem wątpliwości, czy Perkz będzie w stanie na dolnej alei pokazywać tak wspaniałą Ligę Legend, jak na środku. Wydaje mi się, że te cztery tygodnie udowodniły, że jest on botlanerem klasy światowej. Podobnie jak Jankos i Caps, trzeci raz gości w piątce tygodnia, co pokazuje jego dominację nad pozostałymi zawodnikami z dolnej alejki. Mogłoby się wydawać, że Elias „Upset” Lipp dorównuje mu poziomem, jednakże dobrze pamiętamy ich bezpośrednie starcie, w którym Niemiec został absolutnie zniszczony. Przez ostatni rok Chorwat znajdował się w cieniu Capsa i wydaje się, że przenosiny pozwoliły mu z tego cienia wyjść. W tym tygodniu bez większych kłopotów poradził sobie z Amadeu „Attilą” Carvalho, który jest przecież uważany za jednego z czołowych marksmanów w lidze. Drugim z rywali, którego Perković posłał do piachu, był Martin „Rekkles” Larsson, czyli swoistą legendę Starego Kontynentu.

Mihael „Mikyx” Mehle – wsparcie

Nareszcie Mikyx doczekał się swojego miejsca w tym zestawieniu. Mimo że pierwsze mecze i tak były bardzo solidne w jego wykonaniu, to zawsze znalazł się ktoś, kto mógł pochwalić się większym udziałem w zwycięstwa swojej drużyny. Co prawda, Alfonso „Mithy” Aguirre Rodríguez także zaprezentował w tym tygodniu bardzo solidną Ligę Legend, jednakże to Mikyx wraz z Perkzem z łatwością zdominowali przeciwników. Przypomnijmy, że samodzielnie byli w stanie przelać pierwszą krew mierząc się z botlanem, który jeszcze kilka miesięcy temu był uważany za najlepszy w Europie i należał do światowej czołówki. Bardzo podobnie sytuacja wyglądała w spotkaniu z Vitality, które na każdej płaszczyźnie zostało przez G2 Esports zmiażdżone.


Najlepsza piątka LEC będzie pojawiała się co tydzień w poniedziałki. Najważniejsze informacje na temat LEC 2019 Spring znajdziecie tutaj:

Wszystkie wykorzystane w artykule zdjęcia należą do Riot Games.

Tagi: , , , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close
Youngbuck

YoungBuck: Nasze przygotowania do obecnej mety były bardzo złe

Powiedzieć, że Fnatic rozpoczęło wiosenny split League of Legends European Championship to tak, jakby nic nie powiedzieć. Martin "Rekkles" Larsson i j...