fot. piratesports/Jeremi Śpiewak

Roison: Robię malutki krok w tył, który w przyszłości pozwoli mi zrobić kilka kroków naprzód

Nie da się ukryć, że nadchodzący sezon Ultraligi bez dwóch zdań zapowiada się co najmniej interesująco. W organizowanych przez Polsat Games rozgrywkach pojawi się przynajmniej kilka naprawdę solidnych zespołów, które już teraz są uznawane za nadające się do walki o najwyższe lokaty w kolejnej odsłonie prestiżowego European Masters. Na powrót do krajowych rozgrywek zdecydował się także znany z rywalizacji na hiszpańskiej scenie Michał „Roison” Dubiel, co nie powinno nikogo dziwić, wszak Ultraliga rozwija się pod względem sportowym w zatrważającym tempie. Zaledwie parę dni temu były midlaner Origen BCN został oficjalnie zaprezentowany jako gracz piratesports, wobec czego postanowiliśmy porozmawiać z nim na temat minionego roku w LVP Superliga Orange, powrotu na polskie podwórko oraz potencjale jego nowego zespołu.


Ostatni rok spędziłeś na grze w Hiszpanii, rywalizując w LVP SLO w barwach Origen BCN. Jak wspominasz ten czas?

Tak, ostatnie dwa splity grałem w Origen i naprawdę bardzo dobrze wspominam ten czas. Koniec końców dwukrotnie zajęliśmy drugie miejsce w play-offach ligi i niestety tylko raz dostaliśmy się na EU Masters, bo w wiosennym splicie tylko jeden zespół miał zapewniony awans. Co prawda byliśmy niebywale blisko wygrania zmagań w obu odsłonach, ale niestety za każdym razem przegrywaliśmy w finale wynikiem 2:3. Myślę, że mimo wszystko był to dla mnie dobry czas pod względem rozwoju mojej kariery. Znacząco poprawiłem się indywidualnie, a wyniki drużynowe na pewno mogę zaliczyć do tych z kategorii co najmniej dobrych.

Dwa razy byłeś niesamowicie blisko triumfu w hiszpańskich rozgrywkach, ale ostatecznie musiałeś obejść się smakiem. Takie porażki z pewnością dobijały.

Niestety tak. Wydaje mi się, że najbardziej zabolało to za pierwszym razem, gdzie przegraliśmy w finale po pięciu mapach. Wtedy byliśmy o włos od zwycięstwa, bo w ostatniej grze mogliśmy bez problemu wykończyć rywali, ale jednak się nie udało. Przez tę porażkę nie dostaliśmy się na EU Masters, więc była to dla nas ogromna strata i bolało ze zdwojoną siłą. W drugim splicie również przegraliśmy takim samym bilansem i oczywiście także byliśmy z tego powodu sfrustrowani, ale przynajmniej udało się zakwalifikować na EU Masters, co było dla nas bardzo ważne.

Mieliście jakiekolwiek wsparcie psychologa zapewnione przez organizację? Z takimi porażkami pewnie nie jest łatwo poradzić sobie na własną rękę.

Przed ważniejszymi oficjalnymi meczami mieliśmy parę spotkań z psychologiem, który na co dzień pracował z głównym zespołem Origen z LEC. Oczywiście trochę nam pomagał i dawał nam pewnego rodzaju porady o tym, jak możemy radzić sobie z porażkami. Jednakże nie było to szczególnie efektywne. Nie mieliśmy zapewnionego wsparcia psychologa na stałe, a to być może w jakimś małym stopniu poprawiłoby nasze wyniki.

Akademie LEC przynajmniej w teorii powinny być poziom wyżej od pozostałych ekip w lidze pod względem organizacyjnym. Wiemy jednak, że Rogue w ubiegłym splicie niezbyt przywiązywało wagę do zapewnienia akademii najlepszych warunków. A jak te sprawy miały się w przypadku Origen?

