STS
Team Liquid
fot. Riot Games

Team Liquid mistrzem LCS po raz czwarty z rzędu!

Cztery – ta liczba ciągnie się za Teamem Liquid w zasadzie od momentu, gdy utworzył on własną dywizję League of Legends. Wcześniej były to często zajmowane czwarte miejsca w tabeli czy też play-offach amerykańskich rozgrywek, jednakże tym razem gracze Liquid z pewnością mogą czuć ogromną dumę z wywalczonej przez siebie czwórki. Yiliang „Doublelift” Peng minionej nocy pokonali bowiem Cloud9 w finale League of Legends Championhip Series, dzięki czemu jako pierwszy zespół w historii amerykańskiej ligi zdobyli tytuł mistrzowski cztery razy z rzędu.

Team Liquid
3:2 Cloud9

Inauguracyjną potyczkę finału zdecydowanie lepiej rozpoczęli reprezentanci Teamu Liquid, którzy już po kilku minutach zdobyli trzy zabójstwa i wypracowali sobie sporą zaliczkę złota. Cloud9 co prawda zdołało odpowiedzieć rywalom pięknym za nadobne, jednakże kapitalne makro TL uniemożliwiło Zachary’emu „Sneaky’emu” Scuderiemu i jego kompanom nadrobienie deficytu cennego kruszcu. Zespół Doublelifta nie miał zamiaru pozwolić przeciwnikom na podniesienie się z kolan i po wygranej walce na środku mapy od razu ruszyła w kierunku Nashora. Przy pomocy fioletowego wzmocnienia TL bez problemu wdarł się do bazy Cloud9 i dokończył dzieła.

Po krótkiej przerwie C9 wróciło na Summoner’s Rift w zupełnie innych nastrojach i pokazało się z o wiele lepszej strony. Tym razem Dennis „Svenskeren” Johnsen skupił się na wspomaganiu dolnej alejki, co bez dwóch zdań było znakomitą decyzją dżunglera Cloud9. Sneaky błyskawicznie zdominował linię, przez co Doublelift nie był w stanie rozwinąć skrzydeł, a to oczywiście powstrzymało także pozostałych graczy Teamu Liquid. C9 nie zamierzało spuszczać z tempa i chwilę po pojawieniu się Barona na mapie postanowiło ruszyć do jego leża. TL porwał się na jeszcze jedną odpowiedź na agresję swoich rywali, jednakże po utracie kolejnego Nashora był już absolutnie bezradny i musiał przyglądać się upadającym strukturom swojej bazy.

Wygrana drugiej potyczki z pewnością dobrze wpłynęła na zawodników Cloud9, czego efekty widzieliśmy zresztą w kolejnym starciu. Trzecia odsłona serii przebiegała nam pod znakiem ciągłych walk drużynowych, jednakże to podopieczni Boka „Reapereda” Han-gyu lepiej odnajdowali się w powstałym chaosie. Mimo wszystko C9 nie prowadziło szczególnie znacząco pod względem zdobytego złota, a przynajmniej było tak do 22. minuty gry. Wtedy bowiem Sneaky i spółka wyłapali trójkę przeciwników, a następnie z łatwością zgładzili Nashora, co było początkiem hegemonii Cloud9 na Summoner’s Rift. Od tamtego momentu Team Liquid nie istniał na mapie i potrafił wygrzebać się z dołka, w jakim się znajdował, dlatego też kilka minut później uległ rywalom.

Nie mając już żadnego marginesu błędu, Nicolaj „Jensen” Jensen i reszta musieli zapomnieć o dwóch poprzednich mapach i pokazać, na co stać trzykrotnych mistrzów Ameryki Północnej. I zgodnie z powyższym Team Liquid zaprezentował się świetnie, kontrolując wszelkie pojawiające się smoki. Jednakże do 25. minuty spotkania różnica między dwoma zespołami była tak niewielka, że trudno było jednoznacznie wskazać kto tak naprawdę dyktuje warunki. Cloud9 postanowiło przerwać narastającą ciszę i rozpoczęło walkę drużynową, która okazała się fatalna w skutkach, bo to Liquid wyeliminowało aż czterech przeciwników, a następnie zniszczyło inhibitor i zabiło Barona. Nie musieliśmy długo czekać na ostateczne rozstrzygnięcie, gdyż chwilę później TL wtargnął do bazy oponentów i doprowadziło do remisu.

Nieprawdopodobnie wyrównany wynik serii mógł zwiastować, że decydujący pojedynek również będzie niesamowicie zacięty. Team Liquid postanowił jednak zniszczyć wszelkie marzenia fanów Cloud9 i bezwzględnie rozprawić się z przeciwnikami. Już w 27. minucie starcia Liquid prowadziło dziesięcioma tysiącami sztuk złota, a na dodatek absolutnie dominowało C9 w każdej walce drużynowej. Nic więc dziwnego, że kiedy TL po raz kolejny pokonał przeciwników, od razu rzucił się na Barona Nashora. Po jego zgładzeniu Liquid było w idealnej pozycji, aby zniszczyć bazę rywala, co też skrzętnie uczynili parę minut później.

Dzięki triumfowi w finale LCS Team Liquid będzie reprezentować Amerykę Północną na Mistrzostwach Świata jako pierwszy seed swojego regionu, co oznacza, że zostanie przydzielone do pierwszego koszyka podczas losowania grup. Wszelkie niezbędne informacje dotyczące letniej odsłony LCS znajdziecie w naszej relacji tekstowej:

Tagi: , , , , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

Atlanta Reign i San Francisco Shock kończą piąty etap OWL bez porażki

Faza ligowa Overwatch League Season 2019 oficjalnie dobiegła końca. Za nami też piąty etap zmagań, który przez ostatnie dni finiszował w Los Angeles p...