Kikis
fot. Riot Games

Pątko w piątki: Absolutna klapa

Kiedy na przełomie grudnia i stycznia ogłaszano skład Rogue mający wziąć udział w League of Legends European Championship, wydawało się, że będzie miał on szanse powalczyć co najmniej o awans do play-offów. Dwójka bardzo utalentowanych graczy i zarazem uczestników ubiegłorocznych Mistrzostw Świata miała być motorem napędowym formacji, którą uzupełniali nie topowi, ale doświadczeni zawodnicy. Dlaczego cały plan spalił na panewce?

Fatalna góra

Gdy Mateusz „Kikis” Szkudlarek dołączał do Teamu Vitality w letnim splicie, Pszczoły walczyły o lokaty w środku tabeli. Gdy jednak Polak wskoczył w miejsce Erberka „Giliusa” Demira, nagle cała drużyna zaczęła grać fenomenalnie, odrobiła straty i skończyła sezon zasadniczy na drugiej lokacie. Dlaczego to samo nie stało się z Rogue? Głównym problemem w tegorocznym składzie Szkudlarka wydają się być solo linie.

Team Vitality na górnej alejce dysponował Lucasem „Cabochardem” Simonem-Mesletem, czyli jednym z najlepszych toplanerów całej Europy. Francuz już wtedy pokazywał, że jest w stanie zdominować nawet najtrudniejszych na papierze rywali, a w tym sezonie po raz kolejny zaprezentował się niesamowicie i został uznany najlepszym toplanerem LEC.

Kim „Profit” Jun-hyung gdy dołączał do Rogue był zawodnikiem doświadczonym, jednakże dużo słabszym niż Cabochard. Koreańczyk w tym roku prezentuje się po prostu fatalnie, co udowadnia jego średnia strata do rywala z linii w piętnastej minucie, która wynosi 528 sztuk złota. Dla porównania, toplaner Vitality gdy grał razem z Kikisem utrzymywał średnią przewagę w złocie po kwadransie gry na poziomie 670 sztuk. Te statystyki udowadniają, że między tymi dwoma zawodnikami istnieje po prostu przepaść.

Środek również nie najlepszy

Skoro topa mamy już za sobą, to należałoby przeanalizować również środkową alejkę. Tutaj Chres „Sencux” Laursen okazał się być całkowitym niewypałem. Co prawda średnia strata w złocie po 15. minucie była trochę mniejsza niż w przypadku Profita (286), jednakże nadal różnica w stosunku do rywali jest ogromna.

Gdy znowu wrócimy do składu Teamu Vitality z 2018 roku, na środkowej alejce ujrzymy Daniele „Jiizuke” di Mauro. To kolejny gracz, który jest uważany za europejską topkę. Dodatkowo jego wybory wydają się być bardzo niekonwencjonalne, co daje dużo więcej możliwości counter-pickowania. Z tego powodu jest on w stanie w całkiem łatwy sposób wypracować sobie przewagę na linii, co bardzo wspiera w grze leśnika.

Solo linie – klucz do sukcesu

Zanim przejdziemy do dolnej alejki, to w tym miejscu chciałbym się na moment zatrzymać. Solo linie w tym momencie wydają się być najważniejsze, ponieważ rozgrywki toczą się dużo szybciej. Mogliśmy to szczególnie zaobserwować to na Mistrzostwach Świata w poprzednim roku oraz na początku tego sezonu (przed patchem 9.3 i zmianą botlanerów).

Popatrzmy na wszystkie drużyny z czołowej czwórki Worldsów, a uświadomimy sobie, że to właśnie najlepsze solo linie wygrały turniej. Kang „TheShy” Seung-lok czy Song „Rookie” Eui-jin to zawodnicy, którzy w tamtym momencie byli nie do pokonania na swoich alejkach. Gabriel „Bwipo” Rau czy Rasmus „Caps” Winther są za to jednymi z największych europejskich talentów i także byli w stanie zdominować większą część swoich rywali.