W akademii Origen oczywiście wszyscy mieszkaliśmy w Hiszpanii, bo tego od organizacji wymaga regulamin LVP SLO. Zatem w ogóle nie przebywaliśmy z główną drużyną w tym samym gaming housie. Wprawdzie mieliśmy inny sztab szkoleniowy i nie wymienialiśmy się informacjami z ekipą z LEC każdego dnia, ale czasami zdarzało nam się scrimować z Nukeduckiem i resztą, więc staraliśmy się pytać o jakieś wskazówki. Jakieś wsparcie mieliśmy, ale nie było to nic nadzwyczajnego. 

W swojej karierze reprezentowałeś już wiele hiszpańskich ekip i spędziłeś w Hiszpanii sporo czasu. Ile razy zdarzało ci się tęsknić lub myśleć, że pora wrócić do kraju?

Dla mnie tak naprawdę głównie liczyły się możliwości rozwoju i osiągnięcia jakiegoś sukcesu z moją drużyną, dlatego też moim priorytetem nie było granie w konkretnym kraju. Hiszpania zawsze ceniła moje możliwości, bo zazwyczaj otrzymywałem stamtąd lukratywne oferty i dobre możliwości na zdobycie trofeów. Wiadomo, że czasami podczas takiego dłuższego wyjazdu do innego kraju pojawia się tęsknota za rodzinnymi stronami i za domem, ale nie podchodziłem do moich wyjazdów jak do przymusu. Raczej starałem się rozważać to w kategorii wyjazdu, który pomoże mi realnie powalczyć o europejskie tytuły i rozwijać się w otoczeniu dobrych graczy.

Z pewnością niejednokrotnie słyszałeś od kolegów po fachu, na co mogą liczyć na podstawie swoich kontraktów w Polsce. Gdybyś miał to porównać do LVP SLO, to czy nasze warunki znacząco odbiegają od tego, co można tam doświadczyć?

Myślę, że warunki w Hiszpanii wciąż są nieco lepsze niż w Polsce, ale z każdym sezonem ta różnica się zmniejsza. Mam wrażenie, że kiedy przenosiłem się na Półwysep Iberyjski po raz pierwszy, to w naszym kraju nie mieliśmy tak naprawdę niczego konkretnego do zaoferowania. Była ogromna przepaść pomiędzy warunkami finansowymi, jak i organizacyjnymi w drużynach, ale teraz ta różnica jest już znacząco mniejsza. W Polsce zrobiliśmy przynajmniej kilka dużych kroków naprzód i myślę, że nie musimy się już niczego wstydzić.

Ostatni raz na polskiej scenie występowałeś jeszcze pod koniec 2018 roku, reprezentując barwy Szaty Maga. W zaledwie rok polska scena zarówno pod kątem turniejów, jak i zespołów wykonała znaczący progres.

No cóż, mamy Ultraligę, która wniosła ogromną poprawę, szczególnie pod względem produkcji. Dzięki temu w Polsce pojawiło się więcej organizacji z solidnym zapleczem, które są w stanie ściągnąć do naszej ligi o wiele lepszych zawodników, niż miało to miejsce jeszcze parę lat temu. W tym momencie organizacje w naszym kraju mogą pozwolić sobie na przebieranie w graczach nie tylko z naszego podwórka, co bardzo mi się podoba. Poza tym ostatnie zmiany przepisów w ligach regionalnych, przez które w składach występować musi przynajmniej trzech graczy z danego kraju, sprawiły, że sporo rodzimych graczy wróciło do Polski. To wszystko z kolei składa się na spory wzrost poziomu w Ultralidze.

A co z hiszpańską ligą, w której dotychczas oglądaliśmy ogrom importów? Myślisz, że poziom na Półwyspie Iberyjskim się obniży?

