fot. ESL/Bart Oerbekke

MaPet Show: Mam FaZe (Clan)

To chyba wyświechtane stwierdzenie, ale TaZ udowodnił już, że czasami warto zrobić krok w tył, by następnie postawić dwa twarde kroki naprzód. Dla wielu przecież 32-lata to już esportowa emerytura, tymczasem WojTaZ kilka miesięcy temu mógł wznieść w górę puchar DreamHack Open, obecnie zaś rywalizuje ze swoją ekipą w ESL Pro League, gdzie Aristocracy może być już pewne utrzymania. A my lubimy takie historie, dlaczego by więc kolejnej podobnej miałby nie napisać NEO? Oczywiście, realia są nieco inne, ale nie ulega wątpliwości, że najlepszego gracza ery 1.6 nie sposób nie lubić albo przynajmniej nie szanować, wobec czego wszyscy powitali dzisiejsze ogłoszenie o transferze do FaZe Clanu ze sporym entuzjazmem.

Mówiąc szczerze, gdy w grudniu Kubski zakończył swoją przygodę z Virtus.pro, nie wierzyłem, że jeszcze wróci. To znaczy, liczyłem się z tym, że może jeszcze pograć nieco na rodzimej scenie w jakimś AGO czy innym x-komie, ale nie widziałem niczego, co pozwalałoby wierzyć, że Polak będzie mógł ponownie rywalizować na najbardziej prestiżowych scenach. Nie po tym, co NEO prezentował pod koniec pobytu w Virtus.pro, gdzie jako prowadzący z przymusu nie był w stanie dźwignąć zespołu ani pod względem czysto skillowym, jak i taktycznym. Niemrawe próby stworzenia czegoś nowego i gra w kolejnych polskich miksach tylko utwierdzały mnie w przekonaniu, że czas „NEO z MYM-u” bezpowrotnie minął. Pewną iskierkę zasiał jednak krótki okres jego stand-inowania w Heroic – szału co prawda nie było, ale NEO miewał przebłyski dobrej gry, tak jak w meczu z Teamem Spirit, gdy był najlepszym graczem na serwerze.

Ale gdzie Heroic, a gdzie FaZe. Gdybym był „po drugiej stronie” tego wszystkiego i pełniłbym rolę zwykłego czytelnika, początkowo sądziłbym pewnie, że to zwykła kaczka dziennikarska, ale nie tym razem. Wszystko jest realne, a Polak ma szanse na angaż w międzynarodowym składzie, który jeszcze na początku 2018 roku grał w finale Majora. I niezależnie od tego, czy faktycznie uda mu się tam zakotwiczyć na stałe, czy też nie, trudno przejść obok tego wszystkiego obojętnie. Bo to jasny dowód na to, że mimo wszystko NEO nadal ma za granicą szacunek. Nadal się o nim pamięta i nadal sądzi się, że może on coś zaoferować. I chociaż nie da się ukryć, że FaZe potrzebuje kogoś o bardziej taktycznym spojrzeniu na grę (czyli własnie np. NEO), to czy nie byłoby w stanie znaleźć np. kogoś młodszego?

Pewnie byłoby, a jednak zdecydowało się sprawdzić Kubskiego. Czy ten ostatecznie się sprawdzi, nie wiem. Wiem natomiast, że gdyby ktoś pół roku temu powiedział mi, że będziemy w ogóle zastanawiać się czy 31-latek da sobie radę w FaZe, pewnie kazałbym mu popukać się w czoło. I to jest w tym wszystkim najpiękniejsze – mimo że w tym roku NEO nie miał jeszcze okazji przywdziać koszulki żadnej organizacji, nadal jego osoba dostarcza nam emocji. I to skłania też do refleksji na temat tego, co będzie, gdy nadal aktywni jeszcze członkowie Złotej Piątki definitywnie pożegnają się ze sceną. Niezbyt miłe to myśli, brrr… Dlatego pozwólcie, że na razie skupię się na tym, że mam fazę. Fazę na FaZe. Clan.

Śledź autora na Twitterze – Maciej Petryszyn

Tagi: , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

MSI: G2 znów nie daje rady mistrzom świata

Cóż to było za spotkanie! Po wielu zwrotach akcji Invictus Gaming zdołało pokonać G2 Esports i pozostać jedyną niepokonaną formacją na Mid-Season Invi...