fot. Riot Games

Pierwsza porażka REC w drugim sezonie Ultraligi. Wisła Płock nadal z problemami

Dziś rozpoczął się kolejny, bo już piąty tydzień Ultraligi. Nie obyło się bez niespodzianek – Rogue Esports Club zaliczył pierwszą porażkę w tym sezonie ulegając PRIDE, a piratesports zakończyło swoją zwycięską passę, przegrywając z AVEZ Esport.

Wisła Płock 0:1 devils.one

Kompletna dominacja Diabłów – takim zdaniem można określić mecz w wykonaniu devils.one. Od początku do końca Diabły pewnie kontrolowały przebieg spotkania, nie dając przeciwnikom żadnych szans na powrót do gry. Jedynym jaśniejszym punktem w Wiśle Płock był Artur „Zwyroo” Trojan, któremu udało się na środkowej alei zdobyć kilka zabójstw. Jednak nadal pozostawał on w cieniu Mateusza „Matislawa” Zagórskiego, który przeważał nad nim pod kątem liczby zabitych minionów jak i eliminacji, kończąc pojedynek z imponującym KDA rzędu 7/0/7. Jest to zarazem kolejna, bo już ósma, porażka Wisły w tym sezonie Ultraligi.

Rogue Esport Club 0:1 PRIDE

PRIDE walczyło z Rogue jak równy z równym. Na starcie było widać niewielką różnicę powoli tworzącą się na korzyść Łotrzyków, którzy dzięki zdobywanym obiektom na mapie zdobywali niewielką przewagę. Kolejny etap gry zapowiadał się przełomowo dla Orłów – wygrały one dwie walki drużynowe i zgarnęły Barona Nashora. Gracze Rogue zdołali się jednak obronić, a bardzo mocnym punktem zespołu był Marcin „Selfie” Wolski, który na Azirze skutecznie odstraszał rywali. Gra zmieniała się jak w kalejdoskopie – raz to REC zgarniał ważny obiekt na mapie, za drugim to PRIDE odpowiadało tym samym, a pojedyncze walki co chwilę zmieniały obraz starcia. Wyjaśnienie tego spotkania przyszło dopiero po 50. minucie, kiedy to Orłom nareszcie udało się wygrać teamfight i zakończyć mecz, tym samym przyczyniając się do pierwszej porażki Rogue w drugim sezonie Ultraligi.

Illuminar Gaming 1:0 Actina PACT

Illuminar Gaming pokazało, na co je stać. Podobnie jak w przypadku meczu DV1, Łukasz „puki style” Zygmunciak wraz z kompanami od początku meczu byli stroną dominującą. Pierwsze 18 minut to pełna kontrola wszystkich linii oraz obiektów na mapie. Z każdą minutą przewaga powiększała się, a kolejne pojedyncze zabójstwa wpadały na konto Illuminar. PACT niespecjalnie był w stanie odpowiedzieć na zagrania rywali. W 22. minucie zmuszony był oddać Barona Nashora, a późniejsza walka drużynowa była jednym z wielu gwoździ do jego trumny. Ostateczny rezultat meczu wykrystalizował się zaledwie dwie minuty później, a wynik w zabójstwach 18 do 2 mówił sam za siebie.

AVEZ Esport 1:0 piratesports logo piratesports

Początek nie był najlepszy dla piratesports. Pierwsze kilka minut upłynęło pod znakiem dwóch zgonów Damiana „Wyska” Adamczyka w dżungli, jednak na osłodę udało mu się zrobić Infernala. Jednak i to nie pomogło specjalnie Piratom – pomimo niewielkiej różnicy w złocie kolejni zawodnicy formacji upadali jeden po drugim w różnorakich sytuacjach. W 17. minucie pojawiło się światełko w tunelu dla przeciwników AVEZ Esport. Po walce o kolejnego Infernala udało im się wyjść na plus, zabijając trzech rywali. Jednak trzy minuty później całe piratesports upadło, a Krystian „Czaru” Przybylski zgarnął poczwórne zabójstwo, które pozwoliło znacznie rozpędzić się jego drużynie. W 28. minucie coś drgnęło, gdyż Wyskowi udało się zabrać Barona pomimo dużej liczby zgonów po obu stronach barykady. Niestety, wzmocnienie nie trwało długo, gdyż dwie minuty później AVEZ wyeliminowało wszystkich rywali, którzy posiadali tego buffa. Na tym etapie rozgrywki zespół ten był już tak silny, że w 36. minucie Baron Nashor był tylko formalnością. Najzwyczajniej w świecie Marcin „bucu” Świech i spółka wyeliminowali przeciwnika i zakończyli spotkanie. Na uwagę zasługuje także fakt, że przez cały mecz Piraci nie zniszczyli ani jednej struktury AVEZ.

Kolejne mecze w ramach Ultraligi czekają nas już jutro. Harmonogram piątego tygodnia, a także aktualny kształt tabeli znajdziecie w naszej relacji tekstowej:

Tagi: , , , , , , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

adwokacik powraca! W składzie m.in. SZPERO, byali i TOAO

Swego czasu miks o nazwie adwokacik zrobił na naszej rodzimej scenie niemałą furorę. Zespół sklecony naprędce z zawodników, którzy akurat nie mieli st...