Tak, w Hiszpanii poziom na pewno znacząco spadnie. LVP SLO od zawsze była ligą, która wyróżniała się sporym deficytem rodzimych graczy. Zawodników pochodzących z Hiszpanii, którzy są naprawdę dobrzy, można policzyć na palcach jednej ręki i w tym sezonie LVP SLO zobaczymy ogrom młodzików, którzy nie mieli jeszcze do czynienia z profesjonalnymi zmaganiami na takim poziomie. Trudno jest rokować, jak ostatecznie wypadną, ale mam wrażenie, że przez te zmiany w ERL-ach poziom w Hiszpanii spadnie. Na pewno liga hiszpańska wciąż będzie miała dwie lub trzy solidne ekipy, ale reszta formacji będzie znacząco odstawać. 

A jeśli chodzi o polskich zawodników, to możesz powiedzieć, że podejście jest bardziej profesjonalne? Jak zmieniło się nastawienie graczy względem twojej ostatniej przygody w Polsce?

Jak najbardziej można zauważyć ogromną zmianę w nastawieniu graczy do rywalizacji. W 2017 czy 2018 roku sporo zawodników w Polsce grało dla zabawy i niekoniecznie angażowało się w treningi w stu procentach. Aktualnie w topowych zespołach mamy już wyłącznie zawodników, którzy oddali się grze na pełny etat i poświęcają się rozwojowi indywidualnemu i drużynowemu w pełni. Takich ekip jest teraz naprawdę sporo, a parę lat temu w Polsce istniała może jedna tak profesjonalna drużyna.

Wracasz do Polski, gdzie będziesz grać w Ultralidze. W Hiszpanii ludzie żyją LoL-em, o czym pewnie miałeś okazję się przekonać, bo podczas finałów ligi na trybunach była masa ludzi. Nie będzie ci tego brakować w Ultralidze? Do tej pory wszystkie rozgrywki miały miejsce w zamkniętym studio bez udziału szerszej publiczności.

Trochę na pewno będzie mi tego brakować. To naprawdę niesamowite przeżycie, kiedy grasz na tak wielkim turnieju i przychodzi tam tak dużo osób, że w trakcie meczu trudno jest usłyszeć informacje podawane na TeamSpeaku przez moich kolegów z drużyny, bo doping jest tak głośny. W Hiszpanii jest masa osób zajaranych esportem, ale nie przywiązywałem do tego aż takiej wagi, bo w Polsce wcale nie mamy jakiegoś deficytu entuzjastów LoL-a. Z drugiej strony to, że rozgrywki Ultraligi mają miejsce w zamkniętym studio, sprzyja lepszemu skupieniu podczas meczów, a to przekłada się na wyższy poziom sportowy starcia.

Czy podczas swojej rocznej przygody w LVP SLO w minionym sezonie przyglądałeś się poczynaniom zespołów z Ultraligi?

Oczywiście trochę zdarzało mi się oglądać Ultraligę, ale najwięcej wiedziałem na temat topowych zespołów, z którymi scrimowaliśmy. Nie oglądałem każdego spotkania fazy zasadniczej, ale jeśli chodzi o mecze najważniejszych drużyn i pojedynki w ramach play-offów, to na pewno żadnego nie opuściłem. W poprzednim sezonie wyróżniały się dwie drużyny, czyli devils.one oraz Rogue, a reszta była od nich znacząco słabsza. Spowodowało to taką sytuację na polskiej scenie, gdzie większość pojedynków była już z góry przesądzona i pewnie dlatego też niektórzy fani pomijali te mecze. Teraz jednak poziom w Ultralidze będzie o wiele bardziej wyrównany.

Uważasz, że najbliższy sezon polskich zmagań będzie lepszy pod względem sportowym względem dwóch poprzednich?

Myślę, że tak. W tym sezonie Ultraligi mamy przynajmniej cztery lub pięć zespołów, które mogą powalczyć o najwyższe miejsca. Dlatego też sądzę, że w play-offach zobaczymy o wiele bardziej zaciętą walkę, a nie tak, jak w poprzednim sezonie, gdzie tak naprawdę w tym wyścigu o EU Masters liczyły się tylko dwie ekipy. Tym razem mamy sporo dobrych formacji i z całą pewnością zobaczymy wiele meczów na najwyższym, europejskim poziomie.

