fot. ELEAGUE

Tego dnia… Virtus.pro triumfuje podczas ELEAGUE Season 1

Gracze Virtus.pro do Atlanty przyjeżdżali w dobrych nastrojach. Co prawda podczas MLG Columbus nie udało im się dotrzeć do strefy medalowej, ale szybko zrekompensowali oni sobie to niepowodzenie przy okazji StarLadder i-League Invitational. Oba te turnieje bledły jednak przy ELEAGUE Season 1, którego łączna pula nagród wynieść miała aż 1,4 miliona dolarów, czyli nawet więcej niż na Majorze! Tej imprezy nie można było zlekceważyć i Polacy tego nie zrobili.

W fazie grupowej nie szło im jednak aż tak dobrze. Tam podopieczni Jakuba „kubena” Gurczyńskiego dwukrotnie podzielili się punktami z Gambit Esports oraz z Teamem EnVuUs, zaś w finale grupy F zostali pokonani przez ten drugi zespół. Awansu do play-offów więc nie było i trzeba go było dopiero wywalczyć w drabince ostatniej szansy, jednak postawa Virtusów nie nastrajała zbyt optymistycznie i nie dawała wówczas większych nadziei na końcowy sukces w późniejszym etapie zmagań. Niemniej polscy gracze mieli w rękawach jeszcze kilka asów i bardzo szybko zaprezentowali je szerszej publiczności. Okazało się bowiem, że męczarnie podczas ELEAGUE były tylko wypadkiem przy pracy i krótko po ich zakończeniu VP dotarło do półfinału prestiżowego ESL One Cologne 2016. Widać więc było, że Filip „NEO” Kubski i spółka nadal są mocni. Potrzebowali tylko iskry.

I tą była właśnie Kolonia. Po powrocie z niej Virtus.pro wyglądało jak inny zespół. Polacy względnie łatwo przebrnęli przez Last Chance Bracket i wywalczyli upragnione miejsce w fazie pucharowej. W niej natomiast nie stracili już ani jednej mapy! A trzeba pamiętać, że przyszło im się mierzyć kolejno z Ninjas in Pyjamas, mousesports oraz Fnatic. Szczególnie rozegrany 30 lipca 2016 roku wielki finał, w którym Virtusi mierzyli się z Olofem „olofmeisterem” Kajbjerem i spółką był zaskakująco jednostronny. Jeszcze na Cobblestonie Szwedzi próbowali podjąć rękawicę i szło im to teoretycznie całkiem nieźle, bo po pierwszej połowie prowadzili 9:6, ale na tym ich osiągnięcia w tym spotkaniu się skończyły. Po zmianie stron VP nie dało im już żadnych szans, wygrywając 16:10. Z kolei na Mirage’u gracze kubena nawet nie dopuścili rywali do głosu, pokonując ich łatwo 16:8.

Dzisiaj błyszczeliśmy. To jest drużyna, którą tak naprawdę chcieliśmy zbudować. Kiedy gramy tak, jak graliśmy w finale, czuję się niezwykle pewnie – nie krył zadowolenia Wiktor „TaZ” Wojtas. I nie ma co mu się dziwić –  wystarczy spojrzeć na to, co wówczas działo się na serwerze:

Wygrana w tych zawodach ma dodatkowy smaczek. Nie byliśmy w stanie triumfować na poprzednich majorach, jednak główna nagroda w ELEAGUE jest niezłą rekompensatą. Co jednak bardziej istotne, nareszcie udało nam się powrócić na szczyt. Jesteśmy z tego bardzo dumni – to także słowa TaZa. I faktycznie wspomniana przez legendarnego gracza nagroda pieniężna była niezwykle kusząca. Mówimy tutaj przecież o 400 tysiącach dolarów, które trafiło na konto Virtusów po zwycięskim finale! Co ciekawe, był to jednak jeden z ostatnich tak znaczących sukcesów ówczesnego składu VP, ale to już opowieść na kiedy indziej.

Tagi: , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Aktualizacja CS:GO – prace budowlane na Mutiny trwają

Przedwczoraj Valve opublikowało aktualizację Counter-Strike'a: Global Offensive, która w dużej mierze skupiała się na zmianach na Mutiny i Swampie, cz...