Z drugiej strony, formacje opierające się na dolnej alejce nie poradziły sobie zbyt dobrze. Najlepszym przykładem jest chyba Royal Never Give Up, które jeszcze przed zmianą Ostrza Nieskończoności i wprowadzeniem Klingi Burzy wydawało się być zdecydowanie najlepszą ekipą globu. Na Mistrzostwach Świata Jian „Uzi” Zi-Hao mimo wszelkich starań nie zdołał ze swoją ekipą wejść nawet do półfinału. Okazało się, że mimo ogromnej dominacji chińskiego botlanera nad Petterem „Hjarnanem” Freyschussem reszta drużyny nie była w stanie sprostać swojemu zadaniu. Losy całej rozgrywki rozstrzygnął wtedy jeszcze midlaner G2 Esports, Luka „Perkz” Perković, który podczas piątej gry zmiażdżył swoich rywali.

Wracając do Rogue…

W tamtym spotkaniu z RNG grał również Kim „Wadid” Bae-in, który miał być drugim z motorów napędowych po Kikisie. Jak już jednak udowodniłem, sama dolna alejka to za mało, aby poprowadzić drużynę do wygranej. Tym bardziej, że Koreańczyk jest bardzo solidnym i dobrym mechanicznie graczem, ale na pewno nie wybitnym. Półfinalista Mistrzostw Świata razem z Hjarnanem grał w G2 Esports drugoplanową rolę, bo to przecież wspomniany wcześniej Perkz i Martin „Wunder” Hansen zazwyczaj swoimi indywidualnymi zagraniami decydowali o losach spotkań. Mimo wszystko, przed startem tego sezonu liczyłem na koreańskiego wspierającego, jednak jak widać, lekko się przeliczyłem.

Partner Wadida również okazał się nie być najwyższych lotów. Martin „HeaQ” Kordmaa to taki typ gracza, o którym gdy słyszę, to zastanawiam się co jeszcze tutaj robi. Naprawdę, ten botlaner od dłuższego czasu nie pokazuje nic nadzwyczajnego i bez jego zmiany na przyszły sezon się nie obejdzie. Skoro jesteśmy już przy temacie zmian to…

Kacper „Inspired” Słoma – czy to coś zmieni?

Nie. Po prostu nie. Jeżeli Kikis nie dał rady wyprowadzić tych linii na prowadzenie, to Inspired też nie da rady. I nie ujmuję tutaj umiejętności 17-latkowi, bo jest on na pewno jednym z najlepszych leśników w Polsce, a dodatkowym atutem jest bardzo młody wiek, jednak jeżeli włodarze Rogue myślą, że tylko ta roszada wystarczy, to się grubo mylą. Co innego w przypadku, gdy zdecydują się oni na wprowadzenie chociażby Emila „Larssona” Larssena, który wcale nie musi odstawać od takich graczy jak Marek „Humanoid” Brazda czy Tim „Nemesis” Lipovsek.

Mocno liczę również na polską dolną alejkę. Samo wprowadzenie Oskara „Vandera” Bogdana do drużyny przyniosło ogromną poprawę dyspozycji i pierwsze zwycięstwo. Pawła „Woolite’a” Pruskiego do drużyny po prostu nie dało się wprowadzić z powodu limitu obcokrajowców w Ultralidze, jednakże nie zdziwiłbym się, jeżeli teraz zaobserwowalibyśmy takie zmiany.Tym bardziej, że Rogue potwierdziło, iż HeaQ i Woolite będą walczyć o miejsce w czołowej piątce. Istnieje więc duże prawdopodobieństwo, że zaobserwujemy kolejnych Polaków w LEC.


Był to kolejny tekst z cyklu Pątko w piątki. Felietony pojawiają się co tydzień w godzinach wieczornych, a autora możecie śledzić na Facebooku oraz Twitterze.

Tagi: , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Od początku Apex Legends zbanowano ponad 770 tysięcy kont!

Niespełna dwa miesiące temu twórcy Apex Legends wypowiedzieli wojnę oszustom, wprowadzając do gry m.in. funkcję zgłaszania podejrzanych graczy. Na tym...