Polska jest wobec tego dobrym kierunkiem, aby spróbować swoich sił na EU Masters i wybić się do LEC?

Na pewno w tym momencie jest to dobry kierunek, by pokazać się na EU Masters z jak najlepszej strony. Wciąż mamy dwa sloty w tych rozgrywkach, więc nadal jesteśmy w dobrej sytuacji. Oczywiście polskie zespoły wciąż będą miały spore problemy z pokonaniem drużyn z Francji czy Niemiec, ale na pewno nie jesteśmy z góry spisani na straty. Gonimy zachód i jesteśmy coraz bliżej tego, aby to tamte regiony obawiały się nas, a nie na odwrót.

Możesz zdradzić ile ofert pojawiło się na twoim biurku po zakończeniu współpracy z Origen? Dlaczego nie przyjąłeś żadnej z nich?

W przerwie między sezonami spłynęło do mnie sporo ofert transferowych z hiszpańskich zespołów, bo jestem związany z LVP SLO od dłuższego czasu. Jednakże tak jak wspomniałem wcześniej – myślę, że przez zmiany w europejskich ligach Hiszpania nie byłaby dla mnie najlepszym kierunkiem do rozwoju. Widziałem większy potencjał i lepsze szanse na zrobienie progresu w mojej nowej drużynie, czyli piratesports. Wiem, że jesteśmy w stanie walczyć o wysokie lokaty w Ultralidze oraz dostać się na EU Masters i to właśnie z tych powodów zdecydowałem się wrócić do Polski. 

Wracasz na polskie podwórko i chyba muszę zadać to pytanie. Nie sądzisz, że mimo wszystko robisz krok wstecz?

Z pewnością taki ruch może zostać odebrany przez społeczność za krok wstecz, bo w końcu ostatni rok spędziłem na grze dla akademii LEC, a teraz znowu będę rywalizować na polskiej scenie. Mimo wszystko uważam, że będzie to malutki krok w tył, który w przyszłości pozwoli mi zrobić kilka kroków naprzód. Wierzę, że z tym składem możemy dostać się na EU Masters i pokazać się tam z dobrej strony, a to umożliwi mi mocno rozwinąć moją karierę.

Co oprócz tego skłoniło cię do podpisania kontraktu z piratesports?

Tak jak wspomniałem, moim celem było dołączenie do silnej drużyny, z którą inne ekipy będą musiały liczyć się w lidze. Piraci złożyli naprawdę mocny skład, który od razu mnie do siebie przekonał. Dodatkowo uważam, że jest to organizacja ze świetnie ułożoną identyfikacją oraz prześmiesznym contentem w mediach społecznościowych, co oczywiście przekłada się też na liczbę fanów śledzących jej poczynania. Cieszy mnie to, że wracając do Polski, dołączam do lubianej organizacji.

W swojej karierze miałeś okazję pracować z przeróżnymi sztabami szkoleniowymi, jednakże nigdy wcześniej nie miałeś szansy współpracować z Veggiem. Mieliście okazję rozegrać już pierwsze scrimy? Jakie są twoje pierwsze wrażenia na jego temat?

Tak, udało nam się już zagrać kilka pierwszych scrimów. Veggie to prawdziwy profesjonalista i myślę, że nasza współpraca będzie się dobrze układała. Fryderyk to niesamowicie doświadczony gość, a z racji tego, że w Polsce jest bardzo znany, to raczej nikomu nie trzeba go przedstawiać. Wydaje mi się, że Veggie dobrze wpasuje się w naszą drużynę i łatwo się dogadamy. Ktoś taki jak on bez dwóch zdań będzie świetnym dodatkiem do naszego składu.

W zespole znaleźli się także dwaj naprawdę solidni botlanerzy, jednakże Sedrion postanowił przyjąć pozycję supporta. Myślisz, że to dobry pomysł, by rozpoczynać sezon ze wciąż uczącym się roli supporta graczem?

