fot. Ultraliga/Radosław Makuch

Pątko w piątki: Profesjonalne ogłoszenie zmiany

Wyobraźcie sobie, że zatrudniono was w nowej pracy. Pierwsze co robicie, to chwalicie się rodzicom nowym osiągnięciem zawodowym. Kilka tygodni później na spotkaniu rodzinnym informujecie pozostałych waszych krewnych o nowej firmie, jednakże nikt nie jest tym zaskoczony, bo każdy dokładnie taką samą informację otrzymał od rodziców sporo wcześniej. Spodziewaliście się bardzo pozytywnej reakcji, która finalnie okazała się ona być wręcz nijaka.

Teraz wystarczy tylko, że lekko zamienimy rolę. Wy to Rogue, społeczność Reddita to rodzice, a fani z Facebooka i innych portali społecznościowych to pozostała część rodziny. No i nowa praca to tak naprawdę nowi gracze. Dziesiąta ekipa wiosennego splitu League of Legends European Championship zdecydowała się na naprawdę dziwny ruch przy okazji odejścia Mateusza „Kikisa” Szkudlarka. Mianowicie po ogłoszeniu tej zmiany na wszystkich mediach społecznościowych, fani na Reddicie postanowili zadać kilka pytań dotyczących nowego leśnika czy dolnej alei. Co najciekawsze, ktoś z organizacji na te pytania zdecydował się odpowiedzieć. Już wtedy dowiedzieliśmy się, że w dżungli zagra Kacper „Inspired” Słoma, a Paweł „Woolite” Pruski powalczy z Martinem „HeaQ” Kordmaa o miejsce na dolnej alejce.

I nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby włodarze pozostawili to tak, jak zostało. Każdy, dosłownie każdy dowiedział się już o nowym leśniku i rywalizacji na dolnej alejce, bowiem większość portali esportowych w Polsce czy za granicą o tym pisała. Informacja ta pojawiła się dosłownie wszędzie, pomijając, o ironio, oficjalne kanały Rogue. Dlaczego organizacja zdecydowała się na taki ruch?

Szczerze mówiąc, nie mam zielonego pojęcia. Na pewno ekipa ta powinna nieco popracować nad komunikacją z fanami, bo mimo że od trzech tygodni wiedzieliśmy, że Paweł „Woolite” Pruski znajdzie się w rosterze LEC, to zarówno organizacja jak i gracz zdecydowali się ogłosić to oficjalnie dopiero teraz. Lekkim ratunkiem od tej tragicznej decyzji były osoby od mediów społecznościowych, które potrafiły odpowiednio sformułować treści swoich postów. W większości z nich możemy przeczytać, że Woolite dołącza do rosteru LEC, przez co ludziom wydaje się, że na pewno będzie starterem. Dopiero klikając w link dowiadujemy się, że jest to odgrzany sprzed trzech tygodni kotlet. Sytuację uratował też sam Pruski, który po ogłoszeniu oficjalnej informacji o jego przeniesieniu dogłębnie poruszył temat na swoich mediach społecznościowych, przez co fani odebrali to wszystko jako coś nowego.

W przypadku Inspireda sytuacja ta wyglądała o wiele gorzej, bo wszyscy wiedzieli już wcześniej, że na pewno będzie grał. Z tego powodu oficjalne ogłoszenie było tak mało istotne, że większość portali nie zdecydowała się po prostu o tym nie wspominać. Taka sytuacja nie powinna wydarzyć się nigdy, a szczególnie na takim poziomie rozgrywkowym. Wielkie „wow” dotyczące 17-latka najpierw zostało znacząco stłumione przez fatalny sposób przekazu informacji na Reddicie, a kiedy już otrzymaliśmy ładnie ubraną w słowa i grafiki informację, to nikogo ona nie obchodziła.

Przykładem tego, jak należy ogłaszać takie informacje jest chociażby dołączenie Rasmusa „Capsa” Winthera do G2 Esports. Wiadomo, była to zmiana całkowicie innego formatu, jednak przedstawiciele innych formacji powinni tamten transfer wziąć za wzór tego, jak powinno się to robić. Co prawda, ESPN opublikował już wcześniej plotki o przejściu Duńczyka do ekipy Marcina „Jankosa” Jankowskiego, jednakże G2 wykorzystało to wręcz fenomenalnie. Nawet sam Ocelote upewniał nas, że ten transfer rzeczywiście się odbędzie Tweetami typu „Winther is coming”, a i tak napięcie było ogromne. I naprawdę, organizacja miała w tym niemały udział, bo gdyby trzy tygodnie wcześniej napisała o tym w oficjalnej manierze na Reddicie, to efekt „wow” byłby dużo, dużo mniejszy.

Aby nie posługiwać się tylko przykładami największych gwiazd, to weźmy pod lupę inny. Po odejściu Capsa z Fnatic, drużyna nie miała midlanera. Jej wybór padł na znanego z MAD Lions Tima „Nemesisa” Lipovska, który od samego początku kształtowany był medialnie jako gracz z potencjałem na zawodnika klasy światowej. Ogłoszenie jego dołączenia do ekipy wicemistrzów świata także było przedstawione w bardzo dobry sposób. Atmosfera wokół tego transferu także była zbudowana także przyzwoicie, przez co ludzie, mimo młodego wieku i małego doświadczenia midlanera, zaczęli uznawać go za zawodnika mogącego grać na najwyższym poziomie. Oczywistym jest, że wyniki w Hiszpanii go broniły, jednakże większość europejskich fanów nie śledzi LVP SuperLiga Orange. Po pierwszych kilku nieudanych kolejkach, po których był krytykowany przez samego Fabiana „Febivena” Diepstratena, po stronie Nemesisa stanęli jego koledzy z drużyny, którzy bronili go w wywiadach i mediach społecznościowych. Nemesis zaczynał z podobnej pozycji, jak Inspired czy Larssen, a mimo wszystko od razu stawiano go na piedestale. W przypadku Rogue jednak jest, jak jest.

Dołączenie Inspireda i Woolite’a do Rogue na pewno nie było międzynarodowym hitem transferowym pokroju Capsa, jednakże można było wyciągnąć z tego dużo więcej. Szczególnie, że ekipa ta ma już sporo polskich fanów dzięki akademii w Ultralidze, a dobrze przekazana informacja i zbudowanie lekkiego napięcia wokół tych rotacji mogłoby jeszcze poszerzyć liczbę kibiców. Istotne w tym wszystkim także jest to, że Woolite i Inspired to gracze, którzy na polskiej scenie są uznawani za jednych z najlepszych. Pruski jest na pewno najpopularniejszym polskim botlanerem, a Słomę traktuje się jako Baby Jankosa. Z tego powodu błąd Rogue wydaje się być jeszcze większy.


Był to kolejny tekst z cyklu Pątko w piątki. Artykuły pojawiają się co tydzień w godzinach wieczornych, a autora możecie śledzić na Twitterze lub Facebooku.

Tagi: , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

MVP PK z awansem na azjatyckiego Minora

Kolejny turniej eliminacyjny do azjatyckiego Minora dobiegł końca. Tym razem poznaliśmy triumfatora zmagań w Azji Wschodniej, którym okazało się korea...