Na pewno jest to trochę ryzykowny ruch z naszej strony, ale po przetestowaniu kilku supportów, w tym także Sedriona, wydawało nam się, że to właśnie on ma największy potencjał. Posiada ogromną wiedzę na temat gry, bo rywalizuje już od wielu lat, dlatego nie powinien mieć większego problemu z przystosowaniem się do nowej roli. Myślę, że to zawodnik z dużym potencjałem i nie uważam, że jego zmiana roli będzie dla nas jakimkolwiek problemem.

Zazwyczaj to support jest tym, który dowodzi resztą zespołu. Jak to wygląda w przypadku nowych Piratów, zwłaszcza kiedy Sedrion dopiero uczy się nowej roli?

Na ten moment Sedrion ma największy wkład w podejmowanie decyzji podczas gry. To naprawdę bardzo wokalny zawodnik, który wręcz zasypuje nas cennymi informacjami. Mimo wszystko to dopiero początek scrimów, więc nie mamy jeszcze tak dobrze dopracowanej hierarchii w kwestii tego, kto prowadzi grę w danym momencie. Tak czy inaczej, myślę, że Sedrion nadal będzie miał w tym spory udział.

Jak wygląda twoja synergia z behavem? Wszyscy pamiętamy, że wasza wspólna przygoda w jednej z odsłon PLE nie była najbardziej owocna.

Kiedy graliśmy razem w Polskiej Lidze Esportowej parę sezonów temu, to rzeczywiście nie poszło nam szczególnie dobrze. Niemniej minęło już sporo czasu i obaj  zrobiliśmy ogromny progres jako gracze. Muszę też przyznać, że behave stał się o wiele lepszą osobą w porównaniu do tamtego okresu, bo znacząco poprawił swoje nastawienie i teraz współpracuje mi się z nim po prostu świetnie. Myślę, że dobrze się zgramy i będziemy sobie radzić z najlepszymi w tym sezonie Ultraligi.

Oprócz ciebie do Ultraligi postanowili przejść również twoi byli koledzy z Origen BCN, Szygenda i Zanzarah. Pojedynki z AGO ROGUE będą zatem miały dla ciebie jakieś specjalne znaczenie?

Z całą pewnością będzie to fajne doświadczenie, by zagrać przeciwko chłopakom, z którymi rywalizowałem ramię w ramię przez cały ubiegły rok. Nie ukrywam, że chcę im pokazać, kto tutaj jest najlepszy.

Mało kto wymienia Piratów w roli faworytów do triumfu w Ultralidze. Jakie aspekty waszej gry wskazałbyś jako te, które mogą okazać się zaskoczeniem dla reszty?

Sądzę, że wiele osób nie docenia naszej drużyny. Pokażemy solidną grę w Ultralidze, bo wszystkie nasze linie są na wysokim poziomie. Mamy wielu zawodników, którzy są w stanie wycarry’ować grę, a na dodatek każdy z nas jest bardzo stabilny. Poza tym mamy też dobrego trenera, który na pewno pomoże nam zdobywać sporą przewagę już w fazie wyboru postaci. Ludzie będą nas pomijać w wyróżnianiu faworytów do wygrania Ultraligi, bo większość fanów wciąż nie wie, czego spodziewać się po naszych graczach, ale my celujemy w najwyższe lokaty w lidze i uważam, że ten cel jest jak najbardziej osiągalny.


Śledź autora wywiadu na Twitterze – Daniel Kasprzycki
Śledź rozmówcę na Twitterze – Michał „Roison” Dubiel
Tagi: , , , , , , ,
Przeczytaj poprzedni wpis: close

LDLC OL prezentuje czwartego członka swojej sekcji CS:GO

Kolejny dzień przynosi nam nazwisko kolejnego nowego nabytku LDLC OL. Dziś oficjalnie szeregi formacji znad Sekwany zasilił Lambert "Lambert" Prigent,...